MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Patrzenie pożądliwe na kobietę



Jezus mówi: „Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już w swoim sercu popełnił cudzołóstwo” (Mt 5,28). Patrzeć pożądliwie, to tyle, co patrzeć na kobietę, aby jej pożądać. Otóż, człowiek wierzący w Boga nie może pielęgnować w sobie niewłaściwych emocji seksualnych, pragnień i pożądań. Jeśli tak czyni, to ulegnie pokusom jakie one rodzą, odda fantazjom seksualnym władzę nad swoim życiem i w końcu popadnie w złe zachowanie seksualne, jak cudzołóstwo, nierząd.

Pożądanie utrwala w człowieku wierzącym związek z tym światem. Tymczasem chrześcijanin należy do Chrystusa. Pożądanie jest zniewoleniem człowieka, w konsekwencji prowadząc go do grzechu. Jezus nie potępia wszelkich myśli seksualnych, np. związanych z badaniami medycznymi, ani też zwykłego pragnienia. Zło moralne wynikające z pożądliwego patrzenia pojawia się w momencie, gdy człowiek postanawia popełnić moralne zło.

Cudzołóstwo jest grzechem. Mężczyzna i kobieta, według nauki Jezusa Chrystusa, powinni być wierni swojemu jedynemu małżonkowi. Nauczanie Jezusa jest wyrazem troski o wewnętrzną postawę człowieka.

Zarówno w ST jak i NT cudzołożnikami nazywa się ludzi odrzucających Jezusa (Mt 16,1-4), wybierających przyjaźń ze światem (Jk 4,4) i podążających za fałszywą nauką (Ap 2,20-22).

Pożądliwość ogranicza sens ciała, pożądliwość łatwo dąży do zaspokojenia. Bardzo często jest tak, że tam, gdzie mężczyzna wchodzi w pożądliwość, kobieta doświadcza niedosytu zjednoczenia. Oddawanie się pożądliwości może spowodować to, że mężczyzna nie potrafi okazać swojej żonie miłości. Jego pożądliwość staje się ważniejszą od byciem z nią. Kobieta odczuwa wówczas frustrację, ponieważ niedosyt zjednoczenia z mężczyzną przeżywa jako upokorzenie. Bywa tak, że kiedy mężczyzna patrzy pożądliwie na kobietę, jej ciało jest przedmiotem atrakcji, a często nie bywa przedmiotem miłości.

Pożądliwość pomniejsza wartość człowieka. Patrzenie mężczyzny na kobietę na skutek pożądliwości ulega zniekształceniu. Patrzenie pożądliwe to nic innego, jak namiętność dla samej namiętności. Nie dostrzega się wówczas całego człowieka, a jedynie jego ciało, albo to, co przez odniesienie do tego ciała mogę doznać. Pożądliwość pociąga człowieka do samego zaspokojenia zmysłowego. Jest tak, że w taki sposób mężczyzna nie doznaje zaspokojenia, którego oczekuje. Zatem pożąda coraz częściej i więcej, z większym natężeniem oddziaływania na zmysł wzroku.

Mężczyzna może wejść w manię, obsesję, nałóg pożądliwego patrzenia na kobietę. Jest to upokarzające uzależnienie. Kiedy mężczyzna patrzy pożądliwie, może nie zobaczyć tego, co jest rzeczywistym piękne tej kobiety: jej wrażliwość, mądrość, dobroć, umiejętności, zdolność do miłości, radość, ofiarność, zdolność do głębokiej relacji, do przyjaźni.

Żeby nie patrzeć pożądliwie na kobietę, potrzeba uzdrowienia w sercu. Pożądliwe patrzenie, to problem serca mężczyzny. Jezus mówi: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Czystego serca, czyli tacy, którzy potrafią w sposób pełny, z czystą intencją, bezinteresownie przyjąć drugą osobę.

Patrząc na piękną kobietę mężczyzna może odczuć pożądliwość. To jednak nie jest problemem, nie jest jeszcze grzechem. Natomiast przyzwolenie na to, aby pożądliwość, która zrodziła się w moim sercu, pozostała w nim, jest grzechem. Zatrzymanie pożądliwości, czynienie nad nią refleksji, włączenie wyobraźni jest ewidentnym zdążaniem do „konsumowania” tego, co stało się przedmiotem pożądania. Zatem, to trwanie w nas pożądania, na które jest z naszej strony pełne przyzwolenie, jest grzechem.

Karol Wojtyła powiedział swego czasu, że „mężczyźni są kuszeni egoizmem zmysłów, a kobiety są kuszone egoizmem emocji”. Mężczyzna chce posiąść ciało kobiety, a kobieta sferę psychiczną mężczyzny. Oba te pragnienia, jeżeli pozwolimy im na pozostanie w nas, a tym samym na ich rozwój, spełnianie się, są grzeszne.

Warto jeszcze zauważyć to, o czym mówi św. Jan w swoim pierwszym liście: „Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia, nie pochodzi od Ojca, lecz od świata. Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą, ten trwa na wieki” (1 J 2,16 – 18). Pożądliwość nie pochodzi od Boga, a zatem, nie może również prowadzić człowieka do Boga. Wszystko, co nie prowadzi do Boga (nie zbliża do Niego), jest grzechem. Odejście od pożądliwości jest wolą Boga. Pożądliwość jest owocem drzewa poznania dobra i zła w sercu człowieka (Rdz 2,17).

Pożądliwość jest niczym innym, jak zakwestionowaniem Boga jako miłości. Człowiek przestał patrzeć z miłością, a patrzy pożądliwie. Nasze zdążanie do utraconego raju ma ten kierunek: od pożądliwości do miłości. Przez pożądliwość pojawiają się w człowieku owoce tego świata.



Liczba wyświetleń strony: 10077490 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC