MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Szóste przykazanie



"Nie cudzołóż"

KKK 2380 Cudzołóstwo. Słowo to oznacza niewierność małżeńską. Gdy dwoje partnerów, z których przynajmniej jeden jest w związku małżeńskim, nawiązuje stosunki płciowe, nawet przelotne, popełniają oni cudzołóstwo. Chrystus potępia cudzołóstwo nawet w postaci zwykłego pożądania. Szóste przykazanie i Nowy Testament bezwzględnie zakazują cudzołóstwa. Prorocy ukazują jego ciężar. Widzą w cudzołóstwie figurę grzechu bałwochwalstwa.

KKK 2381 Cudzołóstwo jest niesprawiedliwością. Ten, kto je popełnia, nie dotrzymuje podjętych zobowiązań. Rani znak przymierza, jakim jest węzeł małżeński, narusza prawo współmałżonka i godzi w instytucję małżeństwa, nie dotrzymując umowy znajdującej się u jego podstaw. Naraża na niebezpieczeństwo dobro rodzicielstwa ludzkiego oraz dzieci, które potrzebują trwałego związku rodziców.

*****


U podstaw tworzącej się cywilizacji judeochrześcijańskiej leżało dążenie do umieszczenia seksualności w związku heteroseksualnym, monogamicznym, i przyporządkowanie jej małżeństwu. Stąd też wyjątkowy, jak na tamte czasy zakaz homoseksualizmu i stosunków pozamałżeńskich. Czystość więc była pojmowana w Izraelu jako nakaz płynący od Boga-Jahwe na mocy zawartego pomiędzy ludem a Bogiem przymierza.

W kulturach ludów otaczających Izrael podejście do czystości było zupełnie inne. W starożytnej Grecji małżeństwo monogamiczne uważano za przejaw wyższej cywilizacji, ale żona była wspólna i każdy kto chciał, mógł z nią współżyć, wbijając przed namiotem kij, na znak, gdyby ktoś nieproszony chciałby w tym momencie wejść. Cechą charakterystyczną Greków był homoseksualizm, a szczególnie jego odmiana zwana pederastią, która polegała na utrzymywaniu związków z młodymi (16-20 lat) chłopcami. Dopiero prawodawstwo Peryklesa (ok. 500-429 pne) ukróciło niektóre permisywne praktyki i zaprowadziło porządek w domach Greków.

Nadane przez Boga-Jahwe przykazania Dekalogu, zostały przez Chrystusa zmodyfikowane. Jezus bowiem rozszerza je oraz radykalizuje. W Kazaniu na Górze, omawiając VI przykazanie Dekalogu "Nie cudzołóż", stwierdza: "Słyszeliście, że powiedziano: «Nie cudzołóż!». A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa". Radykalizacja norm moralnych dokonana przez Chrystusa ma przede wszystkim na celu ukazanie pewnego ideału, do którego winni zdążać wierzący i mimo iż może go nie osiągną, sam fakt postawienia wysoko owej "poprzeczki" ma zmusić ich do pewnego wysiłku, aby zdobyli w tym zakresie to, co jest dla nich możliwe.

Jezus mówiąc o czystości używa zwrotu: "Błogosławieni czystego serca…". W języku Biblii "serce" jest nie tylko siedliskiem ludzkiej emocjonalności, ale stanowi całe jego wnętrze (intelekt, rozum, wola). To także miejsce spotkania człowieka z Bogiem. W tym kontekście czystość jawi się jako proces "klarowania" ludzkiego serca. Pierwszą fazą jest stanięcie przed samym sobą w prawdzie i uznanie siebie takim, jakim się jest w rzeczywistości, ze wszystkimi wadami, nałogami i grzechami, ale także cnotami i zaletami. Gdy człowiek zobaczy ten cały "kram", może przystąpić do oczyszczania swego wnętrza, czyli pozbywania się tego wszystkiego, co zagradza, przysłania i obciąża. Tak przygotowane wnętrze człowiek oddaje Bogu, by On sam wykreował w nim cnotę czystości ewangelicznej, która będzie dostosowana do indywidualnych potrzeb i możliwości danej osoby. Bóg w swym działaniu jest zaskakujący i nie lubi posługiwać się stereotypami. Dlatego czystość, jaką On daje również jest dla każdego człowieka inna i zobowiązująca.

Chrystus w swoim nauczaniu nie wzywa człowieka do powrotu do pierwotnej niewinności sprzed grzechu pierworodnego, lecz do odnajdywania kształtu "nowego człowieka". W ten sposób ukazuje pewną łączność pomiędzy "początkiem" a odkupieniem. Jezus nie zmienia treści przykazania "Nie cudzołóż", lecz uwagę słuchaczy kieruje na pogłębione rozumienie tego przykazania, które trzeba odkryć poprzez widzenie "serca", a co za tym idzie, właściwym sposobem bycia i działania. Droga, która prowadzi do osiągnięcia takiego stanu jest drogą powściągania i opanowywania pożądań, i to na samym początku, w sferze wewnętrznej.

W wykładzie św. Tomasza z Akwinu czystość została związana z cnotą kardynalną umiarkowania, która pozwala opanować dążenie do przyjemności i zapewnia równowagę w używaniu dóbr stworzonych. Zapewnia panowanie woli nad popędami i utrzymuje pragnienia w granicach uczciwości. Osoba umiarkowana kieruje do dobra swoje pożądania zmysłowe, zachowuje zdrową dyskrecję i nie daje się zwieść. Umiarkowanie jest często wychwalane w Starym Testamencie: "Nie idź za twymi namiętnościami: powstrzymaj się od pożądań!". W Nowym Testamencie jest ono nazywane "skromnością" lub "prostotą". Powinniśmy żyć na tym świecie "rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie". W tym kontekście czystość jawi się jako sprawność w opanowywaniu poruszeń pożądawczych, które powstają w człowieku wraz z reakcją zmysłowości i uczuciowości na wartość sexus. Zdolność ta nie jest jeszcze czystością w pełnym tego słowa znaczeniu, jeśli dotyczy pojedynczych aktów. Pełnowartościowa czystość to sprawność polegająca na stałym trzymaniu w równowadze swej władzy pożądawczej przez odpowiedni stosunek do dobra.

Czystość jest funkcją miłości, ponieważ z niej wypływa postawa człowieka ukierunkowanego na dobro drugiej osoby i zdolnego do uszanowania wartości nienaruszalnych. Miłość zakłada dar osoby, złożenie własnego "ja" drugiemu "ty". Jednak, by to mogło się w pełni dokonać trzeba siebie samego posiadać – panować nad sobą. Tylko bowiem człowiek w pełni siebie "posiadający" jest zdolny do złożenie siebie w darze drugiej osobie. Człowiek czysty nie przyjmuje dystansu wobec własnych doznań zmysłowych, lecz one przenikają i wypełniają jego istotę. W niej dokonuje się pełna harmonia zachowania. W rezultacie nie ten jest czysty, kto nie ma żadnych popędów, lecz ten, u kogo zachowują one swą niezafałszowaną naturę i piękno. Dla takiego człowieka wyparcie się ich, jak i nadużycie jest na równi z zaprzeczeniem czystości.

Czystość jawi się jako wartość, jaką pierwotnie Bóg nadał człowiekowi. Bóg bowiem obdarzył człowieka płciowością, którą winien on przyjmować jako pozytywne zadanie dane mu przez Boga i realizować je w odpowiedzialny sposób w zależności od etapu rozwoju i sytuacji życiowej poprzez stawanie się autentyczną osobą. W imię szacunku dla człowieka czystość odrzuca wszystko, co sprzeciwia się ludzkiej godności, podważa miłość i ogranicza wolność.

Czystość jest "«poznawaniem Chrystusa», jest zdolnością «widzenia Boga» już poprzez rzeczywistość ludzkiego ciała, przenikniętego tajemnicą wcielenia. Czystość jest nie tylko "pokorą ciała" (K. Wojtyła), lecz jest także modlitwą ciała w odpowiedzi na niepojęty dar przyjścia Boga i jego pokorne zamieszkanie w ludzkim ciele. Jest to umiejętność słuchania Słowa, «przez które wszystko się stało», poprzez podstawowe znaczenie konstytuujące «mowę ciała», za pomocą której Stwórca zainaugurował swój dialog ze stworzeniem. A wszystko to ma znaczenie głęboko liturgiczne i wprowadza człowieka w orbitę kosmicznej chwały, którą człowiek jako kapłan stworzenia oddaje Bogu". Dzieje się to wszystko za sprawą Ducha Świętego, który przenika każdy sakrament i kształtuje w człowieku obraz Chrystusa. Czystość zatem jest "życiem według Ducha".

Analizując pojęcie czystości, jej istotę i znaczenie, można mówić o trójstopniowym dochodzeniu do pełnej czystości. Na pierwszym etapie człowiek kieruje się przede wszystkim wolą, która powstrzymuje się od poddania się wszelkim poruszeniom zmysłowym, jakim podlega w sposób świadomy bądź nieświadomy człowiek. Na drugim szczeblu czystość przenika nie tylko zewnętrzną postawę, ale ogarnia swym zasięgiem całe wnętrze człowieka, jego myśli i pragnienia skierowane ku płci przeciwnej. Chociaż podlega nadal poruszeniom zmysłowym to jednak nie stara się ich szukać w jakikolwiek sposób, a jeśli się mu one przydarzą, traktuje je jako "słodką truciznę", która chce zniewolić jego umysł i ciało. Trzeciego poziomu czystości dostępują ludzie przeniknięci szczególną łaską Bożą. Na tym bowiem etapie znikają wszelkie pokusy. Człowiek na tym poziomie patrzy na własną seksualność jako na dar, który służy zjednoczeniu z drugą osobą, które jest ostateczną formą realizacji miłości w małżeństwie.

*****


Spośród wielu przyczyn, jakie leżą u podstaw braku czystości na pierwszy plan wysuwają się trzy zasadnicze:

– "Cywilizacja śmierci" chce zniszczyć czystość serca przez proponowanie "wolnej miłości", która profanuje tę najbardziej drogą i świętą wartość. Dla wielu, szczególnie młodych ludzi, postępowanie wbrew modzie i "nowoczesnym trendom" staje się trudne albo wręcz niemożliwe, wobec presji środowiska rówieśniczego oraz natłoku złych wzorców osobowych.

– Traktowanie zdrowej postawy wstydu jako symbolu zacofania. Ambiwalentny stosunek mężczyzn do własnego ciała, które niejednokrotnie jest przedmiotem niepokoju, a zarazem konsumpcyjny stosunek do ciała dziewcząt, urazowy wstyd, zwłaszcza u kobiet, spowodowany bolesnymi doświadczeniami w wieku młodzieńczym.

– Lenistwo i bałagan w sprawach zmysłowych, których przejawem jest podleganie chwilowym uniesieniom i zauroczeniom. Do tej listy można ponadto zaliczyć:

– Lęk, niekiedy wręcz obsesyjny, przed nieczystością, nieprzyzwoitością, przed ciemnymi siłami zniewalającymi rzekomo człowieka.

– Purytanizm, wyrażający się dwulicowością, pozorną przyzwoitością, zafałszowaniem prawdy.

– Fałszywe poczucie winy wywodzące się stąd, że normalne pobudzania, napięcia i pożądania nie są oceniane jako wyraz aktywności sfery płciowej, lecz jako pokusy, pożądanie myli się z pożądliwością. Zostaje zablokowana gotowość przetwarzania "surowych", elementarnych przejawów płciowości.

– Obsesja "zwierzęcości", wywodząca się z błędnego mniemania jakoby "podkorowy popęd" upodabniał człowieka do zwierzęcia, w osobie ludzkiej duch, psychika i ciało tworzą niepodzielna całość. Osiągnięcie czystości wymaga od zainteresowanego nie tylko wysiłku w sferze wolitywnej i duchowej, ale także intelektualnej, by zrozumieć, iż niektóre "pokusy" są zwykłymi odruchami fizjologicznymi naszego organizmu. Tak więc do czynników sprzyjających ugruntowaniu się czystości należą:

– Umiejętność spokojnego i życzliwego postrzegania objawów aktywności i pobudliwości w sferze płci.

– Zaakceptowanie tych przejawów w ich pierwotnej postaci, traktowanie ich jak tworzywo cechujące się znacznym stopniem plastyczności.

– Świadome i kategoryczne odcięcie się od wszelkiego "dopingu" w postaci pornografii, agresywnej muzyki i wszystkich innych środków ekscytujących;

– Gotowość bezzwłocznego przetwarzania powstających pobudzeń i napięć, aby dać stosowny, czysty wyraz odniesieniom do osoby, z uwzględnieniem łączącej z nią więzi.

*****


Sytuacja moralna w Polsce z roku na rok się pogarsza, przede wszystkim w dziedzinie czystości, zarówno wśród młodzieży, jak i w życiu małżeńskim. Polskie społeczeństwo przezywa kryzys wartości, jakimi są czystość, rodzina, wolność i opanowanie. Zachłyśnięcie się wolnością spowodowało szybki spadek poczucia własnej godności i szybki wzrost nadużyć przeciwko VI przykazaniu Dekalogu. Stąd też wciąż aktualne jest pytanie o przyszłość polskiej moralności, a szczególnie o ducha, którego wezmą od swoich rodziców młodzi Polacy.

*****


Jan Paweł II: Co się stało, z przykazaniem: "Nie cudzołóż" w naszym polskim życiu? (...) Ten, który uczy: "nie cudzołóż", jest Dobrym Pasterzem, Pasterzem ludzkiej miłości, którą chce uczynić piękną, trwałą, wierną, nierozerwalną. Jeśli ślubujecie sobie wzajemnie , "iż cię nie opuszczę aż do śmierci", to On, Dobry Pasterz, staje się w sakramencie najwyższym poręczycielem tych waszych ślubów. Sakrament jest źródłem moralnej mocy dla człowieka, dla mężczyzny i kobiety, aby oboje sprostali swym ślubom. Aby przezwyciężyli słabości i pokusy. Aby nie dali się uwieść żadnej modzie. Trzeba tylko wytrwale współpracować z łaską sakramentu małżeństwa. Trzeba tę łaskę odnawiać. Oby całe nasze społeczeństwo uwolniło się od tego złudzenia wolności, wolnej miłości, którą usiłuje się przesłonić rzeczywistość cudzołóstwa i rozwiązłości. Zbyt dużo kosztuje ta ułuda.

*****


Jestem już teraz kobietą, ale kiedy dopiero co wchodziłam w świat dorosłości poznałam swoją pierwszą miłość. Wspaniałego chłopaka. Po pół roku chodzenia zaczęły się pierwsze niewinne pieszczoty. Skończyły się dla mnie tragicznie. Piszę dla mnie, bo chłopak ten wyraźnej szkody nie poniósł. Zostałam podczas takich niewinnych zabaw wykorzystana. Wszystko stało się bez mojego przyzwolenia. Był to jeden wielki płacz, mój i mojego chłopaka kiedy dotarło do niego co zrobił. Nie tak chciałam... Tym bardziej, że dziewictwo było dla mnie zawsze czymś bardzo ważnym. Ja mam spaprane życie. Do dziś sobie mojej naiwności nie mogę wybaczyć. Zaufałam chłopakowi, który podobno mnie kochał i nie mógł mnie skrzywdzić. Stało się inaczej. To ja nie potrafię ułożyć sobie życia, mam ciągłe poczucie winy.

On? Założył rodzinę, zbiera "medale" na polu działalności chrześcijańskiej. Przecież po mężczyźnie nie widać, że współżył. Jednak nie twierdzę, że i on nie miał wyrzutów sumienia. Miał i to duże. Niestety, to o dziewczynie mówi się, że była "wypróbowana" i... to właśnie strasznie boli. To sformułowanie odbiera mi moją godność. Jest to moim ciągłym cierpieniem. Gdybym mogła cofnąć czas... Nie mogę. Myślę więc, że mnie już nikt nie zechce. Bo jakże tak, każdemu kandydatowi na męża mam od początku opowiadać moją historię? Jakże mnie to upokarza, bo który mnie zrozumie?

Spotkałam później takiego, jak to się mówi, bożego chłopaka. Pewien ksiądz poradził mi, byśmy o moim problemie porozmawiali. Chłopak mój klęczał przed Najświętszym Sakramentem i modlił się, by umiał przyjąć to, co mam mu powiedzieć. Początkowo było dobrze. Wytrwał on z tym "ciężarem tajemnicy" cztery lata. Potem uznał, że nie może tego przeskoczyć. On był czysty. Rozstaliśmy się. Reszty życia już nie opowiadam, bo to nie ma sensu. Wiem, że Bóg mnie kocha i wybaczył wiele, ale ja sobie nie potrafię, bo za każdym razem ciągle za dużo mnie to kosztuje. Jestem więc osobą samotną. Wiele się mówi jak zapobiegać takim sytuacjom, jednak mało się mówi jak żyć, kiedy już się wszystko ma za sobą.

Lepiej więc nie igrać z ogniem. Poparzenia dłużej się goją i zostają blizny, które czy chcesz czy nie, zawsze Ci przypomną o tym co się zdarzyło.Po tych moich doświadczeniach wiem dlaczego Pan Bóg mówi, że nie cudzołóż. Jeśli Pan Bóg tak mówi, to jest to jedyną, niepowtarzalną prawdą! Koniec kropka. Bóg sam stworzył człowieka i wie jak go przestrzec, by potem nie cierpiał. Dał nam cudownych 10 wskazówek na życie, 10 niepodważalnych przykazań. Z jednej strony, by sobie nie uczynić krzywdy, ale też by chronić tych, którym tę krzywdę możemy uczynić.

I jedna prośba do tych, którzy mówią o dziewczynach, że są "wypróbowane". Uważajcie na to co mówicie, bo możecie dodatkowo jeszcze dołożyć ciężaru cierpienia takim dziewczynom, określając je w ten sposób. Weźcie pod uwagę fakt, że nigdy nie wiadomo, co spowodowało jej taką a nie inna sytuację. Chcecie mężczyźni czystą dziewczynę do ślubu, a sami macie ochotę na seks przed. Nie będę tutaj też tego wątku rozwijać, bo nie jest to tematem dyskusji.

Popatrzcie mężczyźni i przyjrzyjcie się jak Jezus potraktował Marię Magdalenę, czy choć jednym słowem wytknął jej, że jest "tknięta", "wypróbowana", "nie cnotliwa" itp. itd. Za to również kocham Jezusa bezgranicznie i rozumiem Marię Magdalenę, która stała się moją patronką i orędowniczką. No i dobrze, że mam Matkę Bożą. I jeśli będę musiała zostać u stóp Jezusa do końca życia jak Maria Magdalena, to zostanę, bo obawiam się, że będę osobą samotną. Popatrzcie, jak Jezus zawsze traktował kobiety. Nie ma większego i lepszego przykładu do naśladowania. Przyszła mi kiedyś taka myśl, że może właśnie dlatego jest więcej kobiet w kościele niż mężczyzn. Kobiety tam czują się szanowane. Usłyszałam kiedyś również od psychologa rodzinnego, że gdyby kobiety były lepiej traktowane i szanowane przez mężczyzn, to mniej czasu poświęcały na wspólnoty (często jest to ucieczką) kościelne, a na wspólnoty jakimi są ich własne rodziny i mężowie. Szczęść Boże wszystkim! (Ania)

*****


W Piśmie Świętym jest bardzo wiele fragmentów mówiących o czystości, i to rozumianej głębiej niż tylko powstrzymanie się od kontaktów seksualnych przed ślubem. Najbardziej radykalną przestrogę znajdujemy w ewangelii według św. Mateusza: Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w sercu swoim dopuścił z nią cudzołóstwa. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła. (Mt 5, 27-29)

Jezus mówi tu o czystości serca, intencji, myśli. Patrzyć pożądliwie - znaczy chcieć posiadać kobietę, pragnąć ją "użyć" dla własnej przyjemności. Traktowanie człowieka jak rzeczy na pewno nie ma nic wspólnego z miłością. W Kazaniu na Górze Jezus stwierdza: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5, 8); zaś święty Paweł przestrzega: Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę (...) Ale ciało nie jest dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała. (...) Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za wielka bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w waszym ciele! (1 Kor 6, 12; 13b; 19-20).

Jeśli pod pojęciem tzw. seksu oralnego rozumiemy sytuację, w której kontakt oralno - genitalny jest podejmowany świadomie w celu osiągnięcia orgazmu poza pełnym zbliżeniem (a tak najczęściej potocznie rozumie się tę praktykę), to jest to jedna z form masturbacji, o której Deklaracja Kongregacji do spraw Nauki Wiary "Persona humana" uczy, że stanowi ona poważne nieuporządkowanie w dziedzinie moralnej. (...) Zasadnicza podstawa tej prawdy leży w tym, że bez względu na motyw działania, świadomy i dobrowolny użytek władzy seksualnej poza prawidłowym pożyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się jego celowi. Brakuje tu bowiem relacji seksualnej, jakiej domaga się porządek moralny; takiej mianowicie, która urzeczywistnia w kontekście prawdziwej miłości pełny sens wzajemnego oddania się sobie i przekazywania życia ludzkiego. Natomiast gdy takie pieszczoty są podejmowane w fazie wstępnej i przygotowują pełne zjednoczenie małżonków i jeśli są wyrazem wzajemnej czułości i bliskości, a nie praktyką narzuconą wbrew woli współmałżonka, to mogą one być uznane za godziwe.

Ksiądz Władysław Gasidło w książce pt. "Z zagadnień etyki małżeńskiej i rodzinnej" pisze: Swoje intymne przeżycia małżonkowie powinni utrzymywać w granicach słusznego umiaru. Przeciwieństwem tego jest nastawienie małżonków na osiąganie maksimum zadowolenia erotycznego, mierzonego przeżyciem orgazmu. Czystość aktu małżeńskiego niweczona jest również przez poszukiwanie przyjemności zmysłowej dla niej samej, bez osobowego przeżycia znaku miłości i zjednoczenia. Natomiast poza aktem małżeńskim czyste są oznaki czułości, jeśli spełniają odpowiednie warunki. Przede wszystkim mają one wynikać z duchowej bliskości osób, wyrażanej przez odpowiedni gest fizyczny, nie budzący obaw o prowokację orgazmu. (...) Zarówno spojrzenia i gesty, słowa, wszystko to, co może tworzyć między małżonkami postawę odprężenia, wszystkie formy pieszczot małżeńskich są im dozwolone, byle pamiętali, że bezład jest zachowaniem najbardziej szkodliwym dla ich miłości.

Ojciec Karol Meissner i Bolesław Suszka w książce "A tak już nie są dwoje lecz jedno ciało" stwierdzają: Jest sprawą wielkiej wagi, aby mąż zawsze starał się przygotować żoną do pełnego i pogodnego przeżywania współżycia płciowego przez czułość i pieszczoty. (...) Warto pamiętać o tym, że zadowolenie seksualne jest w pełni moralnie dobre, jeśli towarzyszy uczciwemu współżyciu małżeńskiemu. W prawdziwej miłości małżonków jest tyle dobra i szacunku dla siebie, że przestają oni wstydzić się przed sobą.

Z biegiem czasu małżonkowie uczą się siebie, odkrywają swoje wzajemne potrzeby, otwierają się przed sobą. Ważne jest, żeby szczerze rozmawiać o swoich pragnieniach, żeby poszukiwać form wzbogacenia współżycia, żeby mąż i żona byli dla siebie coraz bardziej atrakcyjni, żeby nie popadali w rutynę. Wbrew pozorom współżycie małżeńskie, które wydaje się czymś naturalnym i spontanicznym również wymaga starania i rozwoju, tak aby coraz głębiej mogli na płaszczyźnie seksualnej przeżywać łączącą ich więź. Dlatego nie można powiedzieć, że jakaś konkretna pozycja przyjmowana we współżyciu jest "jedynie słuszna". Wspomniani powyżej autorzy zauważają, że tradycyjna pozycja jest dość mecząca, ponieważ powoduje napięcie mięśni u mężczyzny oraz unieruchamia kobietę, co nie sprzyja przedłużeniu czasu trwania zbliżenia, które aby było satysfakcjonujące, nie powinno trwać zbyt krótko. Święty Paweł pisał: Wy zatem bracia zostaliście powołani do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni, służcie sobie wzajemnie. (...) Po owocach ich poznacie: Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć wierność, łagodność, opanowanie. (...) A ci, którzy należą do Chrystusa, ukrzyżowali swoje ciało z jego namiętnościami i pożądaniami. (Gal 5, 13; 22-24)

Żyjemy w czasach, w których seks stał się wielkim globalnym interesem, w których wmawia się nam, że dla głębszego spełnienia potrzebujemy coraz bardziej wyrafinowanych praktyk i technik erotycznych, dlatego w takiej sytuacji szczególnego znaczenia nabierają słowa Pisma Świętego: Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża; co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe. (Rz 12, 2) Wchodźcie przez ciasną bramę! Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują! (Mt 7, 13-14).



Liczba wyświetleń strony: 10001420 * Liczba gości online: 15 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC