MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Rewizja życia we wspólnocie zakonnej



Potrzebna jest dla życia wspólnotowego. Kiedy mówimy o słabościach, które dotyczą nas, tworzących wspólnotę kapłańską, czy zakonną, w tym momencie zło opuszcza swe ciemności, a przecież właśnie ono burzyło i przeszkadzało w braterskim porozumiewaniu się. Gdy ujawnia się braki, niedociągnięcia, słabości, są one rozpoznawane i wybaczone, ponieważ stają się zawierzeniem bratu. Ale w wyznaniu naszego grzechu wobec całej wspólnoty jest jeszcze coś: w przypadku przerzucenia, obciąża się barki wszystkich. Jest tak, jakby wszyscy przejęli na siebie ciężar brata i „zabrali” go. A więc grzech nie tylko traci swą destruktywną moc, ale staje się ponadto okazją rozwoju i momentem łaski dla całej wspólnoty, a nie jedynie dla jednostki. Ksiądz, kleryk zostaje ponownie przyjęty do wspólnoty, podczas gdy członkowie wspólnoty zakonnej uczą się dźwigać ciężar tego, który jest słaby.

Właśnie z takiej przesłanki bierze początek rewizja życia. Jest to prosty sposób dzielenia się własną słabością i manifestowania jej. W takich warunkach objawia się też potęga Miłosierdzia Bożego. Jego przejawem jest braterskie wybaczenie. Jest to refleksyjna krytyka pewnego szczególnego momentu własnego zachowania i – lub życia wspólnotowego w świetle Słowa i Konstytucji Zgromadzenia, wobec wspólnoty i przy pomocy wspólnoty. Możemy wyróżnić różne formy rewizji życia: pierwsza, najbardziej klasyczna – zakłada tylko analizę własnego zachowania; druga – krytyczną refleksję skierowaną na aspekty życia wspólnotowego w ogóle; trzecia – umożliwia także krytyczne zastrzeżenia do poszczególnych braci.

Jest jasne, że w praktyce nie zawsze można utrzymywać ostre rozgraniczenie między tymi trzema sposobami, szczególnie między drugim i trzecim. Trzeci typ ponadto wydaje się być najtrudniejszy i najbardziej delikatny. Nie w każdej wspólnocie można wyobrazić sobie taki rodzaj rewizji – mógłby on być zbyt niebezpieczny. Najpierw trzeba zrealizować pewne dążenia, stworzyć określony klimat. W każdym przypadku potrzebne jest wyjście od pierwszej formy. Z drugiej strony rozpoczęcie od pierwszego typu jest bezpieczne. Nie jest także przypadkiem żądanie optymalnych warunków dla przeprowadzenia rewizji życia. Przeciwnie, jeżeli oczekiwałoby się stanu dojrzałości i wspólnoty bez problemów, nie trzeba by było przeprowadzać rewizji życia. Nie można zapominać, że taka posługa wspólnego dzielenia winy jest bardziej sposobem wspólnego rozwoju, niż przywilejem wspólnoty już doskonałej (która nie miałaby win do podzielenia...). Dlatego też dobrze jest, gdy wspólnota zaczyna od pierwszego typu i stopniowo przechodzi do dalszych dwóch. Przyjrzyjmy się więc etapom na tej drodze.

Temat do rozważań może zostać zaproponowany przez przełożonego lub przez któregokolwiek brata ze wspólnoty, ale ważne jest, aby wszyscy widzieli pożytek lub potrzebę krytycznego badania tego tematu. Ten, kto proponuje, musi także umotywować, zilustrować, rozwinąć i przedstawić wszystkie informacje potrzebne dla dobrego ujęcia istoty problemu. Rzeczywistość omawiana, musi mieć koniecznie bezpośredni związek z życiem wspólnotowym, lub dotyczyć tylko zachowań zewnętrznych. Jest ważne, aby to pozostawało w związku ze wspólnym zaangażowaniem konsekracyjnym. Tym, co nadaje niepowtarzalny ton i precyzyjną treść rewizji życia są punkty odniesienia – Słowo Boże, Prawo Podstawowe, Ustawy. Tylko Słowo Boga może osądzać zachowanie brata i wspólnoty, podczas gdy reguła życia interpretuje to Słowo, wskazując jego zastosowania w zachowaniu. Są jak dwa promienie światła, które pozwalają odkrywać niedoskonałości osobiste i wspólnotowe. Rewizja życia warta jest tyle, na ile jest przygotowana. Konieczny jest stosowny czas, przynajmniej parę tygodni, dla rozważań wskazanego tematu w klimacie głębokiej modlitwy. Korygowanie życia nie oznacza prostej analizy sytuacji ani zawiłej autokrytyki, ale świadome ponowne przemyślenie życia osobistego i wspólnotowego w obliczu Boga i Jego Słowa. W tym ponownym przemyśleniu fundamentalnego znaczenia nabiera błaganie: za siebie, o możliwość spojrzenia w głąb siebie z uczciwością i jasnością; oraz umiejętność przyjęcia z wdzięcznością obserwacji braci; o dostrzeżenie z obiektywizmem ograniczeń i słabości wspólnotowych; oraz o posiadanie siły i wewnętrznej wolności do ich wyjawienia.

Niezwykle istotne jest również błaganie za innych: aby również oni mogli odkryć prawdę o sobie; i byli skłonni do przyjęcia zastrzeżeń, jakie im zostaną przekazane; a przede wszystkim, aby w pełnym świetle potrafili dostrzec także moją słabość; i mieli pełną odwagę powiedzieć mi o tym otwarcie. Cała wspólnota musi być pogrążona w modlitwie. Gdy modlimy się tak, jeden za wszystkich, rewizja życia daje już swoje pierwsze owoce – jest to modlitwa, która oczyszcza z indywidualizmu i uspokaja wewnętrznie, pozwalając na spokojną i głęboką refleksję i przygotowując do przychylnego słuchania brata, wszystkich braci.

Rewizja życia nie dąży tylko do rozpoznania zła, nie jest rozbiorem winy, która dotyczy wszystkich, ani nawet nie przygotowuje wyłącznie do wzajemnego przebaczenia. Istotą rewizji życia jest – przeobrażenia zła, osobistego i wspólnotowego, co prowadzi członków wspólnoty do dźwigania nie tylko własnego, lecz także cudzego ciężaru w poczuciu odpowiedzialności każdego za rozwój brata i całej wspólnoty. Towarzyszy temu przekonanie, że można zjednoczyć się poprzez wspólne szukanie prawdy.

Słuchanie. Nie chodzi jedynie o to, aby być w stanie słuchać tego, co ktoś inny do mnie powiedział na swój lub mój temat, ale aby przyjmować i wyrażać na ile tylko można dojrzałość w wypowiedzi. Pomaga w tym świadomość własnego ubóstwa i własnej niewiedzy, a także potrzeba drugiego człowieka i jego słowa. Nikt w całości nie zna prawdy, o własnej osobie. Dlatego też przyjmujemy pozycję słuchacza i to nie jakiegokolwiek słuchacza, lecz słuchacza, który przykłada rękę do ucha, aby słyszeć dobrze i nie stracić ani jednego słowa, ponieważ właśnie to słowo może być ważne dla lepszego poznania siebie i kogoś innego. Dopóki nie nauczymy się słuchać każdej, nie będziemy mogli oczekiwać zrozumienia Słowa ani lepszego poznania samego siebie i innych. Wspólnota staje się w ten sposób, miejscem uprzywilejowanym dla zobaczenia i przyjęcia woli Boga oraz miejscem wspólnego realizowania się jej członków jako sióstr „słuchających” jedna drugą. W takim sensie mówimy o słuchaniu, ponieważ zawiera ono w sobie predyspozycję posłuszeństwa.

W praktyce chodzi o to, aby mieć pewien styl słuchania, który wyraża: zainteresowanie, uwagę, pragnienie zrozumienia i pomocy, oceny i wdzięczności za otwartość i szczerość. Jest to słuchanie: pozbawione uprzedzeń („wiem już, co powie”) i osądów, dokonywane z bezwarunkową przychylnością także wobec tego, kto mówi mi o mnie coś, czego nie podzielam, co wyrządza mi krzywdę lub nawet jest niesprawiedliwe. Unika się pokusy kontrowania lub bezpośredniego odrzucenia, a nawet infantylnego strachu i podejmuje się trud przemyślenia, przekonsultowania, poszukiwania części prawdy. Jest to coś, co powoduje niezmierny ludzki i duchowy rozwój jednostki i co „buduje” wspólnotę.Słuchanie tego typu jest najlepszą prowokacją, jaka pobudza cudzą odpowiedzialność za zwrócenie uwagi na to, co mówi. W gruncie rzeczy ten ktoś mówi tak, jak ja słucham.

Odpowiedzialne słowo. To inny, istotny element rewizji życia. Jest to zarówno przymus jak i dar. Milczenie – wynikające z tego, że odczuwam lęk, lub z racji nieodpowiedzialnej obojętności – jest formą przemocy, porównywalną do ataku słownego. Fundamentalnym założeniem jest świadomość, że jest się narzędziem prawdy. Rozpoczynamy od bycia narzędziem wiarygodnym, gdy akceptuje się ujawnianie i wyznawanie własnej winy wobec wspólnoty, z wewnętrzną wolnością i swobodą. Ważne jest to, żeby ktoś nie czuł się psychicznie zmuszony do czynienia publicznej spowiedzi. Z drugiej strony rewizja życia nie jest zadowalająca u tego, kto ogranicza się do mówienia rzeczy umiarkowanych lub powierzchownych. Zwykle ideał leży pośrodku. Z pewnością poziom i jakość komunikacji wewnątrz wspólnoty ukazuje możliwość otwarcia własnego wnętrza, pokazując trudność i słabość, wątpliwość i problemy. W takiej sytuacji ma wartość zasada stopniowalności. Niebezpieczne jest żądanie wszystkiego i natychmiast. Człowiek staje się wiarygodny: gdy jest szczery a także, gdy jest dyspozycyjny, to znaczy – przyjmuje napomnienie brata. Ważna jest świadomość roli, jaką odgrywa wobec Boga i wobec brata oraz oddźwięku, jaki to jej słowo mogłoby mieć. W mówieniu trzeba być bardzo delikatnym, a na podstawie reakcji danego brata trzeba zobaczyć punkt, poza który, w swoim mówieniu, w danej chwili lepiej nie wychodzić.

Słowa powinny być cierpliwe, niegwałtowne, chcące dobra dla kogoś drugiego, a nie jego potępienia, powinno stać się pomocą w rozwoju, a nie powodem zniechęcenia. Rewizja życia (szczególnie trzeciego typu) nie jest nigdy nieszkodliwa. Stawia brata w nowej, nie całkiem przyjemnej sytuacji, ale może także tworzyć, pomimo dobrej woli większości, pewną trudność w związkach, pewne sytuacje napięcia, przede wszystkim wtedy, gdy wspólnota jest młoda. Każda wspólnota winna mieć swój własny sposób świętowania.

Przeobrażenie zła osobistego i wspólnotowego. Chodzi o prawdziwe i właściwe przekształcenie winy – od dysharmonii i załamania do rozwoju w braterskiej miłości i budowaniu wspólnoty. Świadomość siebie i innych – ujawnienie trudności i problemów innego brata – pozwala lepiej go rozumieć: jego zachowanie, w różnym stopniu niezrozumiałe reakcje. Jest to świadomość, która zyskuje głębię i ułatwia miłość bliźniego. W taki sam sposób rośnie świadomość siebie. Jest tak dzięki temu, że ktoś inny mówi coś o mnie (i o moim sposobie reagowania na to), dzięki temu, że ja sam mówię o sobie. Rzeczywiście głośne myślenie, konieczność przekazania innym w zrozumiałej formie informacji o moich słabościach, jest pewnym „rezonansem”, który odsłania przede mną kolejną prawdę dotyczącą mojej osoby. Klimat słuchania i nie osądzania, bardzo pomaga w zespoleniu wspólnoty.

Szacunek dla bliźniego. Głębsze poznanie siostry, brata, jest warunkiem dla docenienia jego. Wielokrotnie w rewizji życia, odsłania się pozytywne strony życia, osobowości braci. Słuchanie jego, gdy mówi o trudnościach i wysiłku, przedstawia nam bezpodstawność pewnych ocen. Pokazuje także na ile mylne lub wręcz „złe” były niektóre sądy. Rewizja życia pozwala nam zrozumieć, jak często uznajemy za pewne, rzeczy wręcz nieistniejące i przeciwnie. A więc słuchanie, serdeczne i pełne szacunku, rodzi także szacunek, który ostatecznie zostaje oparty na realnym obrazie tego kogoś, a nie na wysiłku myślenia o nim dobrze i niedostrzegania zła lub na sztucznych interpretacjach i fałszywych podstawach. Pozytywna ocena bliźniego jest bardziej faktem percepcyjnym niż interpretacyjnym i często nie należy nawet dokonywać jej przez pryzmat wiary. Aby szanować brata, wystarczy mieć oczy i uszy szeroko otwarte.

Dzielenie się dobrem. Zło samo z siebie tworzy przeszkodę w porozumieniu, szczególnie gdy jest ukryte. Przez fakt, że nie stawia się mu czoła, ma ono tendencję: do izolowania i dzielenia, tworzy podejrzliwość i brak porozumienia, odbiera chęć do bycia i budowania razem, trzyma nas z dala od nas samych i od każdego z osobna. Ale gdy zaistnieje odwaga spojrzenia mu w twarz i wyznania go, aby przy wspólnej pomocy pokonać, jest tak jakby rozwiązało się pogmatwany węzeł. Znów można się porozumieć i podzielić wrażeniami.

Dzielenie się złem pozwala na dzielenie się dobrem i otwiera niespodziewane możliwości porozumienia. Jest to najważniejsza i decydująca rzeczywistość naszego życia i każdy z nas ma wiele do powiedzenia o tym, co mogłoby być wielką pomocą dla braci. Czemu służyłoby wspólne życie w imię Boga, jeżeli nie dzielilibyśmy się tym, co On w nas czyni? Oto dlaczego tak ważne jest dzielenie się, co pewien czas, naszymi refleksjami nad Słowem. Nie jest to moda ani przypadkowe hobby, ale konkretny sposób wspólnego rozwoju. Wzrastamy karmiąc się tym samym pokarmem. Tam, gdzie, z powodu skrępowania nie robi się tego, mroczne i ukryte zło przeszkadza i zuboża komunikację wewnątrz wspólnoty. Nie jest to więc jedynie utrata religijnej wyobraźni, dziwacznie gadatliwej poza domem, w domu natomiast głuchej i niemej.

Dzielmy się więc doświadczeniami: radościami i problemami, sukcesami i porażkami. Czynimy je wszyscy w imię wspólnoty i dzięki niej dlatego słuszne i piękne jest, że opowiadamy i mamy zamiar słuchać opowiadań innych na tyle, na ile Bóg zaszczycił nas działaniem przez nas wszystkich. Dzięki temu rzadziej dochodzi do zawiści i zazdrości, czujemy się bardziej braćmi, z których każdy cieszy się dobrem innego, a wszyscy razem oddajemy cześć Ojcu. Od dzielenia się swoimi słabościami, do dzielenia się podziwem dla Boga, może być bardzo krótka droga.



Liczba wyświetleń strony: 9501031 * Liczba gości online: 11 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-28
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC