MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Dziewiąte i dziesiąte przykazanie



"Nie pożądaj żony bliźniego swego, ani żadnej rzeczy, która jego jest"

Nie pożądaj żony bliźniego twego, jest przykazaniem nakazującym czujność w zakresie uczuć i pragnień, jednak i ono w oczywisty sposób broni więzi rodzinnych. Jest ono skierowane do mężczyzny dlatego, że rozdarcie, jakie ludzie cierpią w zakresie wrażliwości płciowej, inaczej przedstawia się u mężczyzny, inaczej u kobiety. Chodzi o rozdarcie między funkcjami płciowości: między przeżyciem seksualnym z jednej strony, a głęboką u człowieka potrzebą więzi. U mężczyzny to rozdarcie prowadzić może do poszukiwania zadowolenia seksualnego bez odnoszenia go do więzi z żoną. Natomiast u kobiety to rozdarcie pomiędzy doznaniem seksualnym a więzią polega na tym, że kobiecie zależy na podtrzymywaniu więzi uczuciowej bez odnoszenia jej do doznania seksualnego. Stąd brzmienie przykazania dziewiątego winno brzmieć dla kobiety: Nie kieruj swych uczuć do kogo innego niż do męża. Tym kimś innym najczęściej stają się dzieci, które padają ofiarą nieuporządkowanych uczuć matki.

*****


"Nie pożądaj żony bliźniego twego". Nie tylko nie "cudzołóż", ale też "nie pożądaj". Nie daj się uwikłać wszystkim tym siłom pożądania, które drzemią w tobie jako "zarzewie grzechu". Nie daj się opanować "człowiekowi cielesnemu". Ciało samo nie ma innej perspektywy - tylko duch ją ma. A zatem - podjąć to, co każdy z nas ma z ducha i z Ducha Świętego. Nie dać się też uwikłać całej tej cywilizacji pożądania i użycia, która panoszy się wśród nas i nadaje sobie nazwę - europejskość, panoszy się wśród nas, korzystając z różnych środków przekazu i uwodzenia. Czy jest to cywilizacja - czy raczej antycywilizacja? Kultura - czy raczej antykultura? Tu trzeba wrócić do elementarnych rozróżnień. Przecież kulturą jest to, co czyni człowieka bardziej człowiekiem. Nie to, co tylko "zużywa" jego człowieczeństwo.

*****


Zakaz pożądania rozumiany tak, jak go rozumie Nowy Testament, jest jakby wypełnieniem zapowiedzi prorockich, które punkt ciężkości prawa moralnego i decyzji etycznych przenoszą do wnętrza ludzkiego. Stare prawo zostaje uduchowione i uwewnętrznione, zło i dobro rozstrzyga się w sercu człowieka. "Zamiary ludzkiego serca" to miejsca wyboru dobra i odrzucenia zła. O złośliwości czynu decyduje wola, intencja człowieka. Grzeszne pożądanie, to chęć zawłaszczenia drugą osobą i chęć posiadania jej, i to jako przedmiotu zaspokojenia własnych żądz zmysłowych z pominięciem lub nawet przekreśleniem aspektu osobowego, opartego na wspólnocie miłości i stanowiącego o wartości etycznej ludzkich działań.

Chrystus nie tylko przywraca małżeństwu jego monogamiczny i nierozerwalny charakter ale ponadto przesuwa wyraźnie punkt ciężkości na wnętrze człowieka. Tutaj rozstrzyga się wszystko: "Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota, całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym".

Prawdziwe źródło zła tkwi więc we wnętrzu człowieka, w jego usposobieniu, w jego zamierzeniach i pragnieniach, w jego dobrej lub złej intencji. To one decydują o prawdziwej kwalifikacji moralnej czynu. Działanie zewnętrzne jest tylko dopełnieniem decyzji, która zapadła w samym wnętrzu człowieka. Tym się różni prawo Boże od prawa ludzkiego. Przedmiotem prawa ludzkiego są czyny, czyli działanie zewnętrzne. Prawo Boże obejmuje całego człowieka: jego myśli, pragnienia, dążenia i czyny, które są jakby owocem zrodzonym we wnętrzu: "Czy z ciernia zbiera się jagody winne albo z ostu figi"; "Po owocach ich poznacie je". Żeby czyny człowieka były dobre, dobry musi być sam człowiek w swoim wnętrzu.

*****


Uwalniając swoich uczniów od zachowywania jakże uciążliwych przepisów dotyczących czystości rytualnej, Chrystus nałożył nowy, niełatwy obowiązek troski o elementarną czystość intencji i zamierzeń, a nawet pragnień. Nie to bowiem, co wchodzi do ust. . . lecz to, co wychodzi z ust, pochodzi z serca, to czyni człowieka nieczystym. To przykazanie chroni człowieka przed grzechem rozpusty już w pierwszej chwili, gdy grzech usiłuje usadowić się w duszy. Pożar bowiem należy gasić w zalążku albo on nas strawi.

*****


W dziedzinie, w której namiętność może być zarówno narzędziem naszego życia, jak i czynnikiem destruktywnym dla naszej własnej osobowości i środkiem do przyporządkowania sobie drugiej osoby (do zawładnięcia nią), trzeba się w swoim wnętrzu zdobyć na szacunek wobec swojego partnera jako osoby. W przeciwnym razie osoba zostaje podporządkowana płciowości, a nie odwrotnie. Chrystus wskazuje, że grzech cudzołóstwa dokonuje się już właściwie w sferze pragnienia, a nie dopiero w działaniu: "Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż, A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił cudzołóstwa".

*****


Grzech ten można by nazwać cudzołóstwem wewnętrznym, intencjonalnym. Chodzi w tym wypadku przede wszystkim o cześć i o godność kobiety, której nie można znieważać nawet wewnętrznym aktem pożądania, nie wolno jej deprawować duchowo ani wciągać w świat pożądania zmysłowego, z którego już nie ma powrotu. Jak głęboko humanitarne jest stanowisko Chrystusa i jak bardzo się ono różni od Starego Zakonu. Jak wysoką godność przypisuje Chrystus kobiecie! Dziewiąte przykazanie, chociaż jest sformułowane negatywnie, niesie w sobie pozytywne przesłanie oparte na godności człowieka jako osoby i jako takie powinno być interpretowane.

*****


Katolicka etyka seksualna traci swoją duszę, jeśli widzimy ją głównie w perspektywie zakazów. Wówczas słusznie budzi nieufność, a nawet odrazę, bo nie jest już sobą, jest tylko jakimś bezdusznym trupem, który ją tylko przypomina. Otóż duszą tej etyki jest przeświadczenie o ponadziemskiej godności człowieka oraz o niezwykłym zaufaniu, jakie okazał nam Bóg, stwarzając nas istotami płciowymi, zdolnymi dać początek nowym ludziom, pokoleniom jak my wezwanym do przejścia z Nim do życia wiecznego.

*****


Chrystus nie zatrzymuje się na grzechu cudzołóstwa intencjonalnego. Jego żądania sięgają jeszcze dalej. Każe On w sposób niezmiernie stanowczy unikać także wszelkiego zgorszenia i tego wszystkiego, co do grzechu prowadzi: ,Jeśli prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. Jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła". Prawda wyrażona w tych słowach jest dostatecznie radykalna, by wstrząsnąć człowiekiem. Oznaczają one to, że nawet gdyby nam było coś tak drogie, potrzebne i konieczne jak prawa ręka i prawe oko — członki ciała uważane powszechnie za najbardziej niezbędne — zrezygnujmy, zerwijmy, odrzućmy, przetnijmy nici i związki, jeśli nam to może być okazją do grzechu. On deprawuje całego człowieka. Trudno przetransponować to radykalne wezwanie na język czynu, gdy pożądanie, żądza ciała, opanuje serce człowieka. Doświadczamy tego na co dzień, doświadczamy boleśnie, zawodzą nas bowiem wszystkie argumenty i wszystkie środki.

*****


Współczesna nam cywilizacja jest cywilizacją pożądania i użycia, stąd płynie też szczególna potrzeba czujności w tym zakresie. "Nie daj się uwikłać wszystkim tym siłom pożądania, które drzemią w tobie jako zarzewie grzechu", upominał św. Paweł Apostoł. Jeżeli będziecie żyli według ciała, czeka was śmierć. Ciało nie ma innej perspektywy — tylko duch ją ma. Jeżeli przy pomocy Ducha będziecie uśmiercać popędy ciała, będziecie żyli. Jan Paweł II przypomniał: "Kulturą jest bowiem to, co czyni człowieka bardziej człowiekiem. Nie to, co tylko zużywa jego człowieczeństwo".

*****


Cóż chrześcijaństwo może przeciwstawić tej kulturze pożądania i użycia? Może przeciwstawić jej moc Ducha, siłę wewnętrznego człowieka, który się pozwala prowadzić Duchowi Świętemu i Jego mocą zostaje przemieniony. Może jej także przeciwstawić zdrową ascezę, polegająca na podporządkowaniu sfery pożądania i zmysłów sferze umysłu i ducha. Innej drogi nie ma. Treść dziewiątego przykazania jest możliwa do zrozumienia jedynie w powiązaniu z cnotą czystości małżeńskiej. Bez związku z tą cnotą, podobnie zresztą jak celibat bez związku z ewangeliczną radą czystości, jest ona czymś niezrozumiałym, a nawet absurdalnym. Chyba zbyt mało mówimy o tej cnocie i o jej związku z etyką małżeńską, i dzisiaj płacimy za to straszliwą cenę.

*****


Św. Tomasz z Akwinu rozróżniał pomiędzy powściągliwością a cnotą czystości. Powściągliwość to cnota pomocnicza, której zadaniem jest opanowanie wszystkiego, co w naszej płciowości jest nieuporządkowane. Najbardziej erogennym organem człowieka jest jego mózg i wyobraźnia. Cnota czystości zaś to immanentny, wewnętrzny porządek, który panuje w dziedzinie płciowości. To on jest głównym celem i zadaniem pracy wewnętrznej.

*****


Należy rozróżnić pomiędzy pragnieniem a żądzą. Pierwsze wydaje się prawie czymś naturalnym człowiekowi, który właśnie jest bytem pragnącym. Jest czymś słusznym, że człowiek pragnie zaspokoić swoje potrzeby naturalne. Pragnienie staje się złym tylko wtedy, gdy zostaje skażone przez żądzę, chciwość. Pragnienie staje się winą, kiedy prowadzi w kierunku "zniszczenia" tego, co posiadają inni. Należy mieć na uwadze, iż przynajmniej na początku, "pragnąć\'\' nie było czymś, co dotyczyło serca i intencji człowieka. Aby pragnienie było przewinieniem, należało "zaprogramować" określone czyny, niezbędne do realizacji tego pragnienia. Tak więc pragnęło się, "czyniąc" również coś konkretnego w linii tego pragnienia.

Powoli uświadomiono sobie, że przykazanie dotyczy również intencji i wewnętrznych motywacji, niezależnie od czynów. Z tego powodu nie było konieczne zagarnięcie rzeczy bliźniego czy przywłaszczenie jego kobiety, ale wystarczyło... spojrzenie, było to już uważane za żądzę. Wszystko to staje się jasne w Jezusie. Człowiek grzeszy także w samym sercu, bez konieczności zabierania czegokolwiek. Najstarszy tekst z Księgi Wyjścia używa tego samego czasownika "pragnąć", zarówno w odniesieniu do kobiety jak i do domu bliźniego.

Spis rzeczy, których nie należy pożądać, wśród których zawarte jest "posiadanie" kobiety, wzbudza w nas odrazę. Należy więc brać pod uwagę mentalność i rolniczą kulturę, w której został sformułowany Dekalog. Poza tym Dekalog, a to podwójne przykazanie w szczególności, był skierowany do mężczyzn i prawie nie dotyczył kobiet. W tym przypadku nie była brana pod uwagę możliwość, że również kobieta może pożądać innych mężów. Należy również zauważyć, że końcowe przykazania nie są powieleniem "nie kradnij" i "nie cudzołóż". Faktycznie, kradzież i cudzołóstwo podlegały również prawu cywilnemu. Możliwość wzięcia żony i dóbr bliźniego mogło być czymś zupełnie legalnym, w przypadku, gdy ktoś był niewypłacalnym dłużnikiem. Było także praktykowane branie dóbr pozostających bez właściciela np. w czasie wojen i napaści. Można powiedzieć, że jakaś rzecz mogła być legalna, ale w oczach Boga nie była sprawiedliwa. Jakaś rzecz może być legalna, ale niesprawiedliwa z moralnego punktu widzenia.

*****


Historia Dawida, w zdarzeniu odebrania Batszeby jej prawowitemu mężowi, żołnierzowi jego wojska, stanowi najlepszy przykład (negatywny) odnośnie do dziewiątego przykazania. Żądza doprowadza króla do cudzołóstwa i zabójstwa. Zachowanie Dawida zostało potępione przez wszystkich komentatorów, zarówno egzegetów żydowskich, jak i muzułmańskich i chrześcijańskich. Szczególnie ostre słowa krytyki padły ze strony teologów protestanckich, zaczynając od Lutra. Na przykład, pisze Karl Barth: "Dawid zaprzeczył samemu sobie". I wyjaśnia: "Król skompromitował swój wybór i swoje powołanie, przez co i samą wiarę w Jahwe. Oddał się żądzy, cudzołóstwu, oszustwu, zdradzie, zabójstwu - łańcuch grzechów, w którym kolejny jest następstwem wcześniejszego, według ścisłej logiki - i w końcu ściągnął na siebie Boży gniew".

*****


"Pożądanie jest tym, czym żyje ludzkie serce" (Jan Paweł II). Poza pożądaniem seksualnym jego przedmiotem mogą być wszystkie rzeczy i sprawy, które się zdają być godne pożądania: dobrobyt, dobra materialne, pieniądz, status społeczny i wiele innych rzeczy. Gdyby Mojżesz dzisiaj formułował dziesiąte przykazanie, to zapewne zamiast wołu, osła, niewolnika wstawiłby przedmiot inny, chociaż nie da się zaprzeczyć, że "dom" czy kawał dobrego pola, zwłaszcza w postaci działki budowlanej ciągle są dla wielu niedoścignionym przedmiotem pożądania.

Nie każde pożądanie jest grzeszne. Przeciwnie nawet: chęć posiadania, zdobycia czegoś może być pozytywnym elementem działania. Grzeszne się staje takie pożądanie, które nie respektuje porządku hierarchii ustanowionej przez Boga, kiedy to wartości materialne zajmują miejsce nadrzędne, stają się jakby współczesnym bożyszczem, któremu podporządkowuje się wszystko i wszystkich. Gdy w grę wchodzi korzyść osobista lub zysk, nie liczy się ani uczciwość, ani prawda, ani drugi człowiek, często nawet człowiek najbliższy.

"Nie pożądaj żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego" (Jan Paweł II) jest szczególnie aktualne. Papież przestrzegał, by w tym szczególnym czasie, gdy niejako cały nasz kraj jest na dorobku, nie przekreślić tak elementarnych cnót, jak uczciwość i wrażliwość na ludzką biedę, tak by nikt nigdy nie próbował się bogacić kosztem drugiego. "Nigdy i nikomu nie wolno dążyć do dóbr materialnych z pogwałceniem prawa moralnego i praw drugiego człowieka". Chęć coraz większego posiadania opanowuje ludzkie serce, tak że nie będzie w nim miejsca na dobra wyższe, duchowe. "Człowiek staje się poniekąd niewolnikiem posiadania i używania, nie bacząc nawet na dobro społeczeństwa, na samego Boga" (Jan Paweł II).

*****


W pełni posiadać można tylko to, czego się wyrzekliśmy. Ludzie źli i przewrotni, "wypowiadając słowa wyniosłe a próżne, uwodzą żądzami cielesnymi i rozpustą tych, którzy zbyt mało odsuwają się od postępujących w błędzie. Wolność im głoszą, a sami są niewolnikami zepsucia. Komu bowiem kto uległ, temu też służy jako niewolnik" (2 P 2,18-19). Dobremu człowiekowi wszystko służy ku dobremu, respektuje on porządek ustanowiony przez Boga i patrzy na świat z perspektywy dobrego Boga. Dobro duchowe zajmuje w tej hierarchii miejsce nadrzędne, dobra materialne są im podporządkowane. Korzyść i zysk mierzy się również wartościami duchowymi, często niewymiernymi co do stopnia, w jakim uszlachetniają one człowieka i czynią go lepszym, a nie przelicza się ich na wartości wymierne.

*****


Wszystko, co jest na świecie: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha żywota (tego życia) nie pochodzi od Ojca, lecz od świata, przypomina św. Jan Ewangelista. W tej potrójnej pożądliwości: pożądliwości ciała i zmysłów, nieuporządkowanej pożądliwości dóbr materialnych oraz pysze, i płynącej z niej pogardzie, a nierzadko nawet nienawiści Boga i człowieka tkwi źródło niewierności wobec wszystkich przykazań Dekalogu. "Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami. Nie skądinąd tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych", stwierdza św. Jakub. Według św. Pawła dominacja tych żądz w człowieku jest znamieniem pogan albo oznacza to, co w chrześcijaństwie jest jeszcze pogańskiego: "Niegdyś bowiem i my byliśmy nierozumni, oporni, błądzący, służyliśmy różnym żądzom i rozkoszom, żyjąc w złości i zawiści, godni obrzydzenia, pełni nienawiści jedni ku drugim". I dodaje Apostoł pogan, że korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy, a twierdzenie to uzasadnia tak: "Ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i w zasadzkę oraz w liczne nieporozumienia i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie".



Liczba wyświetleń strony: 10034281 * Liczba gości online: 14 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC