MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Gniew Boga



Gniew ukazuje Bożą miłość. Rodzic okazujący swój gniew wobec dziecka, które nie zwraca uwagi na kolejne z rzędu upomnienie, jest wyrazem miłości ojca lub matki. Co naprawdę mówią obrazy ukazujące gniew Boga? Czy współbrzmią one z tekstami o miłosierdziu? Czy w Bogu jest i gniew i miłosierdzie? Czy Bóg będąc doskonałym może się gniewać? Jedno z najgłębszych wyznań Biblii na temat Boga brzmi: "Miłosierny jest Pan i dobry, nieskory do gniewu i bardzo łagodny" (Ps 103,8). Kim jest Bóg, który objawia się w Jezusie miłosiernym? Bogiem miłosierdzia czy groźnym Bogiem gniewu? W Starym i Nowym Testamencie obecny jest obraz Boga gniewu.

Dlaczego Jezus bywał zagniewany? Powodem Jego gniewu była zatwardziałość serc słuchających Go (por. Mk 3, 5). Stary Testament często wspomina o zagniewanym Jahwe karzącym i wymierzającym sprawiedliwość. W Biblii – jak i w życiu – obok potocznego rozumienia gniewu niesprawiedliwego, a więc złego, bo niosącego śmierć, występuje gniew sprawiedliwy, jako reakcja na ból powodowany wyniszczaniem dobra. Święty Tomasz z Akwinu tak to ujmuje: "Gniew ma swe źródło w przeciwnych sobie uczuciach: w nadziei, która odnosi się do dobra i w smutku, który dotyczy zła". Mamy więc dwa sposoby przeżywania gniewu, analogicznie do dwóch możliwości wyboru stawianych Izraelowi przez Boga.

Gniew Boga, prowadzi w rzeczywistości do przebudzenia się człowieka w jego wrażliwości. Stępienie wewnętrzne człowieka sprawia, że postępuje on tak, jakby Boga nie było, jakby człowiek miał żyć wiecznie na ziemi, jakby nie dokonało się jego zbawienie. Gniew Boga, jest reakcją na niesprawiedliwość, nieposłuszeństwo, niewierność człowieka wobec tych deklaracji, na mocy których zobowiązał się chodzić drogami wyznaczonymi przez Stwórcę.

Gniew Pana stanowi zaporę, która ma powstrzymać człowieka przed popadnięciem w określoną niewolę. Porzucenie Boga łączyło się i nadal jest związane z utratą wolności człowieka, a tym samym jego nieszczęścia. Bóg gniewem swoim chce ostrzec, powstrzymać krótkowzroczność człowieka, nie przewidywanie konsekwencji wynikających z czynienia tego, co człowiekowi wydaje się być lepsze. Ten, który nas stworzył i zna nas, przenika nasze serce i umysł, zna również naszą przyszłość, wie, co dla nas będzie korzystniejsze. Proszę potraktować gniew Boga, jako reprymendę czynioną człowiekowi, lecz nie w klimacie negacji jego osoby, lecz pełnej akceptacji. Jeśli kogoś nie akceptujemy, to się jego życiem nie przejmujemy. Bóg nie będąc obojętnym na to, co z człowiekiem się stanie, posuwa się do reakcji "świętego oburzenia", "świętego gniewu".

Jeśli dokonuje się jawna niesprawiedliwość ze strony jednych, a ucisku doświadczają sprawiedliwi, czyż nie jest wówczas miejsce na gniew Boga, który jako Ojciec, w taki, między innymi sposób, upomina się o sprawiedliwych i niesprawiedliwych? Gdy człowiek wybiera drogę duchowego niedbalstwa lub marazmu, czy Ojciec, któremu zależy na rozwoju dziecka, powinien milczeć, nie oburzać się na taki stan rzeczy? Zatem, czy gniew Boga, nie jest wyrazem Jego miłości i miłosierdzia wobec człowieka?

Wydaje się, że niektórzy, chcieliby pozbawić Boga tych reakcji, które w sposób bardzo jasny, ukazują w różnych odcieniach Jego troskę, zapobiegliwość, miłość, pamięć, towarzyszenie. Czyż doskonały, nie zawiera w sobie takich wartości, jak: wrażliwy, czuły, nieobojętny, martwiący się, płaczący, wyglądający na powrót tego, który zbłądził? Taki jest nasz Bóg. Jeśli człowiek lekceważy Boga, czyż nie powinien On tego odczuwać?

Bóg wyrażając gniew, nie popełnia grzechu. Taka reakcja jest łaską, czyli darem Jego miłosierdzia, okazanym człowiekowi. Brak reakcji, w postaci gniewu, wskazywałby na Jego obojętność wobec tego, któremu dał życie i zbawił go na krzyżu. Gniew Boga, jest oczekiwaniem na refleksję człowieka, jego opamiętanie się, uświadomienie zagrożenia wynikające z jego życia obok dróg Pańskich. Gniew Boga jest głosem Jego cierpienia. Proszę nie utożsamiać gniewu ludzkiego z gniewem Boga. Bóg jest święty, człowiek zaś grzeszny. Istnieje w nas łatwość postrzegania, a nawet utożsamiania sposobu reagowania człowieka ze sposobem reakcji Boga. Stąd, znając przyczyny i skutki ludzkiego gniewu zaniepokojeni jesteśmy tym, do czego może doprowadzić nas taka metoda, czy intencja Bożego gniewu.

Gdy człowiek rezygnował z tego, co prowadziło do skazywania siebie na niewolę, niepotrzebne cierpienie, Bóg odstępował od gniewu. Król Dawid uważał, że Boży gniew, zwrócony przeciwko ludowi, jest jedynie chwilowym doświadczeniem w porównaniu z życiem wypełnionym przychylnością Pana. Bóg wychowywał naród, wychowuje człowieka okazując swój gniew. Człowiek, nie znając swojej przyszłości, nie przewiduje zagrożenia, jakie może wyniknąć z "chodzenia swoimi drogami". Gniew Boga, nie jest utraceniem kontroli nad sobą samym.

Kiedy Jezus reagował gniewem? Gdy cuda, które czynił: leczył, uzdrawiał, były postrzegane przez faryzeuszy i uczonych w Piśmie, jako skutek działania złego ducha. Inna sytuacja, gdy w miejscu przeznaczonym na modlitwę w świątyni, rozłożono stragany i prowadzono handel. W domu Ojca Jego uczyniono targowisko. Jezus zawrzał "świętym gniewem". Czy Jego oburzenie nie było zasadne? W jaki inny sposób można przemówić do ludzi o zatwardziałym sercu?

Gniew jest uczuciem, którego misją jest wewnętrzne przebudzenie człowieka, który zobojętniał na własną i innych godność, na kulturę, zasady, uczciwość, moralność, odpowiedzialność. Delikatne przedstawienie własnego punktu widzenia może nie odnieść skutku. Chodzi o mocne uderzenie z równoczesnym wskazaniem na konieczność zmiany życia.

Jest czas tłumaczenia, perswazji, wyjaśnień i czas na gniew, oburzenie – czyli wyrażenie tych emocji, które, przynajmniej w sytuacji niektórych osób, mogą doprowadzić do zrozumienia, że życie, to nie zabawa w chowanego. Kto się bawi tym życiem, ono go zniszczy. Dlaczego Bóg reaguje gniewem? W wychowaniu człowieka niezbędne są przypomnienia, pouczenia, upomnienia, wyjaśnienia. Im bardziej jesteśmy zaangażowani w życie drugiego, z tym większą siłą emocji wypowiadamy swoje racje, ból, niecierpliwość. Proszę zauważyć, że gniew Boga jest powodowany Jego troską o życie wieczne człowieka. Stawka jest niezwykła.

Tam, gdzie jest gniew mający swoje źródło w miłości, tam nie będzie strachu przed Bogiem, lecz przed popełnieniem kolejnego czynu, który nazywamy grzechem. To, czego się lękamy, do tego się dystansujemy. Czy Bogu, w wyrażonym wobec człowieka gniewie, chodzi o wolność czy niewolę; zło czy dobro; sprawiedliwość czy niesprawiedliwość; miłość czy nienawiść? Czy Bóg walczy o mnie, czy też oddaje mnie walkowerem? Z Pańskiej wypowiedzi płynie wniosek następujący: Bóg nie powinien wobec człowieka unosić się gniewem, ponieważ zrazi go do siebie i w ten sposób człowiek przestanie Go kochać. Wychowanie bezstresowe? Człowiek może krzywdzić siebie, niszczyć w sobie życie duchowe, moralne, a Bóg powinien milczeć, czekać, aż człowiek pozwoli Mu zabrać głos? Czy tak zachowuje się ktoś, kto naprawdę kocha? Zwróćmy uwagę, że wszędzie doświadczamy stresów: praca, życie rodzinne, małżeńskie, szkoła, relacje sąsiedzkie, wychowanie dzieci, problemy finansowe rodzin, brak pracy, brak perspektyw na życie godne człowieka.

Czyż gniew Boga, nie wychowuje człowieka? Gniew Boga powinien człowieka doprowadzić do zasadnego, zdrowego poczucia winy. Gniew jest absolutnie konieczny w dojrzałych i zdrowych związkach międzyludzkich. Jest to z gruntu dobra emocja i niekoniecznie grzeszna. Nie tyle niszcząca, ile budująca, stwarzająca nową jakość przeżywania tego, na co gniew wskazuje. Posunę się jeszcze dalej. Być może emocja ta powinna być postrzegana jako cnota, jeśli wyrażamy ją i radzimy sobie z nią w odpowiedni sposób. Istotne jest rozwijanie pozytywnej postawy wobec gniewu, który możemy odczuwać my, inne osoby w naszym otoczeniu, jak również Bóg. Trzeba rozróżniać gniew "logiczny" od "nielogicznego", uzasadniony od nieuzasadnionego. Przypominam sobie tekst z Księgi Jeremiasza: "Nieustannie palący gniew Pana, dopóki nie dokona On i nie urzeczywistni zamiarów swego serca" (30,24). Czyż rodzic pozwala dziecku na to, co ono chce? Przecież dziecko jeszcze nie wie, co jest dla niego dobre. Bóg wie, co jest dla człowieka dobre i gniew ma swój początek w szlachetnych zamiarach Jego serca.

Tekst „Każdy pyszałek jest ohydą dla Pana”, znajdziemy w Księdze Przysłów 16,5. Najnowszy przekład Biblii (2008) tłumaczy ten fragment następująco: „Kto ma pyszniące się serce, wzbudza odrazę w Panu, można zaręczyć, że nie ujdzie kary”. W Biblii Tysiąclecia (1987): „Obrzydłe Panu serce wyniosłe z pewnością karania nie ujdzie”.

W najszerszym ujęciu ohyda jest tym, co budzi odrazę i obrzydzenie ze względów kulturowych lub religijnych. Z perspektywy biblijnej ohyda oznacza trwałe lekceważenie i okazywanie pogardy wartościom ustalonym przez Boga. Ohydą w oczach Pana było, między innymi bałwochwalstwo i rozpusta, czary i wróżby, kłamstwo, pycha, planowanie zła, zabójstwo i zboczenia seksualne.

Zatrzymajmy się przez chwilę na pogardzie. Czym ona jest? To nie tylko negatywny stosunek emocjonalny, ale reakcja będąca odrzuceniem określonych postaw czyli tego, co człowiek traktuje jako wartość. To niejednokrotnie decyzja, przez którą człowiek dokonuje istotnego dla siebie wyboru. „Pyszniące serce” jest postawą, która niszczy człowieka. Nie ma w Bogu pogardy dla człowieka. Warto pamiętać, że słowo Boże ukryte jest w słowie ludzkim.

Boża miłość wobec człowieka jest wyrażana w Biblii w różnorodny sposób, zupełnie odmienny od naszego. Proszę Biblię czytać w kontekście, biorąc pod uwagę inne księgi i teksty. Czy my, ludzie żyjący teraz, nie brzydzimy się postawami podstępu, perfidii, braku kultury, oszukiwania i wykorzystywania słabych i bezbronnych ludzi? Takie postawy są ohydne i ludzie tak czyniący w swoich zachowaniach są ohydni. Brzydzimy się postawami tych ludzi, natomiast samych ludzi nie odrzucamy kierując się wiarą, że każdy człowiek ma swój czas na zmiany, na nawrócenie, na dorastanie.

Pogarda Boga, nie dotyczy człowieka, lecz tego, co człowiek wybiera, jak żyje, dokąd zdąża. Chodzi o takie wybory i takie zdążanie, które niszczy zarówno człowieka jak i jego najbliższych; o takie zdążanie, które nie bierze pod uwagę ostatecznego przeznaczenia człowieka. Zatem my, naśladując Boga, gardzimy grzechami, lecz nie ma w nas i nie powinno być pogardy dla człowieka.

Proszę zwrócić uwagę na to, że wiele słów w zapisanych w Biblii posiadało inne znaczenie, inne przesłanie od tego, jakie posiadają obecnie. Zachęcam do lektury książki ks. Mariana Filipiaka, Człowiek współczesny a Stary Testament, Lublin 1982; oraz ks. Stanisława Potockiego, Rady mądrości, Lublin 1993; oraz ks. Lecha Stachowiaka, Potop biblijny, Lublin 1996.

"Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt, kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni” (Pwt 18,10-12). Proszę wziąć pod uwagę inne tłumaczenie tego tekstu: „Nie znajdzie się u ciebie nikt, kto by spalił w ofierze swojego syna lub córkę, kto by praktykował wróżby, zaklinanie, magię i czary; nikt kto by wywoływał duchy, pytał o radę czarowników, szukał rady u zmarłych. Ktokolwiek czyni podobne rzeczy, jest obrzydliwy dla Pana, bo właśnie z powodu tych obrzydliwości Pan, twój Bóg, wypędzi te narody przed tobą”. Zachęcam do zapoznania się z „Komentarzem historyczno – kulturowych do Biblii hebrajskiej”, którego autorami są J.H. Walton, V.H. Matthews i M.W. Chavalas, Warszawa 2005, s. 196-198.



Liczba wyświetleń strony: 9443976 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC