MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Trzecie przykazanie



"Pamiętaj abyś dzień święty święcił"

Człowiek musi odpoczywać, jeśli chce, żeby praca przynosiła błogosławieństwo a nie stała się przekleństwem. Z jednej strony jest mowa w Biblii o tym, że siódmego dnia Bóg "przestał pracować". Z drugiej jednak twierdzi się, że w tym samym dniu "ukończył" swoje dzieło stworzenia. Z tego powodu szabat nie jest zwykłym zawieszeniem aktywności, ale jest częścią dzieła stworzenia. Można by utrzymywać, że Bóg stworzył szabat. Również "siódmy dzień" jest częścią dzieła stworzenia. Siódmy dzień jest więc dniem najważniejszym. Akt zaprzestania aktywności jest aktem powołania świata. Dlatego zaprzestanie pracy siódmego dnia stanowi prawdziwe ukończenie stworzenia świata. Bóg zawiesił, przerwał pracę, świętował. To szabat nadaje znaczenie światu. Dlatego zostaje pokazany jako ukoronowanie dzieła stworzenia.

W szabacie jest błogosławieństwo i konsekracja. Bóg błogosławi i konsekruje (uświęca) siódmy dzień. Przez sześć dni w tygodniu człowiek wykorzystuje ziemię i jej bogactwa. I wyczerpuje również siebie. Siódmego dnia człowiek odkrywa sens swojego wysiłku i wartość swojej pracy.

Pojęcie błogosławieństwa jest związane z pojęciem wzrostu. Sześć dni zostaje pobłogosławionych właśnie pod znakiem wzrostu i reprodukcji. Jednak również siódmy dzień zostaje pobłogosławiony, chociaż pozornie stanowi przeciwieństwo wzrostu, zaprzestanie produkcji. Oznacza to, że płodność przykłada się do innego, głębszego poziomu człowieka. Zaprzestanie jest również źródłem płodności. Umieć się zatrzymać, powiedzieć dość, staje się bogactwem, możliwością drogi, mocą daru.

Bez odpoczynku wolność innych dni jest niepełna, ucięta. Jest się zmuszonym do wykonywania swojego zawodu, poświecenia się swojej pracy i nic więcej. Szabat pozwala nam odkryć nasze inne możliwości, naszą wewnętrzną kreatywność, płodność, która jest w nas. Błogosławieństwo szabatu rozwija i umacnia właśnie tę płodność.

Ale na czym polega to błogosławieństwo? Rabini odpowiadają: "Bóg pobłogosławił siódmy dzień manną i obliczem człowieka". Na pustym manna spadała w podwójnej ilości w piątek. Szabat nie został jeszcze "wynaleziony", a już był obchodzony!

Co do błogosławieństwa oblicza, można powiedzieć, że twarz człowieka nie jest w ciągu tygodnia taka sama dla tego, kto świętował szabat, zgodnie z twierdzeniami rabinów. Śniada jestem, lecz piękna (Pnp l, 5): jestem śniada każdego dnia tygodnia, ale piękna w szabat. W szabacie człowiek odnajduje swoje oblicze. Boskie oblicze człowieka. Osobę a nie element masy nie różniący się niczym od innych. Imię a nie liczbę. Człowieka niezależnego od pracy, wydajności, dochodu.

Uświęcenie lub konsekracja. Siódmy dzień zostaje konsekrowany, uświęcony, to znaczy oddzielony, uczyniony jedynym, innym. Zmienia się relacja ze światem, z samym sobą, z bliźnim, z Bogiem. Bóg stworzył odmienny czas, inny, wyjątkowy dzień. Siódmego dnia nie jesteśmy spragnieni aktywności, produktywności, skuteczności, użyteczności. Mamy możliwość odkryć kontemplację świata, "wyjść" z cyklu produkcji, by oddać się chwale. Zdajemy sobie sprawę, że świat istnieje nie tylko dlatego, że możemy korzystać z jego bogactw, ale dlatego, że go podziwiamy, zdumiewamy się nim... stajemy się świadomi, że czas nie istnieje tylko po to, by pracować, ale po coś innego.

Przykazanie to, chociaż kładzie nacisk na odpoczynek, nie obniża wartości pracy. Praca jest konieczna i jest to podstawowe prawo człowieka, element składowy jego człowieczeństwa. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia... (Wj 20, 9). Praca nie jest wyrokiem. Wysiłek nie degraduje. Zgodnie z hebrajską tradycją, Adam miał się pogodzić ze swoim losem dopiero wtedy, gdy Bóg przekazał mu, że będzie miał możliwość pracowania. Dlatego praca (również fizyczna] jest przywilejem człowieka wolnego i wyposażonego w talent twórczy. Nie byłoby szabatu, gdyby nie było pracy. Wartość szabatu zależy od tego, jaką wartość ma dla nas praca. Praca jednak to nie wszystko. Może człowieka czynić wolnym, ale może też stać się podstawą jego zniewolenia. Człowiek, który na wzór swojego Stwórcy, potrafi powstrzymać się od pracy, narzucić sobie granice, jest naprawdę wolny.

Człowiek przez pracę bierze udział w dziele stworzenia nie tylko kiedy pracuje, ale również wtedy, gdy przestaje pracować, produkować, kumulując swoją energię na użytek czegoś innego, przyjmując inne zadania. Człowiek jest "czymś więcej" od swojej pracy, od swojego Drobienia", od swoich dzieł. Człowiek jest "czymś więcej" od swojego zawodu, zajęcia, które wykonuje, roli, którą odgrywa w społeczeństwie. Wartości człowieka nie oblicza się na podstawie umiejętności działania, produkowania, bycia efektywnym. Wzrost człowieka nie jest zależny przede wszystkim od jego działania, lecz od jakości jego istnienia. Święto powinno wpływać na wzrost jego istnienia. Szabat jest zapowiedzią dnia eschatologicznego, dnia ósmego, ostatniego. Dzięki szabatowi, wchodzimy w inny świat. Szabat nie tyle jest wspomnieniem przeszłości, co pamięcią, przepowiednią przyszłości.

Szabat wywodzi się od słowa, które oznacza zawiesić, zaprzestać. Szabat nie jest poleceniem, ale podarunkiem, nie nakazem, ale darem, nie restrykcją, ale możliwością. Tak więc bardziej niż go przestrzegać, należy go zazdrośnie strzec jak cennego skarbu, którego się kosztuje i przeżywa jak rozkosz. Izrael zdołał zachować swoją tożsamość i uniknąć asymilacji, przede wszystkim dzięki praktykowaniu szabatu. Dlatego można by stwierdzić, że "nie tyle Izrael strzegł szabatu, co szabat strzegł Izraela". Można zatem szabat określić jako "sanktuarium, które budujemy, sanktuarium w czasie"\'. Wszystkie święta są wielkimi pomnikami, pięknymi katedrami, które Żydzi zbudowali nie z kamieni, marmuru i granitu, ale za pomocą kamieni czasu. Dlatego w odróżnieniu od najbardziej okazałych budowli, które mogą ulec zniszczeniu, budowle w czasie trwają przez wieki.

Szabat jest niezniszczalną katedrą Izraela, jego "duchowym sanktuarium". Szabat stworzony jest do celebrowania czasu, nie przestrzeni. Przez sześć dni w tygodniu żyjemy pod dyktando rzeczy wypełniających przestrzeń; szabat umiejscawia nas w harmonii ze świętością czasu. W tym dniu zostajemy wezwani do uczestnictwa w tym, co jest wieczne w czasie, do przeniesienia uwagi z efektów stworzenia na tajemnicę stworzenia, ze świata stworzenia na stworzenie świata. Siódmy dzień, czyli szabat, był traktowany przez Izrael jako przestrzeń wykrojona w ludzkim czasie w celu dostrzeżenia Boskiej świętości". I praktycznie jest uważany za fundament wiary i centrum życia, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i rodzinnym, wspólnotowym.

Dla nas katolików Niedzielna celebracja Eucharystii stanowi centrum życia Kościoła (KKK 2177). Przykazanie kościelne określa i precyzuje prawo Pańskie i "W niedzielę, oraz w inne dni świąteczne nakazane, wierni są zobowiązani uczestniczyć we Mszy świętej”. Człowiek, który nie karmi się Słowem Bożym i nie czerpie siły z Chleba Eucharystycznego jest słabym i ulega różnym pokusom. Świętowanie dnia Pańskiego polega także na "Powstrzymaniu się od wykonywania tych prac i zajęć, które utrudniają oddawanie Bogu czci, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu, oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego.” (KKK 2193). Pogoń za zyskiem, za pieniądzem powodują, że ludzie nie mają czasu na Boga. Przejawia się to zwłaszcza dzisiaj w uprawianiu handlu w dni Pańskie. Według słów Soboru, każda niedziela jest obchodem Misterium Paschalnego, ze szczególnym uwzględnieniem Zmartwychwstania.

Niedziela jest przede wszystkim "Paschą tygodnia" (Dies Domini, 1), przypomnieniem Świąt Paschalnych tych obchodzonych w Starym Testamencie i tej Paschy, którą Jezus obchodził ze swoimi uczniami. Dalej: jest świętowaniem dopełnienia w Chrystusie dzieła stworzenia i początku nowego stworzenia. W Księdze Rodzaju czytamy, że Bóg rozpoczął stwarzanie pierwszego dnia, a siódmego w szabat odpoczął. Pierwszym dniem tygodnia jest zatem niedziela i także w tym dniu, pierwszym dniu po szabacie (por. J 20,1), zmartwychwstał Chrystus (Dies Domini 8, 24). Co to znaczy dla nas, chrześcijan? Otóż Chrystus powstając z martwych nadał nowy sens całemu stworzeniu, które było skażone grzechem pierworodnym. Zapoczątkował również swą misję przemienienia całego świata i doprowadzenia go do pełni w sobie samym. Niedziela będąc wspomnieniem pierwszego dnia istnienia świata jest jednocześnie zapowiedzią dnia ostatniego, kiedy Chrystus przyjdzie w chwale (Dies Domini 1, 26).

Niedziela jest dniem Chrystusa-Światłości. Tak jak w pogańskim kalendarzu zwykło się nazywać ten dzień "dniem słońca", tak chrześcijanie uznają za swoje słońce Pana Jezusa, który oświeca nasze życie (Dies Domini, 27). Kapłan Zachariasz, mąż świętej Elżbiety i ojciec Jana Chrzciciela, prorokując o swym synu zapowiadał, że przygotuje on drogę Panu, ludowi da poznać zbawienie przez odpuszczenie grzechów, dzięki serdecznej litości Boga. "Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju" (por. Łk 1,76-79). Tym "Wschodzącym Słońcem" jest Chrystus zmartwychwstały.

Niedziela jest również dniem daru Ducha Świętego (Dies Domini, 28). Jezus po swym zmartwychwstaniu ukazał się uczniom i tchnąwszy na nich powiedział: "Weźmijcie Ducha Świętego" (J 20,22n). To w niedzielę Duch Święty zstąpił na Apostołów i Maryję, zebranych w Wieczerniku. Wszystko to pozwala nam stwierdzić za anonimowym autorem homilii z IV w., że niedziela, "dzień Pana "jest" panem dni" to znaczy najważniejszym dniem tygodnia. Niedziela powinna być dniem wiary. Tego dnia wyznajemy ją uroczyście i publicznie podczas Mszy świętej słowami "Credo".

Już w czasach apostolskich niedziela była dniem, kiedy chrześcijanie spotykali się "na łamaniu chleba" czyli na Eucharystii (Dz 20,7). Msza jest więc od początku historii Kościoła sercem obchodów każdej niedzieli, centrum świętowania Dnia Pańskiego (Dies Domini, 31n). Jeśli niedzielna Msza święta jest dla wierzącego czymś mało ważnym, zapominanym i zaniedbywanym, to widomy znak, że jego wiara jest słaba, chora i umierająca. Centrum wiary stanowi bowiem spotkanie z Bogiem w Chrystusie, a szczytem takiego "spotkania" jest Msza święta. Jeśli więc ktoś nie traktuje poważnie spotkania, to i Osoba, którą spotyka, nie jest przez niego otaczana wystarczającym szacunkiem. Tego szacunku uczymy się od najmłodszych lat i ogromne znaczenie ma przykład rodziców. Jeśli nie ma wyrobionego nawyku, opartego na dobrym przykładzie, to kiedy przyjdzie zwykła codzienność, brak czasu i chęci - bardzo trudno będzie się przełamać i w niedzielę pójść do kościoła.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że sama obecność na Mszy niedzielnej wystarcza do wypełnienia Bożego przykazania "pamiętaj, abyś dzień święty święcił". Niedziela jest również dniem radości, odpoczynku i solidarności. Jako uczniowie Chrystusa powinniśmy się "starać, aby także inne wydarzenia dnia, nie mające charakteru liturgicznego - spotkania w gronie rodziny czy przyjaciół, różne formy rozrywki - odznaczały się pewnym stylem, który pomaga wyrażać pośród zwyczajnego życia pokój i radość Zmartwychwstałego" (Dies Domini, 52).

Papież w liście "Dies Domini" zauważa tendencję do robienia z niedzieli dnia tylko odpoczynku i rozrywki. Taka postawa jest niezgodna ze świątecznym charakterem niedzieli (DD 4). Zdarza się również, że człowiek zagoniony przez cały tydzień, niedzielę traktuje jako jeszcze jeden dzień do pracy, tyle że w domu. Strzyże trawnik, myje samochód, robi pranie i generalne porządki. A przecież wypełnieniem trzeciego przykazania jest powstrzymanie się od ciężkich prac, które można zrobić kiedy indziej. Mamy obowiązek odpoczywania w niedzielę (Dies Domini, 64).

Pracodawcy powinni zapewnić swym pracownikom możliwość odpoczynku i godnego przeżywania niedzieli. Niedziela jest też dniem solidarności z ubogimi, którzy mają prawo do radosnego przeżywania niedzieli. Dlatego też Papież we wspomnianym liście apostolskim podkreśla, że "niedzielna Eucharystia bynajmniej nie zwalnia wiernych z obowiązku miłosierdzia, ale przeciwnie - jeszcze bardziej przynagla ich do podejmowania "wszelkich dzieł miłości, pobożności i apostolstwa"". Tym bardziej, że już w czasach apostolskich niedziela była okazją do dzielenia się z potrzebującymi (por. 1 Kor 16,2) . Miłość oczekuje od nas odpowiedzi całym sercem. Jezus bardzo cierpiał na Krzyżu, a właściwie tylko jeden dzień jest poświęcony na uroczyste wspomnienie Jego Męki. Natomiast kiedy zmartwychwstał, to wydarzenie świętuje się tyle czasu! Może podobne wątpliwości nurtowały pierwszych chrześcijan, skoro już święty Paweł pisał do wiernych Kościoła w Koryncie: "Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara" (1 Kor 15,17-18).

Oznacza to, że bez zmartwychwstania Pana Jezusa chrześcijaństwo nie miałoby sensu. Całe nauczanie Jezusa Chrystusa, Jego cuda, Ostatnia Wieczerza, Męka i Śmierć byłyby daremne bez Zmartwychwstania! Chodzenie do kościoła, spowiadanie się, przyjmowanie Komunii świętej, codzienna modlitwa rano i wieczorem, czynienie dobrze innym ludziom, wybaczanie sobie nawzajem to wszystko jest kompletnie niezrozumiałe bez Zmartwychwstania!

Po co to wszystko? Do czego zmierzamy poprzez życie zgodne z Bożymi przykazaniami? Jedynie fakt Zmartwychwstania Jezusa daje odpowiedź na te pytania. Skoro więc powstanie z martwych Pana Jezusa jest aż tak ważne dla naszej wiary, to nie może dziwić fakt tak długiego obchodzenia Wielkanocy. Co więcej jeśli nasze życie i wiara nabierają sensu tylko dlatego, że Jezus powstał z martwych, to należałoby oczekiwać, że o tak ważnym wydarzeniu Kościół będzie nam przypominał w ciągu całego roku, abyśmy w naszej codziennej wędrówce nie stracili wiary, nadziei i miłości: wiary w życie wieczne, nadziei na to, że je osiągniemy i miłości, dzięki której to się stanie. I rzeczywiście chrześcijanie już od samego początku istnienia Kościoła wpadli na pomysł "przypominania" sobie o Zmartwychwstaniu. Zaczęli świętować każdą niedzielę jako pamiątkę dnia powstania z martwych Pana Jezusa (por. Dies Domini, 2). 

Tradycja celebrowania niedzieli z czasem utrwaliła się w całym chrześcijaństwie. Współcześnie związek niedzieli ze Zmartwychwstaniem Pańskim przypomniał Sobór Watykański II w Konstytucji o Liturgii "Sacrosanctum Concilium" (nr 106). Również Jan Paweł II zauważył potrzebę zwrócenia uwagi całego Kościoła na świętowanie niedzieli i 31 maja 1998 r. wydał na ten temat list apostolski zaczynający się od słów "Dies Domini" to znaczy "Dzień Pański".

Świętowanie niedzieli

Eucharystia podprowadza nas pod nowe myślenie, które można ująć następująco: "nie tyle należy zastanawiać się nad tym, kim jestem, lecz potrzeba myślenia o tym, kim mogę być” na wieki. Msza św. niedzielna jest dniem pojednania z Bogiem, z sobą, z innymi, dniem wzrastania człowieka w autentyzmie. Bóg przekazuje nam przez swego Ducha swoje Słowo, byśmy w jego świetle poznali siebie, pozwolili się odnowić, a przede wszystkim poznać Jego zamiary wobec siebie. Taka jest przyszłość człowieka, jakie jest jego nawrócenie. Podczas Mszy św. uczymy się odwagi podejmowania tego procesu.

Niedziela umożliwia nasze spotkanie się z innymi; odnawiamy swoje więzi, wzajemną życzliwość. Uścisk dłoni, obdarowanie uśmiechem, radość ze szczęścia drugich, więcej czasu dla innych. W niedzielę tworzy się wspólnota między ludźmi o tyle, o ile człowiek pozwala się "wziąć” całości, Innemu, by w ten sposób powrócić do całości, jedności, zaufania. Gdy Bóg odpoczął po dziele stwarzania, życie człowieka w raju wyrażało się w jedności, w szczęściu, jakby w nieustannym świętowaniu. Niedziela i 

Eucharystia w tym dniu ma za cel – pomóc człowiekowi w odzyskaniu jedności:

1. ze sobą poprzez refleksję, twórczy odpoczynek

2. z drugim, z własną rodziną, przyjaciółmi, wspólnotą poprzez odwiedzenie znajomych, chorych, przyjmowanie innych

3. z Bogiem poprzez modlitwę, udział we Mszy św. 

Jeśli nie będzie świętowania w Kościele, człowiek nie będzie mógł odnaleźć wspólnoty. Gdy brakuje świętości niedzieli, człowiek nie może odnaleźć źródła jedności z samym sobą, z Bogiem oraz innymi. Człowiek potrzebuje oparcia we wspólnocie. Najpełniej tworzy się ona w niedzielę, a źródłem tego tworzenia przez cały dzień jest Msza św. Niedziela, to święto, w którym ludzie odnajdują wspólny rytm i radość życia. Rozbicie niedzieli jest wielkim zagrożeniem życia wspólnotowego, życia w radości i jedności, jest zagrożeniem dla dialogu międzyludzkiego, a przede wszystkim dialogu z Bogiem.

Msza św. jest środowiskiem uczenia się mówienia do Boga i Jego słuchania. Święto, jakim jest niedziela, pozwala człowiekowi zdystansować się do codzienności. Potrzebuje on doświadczenia i przeżycia w tym dniu zachwytu, zdumienia, bycia razem, spontaniczności, kreatywności.

Eucharystia, niedziela są miejscem pogłębionego odkrywania sensu życia człowieka. Sygnalizuje się wówczas cele, hierarchię dóbr, promuje wyzwolenie od i do wolności. Jest to czas na budowanie takich postaw jak: zaufanie, nadzieja, wdzięczność, spokój, wspólnotowość, odkrywa się w tym dniu większą motywację do pracy, reflektuje człowiek nad swoją postawą uczciwości. Niedziela pełni też funkcję krytyczną w życiu człowieka wierzącego. Jest ona miejscem zarówno komunikowania sensu życia, nasycania życia sensem, jak i krytyki życia. Człowiek nie świętujący niedzieli nie rozumie, że chodzi o niego samego, a tym samym spłyca samego siebie i swoje życie, ponadto również życie własnej rodziny, środowiska, wspólnoty. Jeśli nie odkryjemy wartości zawartych w przeżywaniu Dnia Pańskiego, poddamy się jak wielu ludzi mechanizmom manipulacji, jakim poddaje się świat, nie zdając sobie z tego sprawy.

Prawidłowe przeżywanie liturgii posyła do świata, nie zaś od niego oddala, czy odciąga. Im głębsze jest jej przeżywanie, tym pełniejsze zaangażowanie w życie świata, większa, bardziej pogłębiona świadomość misji, własnego posłania do niego. Jezus Chrystus zatroszczył się o to, aby Jego uczniowie mieli chwile odpoczynku.

Chrześcijańska niedziela przynosi wolność wszystkim, a szczególnie zniewolonym na różne sposoby. Sztuką jest umiejętność odpoczywania. Odpoczynek oznacza wolność od ukierunkowanej działalności. Nie oznacza on bezczynności. Odpoczynek jest wydarzeniem w którym człowiek odpowiedzialnie podchodzi do życia, pozwala się tym życiem napełnić, pozwala, by to życie było w nim prawdziwe.

W odpoczynku nie szuka się życia, by nim manipulować, wpływać na nie, opanować, lecz z szacunkiem to życie przyjąć, smakować w nim, cieszyć się nim. Mówią o odpoczynku należy podkreślać postawę autentycznego przyjmowania, postawę kontemplacji, pochylania się nad tym, co istnieje. Oznacza to potrzebę znalezienia sobie czasu na refleksję, na słuchanie muzyki, czytanie książek. Odpoczynek jest aktywnością człowieka. Można ją porównać do milczenia osób zakochanych, które jest wypełnione wieloma uczuciami.

Odpoczynek człowieka uwzględnia zdolność wyrażania podziwu dla życia. Wdzięczność za własne życie prowadzi człowieka do obdarowywania innych, do wysiłku, by innych przyjmować i być wobec nich wdzięcznym. Odpoczynek zakłada współodczuwanie, w którym spotykamy zaufanie, to zaś zmierza do postawy twórczej człowieka. Człowiek kochający wychodziła przeciw drugiego. Prawdziwie odpoczywamy, gdy nie koncentrujemy się na swoich sprawach, gdy biernie wypełniamy czas przez bycie "dla”. Odpoczywam z innymi przez bycie dla innych. Niedziela jest szczególnym dniem troski o życie rodzinne, autentyczne bycie ze swoimi, świadome przeżywanie związków. Jest to również dzień pogłębiania solidarności z innymi. Dzień Pański, Dzień Jego szczególnej bliskości ze swoim ludem, oznacza mobilizację w człowieku miłości Boga, a w konsekwencji bliźniego. Dlatego niedziela jest dniem miłości braterskiej, miłości siostrzanej.

Nie umiemy odpoczywać ponieważ jesteśmy otoczeni cywilizacją sukcesu. Sukces jest miernikiem wartości człowieka. Stąd człowiek swoich najbliższych traktuje jako narzędzie sukcesu. Brak świętowania niedzieli wynika również z nieumiejętności. Taka postawa oznacza zniewolenie, utratę fantazji, inicjatywy, inwencji, kreatywności, brak zdolności twórczej rozmowy (z obawy przed konsekwencjami), prawdziwej przyjaźni. Należy też wspomnieć o znacznym braku w zakresie wartości na skutek ujednolicenia form wypoczynku. Wolność oznacza zdolność do dystansu wobec siebie, wobec spraw, sytuacji, zachowań. To zdolność do przekraczania siebie, odniesienia do Boga. Wolność określa się poprzez spotkanie ale nie z czymś: z rzeczami, z przedmiotami, lecz z osobami, z Bogiem, z człowiekiem. Umiejętność wchodzenia w relacje z innymi i samo spotkanie z drugim, to autentyczna przestrzeń ludzkiej wolności. Tam, gdzie mam do czynienia z przedmiotami, tam jest moja szansa stawania się wolnym człowiekiem. Spotkanie zaś, to nic innego jak miłość. Kto kocha i jest kochany, rozwija w sobie zdolność do fantazji, kreatywności. Gdzie nie ma miłości, kurczy się wolność.



Liczba wyświetleń strony: 9444165 * Liczba gości online: 34 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC