MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Czwarte przykazanie



"Czcij ojca swego i matkę swoją"

Kluczem do zrozumienia czwartego przykazania jest słowo "czcij". Zazwyczaj tłumaczymy ten wyraz przez polskie "szanuj rodziców", "bądź posłuszny i uległy woli rodziców". Adresatem tego przykazania jest człowiek dorosły, przede wszystkim ojciec rodziny, który przejął władzę w rodzinie. Cześć, podobnie jak chwała, jest zastrzeżona wyłącznie dla Boga oraz dla osób Bogu poświęconych i rzeczy sakralnych, należących zatem do sfery Bożej. Chodzi tu coś więcej niż o naturalny szacunek oparty na autorytecie (autorytet to "zaakceptowana zależność"), chodzi o cześć religijną okazywaną rodzicom zawsze i wszędzie jako tym, którzy z woli mocy Boga są narzędziami Bożymi w przekazywaniu życia. Ta cześć polega na uznaniu przez czyny i postępowanie takiej roli i funkcji rodziców, jaką otrzymali w odwiecznym planie Boga. "Cześć" jest to postawa, która angażuje naszą wrażliwość sakralną. Cześć dla rodziców, którymi Bóg się posłużył w przekazywaniu nam życia fizycznego, a zazwyczaj także życia duchowego i nadprzyrodzonego, pośrednio jest skierowana ku Bogu, który jest samym Źródłem życia. Kiedyś nawet swoje wyrzuty wobec nas, grzeszników, Pan Bóg sformułował następująco: "Nie macie dla Mnie tej czci, jaką dzieci winne są swemu Ojcu".

Jest to myślenie nie tylko etyczne, ale także religijne. Dla wszystkich religii świata, w tym także dla Izraela, życie było sprawą świętą, było jakby dotknięciem Boga, który jest jedynym jego Dawcą i Panem. Wszystko, co się wiązało z tą przedziwną mocą, która nie była z człowieka, miało charakter święty i było otaczane czcią religijną. Na równi z Bogiem, rodziców trzeba miłować całym sercem: "Z całego serca czcij Ojca twego i nie zapominaj jęków twojej matki i pomnij, że bez nich nie byłbyś się urodził, i oddaj im jak i tobie". Szacunek jest zawsze odpowiedzią na wartość etyczną. Zanika, jeżeli tej wartości nie ma. 

*****


"Czynem i słowem czcij ojca swego, aby spoczęto na tobie jego błogosławieństwo, albowiem błogosławieństwo ojca podpiera domy dzieci, a przekleństwo matki wywraca fundamenty (czyli podwaliny ładu moralnego). Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca, a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci. Synu, wspomagaj swego ojca w starości, nie zasmucaj go w jego życiu. A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość, nie gardź nim, choć jesteś w pełni sił. Miłosierdzie względem ojca nic pójdzie w zapomnienie (bo kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów). Kto porzuca swego ojca, jest jak bluźnierca, a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu matkę" (Syr 3,1-16). "Kto znieważa ojca, a matkę wypędza, jest synem wyrodnym, zhańbionym" (Prz 19,26).

*****


Nieprzestrzeganie tego prawa — podobnie jak bluźnierstwo lub zaparcie się Boga — karano wykluczeniem ze wspólnoty lub nawet śmiercią: "Kto uderzył swego ojca lub matkę, winien być ukarany śmiercią"; "Kto złorzeczył ojcu lub matce, winien być ukarany śmiercią". Cześć ta ma charakter religijny, jest zakorzeniona w Bogu. Przysługuje ojcu i matce zawsze i wszędzie w przeciwieństwie do naturalnego szacunku, na który trzeba sobie zasłużyć. "Tak jak rodzice są zobowiązani odczytywać poprawnie warunki życia i potrzeby swoich dzieci, lak musi przyjść czas, kiedy dzieci winny odczytywać warunki życia i potrzeby rodziców. Nie tylko odczytywać, ale poprawnie reagować na nie... Chleb za chleb, opieka za opiekę, troska za troskę, poświęcenie za poświecenie, modlitwa za modlitwę. Bóg powierza dzieci rodzicom, tak też stawiamy twierdzenie w imię naszej wiary, że Bóg powierza rodziców dzieciom" (Karol Kard. Wojtyła. Kraków).

*****


Chrystus akceptuje sakralny charakter czwartego przykazania w całej rozciągłości, czci okazywanej rodzicom przypisuje wielką wagę. Występuje ostro przeciwko praktyce rabinistycznej, która powołując się na autorytet Boga, pozwalała na pozbawianie rodziców tego, co miało być wsparciem ich starości (korban, czyli darem złożonym w ofierze jest to, co dla ciebie miało być wsparciem). Przeciwstawia się też Zbawiciel przewrotnym interpretacjom czwartego przykazania: "Dlaczego wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie" (Mt 15,3-4).

*****


Chrystus daje absolutny priorytet etosowi przed kultem, a — co za tym idzie - człowiekowi przed Bogiem. W rozumieniu Chrystusa nie tylko postępowanie, ale także cały kult ma być znakiem miłości: "Kto twierdzi, że miłuje Boga, a krzywdzi bliźniego, jest kłamcą". Oczywiście, Chrystus rozróżnia miedzy miłością Ojca niebieskiego, "od którego pochodzi wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi" jako wartością, najwyższą, a miłością ojca lub matki w znaczeniu ziemskim: "Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien".

*****


Przykazanie: "Czcij ojca i matkę" przejawia się jeszcze w Liście do Efezjan: "Dzieci, bądźcie posłuszne w Panu waszym rodzicom, bo to jest sprawiedliwie. "Czcij ojca i matkę" - jest to pierwsze przykazanie z obietnicą -aby ci było dobrze i abyś był długowieczny na ziemi. A wy, ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu waszych dzieci, lecz wychowujcie je, stosując karcenie i napominanie Pańskie".

*****


W nawiązaniu do małżeństwa i rodziny święty Paweł mówi o wzajemnej relacji dzieci i rodziców w rodzinie. U dzieci małoletnich cześć okazywana rodzicom przejawia się przede wszystkim w okazywaniu im posłuszeństwa. To posłuszeństwo nic jest jednak celem samym w sobie. Rodzina chrześcijańska bowiem jest nie tylko pierwszą szkołą cnót społecznych, ale także miejscem, w którym dzieci od najwcześniejszych lat się uczą "czci Boga oraz umiłowania bliźniego". Słowa czwartego przykazania skierowane do dzieci "z równą siłą odnoszą się także do rodziców i wyrażają się w tym, abyś jako rodzic prawdziwie zasługiwał na tę cześć. Bądź godny imienia ojca! Bądź godna imienia matki!" (Jan Paweł II).

Religijna cześć, jaką dzieci powinny okazywać swoim własnym rodzicom, powinna być wsparta znamionami osobowymi ojca i matki, którzy przecież są uosobieniem tej właśnie miłości, życzliwości, troski, intymności i czułości. Nawet dla wyrażenia ojcostwa Boga, Biblia nie znajduje piękniejszych obrazów ponad czułość rodzica czy rodzicielki, która pełna czułości i miłości tuli niemowlę, "podnosi do swego policzka, schyla się ku niemu i karmi".

*****


Kochaj przede wszystkim najbliższych. Tych, którzy cię wychowali, wśród których wyrosłeś. Rodziców, krewnych, przyjaciół, opiekunów, nauczycieli i twórców kultury, po których dziedziczysz wrażliwość na piękno. Odwzajemniaj się im szacunkiem i przywiązaniem. Nie lekceważ ich wkładu w życie twoje i innych. Zachowuj przywiązanie do naturalnych kręgów wspólnoty, w których przyjaźń łączy się ze wspólnymi dążeniami. [...] Staraj się zapobiegać powstawaniu dystansów, hierarchii, sztywnych i bezosobowych stosunków, bezdusznych autorytetów. Dąż do wytwarzania się wzajemnego szacunku, do stosunków demokratycznych i dobrowolności obowiązków.

*****


KKK 2197 Czwarte przykazanie rozpoczyna drugą tablicę Dekalogu. Ukazuje porządek miłości. Bóg chciał, abyśmy po Nim czcili naszych rodziców, którym zawdzięczamy życie i którzy przekazali nam wiedzę o Bogu. Jesteśmy zobowiązani czcić i szanować tych wszystkich, którym Bóg – dla naszego dobra udzielił swojej władzy.

KKK 2198 Przykazanie to jest sformułowane w sposób pozytywny. Określa obowiązki, jakie należy wypełnić. Jest wprowadzeniem do następnych przykazań, które dotyczą szczególnego poszanowania życia, małżeństwa, dóbr ziemskich, słowa. Stanowi jedną z podstaw nauki społecznej Kościoła.

KKK 2199 Czwarte przykazanie jest wyraźnie skierowane do dzieci, określając ich relację do ojca i matki, która jest najbardziej powszechna. Dotyczy również związków pokrewieństwa z innymi członkami rodziny. Domaga się okazywania czci, miłości i wdzięczności dziadkom i przodkom. Obejmuje wreszcie obowiązki uczniów względem nauczycieli, pracowników względem pracodawców, podwładnych względem przełożonych, obywateli względem ojczyzny oraz tych, którzy nią rządzą lub kierują.

Przykazanie to wskazuje i obejmuje obowiązki rodziców, opiekunów, nauczycieli, przełożonych, urzędników państwowych, rządzących, wszystkich tych, którzy sprawują władzę nad drugim człowiekiem lub nad wspólnotą osób.

KKK 2200 Zachowywanie czwartego przykazania łączy się z nagrodą: "Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie". Poszanowanie tego przykazania zapewnia, wraz z owocami duchowymi, doczesne owoce pokoju i pomyślności. Natomiast niezachowywanie go przynosi wielkie szkody wspólnotom i osobom ludzkim.

KKK 2214 Ojcostwo Boże jest źródłem ojcostwa ludzkiego; jest podstawą czci rodziców. Szacunek dzieci – niepełnoletnich lub dorosłych – dla ojca i matki karmi się naturalnym uczuciem zrodzonym z łączącej ich więzi. Tego szacunku domaga się przykazanie Boże.

KKK 2215 Szacunek dla rodziców (cześć synowska) wynika z wdzięczności wobec tych, którzy przez dar życia, swoją miłość i pracę wydali na świat dzieci i pozwolili im wzrastać w latach, w mądrości i w łasce. "Z całego serca czcij swego ojca, a boleści rodzicielki nie zapominaj! Pamiętaj, że oni cię zrodzili, a cóż im zwrócisz za to, co oni tobie dali?".

KKK 2216 Szacunek synowski przejawia się w prawdziwej uległości i posłuszeństwie. "Strzeż, synu, nakazów ojca, nie gardź nauką matki).. Gdy idziesz, niech 532 one cię wiodą, czuwają nad tobą, gdy zaśniesz; gdy budzisz się – mówią do ciebie". "Syn mądry miłuje karcenie, naśmiewca nie słucha nagany".

KKK 2217 Tak długo jak dziecko mieszka z rodzicami, powinno być posłuszne każdej prośbie rodziców, która służy jego dobru lub dobru rodziny. "Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu". Dzieci mają także słuchać rozsądnych zarządzeń swoich wychowawców i tych wszystkich, którym rodzice je powierzyli. Jeśli jednak dziecko jest przekonane w sumieniu, iż jest rzeczą moralnie złą być posłusznym danemu poleceniu, nie powinno się do niego stosować.

Wzrastając, dzieci będą nadal szanować swoich rodziców. Będą uprzedzać ich pragnienia, chętnie prosić o rady i przyjmować ich uzasadnione napomnienia. Posłuszeństwo wobec rodziców ustaje wraz z usamodzielnieniem się dzieci, pozostaje jednak szacunek, który jest im należny na zawsze. Ma on bowiem swoje źródło w bojaźni Bożej, jednym z darów Ducha Świętego.

KKK 2218 Czwarte przykazanie przypomina dzieciom już dorosłym o ich odpowiedzialności wobec rodziców. W miarę możności powinny one okazywać im pomoc materialną i moralną w starości, w chorobie, samotności lub potrzebie. Jezus przypomina o tym obowiązku wdzięczności.

Pan uczcił ojca przez dzieci,
a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził.
Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci,
a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie,
a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce.
Synu, wspomagaj swego ojca w starości,
nie zasmucaj go w jego życiu.
A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość,
nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił...
Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca,
a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu swą matkę. (Księga Syracha)

KKK 2219 Szacunek synowski sprzyja harmonii całego życia rodzinnego; obejmuje on także związki między braćmi i siostrami. Szacunek wobec rodziców opromienia całe środowisko rodzinne. "Koroną starców – synowie synów". "Z całą pokorą i cichością, z cierpliwością, znoście siebie nawzajem w miłości".

KKK 2220 Chrześcijanie są zobowiązani do szczególnej wdzięczności tym, od których otrzymali dar wiary, łaskę chrztu i życie w Kościele. Wdzięczność ta dotyczy rodziców, dziadków, innych członków rodziny, duszpasterzy, katechetów, nauczycieli lub przyjaciół. "Napełniła mnie radość na wspomnienie bezobłudnej wiary, jaka jest w tobie; ona to zamieszkała pierwej w twej babce Lois i w twej matce Eunice, a pewien jestem, że [mieszka] i w tobie".

*****


Sam fakt, że ojca i matkę należy otoczyć szacunkiem, ponieważ poza przekazywaniem życia, przekazują również tradycję religijną, jest założeniem, że rodzice ze swojej strony będą odgrywać określoną rolę w sprawach wiary, a w każdym razie w przekazywaniu ludzkich wartości. Nie wystarczy dać życie. Należy dostarczyć dzieciom klucz interpretacyjny do życia; dać im sens życia; sprawić, by odkryły wartość życia; wyposażyć młodych w kompas, który pozwoli im orientować się w życiu. Nie wystarczy zapewnić dzieciom pożywienia. Trzeba im pokarm duchowy, wyposażyć humanistycznie, wzmóc ich kręgosłup, żeby mogli stawić opór wstrząsom i wytrzymać nieuniknione burze. Nie wystarczy dać ubranie, choćby to były markowe ubrania, których dzieci się domagają. Konieczne jest wyposażenie ich w wartości, uzmysłowienie im, że najważniejszą marką nic jest logo wyszyte na metce, ale marka osoby, która je nosi, a najelegantszym i najbardziej wytrzymałym materiałem jest ten wewnętrzny.

*****


Mężczyzna i kobieta nie rodzą się rodzicami, lecz stają się nimi. Mężczyzna tak naprawdę staje się ojcem nie w chwili urodzenia, ale później, to znaczy kiedy zyskuje świadomość swojej decydującej roli niezastąpionego wychowawcy. Aby pełnić taką funkcję, ojciec (naturalnie także matka) musi posiadać autorytet. Autorytetem zasługuje się na szacunek. Autorytet nie ma nic wspólnego z autorytaryzmem, który jest oznaką słabości. Autorytet nie zależy od urzędu, stanowiska, funkcji, pozycji, ale od wartości człowieka, przykładu, którego dostarcza, wartości, które ucieleśnia. Autorytet pozwala na zajmowanie pozycji związanej z władzą, ale bez nadużyć. I tylko dzięki autorytetowi władza jest uznawana i akceptowana.

*****


Najpoważniejszym błędem, który mogą popełnić rodzice jest chęć bycia za wszelką cenę (włączając skutki niebezpiecznych ustępstw na polu zasad) przyjacielem dziecka. Jednak zaufanie dzieci zyskuje się nie poprzez bycie ich przyjacielem,! ale sprawując nad nimi pełną pieczę, towarzysząc ich wzrastaniu (sprawowanie pieczy oznacza wychowywanie, doprowadzenie do dojrzałości). To nie przyjaciół potrzebują dzieci (mają ich nawet za dużo). Dzieci mają potrzebę autorytetów, rodziców, którzy mogą być dla nich wzorem. Ojciec i matka nie powinni mieć żadnego lęku w stosunku do dzieci. Nie mogą się bać, że je utracą, jeśli z surową miną powiedzą im w twarz nieprzyjemną prawdę. Trzeba, żeby zdali sobie sprawę, że dzieci potrzebują nagród, ale też kar. Rodzice muszą się przekonać, że nie należy ułatwiać dzieciom ich życiowej drogi zadowolonymi "tak", ale trzeba ją zastąpić, w pewnych dość częstych okolicznościach, wieloma stanowczymi i nieugiętymi "nie".

*****


Rodzice, wychowawcy (również w obszarze chrześcijańskim) muszą przestać cackać się z młodymi, schlebiać im, zadowalać ich, spełniać zachcianki, usprawiedliwiać przewinienia, współczuć im, jakby byli nie rozumianymi geniuszami, ułatwiać im drogę, usuwając wszystkie trudności. Ułatwianie życia stanowi najgorszy błąd, który możemy popełnić w stosunku do młodych i samego życia. Wiarygodni nauczyciele, godni zaufania przewodnicy są tymi, którzy mają odwagę i umiejętności, by utrudnić życie, a więc uczynić z niego wzbudzającą entuzjazm przygodę, która jest warta przeżycia.

*****


Wydaje się, że dzisiaj wielu ojców złożyło rezygnację ze swoich wychowawczych obowiązków. Jest zbyt wielu nieobecnych ojców z powodu pracy, kariery, różnych zobowiązań, urozmaiconych rozrywek albo uznanej niezdolności do pozytywnego wpływania na życie swoich dzieci. Spójrzmy na matki nieustannie zajęte "gdzie indziej" (nie wyłączając prac parafialnych, charytatywnych lub społecznych), które powierzają dzieci niani. Dzieci wymagają stałej obecności (ale nie przytłaczającej). Wymagają czasu, dyspozycyjności, uwagi, umiejętności dialogu. Nie tolerują kazań, zniecierpliwione wzruszają ramionami słysząc rady i polecenia, ale domagają się konsekwencji, znaczących przykładów prawości, uczciwości, szczerości, wierności, szlachetności, rodzinnej harmonii, solidarności wobec biednych i słabych, szacunku, wewnętrznej czystości, akceptacji inności.

*****


W niektórych przypadkach rodzice muszą być w stanie dostarczyć właściwych odpowiedzi albo - co jeszcze trudniejsze - prowokować bardziej wymagające, prawdziwe pytania, czyli bez zawartej odpowiedzi, ale pociągające za sobą wspólne poszukiwanie. Nikt nie wymaga, żeby rodzice byli doskonali, ani żeby mieli z góry przygotowane rozwiązanie każdego problemu. Ich podstawowym zadaniem jest "bycie obecnym", oczywiście w sposób dyskretny, bez przesady, ale z wytrwałością, czujnością i poczuciem odpowiedzialności. Niedozwolone są ucieczki, szukanie zapomnienia i przerzucanie odpowiedzialności.

*****


Konieczne staje się wychowanie do poświęcenia, wyrzeczenia. Dzisiaj, niestety, obcowanie z poświęceniem jest traktowane jako anachroniczne ("czasy się zmieniły!": problem w tym, że człowiek jest ciągle taki sam,..), mało nęcące, w złym guście, wręcz niemożliwe. Poświęcenie, poza tym, że jest mało pociągające, jest postrzegane jako wróg radości, uciążliwa przeszkoda, komplikacja na drodze do sukcesu\' Mamy do czynienia z kolosalnymi pomyłkami. Poświęcenie powinno być regułą, prawem dla tego wszystkiego, co piękne, dobre, prawdziwe, wartościowe, trwałe, co mamy zamiar zrealizować w życiu. I nie jest przecież możliwe zrobienie czegoś pożytecznego dla innych, bez poświęcenia, bez zapłacenia stosownej opłaty. Prawdziwe szczęście nigdy nie znajduje się w zasięgu ręki. Szczęście jest w zasięgu poświęcenia... Zresztą cena poświęcenia jest jedyną, która wskazuje rzeczywistą wartość jakiejś rzeczy, a więc pozwalają docenić, prawdziwie się nią cieszyć, uczynić ją własną. Poświęcenie jest ceną, którą trzeba zapłacić.

*****


Dzieci muszą być wdrażane do dyscypliny, poczucia obowiązku. Trzeba sprzeciwić się tak dziś modnego luzu. Geniusz składa się w pięciu procentach z natchnienia, "daru", wrodzonego talentu i pozostałych dziewięćdziesięciu pięciu procent wysiłku, potu, pilności, metody, wewnętrznej dyscypliny, obowiązkowości. Nie trzeba się wahać, proponując (może narzucając) dzieciom w każdym wieku zasady, których mają przestrzegać.

*****


Rodzice muszą sobie przypomnieć, że dali dziecko światu, a nie samym sobie. Należy więc unikać zaborczych postaw. Równowaga pomiędzy ingerowaniem a ucieczką, obsesyjną obecnością a nieobecnością, przesadnym niepokojem a obojętnością, arbitralnymi wymaganiami a ślepym zezwalaniem, despotycznymi zachowaniami a zbytnią tolerancją, jest trudna do zrealizowania. Ale mimo tego trzeba próbować ją osiągnąć. Zadaniem rodziców jest bycie przewoźnikami. Odruchowo chcieliby zatrzymać dzieci przy sobie (a dzisiaj wiele dzieci, już dość posuniętych w latach, nie pragnie niczego innego, również z pobudek egoistycznych - wygodnictwa). Trzeba natomiast popchnąć je na drugi brzeg. I tam je zostawić. Oddzielić się od nich.

*****


Rodzice mają za zadanie umieścić znaki na drodze dzieci, ale nie narzucać im własnej. Ich szczególnym zadaniem jest stymulowanie młodych do znalezienia własnej drogi, odkrycia sensu własnego życia, interpretacji istnienia we własny specyficzny sposób (a nie tak jak widzą to rodzice). Dorośli mają prawo przekazywać dzieciom swoje doświadczenie, ale muszą pozwolić dzieciom zdobywać własne (włączając w to błędy). Należy zachęcać dzieci do wyjścia z "powtarzania, które przeszkadza im żyć". Dzieci nie muszą być zgodną kopią pragnień i aspiracji rodziców, często niezaspokojonych. Nie możemy wymagać, by były lekarstwem na nasze frustracje, rekompensatą naszych porażek czy niepowodzeń. Trzeba pomóc im stać się jedynymi, niepodobnymi do nikogo.

*****


Dzieci ordynarne, aroganckie, są dziećmi źle wychowanymi. Trzeba uczyć dzieci szacunku również do przeszłości. Młodych trzeba uświadomić, że świat nie zaczyna się od nich, ale że za ich plecami znajdują się ważne rzeczy, które można zebrać, przechowywać, rozwijać. "W starym także jest cząstka nowego, bo nie wszystko z przeszłości zostało zupełnie wyczerpane. Jest przyszłość w przeszłości, którą należy jeszcze odkryć". Stare przysłowie mówi, że rodzice mają obowiązek ofiarować dzieciom dwie istotne rzeczy: korzenie i skrzydła. Jest to bardzo mądre stwierdzenie, bo mówi zarazem o zakotwiczeniu i wykorzenieniu. Bez korzeni dziecko nie posiada stałości, bazy, tożsamości. Bez skrzydeł (marzenia, wzniosłe ideały) młody człowiek ryzykuje skostnienie. Skrzydła wyrywają z przyzwyczajeń, stałego miejsca, kryjówki i wynoszą młodego człowieka w kierunku ryzyka przygody, nieprzewidywalności, tymczasowości, odpowiedzialności. W pewnym momencie dzieci muszą nauczyć się latać samodzielnie (skrzydła), stanąć na własnych nogach (korzenie), a nie opierać się na pomocnych kulach, którymi są rodzice.

*****


Prawdziwe wychowanie, które polega nie na wyręczaniu dzieci, chroniąc je przed niebezpieczeństwami, przeszkodami, trudnościami, ale takim ich wyposażeniu, żeby były w stanie same stawić czoło problemom, nieprzewidzianym sytuacjom i życiowym burzom, czyli światu, który często jest nieprzyjazny. Wychowanie, które zasługuje na tę nazwę, gdy w żadnym wypadku nie jest przesadnie protekcyjne albo tłamszące, ale oswobadzające. "Faza kwoki" musi się zakończyć bardzo wcześnie i trzeba żeby wkroczył orzeł, który nauczy dzieci wysoko latać i pod czujnym okiem pozostawi przeciwnym prądom. Rodzice muszą znaleźć odwagę do otwarcia dzieciom drzwi i powiedzenia im: "Teraz wyjdź i lataj na swoich skrzydłach". Albo, co brzmi bardziej realistycznie: "Teraz idź sobie i spróbuj sam o siebie zadbać!".

*****


Młodzi mają obowiązek być wierni swojej młodości, ale nie mogą z tego powodu negować czy wyśmiewać starszych, albo nimi pogardzać. Mogą być wierni swoim marzeniom, jednak bez zawzięcia, by zniszczyć konstrukcje i zdobycze. Bez korzeni niemożliwe jest przyjście kwiatów i owoców Jeśli zbraknie pamięci (a to przede wszystkim młodzi ludzie ryzykują utratą pamięci), nie ma teraźniejszości ani tym bardziej przyszłości.

*****


Nowość niekoniecznie jest początkiem, ale równie dobrze może być kontynuacją. Każda droga, chociaż nowa, jest zawsze dalszym ciągiem poprzedniej. Nowości nie trzeba brutalnie narzucać, ale nie trzeba się też do niej wrogo ustosunkowywać. Potrzeba krytyki, nawet surowej, ale również szacunku. Potrzeba wyłomu, ale również umocnienia związków, ponownego nawiązania więzi. Potrzeba świeżości i spontaniczności ale również zadumania i ostrożności. Potrzeba innowacji, ale również konserwatyzmu. Trzeba być otwartym, ale nie tylko na to, co ma nadejść, ale również na przeszłość. Tylko jedna postawa jest zgubna: nieuzasadnione, przed wstępne zamknięcie.

*****


Starzy ludzie muszą mieć odwagę, by wycofać się na ubocze. A młodzi z kolei, nie mogą rościć sobie prawa do zajmowania całej sceny. Przede wszystkim muszą sobie zdawać sprawę, że w odgrywaniu historii był poprzedni akt. Ludzie starsi muszą unikać bycia permanentnymi zrzędami. Młodzi muszą mieć pokorę, by słuchać nie tylko swoich inspiracji, ale również sugestii pochodzących z daleka. Nauczyciele nie mogą wymagać, by ich uczniowie całkowicie im się podporządkowali, wiecznie powtarzali ich lekcje. ale znaleźli radość w wychowywaniu samodzielnych, kreatywnych uczniów, potrafiących ich prześcignąć, będących w stanie myśleć "inaczej" (co zresztą oznacza myślenie własną głową). Największą satysfakcją dla nauczyciela, który jest godzien tego miana, nie jest to, że ktoś go naśladuje, ale że go prześcignie. Najlepszą formułą, która nadaje wyraz ciągle powracającemu konfliktowi między starym a nowym, wydają się słowa wypowiedziane przez Daga Hammarskjölda: "Przeszłości dziękuję, przyszłości mówię "tak!"



Liczba wyświetleń strony: 10708062 * Liczba gości online: 16 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-22
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC