MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Papież Pius XII



WYWIAD: Pius XII prosił, by ratować Żydów

Z ks. Giancarlem Centionim SAC, urodzonym w 1912 r. w Grottaferracie, w latach 1940-1945 kapelanem wojskowym, współpracownikiem Dzieła św. Rafała, które niosło pomoc osobom zagrożonym, a zwłaszcza Żydom i Polakom, rozmawia ks. Jan Korycki SAC.

Księże Kapelanie, dziękuję gorąco za serdeczne przywitanie mnie polskim pozdrowieniem "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" i śpiewem pierwszych słów polskiej pastorałki "Gdy Śliczna Panna Syna kołysała". Wiem, że Ksiądz Kapelan współpracował z Dziełem św. Rafała (zwanym także Towarzystwem św. Rafała) i służył pomocą ludziom prześladowanym przez nazistów, a zwłaszcza Żydom i Polakom. Mógłby Ksiądz Kapelan opowiedzieć o tej służbie?

Opowiem chętnie, nawet dam pewne moje teksty.

Z góry bardzo dziękuję. Zacznijmy może od informacji o Dziele św. Rafała. Wiem, że Dzieło to istniało w Niemczech od 1871 roku i było organizacją katolików niemieckich zajmującą się opieką nad emigrantami oraz uchodźcami prześladowanymi z racji politycznych czy rasistowskich. Od 1920 roku Sekretariat Generalny Dzieła prowadzili Księża Pallotyni niemieccy w Hamburgu.

Początków historycznych nie znam, ale wiem, że w okresie międzywojennym Dzieło to istniało też w Austrii, we Włoszech, w Belgii, Hiszpanii i Stanach Zjednoczonych. Po rozwiązaniu Towarzystwa przez władze hitlerowskie w Niemczech jego działalność zdynamizowała się we Włoszech. Na czele rzymskiego oddziału od 1940 roku stał niemiecki pallotyn ks. Antoni Weber, mieszkający, podobnie jak ja, w domu generalnym. Ksiądz Weber i jego współpracownicy udzielili rady lub konkretnej pomocy bardzo wielu osobom.

Jeśli Ksiądz Kapelan pozwoli, to dodam, że ks. Weber w relacji dla Stolicy Apostolskiej z 2 września 1944 roku pisał, iż w latach 1940-1944 udzielono konkretnej pomocy ok. 25 000 osób, z których 2000 wyjechało do Ameryki Południowej lub Północnej. W tej ostatniej liczbie znalazło się ok. 1500 Żydów i 500 osób innych narodowości.

Tak, to jest możliwe, bo ks. Weber był bardzo odważny, działał w imieniu Papieża Piusa XII i miał kilku bardzo oddanych współpracowników. Spośród Polaków ogromnie wydajnie pomagali Dziełu św. Rafała dwaj pallotyni: ks. Stanisław Suwała w Rzymie i ks. Wojciech Turowski w Lizbonie. Mnie proszono o pomoc w takich przypadkach, w których jako kapelanowi wojskowemu łatwiej było mi dotrzeć do ludzi potrzebujących pomocy.

Proszę więc opowiedzieć najpierw o kilku konkretnych formach pomocy udzielanej Żydom.

Ksiądz Weber prosił mnie kilkakrotnie o dostarczenie paszportów lub pieniędzy pojedynczym osobom czy całym rodzinom żydowskim ukrywającym się poza Rzymem. Wyjeżdżałem więc z tą misją, albo specjalnie, albo okazyjnie, do takich miejscowości, jak: Viterbo, Treviso, Adria, Triest i Fiume (Rijeka) w Chorwacji. Jeśli chodzi o Rzym, to pamiętam nazwiska kilku znanych osób, którym udzielaliśmy pomocy. Należą do nich: dr Van der Reiss, ordynator polskiego szpitala w Gdańsku, wiedeński muzyk, kompozytor Erwin Frimm Kozab, rodzina Bettoia, reżyser Andrea Maroni z rodziną, aktorka Zoe Incrocci, prof. Arnoldo di Tivoli z rodziną, rodziny Tagliacozzo i Ghiron, prof. Vittorio Macchioro, ukrywany w Domu Generalnym Pallotynów, który pod pseudonimem Benedetto Gioia w dowód wdzięczności napisał życiorys Służebnicy Bożej Elżbiety Sanny, i inni. Pewnego razu chciałem pomóc Ivanowi Basiliusowi, który przedstawił mi się jako Żyd, a okazało się, że był szpiegiem rosyjskim. W jego notesie znaleziono mój adres. Miałem w związku z tym wiele kłopotów, ale dzięki pomocy najwyższych władz ordynariatu wojskowego udało mi się wybronić i uratować życie.

Chciałbym zaznaczyć, że wielu Żydów było ukrywanych w różnych domach zakonnych, nawet w domach sióstr klauzurowych. W domu pallotynów włoskich przy Via Giuseppe Ferrari schronienie znalazło ok. 30 uciekinierów, a wśród nich pewna część Żydów. Niektórzy młodzi chłopcy byli ubrani w pallotyńskie sutanny. W tym domu ukrywali się też przez pewien czas dwaj dziennikarze włoscy: Sandro De Feo i Luca Di Schiena. Warto jeszcze wspomnieć, że niektórzy pracownicy policji, wiedząc o decyzji aresztowania kogoś, Włocha czy Żyda, informowali o tym zaufanego współpracownika świeckiego lub któregoś z księży, nawet w nocy, na kilka godzin przed aresztowaniem, by zagrożeni mogli się ukryć. Dzięki takiej informacji ułatwiłem w nocy ucieczkę żydowskiej rodzinie Bettoia.

Widzę, że Ksiądz Kapelan pamięta dużo osób i faktów związanych z niesieniem pomocy Żydom. Czy równie żywe są wspomnienia związane z udzielaniem pomocy zagrożonym Polakom?

Chętnie poruszę ten temat. Otóż mieszkałem w tym samym domu pallotyńskim co ks. Stanisław Suwała, też pallotyn, człowiek bardzo dzielny i pełen poświęcenia dla potrzebujących pomocy. Gdy wyjeżdżałem służbowo w północne strony Włoch, do Triestu czy do Rijeki w Chorwacji, ks. Suwała kilkakrotnie prosił mnie o przewiezienie pieniędzy dla uwięzionych tam Polaków.

Księże Kapelanie, proszę pozwolić, że dodam, iż chodzi tu głównie o grupę polskich inżynierów, którzy spływali poprzez Rumunię i Węgry do portu Split w Dalmacji nad Morzem Adriatyckim, skąd łódź podwodna miała ich przetransportować do Anglii. Niestety, przed przybyciem łodzi wkroczyli tam Niemcy i internowali Polaków. Pomagała im hrabina Maria Potocka z Rijeki, ale i ona miała ograniczone możliwości, stąd ks. Suwała szukał okazji, by pieniądze otrzymane od delegata Rządu Londyńskiego na Włochy Macieja Loreta przekazać hrabinie Potockiej.

Ksiądz Suwała dawał mi pieniądze zaszyte w dwóch opaskach, którymi przepasywałem piersi. Przy spotkaniu z hrabiną dyskretnie przekazywałem jej przywiezione skarby. Ona kupowała za te pieniądze artykuły żywnościowe i inne konieczne rzeczy, które dostarczała więźniom. Wiedziałem, że wobec hrabiny, jako arystokratki, pięknej i taktownej kobiety, Niemcy czuli respekt. Dodam jeszcze, że w Chorwacji można było posługiwać się pieniędzmi włoskimi, ale nie można było ich dawać więźniom. Gdyby mnie na tym przyłapano, z pewnością zostałbym aresztowany, a może nawet rozstrzelany.

Czy pamięta Ksiądz Kapelan jeszcze inne formy pomocy Polakom lub współpracy z nimi?

W 1943 roku udałem się do Paryża z pewnymi informacjami i konkretną pomocą finansową dla Misji Polskiej we Francji. Byłem przyjmowany przez zastępcę rektora Misji Polskiej ks. Czesława Wędziocha SAC, bo rektor ks. Franciszek Cegiełka SAC był już więźniem w Dachau. Poza tym miałem stały kontakt z ks. Suwałą, który bardzo wiele czynił dla Polaków potrzebujących pomocy. Ułatwiałem mu wejście do różnych instytucji i urzędów włoskich, a także do koszar i więzień, gdzie w różny sposób pomagał będącym w potrzebie. Wiem, że między innymi uratował życie czterem chłopcom żydowskim.

A jak to było z orderem polskim, który Ksiądz Kapelan otrzymał po wojnie?

Nie wiem, kto wystąpił z inicjatywą, ale w 1952 roku w imieniu Rządu Polskiego w Londynie ambasador Polski przy Stolicy Apostolskiej Kazimierz Papée odznaczył mnie Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami - "za naszą i waszą wolność". Następnie przedstawiono mnie generałowi Władysławowi Andersowi, który mi serdecznie podziękował za pomoc wojenną. Byłem też zaproszony do Polski, ale nie udało mi się z tego zaproszenia skorzystać. Narodowi Polskiemu, bardzo religijnemu i bardzo "rzymskiemu", któremu Włochy wiele zawdzięczają, życzę wszelkiego dobra.

A ja dziękuję za rozmowę i życzę wielu nowych świateł i sił w Roku Kapłańskim. Szczęść Boże!

Źródło: Nasz Dziennik [Sobota-Niedziela, 30-31 stycznia 2010, Nr 25 (3651)]



Liczba wyświetleń strony: 9476964 * Liczba gości online: 23 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC