MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Bezwarunkowa miłość



Przerwanie wypowiedzi penitentowi i tym samym przerwanie własnego zasłuchania w niego i skierowanie pod jego adresem słów pełnych wyrzutów i osądzających go, nie prowadzi do niczego dobrego. Łatwo zdać sobie z tego sprawę. Jednak niemal równie źle uczynimy, wypowiadając słowa pocieszenia, usprawiedliwiając go i wybielając. W rozmowie, w której osoba otwiera się i pokazuje całą swą nędzę i własne ciemności, przerywać i zaczynać pocieszać, mówiąc, że może nie jest tak źle, że nie jest tak ciemno w jej duszy, jak się jej wydaje, nie doprowadzi raczej do żadnego głębszego wyzwolenia.

Po pierwsze penitent będzie sfrustrowany nie mogąc się do końca wypowiedzieć, a tym samym przestanie polegać na naszych słowach pociechy. Nie dano mu bowiem wyjaśnić, jak żałośnie i okropnie się czuje. Po drugie - i to jest najistotniejsze - blokujemy w ten sposób możliwość wejścia głębiej, tam, gdzie dana osoba wie, że jest kochana niezależnie od tego, co czyni i jak postępuje. Słowa usprawiedliwiające utrzymują ją na tym poziomie, na którym ma wrażenie, że musi być dobra, piękna, atrakcyjna, aby móc być kochaną. To jest ten warunkowy poziom miłości: kocham cię tylko wtedy, kiedy jesteś wart miłości. Mówiąc: „nie jest tak źle, jesteś dobry, w każdym razie godny miłości", wzmacniamy i potwierdzamy nieświadome przeświadczenie penitenta o tym, że musi zasłużyć sobie na miłość, że my - i Bóg - możemy kochać go tylko wówczas, jeśli jest bezbłędny.

W rzeczywistości on nie chce usłyszeć: „Nie jesteś gorszy niż myślisz", ale: „Jakkolwiek złym byś był, to w każdym razie cię kocham". Każdy człowiek jest głodny bezwarunkowej miłości, miłości bez jakiegokolwiek „dlatego". Tak kocha nas Bóg, i jako duchowi przewodnicy tę miłość marny przekazywać.

Bóg nigdy nie mówi: „Kocham cię dlatego, że ty Mnie kochasz", albo: „Kocham cię dlatego, ponieważ już nie grzeszysz". Lecz On mówi: „Kocham cię". Miłość jest Jego istotą. To, że istniejesz, jest ontologicznym dowodem na Jego miłość do ciebie. On wszystko, co czyni, czyni z miłości. Kiedy stwarza cię w tej chwili, w tym momencie, robi to z miłości. Jesteś owocem Jego miłości. Jeżeli w tym nie pośredniczymy, to zdradzamy Boga i naszego penitenta, lecz jeżeli to czynimy, to umożliwiamy penitentowi pojednanie z całym sobą. Jak już powiedziano, bez tego pojednania nie ma szans na rzeczywisty rozwój osoby.

Nasza skłonność do wypowiadania słów pociechy, do usprawiedliwiania może nauczyć nas czegoś o nas samych. Ta skłonność wypływa prawdopodobnie z tego, że sami nie odpoczywamy w miłości Bożej, ale nadal uważamy, że musimy sobie na nią zasłużyć. Jeśli sami poznaliśmy Bożą miłość, nie myślimy wcale o tym, żeby próbować przekonać naszego penitenta, że nie jest z nim tak źle. Jakkolwiek źle by z nim było, to i tak dla Boga to nie jest przeszkodą, aby go kochać. Bogu nic nie przeszkadza, aby nas kochać. Można być czarnym, śniadym (brudnym) i pięknym zarazem: „Śniada jestem, lecz piękna" (Pnp 1,5) - piękna dlatego, bo umiłowana.

Aby pośredniczyć w przekazywaniu bezwarunkowej miłości Boga, samemu kierownikowi duchowemu potrzebna jest łaska. Nie może przekazywać miłości, sam nie będąc w niej jakoś zakotwiczonym, a pośrednicząc zakotwicza się w niej jeszcze bardziej. Słuchanie jest wówczas niemal modlitwą. Punktem wyjścia do słuchania jest niezłomna pewność bycia kochanym, cokolwiek by się działo. Wiadomo, że trzeci Partner jest z nami i to On, totalnie „akceptujący Drugi", jest najważniejszym partnerem w rozmowie.

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus na krótko przed swoją śmiercią, kończąc rękopis, w którym opisywała swoje życie, mówi: „O tak! Czuję, że choćby sumienie moje było obciążone wszystkimi możliwymi grzechami, poszłabym z sercem złamanym żalem rzucić się w ramiona Jezusa, ponieważ wiem, jak On kocha marnotrawne dziecko, które powraca do Niego. Jeśli się wznoszę do Boga przez ufność i miłość, to dlatego że w swym uprzedzającym miłosierdziu zachował mą duszę od grzechu śmiertelnego”.

Do Matki Agnieszki, która miała uzupełnić jej nie dokończony manuskrypt, dodała: „Powiedz, moja Matko, że gdybym popełniła wszystkie możliwe zbrodnie, nie zmniejszyłoby to mojej ufności; czuję, że ten ogrom zniewag byłby jak kropla wody wrzucona w płonący żar”. Jedyny grzech, dla którego nie ma odpuszczenia, to nie chcieć tego odpuszczenia. Oczywiście musimy uwzględniać wszystkie psychologiczne uwarunkowania, które stoją na przeszkodzie do takiej ufności. Naszym zadaniem jednak jest także potwierdzać, że zaufanie, ufność, zawierzenie Bożej miłości, to są zdolności zamieszkujące w człowieku, i powołaniem każdego z nas jest wyzwolenie tych zdolności.

Słuchanie" to coś o wiele więcej niż jakaś technika. Słuchanie jest wcieleniem miłosiernej miłości Boga, która nie tylko nie sądzi, ale czynnie kocha człowieka takim, jakim on jest.



Liczba wyświetleń strony: 9501008 * Liczba gości online: 18 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-28
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC