MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Sztuka tworzenia więzi duchowej



W tworzeniu więzi duchowej chodzi o poznawanie siebie w długich duchowych zmaganiach i poznawać Boga, poszukiwać Go w sposób radykalny. Można wejść w więzi duchowe z takimi siostrami, które te właśnie warunki podejmą: zdecydują się na duchowe zmagania, zachcą szukać Boga w sposób radykalny, nie zrażając się tym, jak bardzo to boli i jak długo może trwać kroczenie w ciemnościach. Jedna siostra dla drugiej we wspólnocie winna być tą, która pociesza i zachęca. Trzeba zdobyć się na jedno ćwiczenie duchowne, np. na medytację biblijną, konsekwentnie praktykowaną przez długi czas. Ona potrafi przemienić człowieka. To ćwiczenie konfrontuje mnie z moimi ograniczeniami, pokazuje mi moje słabości, a w końcu otwiera na Boga. Żyć konsekwentnie według ślubów, porządku dnia, a przede wszystkim codziennie, sumiennie, będąc przygotowaną – przeżywać medytację lub kontemplację.

W tworzeniu więzi duchowej potrzebny jest pokój serca. On bowiem stanowi o dobrej modlitwie. Otwarcie na Boga, to równocześnie wzrastanie w człowieczeństwie. Więź duchowa wymaga zdrowego stylu życia i jasnego porządku. Musi panować przede wszystkim klimat zaufania, gdzie każda z sióstr będzie mogła konfrontować się z prawdą dotyczącą jej, lub innych sióstr we wspólnocie. Niezastąpione znaczenie ma pociecha i zachęta ze strony siostry przełożonej. Nie można wysuwać zbyt wysokich ideałów, zasad życia, bo one mogą powodować skutek odwrotny od zamierzonego – stłumienie, zniechęcenie, rozczarowanie sobą. Zatem roztropnością jest umiar we wszystkim. Nie należy dziwić się pokusom. Są one czymś normalnym, a nawet wiążą się z naszym wewnętrznym wzrostem. Bez pokus, grozi przypisywanie duchowych postępów własnym wysiłkom. To prowadzi do pełnego ufności przebywania z Bogiem.

Innym wymiarem postępowania, pomocnym w tworzeniu więzi duchowych jest właściwy stosunek sióstr do różnego rodzaju pokus. Możliwe są pokusy w moim życiu. Trzeba się z tym liczyć, nie osądzać się z tego powodu, ale ufać panu. On może mnie poprzez te pokusy doprowadzić do nowej więzi i pogłębionego zaufania. Więź z Bogiem owocuje więzią z człowiekiem. Nie należy pozbawiać siostry samodzielnych decyzji w pewnych sprawach; nie ułatwiać im życia przez wyręczanie ich w decydowaniu o sobie tam, gdzie jest to możliwe, a nawet konieczne. Trzeba pomagać siostrom w odkrywaniu sensu ich myślenia wyrażanego słowami.

Rola przełożonej w tworzeniu więzi duchowej z siostrami polega na tym, by rozpoznać, jaka droga dla tej konkretnej siostry jest dobra. Stąd potrzebne jest własne doświadczenie w postępowaniu z myślami i uczuciami. To, co wiąże, to możliwość odreagowania zarówno pozytywnych, jak i negatywnych uczuć we wspólnocie zakonnej. W taki sposób człowiek doznaje ulgi wewnętrznej. Więź duchową mogą tworzyć między sobą osoby, które nie zgorszą się sobą. Wiedzą, że życie polega na nieustannej przemianie wewnętrznej. Przemienione może być tylko to, co zostało dostrzeżone. Nie należy niczego tłumić, lecz w namiętności poznać tę siłę, która pochodzi od Boga. Przemiana, to przebicie się przez schematy, role i maski, które na siebie nakładamy. Podczas przemiany należy w uczuciach i namiętnościach, w mocy i słabości, w życzeniach i pożądaniach odkryć, co chce się we mnie, czy w innych siostrach ujawnić.

Należy wprowadzać siostry w myślenie, że wszystkie uczucia są dobre i posiadają one swój sens. Istnieje konieczność zrezygnowania z oceniania ich. raczej należy pytać się uczuć, co one chcą mi powiedzieć, na co chcą mi wskazać. Co daje znać o sobie przez mój lęk, gniew, niechęć, zazdrość, seksualność, łakomstwo? Co chce odżyć w moim życiu z tego, co stłumiłem? Na jakie wewnętrzne impulsy stałem się nieczuły, czego nie dostrzegam w wewnętrznych poruszeniach? Potrzeba pomóc siostrom, by dopuszczały do głosu swoje potrzeby i odczucia, by rzeczywiście mogły zostać przemienione. Przecież w namiętnościach drzemią siły pozytywne. Jeden z mistrzów duchowych powiedział: „Jeżeli wcześniej nie nienawidziłeś, nie potrafisz pokochać”. Dopiero, gdy przeciwny biegun – nienawiść, zostanie dopuszczony, miłość może pokazać swoje prawdziwe działanie.

Jeśli człowiek ze strachu przed pokusą odcina swe namiętności, pozbawia się także sił, które za nimi stoją. Również jego duchowe życie okaże się bezsilne. Warto o tym pamiętać, że z przemiany namiętności powstaje tęsknota za nieskończonym Bogiem i prawie niewyczerpana energia. Nie należy przerażać się, że siostry we wspólnocie niekiedy nie chcą się podporządkować zarządzeniom przełożonej. Niektórzy muszą najpierw pochodzić po bezdrożach, aby poznać właściwą drogę. Niekiedy trzeba przejść przez grzech osądzania, by stać się osobą, która jest w silnej więzi duchowej z tymi, które niemiłosiernie sądziła. Prowadząc siostry do jedności duchowej między sobą, warto zwrócić również uwagę na właściwe rozumienie ascezy. Otóż na to, że jej celem nie jest dyscyplina, surowość, czy rezygnacja z wielu rzeczy, albo zachowań, lecz łagodność.



Liczba wyświetleń strony: 10708034 * Liczba gości online: 17 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-22
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC