MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Rola przełożonej w tworzeniu więzi duchowej



Przełożona winna być człowiekiem duchowym, to znaczy: wszystko, co w sobie odkrywa, poddaje Duchowi Świętemu, aby On to przeniknął i przemienił. To wszystko po to, aby Duch Święty stał się właściwą siłą napędową jej myśli i działania. Siostra przełożona winna być blisko zarówno wobec tego, co Boże, jak i tego, co ludzkie. Winna znać ludzkie serce, przez poznawanie własnego serca, przez rozróżnianie pojedynczych poruszeń, uczuć, nastrojów, myśli i planów, przez przenikanie własnego serca. Poznawszy własne serce, będzie zdolna poznać także serce sióstr, z którymi pragnie tworzyć więź duchową. Znajomość serca obejmuje także dar obserwacji. Potrzeba poznawać to, co dokonuje się we wnętrzu sióstr tworzących wspólnotę zakonną, po ich gestach, po głosie, po sposobie opisywania swoich problemów, stawiania pytań. Siostra przełożona winna uczyć się intuicyjnie wyczuwać stan wewnętrzny swoich sióstr.

Bycie przełożonej w duchowej więzi z siostrami, to duchowe macierzyństwo wobec nich. Niezbędną zatem sprawą jest to, by siostra przełożona podjęła i cierpliwie prowadziła walkę ze swoimi namiętnościami. Zrozumienie własnych namiętności, mechanizmów ich powstawania, przeżywanie cierpienia z tym związanego, pomoże zrozumieć siostry w ich niekiedy osłabiających je namiętnościach. A to zrozumienie, jest swoistą formą więzi duchowej. Potrzeba również, by siostra przełożona podjęła walkę z własnymi wadami, słabościami. Podjęcie takiej walki prowadzi do poznania siebie. Potrzeb zaobserwować swoje złe cechy, pracować nad nimi, aby coraz mniej ulegać mocom demonicznym, a coraz skuteczniej wsłuchiwać się w mowę Ducha Świętego. Niezbędna jest także, przy pragnieniu tworzenia więzi duchowej czystość serca i uczciwość wolna od własnych interesów i zachcianek. Dążymy zatem do wolności od wszelkich namiętności.

Aby słuchać siostry i je rozumieć, potrzeba wolności od własnych namiętności, które zakłócają porozumienie między osobami. Niezbędna jest również wolność od projekcji powstających w nas, gdy patrzymy na siostry. Konieczne jest w tworzeniu więzi duchowej, aby siostry były całkowicie otwarte na poszukiwanie rady u przełożonej. Przełożona, która poznała własne serce, jest w stanie poznać serca innych sióstr. Z tego poznania wylania się zrozumienie. Potrafi ona tym samym u siebie, a tym samym u innych rozeznać, czy to, co dokonuję się w siostrze, w jej sercu, pochodzi od Boga, czy od złego. Siostra przełożona tworzy więź z siostrami, jeśli przez słowa, gesty siostry poszukującej rady, potrafi dotrzeć do jej wnętrza. Droga do jedności duchowej prowadzi przez mądrą, zdrową ascezę. Trzeba uczuć się przyglądać własnym myślom i uczuciom, tak by stopniowo wyzwalać się od niepotrzebnych myśli i uczuć. To rodzi pragnienie otwarcia się na Boga. Przełożona winna podprowadzać siostry pod kontemplację Boga. Dopiero w niej można dojść do czystości serca, a przez to stać się człowiekiem zdrowym, zdolnym do tworzenia więzi z innymi.

Jednak siostry, które jeszcze nie pokonały swych namiętności, nie można prowadzić na drogę modlitwy kontemplacyjnej, będącej warunkiem do utworzenia z nią więzi duchowej. Zanim będzie mogła poświęcić się modlitwie kontemplacyjnej, powinna swoje wady przeżyć i przemodlić. Zatem siostra przełożona ma wyprowadzić swoje siostry z niewoli wad, ma im towarzyszyć w wewnętrznym zmaganiu się, a potem wprowadzić w kontemplację świata, doprowadzić do innego widzenia, nowego widzenia tego, co stworzone przez Boga, na czele z człowiekiem, a następnie doprowadzić do kontemplacji Pana. Z niektórymi natomiast namiętnościami należy wejść w pewną zażyłość, a wówczas będziemy łatwiej mogli je pokonać. Należy namiętności przemyśleć, a wówczas poznamy, co one chcą nam powiedzieć. Gniew np. często wskazuje na to, że daliśmy innym za wiele władzy nam sobą. Potrzeba, by siostra przełożona pomagała siostrom przeniknąć własne motywacje i emocje. Kto poznaje i rozumie swoje myśli i uczucia, może się spod ich panowania uwolnić.

Czystość serca, która jest zasadniczym warunkiem przy zaistnieniu więzi duchowej między siostrami, oznacza dobrą znajomość swoich wad i jednocześnie wewnętrzną wolność. Namiętność w naszej duszy już nie panują, nie męczą, nie zniewalają, ale służą temu, co duchowe. Tak rozumiem rolę siostry przełożonej we wspólnocie, że jest ona przede wszystkim osobą, prowadzącą siostry do kontemplacji, na spotkanie z Bogiem i do jedności z Nim. Ma ona za zadanie przekazać to doświadczenie Boga, które sama przeżyła. Żeby tworzyć z siostrami więzi duchowe, potrzeba być człowiekiem duchowym. Łagodność jest pewnym znakiem rozpoznawczym takiego człowieka. Jest tym, co tworzy człowieka duchowego. Łagodność pokazuje, że asceza i kontemplacja rzeczywiście zmieniły siostry. Być łagodną, nie oznacza brak uczuć czy namiętności w człowieku. Jest to miłość, która łagodnie patrzy na siebie i na siostry. Wówczas można ze zrozumieniem przyjąć i odpowiedzialnie podejść do tych osób we wspólnocie, w życiu których objawiły się słabości czy grzechy.

Łagodność jest warunkiem kontemplacji. To właśnie łagodność, której winniśmy się uczyć, o jej dar prosić, oczyszcza człowieka ze złości, która jest poważną przeszkodą w kontemplacji, a tym samym w tworzeniu więzi duchowej. Jest ona jedną z najważniejszych cech człowieka duchowego i jednym z podstawowych wymagań dla osób, które chcą tworzyć więzi duchowe między sobą. Szatan czuje lęk przed łagodnością, ponieważ nie potrafi z nią walczyć. Tylko łagodna siostra przełożona będzie mogła doprowadzić do utworzenia więzi duchowej między siostrami. Sama będąc łagodną, przekaże im nieco z Bożego dobra, pokoju i ciszy. Łagodność wymagana od siostry przełożonej wyraża jej autentyczność, życie w zgodzie z samą sobą, serdeczne podejście, akceptację, lub też bezwarunkowe przyjmowanie sióstr. Łagodność jest postawą wiary. Siostra staje się łagodną, bo doświadczyła swojej niemocy u słabości, poznała Boże miłosierdzie i cierpliwość. Łagodność wypływa z doświadczenia Boga, z wiary w miłość Boga do mnie, nawet w mojej winie. Wiary w to, że Bóg nieustannie kieruje do mnie swojego łagodnego Ducha nawet wtedy, gdy upadam. Wypływa ona z wiary w to, że Duch Święty przy każdym moim upadku śpieszy, by mnie podnieść i łagodnie działać na mnie, gdy pobłądzę.



Liczba wyświetleń strony: 9477093 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC