MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

"Ćwiczący" w Ćwiczeniach duchownych



Ćwiczenia duchowne angażują czterech „uczestników”: Boga, św. Ignacego, osobę dającą Ćwiczenia i osobę odprawiającą je. Warto na początku lepiej uświadomić sobie kilka aspektów zachodzących między nimi relacji. Relacja ta nie funkcjonuje według ustalonego schematu. Każdy z „uczestników” angażuje się we wszystkie stopnie drogi Ćwiczeń – „przechadzanie się, chodzenie i bieganie, [...] poszukując woli Bożej i znajdując ją w ułożeniu własnego życia tak, by zbawić duszę” (Ćwiczenia duchowne 1).

Dlatego byłoby czymś niemożliwym zestawić obok siebie z jednej strony relację między tym, kto daje Ćwiczenia, a tym, kto je odprawia, a z drugiej – relację Boga ze św. Ignacym obecną w jego doświadczeniu oraz relację Boga z pojedynczym rekolektantem zmierzającym do odkrycia woli Bożej. Wszyscy wymienieni czterej „uczestnicy” Ćwiczeń współpracują ze sobą na tych czterech płaszczyznach.

W Adnotacji 15 znajduje się jasne rozróżnienie pomiędzy udzielaniem rad duchowych, towarzyszeniem duchowym, a kierownictwem duchowym „poza Ćwiczeniami duchownymi” i „podczas Ćwiczeń”. Rozróżnienie to zależne jest od znaczenia czasownika „nakłaniać”. Poza Ćwiczeniami jedna osoba może, względnie powinna, pociągać drugą osobę do wybrania życia konsekrowanego, misji osób świeckich lub kapłaństwa. Podczas Ćwiczeń kierujący nimi „nie powinien nakłaniać osoby” (rekolektanta) do jakiegokolwiek wyboru. Rekolektant ma poszukiwać wyłącznie woli Bożej. To Bóg musi być tym, który czyni jego serce dyspozycyjnym dla swojej służby w sposób, w jaki pragnie, by Mu służono. Dzieje się to stosownie do przedziwnej wymiany dokonującej się pomiędzy rekolektantem wchodzącym na drogę, na której może lepiej służyć swemu Panu w przyszłości, i Bogiem, który daje poznać siebie rekolektantowi, obejmuje go i rozpala swoją miłością i chwałą.

Bóg posiada również i inne sposoby pozwalające ludziom Go znaleźć. Ignacy – „uczestnik” Ćwiczeń proponuje, aby kierownik zajął różne stanowiska wobec osoby będącej poza Ćwiczeniami oraz w ich trakcie. Osoba dająca Ćwiczenia powinna zachować obojętność w relacji do osoby, która odprawia Ćwiczenia duchowne (por. Ćd 23, 179). Obojętność ta oznacza, że osoba, która daje Ćwiczenia, postępuje tak, by Stwórca mógł działać bezpośrednio na swoje stworzenie, a stworzenie może współdziałać ze swoim Stwórcą i Panem (por. Ćd 336).

Słowo „bezpośrednio” stwarza jednak pewien problem. Tłumaczenie rękopisu Ćwiczeń duchownych pokazuje, w jaki sposób słowo „bezpośrednio” przyczynia się do powstania problemu w tekście. Tekst zmierza do przedstawienia roli osoby udzielającej Ćwiczeń duchownych, wymagając od niej, by zrezygnowała z roli pośrednika w pełnym tego słowa znaczeniu. Osoba, która daje Ćwiczenia duchowne niezaprzeczalnie oddaje siebie na służbę drugiemu człowiekowi poszukującemu woli Bożej. W tej relacji ten, kto daje Ćwiczenia, na pewno zostanie nią „dotknięty”, mimo że nie dotyczy ona bezpośrednio jego życia. Dający nie powinien też dzielić własnych przeświadczeń z osobą, która odprawia Ćwiczenia duchowne: Ignacy pragnie, by dający Ćwiczenia stanał pośrodku (w stanie równowagi) nie po to, by mógł podjąć decyzję taką jak Salomon, ale by pozostawał obojętny.

W ten sposób dający Ćwiczenia gwarantuje, że to Bóg jest tym, który w trakcie rozeznawania Jego woli może przechylić szalę na jedną lub drugą stronę. W tym właśnie tkwi Źródło postawy „stania pośrodku”, jak języczek u wagi tak, aby „pozwolić” Bogu „ważyć” na niej. Odprawiający Ćwiczenia duchowne powinien również tak postępować, by poszukiwać woli Bożej w swoim życiu.

Dobrze jest pamiętać, że naleganie Ignacego na bliskość Boga „uczestnika” Ćwiczeń sytuuje doświadczenie Ćwiczeń duchownych w dialogu z rodzajem ludzkim, w który Bóg, nasz Pan, chciał zaangażować się od początku i któremu pozostaje On wierny mimo naszej niewierności. Innym wyraźnym znakiem osobistej troski Boga wobec każdego z Jego stworzeń jest dialog obecny również w Ćwiczeniach duchownych oraz we wszystkich innych rodzajach towarzyszenia duchowego, które występuje poza Ćwiczeniami. W swoich ostatnich słowach Pan objawił nam, że sam Duch zaprowadzi nas do Prawdy, którą jest Chrystus. Jeśli pozwolimy się owładnąć Duchowi Pocieszycielowi, wówczas On przemieni każdego z nas w chrześcijanina, czyli w alter Christus.

To jest sposób, w jaki Pan wprowadza Trzy Osoby w długotrwałe doświadczenie ludu wybranego, którym Bóg nigdy nie przestał osobiście i bezpośrednio kierować. Kierownictwo duchowe ze strony Boga obejmuje przede wszystkim lud wybrany jako wspólnotę wiary i zaufania, a pojedyncze osoby w takiej mierze, w jakiej należą do ludu Bożego Starego lub Nowego Przymierza. Bóg pozostaje wierny temu dialogowi, dając każdej osobie możliwość szukania i wypełnienia indywidualnego zamysłu Bożego w stosunku do niej: Panie, przenikasz i znasz mnie, Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję. Z daleka przenikasz moje zamysły (Ps 139, 1-2). Gdyby Bóg nie stworzył tej możliwości i nie uczynił nas capax Dei – „zdolnymi do przyjęcia Boga”, wtedy Ćwiczenia duchowne byłyby niemożliwe.

Osoba, która odprawia Ćwiczenia, staje się w tej mierze ich „uczestnikiem”, w jakiej przyjmuje tę rolę ze względu na Boga, z sercem hojnym i wielkodusznym wobec swego Stwórcy i Pana. Ofiaruje Jemu całą swoją wolność i wolę, aby służyć Boskiemu Majestatowi całą osobą, jak również tym, co posiada, zgodnie z najświętszą wolą Boga (por. Ćd 5). Ignacy (podobnie jak wielu innych świętych mężczyzn i kobiet) wyznaje, że Bóg uczył go w taki sposób, jak nauczyciel uczy dziecko. W książeczce Ćwiczeń duchownych proponuje on swoje doświadczenie uczestnika w dialogu, który Stwórca inicjuje w swoich stworzeniach.

2. Towarzysząc duchowo swemu ludowi, Bóg decyduje się prosić człowieka, aby Go w tym wspomógł. Jednak w Ewangelii Jezus wypowiada się często negatywnie o towarzyszeniu duchowym ze strony ludzi. Na początku ostrzega, że nikt nie powinien wykorzystywać okazji, by nazywać siebie „rabbi”, „mistrzu” czy też „ojcze”, gdyż ujawnia to pewną nieprawdę ze strony kierownika duchowego, który mniema, że jest uprawniony do dawania rad, które należą wyłącznie do Boga. Pamiętając o słowach Jezusa dotyczących nadużycia autorytetu, musimy przyznać, że istnieją uzasadnione powody, by odczuwać pewnego rodzaju zdrową nieufność do takich form kierownictwa duchowego, które są autorytarne lub arbitralne, nawet jeśli zaprzecza się ich istnieniu. Ujawnienie odpowiedzialności osobowej, ukazanej przez unikalną rolę wolnego sumienia pokazuje, jak rozsądne jest Jezusowe ostrzeżenie.

Pan Jezus obdarza jednak swoich uczniów władzą umacniania i kierowania Kościołem. Św. Paweł nie waha się twierdzić, że Duch Święty obdarowuje niektórych ludzi charyzmatem kierowania swoich braci i sióstr w imię Boże. Pouczające jest to, że list pasterski – adresowany nie do wspólnoty kościelnej, ale do osób indywidualnych – jeszcze bardziej precyzuje, czym jest towarzyszenie duchowe osób indywidualnych. Istnieje ono nie tylko po to, by dodawać odwagi, siły i wyjaśniać różne problemy, ale – to trzeba na nowo podkreślić – uczy również, że nie każda z dróg prowadzi do Boga. Cała myśl Pawła jest zdominowana przez troskę, by nie „przeszkadzać Duchowi” (por. 1 Tym 5, 19).

Z tego też wywodzi się troska Ignacego, by utrzymywać relację pomiędzy dającym Ćwiczenia a odprawiającym je, nie jako relację „symetryczną”, w której dający Ćwiczenia i odprawiający je są sobie równi, ale zawsze „asymetryczną”. Relacja zachodząca pomiędzy dwoma „uczestnikami” Ćwiczeń nie jest bowiem taka, że jeden posiada wiedzę, a drugi jej nie posiada, albo jeden przewodzi, a drugi jest kierowany. W tej relacji osoba, która pragnie być „pochwycona” przez Ducha, zwraca się do drugiej o pomoc w urzeczywistnieniu doświadczenia „bycia pochwyconym”; o pomoc, która nie przeszkadza w tym procesie.

Wielką troską Ignacego obecną w Adnotacjach jest utrzymanie komunikacji pomiędzy tym, kto daje Ćwiczenia, a tym, kto je odprawia, oraz to, by dający umiał „poruszać się” między powściągliwością a serdecznością. Powściągliwość na przykład występuje wtedy, kiedy osoba dostatecznie obojętna w znaczeniu ignacjańskim, w krótki i ogólny sposób wprowadza w tajemnice życia Chrystusa i czyni to dokładnie tak, by nie przeszkadzać Duchowi, który daje większy „smak duchowy” i pozwala odnieść więcej korzyści (por. Ćd 2). Powściągliwość jest także bezstronnością, dzięki której osoba zagłębia się i poznaje wszystkie szczegóły Ćwiczeń w czasie, kiedy odprawiając je, nie jest poruszana przez Ducha (Ćd 6).

Powściągliwość jest wywołana przez fakt nieposiadania żadnych informacji o tym, czego rekolektant wciąż doświadcza. Jest ona nieunikniona, kiedy dający Ćwiczenia staje się także świadomy tego, że pozwala na pełną wolność. Interweniuje autorytatywnie tylko po to, by zwalczać pokusy, które mogą przeszkadzać Duchowi w działaniu (por. Ćd 13), aby studzić entuzjazm i żarliwość niepochodzącą od Ducha (por. Ćd 14) lub przystosowywać Ćwiczenia zgodnie z realnymi zdolnościami odprawiających je (por. Ćd 18). Ta powściągliwość jest niezbędna w utrzymywaniu właściwej relacji pomiędzy dającym a odprawiającym Ćwiczenia, tak by pozostawała otwarta na działanie dwóch innych „uczestników” Ćwiczeń – Boga i Ignacego.

Powściągliwość nie może jednak tamować serdeczności. Serdeczność, wyrażająca się w łagodności i dobroci, dodaje rekolektantowi sił i odwagi do tego, co ma się stać w przyszłości. Serdeczność odsłania przed rekolektantem grę złych duchów działających tak, aby przeszkodzić w działaniu dobremu Duchowi, który prowadzi osobę do rozporządzania sobą i przygotowuje na pocieszenie, które ma nadejść (por. Ćd 7). Serdeczność pozwala również rekolektantowi w całości zaakceptować wszystkie jego zdolności, siły życiowe i kierować je ku Bogu – „uczestnikowi” Ćwiczeń, zgodnie z doświadczeniem św. Ignacego-uczestnika (por. Ćd 18).

W dodatku, serdeczność ukazuje martwe punkty i błędne drogi pojawiające się w towarzyszeniu duchowym, bowiem nie każda z dróg prowadzi do Boga (por. Ćd 10). Jest ona wspólnym wsłuchiwaniem się w działanie Ducha, które pomaga „postępować ze wszystkich sił” wobec jakichkolwiek rzeczy, które nie służą „czci i chwale Jego Boskiego Majestatu”. Taka pomoc może prawdopodobnie wymagać posłuszeństwa ze strony tego, który odprawia Ćwiczenia: posłuszeństwo to nie ma nic wspólnego z arbitralną władzą jednej osoby nad drugą, ale jest służbą osobie, która w całkowitej wolności i ufności otwiera swe serce, gdyż chce, by świadomie służyć jej radą (por. Ćd 17).

Należy zauważyć, że w opisie relacji pomiędzy osobą udzielającą Ćwiczeń a odprawiającą je Ignacy nie używa słowa „posłuszeństwo”. Ignacjańskie doświadczenie nie musi iść w parze z posłuszeństwem wobec drugiego człowieka, lecz dąży do tego, by pomóc zrozumieć wolę Boga-uczestnika, czyniąc Jego głos zrozumiałym w tym doświadczeniu. Podsumowując, osoba, która odprawia Ćwiczenia duchowne, jest w swoich pragnieniach dużo bardziej związana z Bogiem niż z innymi ludźmi, Ignacym i osobą dającą Ćwiczenia.

Jeśli osoba dająca Ćwiczenia duchowne cieszy się autorytetem wynikającym z rozsądku, talentu psychologicznego, wrażliwego słuchania i przede wszystkim z powodu zmysłu duchowego, który pochodzi z doświadczenia ignacjańskiego – to dobrze. Taki człowiek jednak w swej relacji z odprawiającym Ćwiczenia wciąż musi uniżać samego siebie przed Tym, który jest Panem. Jest czymś normalnym, że osoba dająca Ćwiczenia duchowne powinna cieszyć się pewnym darem przekonywania wobec rekolektanta. Dar ten jednak może stać się pokusą dla osoby odprawiającej Ćwiczenia, która próbuje zadowolić prowadzącego.

Dający i odprawiający Ćwiczenia powinni pozostać bardziej uważni na to, co Duch Święty czyni teraz, niż na to, co dający może sugerować. W imię chrześcijańskiej wolności dwie osoby – dający i odprawiający – nawiązują między sobą relację zaufania (Ćd 22). Dający Ćwiczenia duchowne spodziewa się, że rekolektant sam wybierze coś z tego, co zostało mu zaproponowane i co pomoże mu żyć dokładnie swoim doświadczeniem. Może to nie mieć widocznego odniesienia do tego, co zostało zaproponowane. Propozycja została poczyniona w nadziei, że rekolektant zaufa jej w pełni i będzie jej posłuszny; przyjmie on to, co jest mu proponowane w taki sposób, by obszar jego wolności ciągle się powiększał.

Ten „opis działania” – rodzaj oglądu Adnotacji – uzasadnia negatywną ocenę pewnego rodzaju „kierowników” znanych w różnych częściach świata. Po pierwsze, istnieje rodzaj „znikającego kierownika duchowego”. W wielu kulturach terapia „nie-dyrektywna” i „skierowana na klienta” wywiera obecnie wpływ na kierowników Ćwiczeń duchownych. Nie używają oni terminu „kierownik” – podobnie sam Ignacy go nie używał – ponieważ jak twierdzą, sugeruje on paternalizm i nadmierny wpływ ze strony dającego Ćwiczenia. Wolą być „towarzyszami”, którzy umożliwiają innym, aby wskazywali kierunki w relacji i wymagają tego od nich. Czasami chcą być po prostu „świadkami”.

W tym dramatycznym akcie, jak to ujął Ignacy, osoba dająca Ćwiczenia nie uważa, że może polegać na sobie jako „kierowniku”. Z pewnością nie znaczy to, że osoba odprawiająca Ćwiczenia duchowne traci niezależność osobistą i tożsamość. Pokładając swoją ufność w osobie dającej Ćwiczenia, rekolektant chce z odpowiednią pomocą kierownika duchowego zjednoczyć się z Bogiem.

3. W długiej tradycji kierownictwa duchowego, którego Ćwiczenia duchowne są częścią, unika się wpisywania tego „braterskiego sakramentu” na listę spraw wymagających posłuszeństwa kierownikowi duchowemu. Zarówno dający Ćwiczenia, jak i odprawiający je w pełni dzielą się wspólnym pragnieniem poszukiwania woli Bożej. Ich relacja zaczyna się od zaufania, które rekolektant umiejscawia w ignacjańskim doświadczeniu drugiej osoby i którego pragnie także dla siebie. Ćwiczenia duchowne zawsze zakładają „ludzkie pragnienie”, wykorzystanie dla siebie, „byleby to tylko było na większą służbę i chwałę Jego Boskiego Majestatu”. Kiedy okazuje się, że kwestia relacji posłuszeństwa nie pojawia się, jak zaznacza Ignacy, to wtedy dobrze jest mieć przynajmniej pragnienie tego pragnienia, odtąd bowiem pragnienie pogłębienia ignacjańskego doświadczenia staje się realne.

Istnieje też typ kierownika zbyt surowego, który sztywno trzyma się tekstu Ćwiczeń duchownych, uważając je za główne Źródło materiału do modlitwy. Kierownik zbyt surowy nie przyswoił sobie jasnego pouczenia danego przez Ignacego o kierowniku duchowym, który rzeczywiście kieruje rekolektantem i nie staje na drodze Duchowi Świętemu.

W tym momencie powinniśmy przypomnieć sobie, że czterech uczestników ignacjańskiego doświadczenia komunikuje się z sobą: bądź przez słowa, bądź przez poruszenia ze strony Boga, bądź też przez tekst książki, jak to było w przypadku Ignacego. Natychmiast po otwarciu książki osoba rozpoznaje, że nie jest to tylko tekst to czytania, ale wielostronicowy tekst do praktykowania, nie bezpośrednio przez rekolektanta, ale przez dającego Ćwiczenia duchowne. Żyjąc doświadczeniem Ćwiczeń duchownych, taka osoba sama jest gotowa pomagać innej osobie żyć nimi zgodnie ze sposobem postępowania Ignacego. Jest to sposób zachowania, który łączy wspólnotę w powszechnych owocach osobistego doświadczenia Ignacego, jest on metodą określania drogi dla osobistego doświadczenia rekolektanta.

W tekście dotyczącym przekazywania doświadczenia Boga Ignacy odgrywa różnorakie role. Polegał on na osobach, które spotykał i sytuacjach, dzięki którym wspomniane osoby poznawały siebie. Dający Ćwiczenia duchowne pozostaje całkowicie wierny ignacjańskiemu sposobowi postępowania i nie może rościć sobie prawa do sztywnego interpretowania tekstu czy też do przekonania, że to on ma wyłączną rację. Ma to miejsce wtedy, kiedy dający staje wobec osoby pragnącej przeżyć Ćwiczenia duchowne twórczo, pobudzonej doświadczeniem Ignacego tak, jak jest to opisane w książeczce Ćwiczeń.

Podczas przedstawiania drogi Ćwiczeń duchownych jako doświadczenia czterech ciągle działających uczestników: Boga, Ignacego, osoby dającej i osoby odprawiającej Ćwiczenia, dobrze uświadomić sobie, że Ignacy nie przewidział możliwości występowania piątego uczestnika. Mam tutaj na myśli grupę, która chce odprawiać Ćwiczenia, a zarazem charakteryzuje się swoją własną dynamiką. Dla Ignacego jakiekolwiek ćwiczenia w życiu codziennym wyrażałyby się w Adnotacji 19, nawet gdyby on sam nie był zadowolony z tego wyrażenia. Ignacy nie wyobrażał sobie Ćwiczeń w „oderwaniu od życia” i „w życiu”, ustaliwszy już uprzednio konkretną formę drogi, którą Bóg ukazuje jako wybór. Ta droga zakłada, że wszyscy aktorzy działają w konkretnym życiu, w którym Bóg sam pozwala znaleźć siebie będąc we wszystkich rzeczach.

Pamiętając o tym, Ignacy czyni pewne rozróżnienie. Tak więc Ćwiczenia mogą być odprawiane w zamknięciu, gdy jest się odciętym od wszystkich zajęć i gdy możemy być pewni, że duch rekolektanta nie rozproszy się wśród wielu rzeczy, lecz stanie się gotowy, by zwrócić się ku swemu Panu i Stwórcy oraz zjednoczyć się z Nim (Ćd 20). Istnieją także Ćwiczenia o charakterze otwartym, odprawiane bez jakiegoś szczególnego odosobnienia, gdy istnieje bezpośredni kontakt ze „zwykłymi” rzeczami w codziennym życiu, pozwalający stale weryfikować autentyczność ignacjańskiego doświadczenia (Ćd 19).

Zastanowiwszy się jednak nad wszystkimi rzeczami, należy powiedzieć, że nawet Ćwiczenia o charakterze otwartym wymagają spełnienia pewnych warunków, tak by każdy z czterech uczestników ignacjańskiego doświadczenia był w stanie trudzić się, poszukując w życiu woli Bożej.

W tym miejscu odnajdujemy pewne aspekty relacji zachodzącej między czterema uczestnikami Ćwiczeń. Najbardziej charakterystyczne jest to, że nie mają oni niezmiennych ról ograniczonych do pewnych określonych czynności. Ignacy-uczestnik pozwala, by jego doświadczenie przyjmować w sposób wolny i interpretować je na tysiąc sposobów. Osoba dająca Ćwiczenia wraz z osobą odprawiającą je (to znaczy, zarówno osoba, która świadomie przeżywa ignacjańske doświadczenie drugiej osoby, jak i osoba, która otwarcie mówi drugiemu, czego teraz doświadcza) pozostają w relacji, w której zawsze możliwe jest znalezienie innych sposobów poszukiwania woli Bożej.

Doświadczenie tych dwóch osób dopóty nie jest ustabilizowane, dopóki dający Ćwiczenia ma odwagę wybrać spośród wszystkich sposobów postępowania takie, które jest zgodne z pragnieniem rozwijającym się w doświadczeniu rekolektanta. Bóg-uczestnik Ćwiczeń nigdy nie przestaje zaskakiwać, bowiem cechą samego Boga, Stwórcy, jest dawać pocieszenie bez uprzedniego powodu, działać w swoim stworzeniu, nawracać i całkowicie przemieniać je w miłości (Ćd 330).

Peter-Hans Kolvenbach SJ 

www.deon.pl



Liczba wyświetleń strony: 9462609 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-25
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC