MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Chwalić Boga



Chwalić, znaczy: wypowiadać życzliwe słowa, mówić, że coś jest dobre, mówić o czymś dobrze. Pochwały są tam, gdzie jest życie, brak ich, wskazuje na obecność śmierci. Umiejętność wypowiadania słów pochwalnych jest umiejętnością wrodzoną. Chwalić, oznacza również wywyższać coś, podziwiać, czcić, spoglądać z zachwytem i określać życzliwymi słowami. Niekiedy nie mamy ochoty chwalić Boga, ponieważ bardzo mocno przenikają nas uczucia złości i gniewu. Jeśli pomimo wszystko skupimy się na chwaleniu, może dla nas pojawić się szansa zobaczenia swojej sytuacji trudnej w innym świetle.

To, jak widzimy pewne sprawy zależy od tego, co o danej sprawie mówimy, co myślimy. W życiu zakonnym nie chodzi o to, aby dążyć do określonych osiągnięć, realizować siebie poprzez pracę. To co się liczy, to wyłącznie uwielbienie Boga. Jeśli wszystko kręci się wokół Boga, wówczas posiadam własny pion, a moja praca nabiera dla mnie odpowiedniej wartości. Codzienność zmienia się przez moje chwalenie Pana, które uwalnia od chorobliwej koncentracji na mojej pracy i na moich codziennych troskach. Dzięki temu chwaleniu, mogę w sposób odnowiony patrzeć na Boga. Chwalenie, to mówienie dobrze o Bogu, wyrażanie się dobre w odniesieniu do konkretnej sytuacji. Jeśli patrzymy na sytuację z punktu widzenia naszej potrzeby, może ona wyglądać bardzo źle. Jeśli jednak będziemy w tym momencie chwalić Boga i będziemy o Nim mówić dobrze, wtedy nadamy temu zdarzeniu inne znaczenie. Przestaniemy tym samym być niezależnymi od naszego niespełnionego pragnienia. Patrząc na Boga rozpoznamy, że jest On również obecny w naszym niedostatku. Może przyjdzie nam w takiej sytuacji zrozumieć, że Bóg zaspokaja najgłębszy niedosyt, najgłębsze pragnienia człowieka.

Narzekając, określamy daną sytuację wyłącznie z punktu widzenia naszych niespełnionych pragnień i oczekiwań. Tym samym nie widzimy Bożego działania. Narzekanie jest wyrazem braku wiary. Widzimy jedynie siebie i swoje pragnienia, a nie chcemy zobaczyć Boga. Narzekając, tracimy zdolność dalekowzroczności. Zaczynamy się kręcić w koło siebie i swoich oczekiwań, osobistych planów, a tym samym, nie widzimy Boga, który ma zupełnie inne spojrzenie na sprawę. byśmy Mu się poddali w jeszcze większym niż dotychczas stopniu. Może Jego oczekiwanie być związane z pragnieniem, byśmy szukali pokoju w Nim, a nie w realizacji własnych potrzeb. Zatem, warto postawić pytanie: czy mój pokój wewnętrzny, jest zależny od spełnienia moich pragnień? Chwalenie uwalnia nas od chorobliwej koncentracji na naszych potrzebach. Jezus chce,

Kiedy św. Paweł i Sylas zostali wtrąceni do więzienia, modlili się i śpiewali pieśni pochwalne. Wówczas zatrzęsła się ziemia, otworzyły się bramy więzienia i rozpadły się ich kajdany. Dzięki pochwałom nadali inne znaczenie swej niewoli. Chwalili Boga, świadomi tego, że On im wszędzie towarzyszy i chroni ich. Bóg przyjął ich spojrzenie i rozumienie tego, co ich spotkało i sprawił, że ziemia się zatrzęsła. Chwaląc Go, śpiewali o tym, co On z nimi może uczynić. Wszystkiego spodziewali się od Pana. Nie prosili Go o pomoc, lecz oddali się do Jego dyspozycji. Chwalili Jego wspaniałość i dobro, chociaż właśnie Jego dobro było w tej chwili mało widoczne, bowiem siedzieli w najgłębszych lochach, a ich stopy zakute były w dyby.

Mimo to mówili dobrze o Bogu. Dzięki innemu spojrzeniu na swoje położenie przy pomocy chwalenia, zmienili swoje położenie. Przestali być smutni i zrezygnowani. Napełniała ich nadzieja. Było w nich tyle życia, że aż ziemia się zatrzęsła. Wewnętrzna przemiana musiała znaleźć swój wyraz w znakach zewnętrznych. Ponieważ przestali odczuwać zniewolenie wewnętrzne, zostali uwolnieni. Klasztory buduje się nie po to, by rozwiązywać w nich problemy, lecz po to, by mieszkając w nich – chwalić Pana. Wiele osób uważa, że dzięki modlitwie i medytacji uda się im pokonać wszelkie trudności, że będą w stanie poradzić sobie z depresją, pozbyć się swej nadwrażliwości, wypełnić wewnętrzną pustkę. Często jednak nasze modlitwy niczego nie zmieniają. Modlimy się więc coraz więcej, a równocześnie jesteśmy coraz bardziej niezadowoleni. Jest to bowiem próba rozwiązywania problemów według metody: „więcej tego samego”. U podstaw takiego myślenia leży przekonanie, że kiedyś uda się rozwiązać wszystkie problemy, że pokonamy całkowicie wszystkie kryzysy.

Przekonanie, którego skutkiem są coraz częstsze i mnożone modlitwy, staje się wielkim problemem. Jeśli chwalimy Pana pomimo naszych kłopotów, wówczas nadamy nowe znaczenie sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Nie proszę o zmianę tej sytuacji, nie proszę również o rozwiązanie tego problemu, lecz chwalę Pana, choć nadal mam kłopoty. Dzięki temu o moim problemie zacznę inaczej myśleć i zmieni się sytuacja, w której się znalazłem. Nabierając wobec niej dystansu, przestanę być zniewolony moimi trudnościami. Należy uwolnić się od ciągłego przymusu, presji dotyczącej myślenia o problemach. Gdy przestanę się skupiać na sobie, będę mógł spojrzeć na Boga. Wówczas chwalę Go również i za to, co boli i czego teraz nie rozumiem.

Należy przestać gonić za rozwiązaniami nierealnymi, według których moje problemy muszą być rozwiązane. Chwaląc Boga, nie rozwiązuję problemu jako takiego, lecz uwalniam się od niego. Nie ma on już nade mną władzy, a tym samym nieco się zmienił. Również i we mnie zaszła zmiana, ponieważ przestałem być uzależniony od rozwiązania problemu. Teraz mogę spokojnie żyć z moimi problemami. Niekiedy pojawiają się skargi: „Tak wiele się modliłam i za każdym razem popełniałam ten sam błąd, ciągle reaguję zbyt emocjonalnie na krytykę, ciągle uciekam, ponieważ czuję się obrażona. Walka z moimi wadami nie ma sensu. Nigdy się ich nie pozbędę”. Mamy do czynienia z rozwiązaniami nierealnymi, które kończą się rezygnacją. Wypowiadając pochwały, nie chcę się pozbywać mojej nadwrażliwości. Nadaje jej jedynie inne znaczenie, a tym samym, mogę również reagować w inny sposób. Nie przeszkadza mi to, że moja nadwrażliwość znowu mnie obnażyła. Chwalę Boga, który mimo wszystko wspomaga mnie.

Poprzez chwalenie daję świadectwo przyjęcia przeze mnie tego, czego Bóg ode mnie wymaga. A jeśli obdarzył mnie nadwrażliwością, to znaczy, że ma ona również swoje pozytywne strony. Wcale nie muszę się jej pozbywać. Jeśli przestanę przyglądać się ludzkim utarczkom w klasztorze i spojrzę na Boga, zobaczę, że nasz sposób myślenia zakonnego jest bardzo ograniczony i że sami sobie stwarzamy sztuczne problemy. Krążymy w myślach wokół własnej osoby, a przez to sami wszystko komplikujemy. Świętość nie polega na stawaniu się lepszym, na wzrastaniu, ale na umniejszaniu się po to, aby Jezus mógł wzrastać we mnie.



Liczba wyświetleń strony: 10667999 * Liczba gości online: 19 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC