MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

PSALM 5



Usłysz, Panie, moje słowa,

zwróć na mój jęk uwagę;

natęż słuch na głos mojej modlitwy,

mój Królu i Boże!

Albowiem Ciebie błagam, o Panie,

słyszysz mój głos od rana,

od rana przedstawiam Ci prośby i czekam.

Bo Ty nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość,

złego nie przyjmiesz do siebie w gościnę.

Nieprawi nie ostoją się przed Tobą.

Nienawidzisz wszystkich złoczyńców,

zsyłasz zgubę na wszystkich, co mówią kłamliwie.

Mężem krwawym i podstępnym

brzydzi się Pan.

Ja zaś dzięki obfitej Twej łasce,

wejdę do Twojego domu,

upadnę przed świętym przybytkiem Twoim

przejęty Twoją bojaźnią.

O Panie, prowadź mnie w swej sprawiedliwości,

na przekór mym wrogom:

wyrównaj przede mną Twoją drogę!

Bo w ustach ich nie ma szczerości,

ich serce knuje zasadzki,

ich gardło jest grobem otwartym,

a językiem mówią pochlebstwa.

Ukarz ich, Boże,

niech staną się ofiarą własnych knowań;

wygnaj ich z powodu licznych ich zbrodni,

buntują się bowiem przeciwko Tobie.

A wszyscy, którzy się do Ciebie uciekają, niech się cieszą,

niech się weselą na zawsze!

Osłaniaj ich, niech cieszą się Tobą,

ci, którzy imię Twe miłują.

Bo Ty, Panie, będziesz błogosławił sprawiedliwemu:

otoczysz go łaską jak tarczą.

"Usłysz, Panie, moje słowa, zwróć na mój jęk uwagę”. Człowiek chce być przez Boga słuchany. Swój problem przedstawia on w atmosferze jęku. Słowa kierowane do Boga wskazują na to, że człowiek jest otwarty i mówi to, co odczuwa w sobie najgłębiej. Równocześnie prosząc Boga, człowiek poddaje się Jemu, czyniąc się zależnym od Niego. Prośba człowieka wskazuje na jego wiarę. Równocześnie wołanie do Boga zawiera w sobie jęk. Jest to narzekanie na warunki życia, na ciężką pracę. Człowiek nie ukrywa bólu, jaki odczuwa w swoim sercu. Jęk jest analogiczny do głębokiego wzdychania, rozumianego jako zniecierpliwienie a nawet frustracja. Poczucie beznadziejności sprawia, że autor psalmu wydaje z siebie jęk. Konsekwencją tego jest znalezienie się w trudnym położeniu, doświadczanie utrapień ze strony nieprzyjaciół. Tak jęczy grzesznik zmęczony życiem, którego nie chce, od które pragnie być uwolniony. Psalmista jęczy mając nadzieję, że zostanie wysłuchany.

„Natęż słuch na głos mojej modlitwy, mój Królu i Boże!”. „Natęż słuch”, czyli zaangażuj się więcej w słuchanie mojego słowa, słuchaj uważnie, z zainteresowaniem, nasłuchuj pilnie. Człowiek prosi o słuchanie sercem. W Biblii ucho jest metaforą serca i umysłu. Słuchanie pełne obejmuje wysłuchanie i zrozumienie. Jakby autor mówił: „Boże, zbadaj treść moich słów, przeniknij je i bądź dla nich przychylny”. Jest w tej modlitwie wiara, że Bóg ma „uszy do słuchania”, a zarazem nadzieja na wysłuchanie, ponieważ ten, który słucha, jest „Królem i Bogiem”.

„Ciebie błagam, o Panie, słyszysz mój głos od rana”. Pamiętamy o przysłowiu, że „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”. Świtanie wskazuje zawsze na dobry początek. Poranek jest czasem szczególnie przeznaczonym na modlitwę. Są to godziny, w których Bóg lituje się nad człowiekiem: „Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem okrzyki radości” (Ps 30,6). Poranek jest kresem nocy, w której panują złe duchy. „Od rana”, czyli od początku. Chcę zacząć od początku i oto proszę Boga. Człowiek proszący Boga o poranku sygnalizuje, że pragnie realizować Jego zamiary, chce uczynić coś wartościowego. Człowiek proszący zdaje się wierzyć, że ten poranek stanie się, za sprawą Boga, czasem przełomowym w jego życiu. Chce jasnego rozdzielenia tego, co było, od tego, co nastąpi. Takie rozumienie łączy się z obrazem w którym odchodzi noc, a następuje dzień.

Kresem nocy jest poranek. Człowiek proszący Boga o wysłuchanie przychodzi z pragnieniem przemiany ciemności w poranek. Kiedy rozpoczyna się nowy dzień, rozpoczyna się podróżowanie, pielgrzymowanie. Tak, jak rano siano ziarno i składano przysięgi, tak od rana błagamy Boga. W tym czasie poznawano również Bożą miłość i miłosierdzie. Bez Boga i Jego błogosławiącego ramienia nad człowiekiem, życie jest zbyt trudne, a nawet niemożliwe. Ponieważ świt rozprasza ciemności, poranek łączy się z objawieniem sądu lub nadziei.

„Bo Ty nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość”. Nieprawość oddziela człowieka wierzącego od Boga, pozbawiając go niezbędnego oparcia. Nieprawość jest uwikłaniem, zagubieniem się człowieka. Jest to postawa, w której człowiek odchodzi od posłuszeństwa Bogu przez odrzucenie Jego Prawa.

„Nienawidzisz wszystkich złoczyńców”. Nienawiść jest przeciwieństwem miłości. Tego wszystkiego, czego Bóg nie kocha, to nienawidzi. On nienawidzi zło. Nie można być na nie obojętnym. Uczucie nienawiści jest wrogie, połączone z niechęcią, pogardą, ze wstrętem, z trwałym gniewem, złością, uprzedzeniem. Bóg nienawidzi podstępu i składania fałszywej przysięgi: „Nie knujcie w sercu zła względem bliźnich, nie przysięgajcie fałszywie, gdyż tego wszystkiego nienawidzę" (Za 8,16n). „Sześć rzeczy nienawidzi Pan, a tych siedem jest dla niego obrzydliwością: Butne oczy, kłamliwy język, ręce, które przelewają krew niewinną, serce, które knuje złe myśli, nogi, które śpieszą do złego, składanie fałszywego świadectwa, sianie niezgody między braćmi" (Prz 6,16-19). Aby to, co złe, nie przeniknęło w nasze życie, należy okazać nienawiść i obrzydzeniem, wstręt do wszystkiego, czego Bóg nienawidzi. Taka reakcja dystansuje nas do zła, stawiając jemu zaporę w naszych umysłach i sercach.

Nienawiść jest skierowana przeciwko złu, nie zaś przeciwko człowiekowi czyniącemu zło. Nienawidzenie zła jest Bożym poleceniem. Nienawiść tego, co złe, jest dobra; nienawiść tego, co dobre, jest zła. Brak karności, nie stawianie sobie wymagań jest demoralizujące, a zatem jest złe. Życie człowieka niekarnego jest pełne niepokoju, depresji, gniewu, apatii; życie z nadmiarem złości jest szkodliwe społecznie, wiodące ku śmierci. Niezdyscyplinowani ludzie niszczą środowiska w których żyją. Człowiek nie uznający karności z reguły popada w różnego rodzaju przestępstwa.

Odchodzimy od świadomości nienawiści kłamstwa, odruchu spontanicznego wstrętu wobec posługiwania się kłamstwem. Zadowalamy się ogólnym uznaniem, że kłamstwo jest czymś złym. Ten brak negatywnych emocji w stosunku do kłamstwa wyjaśnia, dlaczego kłamiemy, choć uważamy kłamstwo za coś złego. Próbujemy się tylko usprawiedliwiać, że nasze kłamstwa są podobno nieszkodliwe (a przecież nawet jeśli jakieś kłamstwo nikomu nie szkodzi bezpośrednio, niestety, chcemy tego czy nie chcemy, wpływa negatywnie na poziom wzajemnego zaufania). "Usta kłamliwe zabijają duszę" (Mdr 1,11). Odczuwanie wstrętu do kłamstwa to cenny dar Boży. Ojcem kłamstwa jest szatan. Brak wstrętu do kłamstwa może prowadzić do przenikania tego, co pochodzi od złego w nasze myślenie i odczuwanie. Joseph Conrad w Jądrze ciemności, napisał: ,,Wiecie, że nienawidzę, nie cierpię, nie znoszę kłamstwa, nie dlatego, abym był bardziej prawy od reszty ludzi, ale po prostu dlatego, że kłamstwo mnie przeraża. Ma na sobie znamię śmierci, jakąś cechę śmiertelności - która jest właśnie tym, czego nienawidzę i nie cierpię - o czym pragnę zapomnieć. Gdy stykam się z kłamstwem, czuję się fatalnie i robi mi się mdło, zupełnie jakbym wziął do ust coś zgniłego."

„Zsyłasz zgubę na wszystkich, co mówią kłamliwie”. Zguba jest utratą czegoś, pozbawieniem człowieka czegoś ważnego: życia, aktywności, zdrowia, majątku, w wymiarze duchowym: utrata łaski uświęcającej, czystości, wiary, zaufania Bogu. Zguba staje się udziałem mówiących kłamstwa. Skutkiem kłamstw jest nieład wewnętrzny człowieka oraz oddalenie się i brak porozumienia z Bogiem i ludźmi. Prawda jest ocaleniem i życie; kłamstwo jest zgubą i śmiercią duchową. Prawda łączy nas z Bogiem, kłamstwo wprowadza w relację z szatanem. Jest kłamstwo decyzji, wyboru, postawy, które negatywnie określa życie człowieka, bo nie jest wyborem Boga, lecz Jego przeciwnika. Zgubę na siebie sprowadzają ci, którzy mówią kłamliwie.

„Mężem krwawym i podstępnym brzydzi się Pan”. Bóg, który dał życie człowiekowi pomści każdą przelaną krew. „Jeśli kto przeleje krew ludzką, przez ludzi ma być przelana krew jego, bo człowiek został stworzony na obraz Boga” (Rdz 9,6). Przelewanie krwi przez człowieka jest rozumiane, jako dysponowanie krwią, a to jest czynność zastrzeżona Bogu, jako Pana życia. Krew była symbolem przemocy i zła, winy i nadchodzącej kary. Skoro krew zawiera Boże tchnienie życia, duch w chwili śmierci powraca do Boga, które jest jego dawcą, i mówi Bogu o rozlanej krwi (por. Rdz 4,10). Krew oznacza śmierć w wyniku przemocy. Krew przelana nie tylko woła do Boga, lecz także ściga zabójców. Przelanie krwi jest ciężarem dźwiganym przez człowieka aż do śmierci. Podstęp, którzy „brzydzi się Pan” jest metodą pogłębiania wrogości między ludźmi, ale też narzędziem prowadzącym do ograniczania prawdy, która powinna dominować w relacjach.

„Brzydzi się Pan”. Gdy popełniamy obrzydliwe rzeczy, jesteśmy brzydcy, obrzydliwi, brudni i nieeleganccy. Obrzydzenie to reakcja ciała, odruch warunkowy. Nie jesteśmy w stanie powstrzymać się od grymasu twarzy, odgłosu, odwrócenia oczu. To reakcja organizmu, dlatego brzydzimy się duszą, a nie sercem (czyli ciałem a nie umysłem). Obrzydzenia można się nauczyć. Warto brzydzić się tym, czym brzydzi się Pan. Brzydzić się, oznacza dezaprobatę. Bóg czuje odrazę do tego, co upadły człowiek zazwyczaj toleruje. Z Bożego punktu widzenia odrazę budzi każde działanie człowieka, które nie jest zgodne z Jego Prawem. Grzech i bałwochwalstwo zawsze są przedmiotem Bożego obrzydzenia. Człowiek, który lekceważy Boże prawa i oddaje cześć bożkom, które sobie uczynił, Bóg odczuwa do niego obrzydzenie. Ktoś, kto jest letni, a powinien być gorącym albo zimnym, tego Bóg z obrzydzeniem wypluwa (por. Ap 3,16).

„Ja zaś dzięki obfitej Twej łasce, wejdę do Twojego domu”. Łaską jest miłosierdzie, życzliwość i dobroć Boga. Jest ona darem, który otrzymujemy, będąc w głębokiej relacji Nim. Człowiek zostaje objęty działaniem Boga, doświadczając Jego ingerencji i pomocy szczególnie tam, gdzie jego siły są zawodne. Łaską jest akceptacja człowieka przez Boga i upodobanie, jakie ma on w człowieku. Łaska przychodzi do człowieka przez Jezusa Chrystusa. Mamy dostęp do źródła łaski, która daje nam nadzieję, na życie z Bogiem w niebie. Łaską jest usprawiedliwienie, które otrzymujemy wszyscy od Boga, przez mękę śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Drogą do uzyskania usprawiedliwienia jest żywa wiara. „Wejdę do Twojego domu”. Przez „dom Boży” należy rozumieć miejsce szczególnej obecności Boga. Jest to zarówno Namiot Spotkania (Wj 34,26), jak i świątynia. Każde miejsce, w którym objawił się Bóg, było uważane za miejsce święte i było uznawane za mieszkanie Boga.

„Upadnę przed świętym przybytkiem Twoim, przejęty Twoją bojaźnią”. Człowiek przez upadek na twarz czy na kolana przed Bogiem, jednoznacznie ujawnia swoją małość, słabość i winę. Jest to wyraz głębokiego szacunku wobec Boga. „Przejęty Twą bojaźnią”. Bojaźń jest rozumiana jako znak przyjęcia i uznania jedynego Boga; jest właściwą postawą człowieka wierzącego Bogu; to reakcja będąca odpowiedzią człowieka na ingerencję Boga w doczesność. Bojaźń Boża prowadzi do uwielbienia. Dzięki niej człowiek postępuje mądrze, sprawiedliwie i pobożnie. Jest to element życia duchowego wpływający korzystnie na postępowanie moralne. Bojaźń Boga nie jest wyrazem bezsilności i rezygnacji człowieka, lecz wskazuje na prawdziwe oparcie w Nim. Nie ma ona nic wspólnego ze zniewoleniem, lecz zmierza do odnalezienia prawdziwej wolności.

„O Panie, prowadź mnie w swej sprawiedliwości, na przekór mym wrogom: wyrównaj przede mną Twoją drogę!”. Człowiek prosi o pomoc, aby mógł postępować w Bożej sprawiedliwości. Jest ona przez niego pożądana. Chodzi o postawę sprawiedliwą, polegająca na praktykowaniu właściwych czynów. Być sprawiedliwym, to wypełniać to, do czego człowiek zobowiązał się przed Bogiem. Człowiek wierzący ma wszelkie dane ku temu, aby być sprawiedliwym. Jego życie jest ciągłym zmaganiem się i walką, a taka sytuacja zakłada istnienie wroga. Stąd prośba o wyrównanie drogi, czyli uczynienie jej możliwą dla przejścia.

„Bo w ustach ich nie ma szczerości”. Według popularnej etymologii słowo "szczerość" (sinceritas) pochodzi od słów sine = "bez", cera = "wosk", co ma nawiązywać do tego, że nieuczciwi rzeźbiarze w Rzymie czy Grecji przykrywali niedoróbki w ich pracy woskiem, aby ukryć je przez widzem. A więc rzeźba "bez wosku" oznacza najwyższy stopień szczerości. Według innych możliwych etymologii słowo to może pochodzić z łacińskiego sincerus - "czysty dźwięk". Szczerość, to wyrażanie tego, co się myśli (czuje) w sposób zgodny z rzeczywistością, oraz postępowanie zgodnie z tym, co się wyraża. W wielu kulturach, cecha ta jest cnotą, a jej przeciwieństwami są dwulicowość, fałszywość, hipokryzja. Szczerość nie polega jednak na ujawnianiu sekretów, które zostały komuś powierzone w zaufaniu. Nie jest możliwa relacja z Bogiem bez szczerości i nie jest możliwa przyjaźń między ludźmi bez szczerości.



Liczba wyświetleń strony: 9998577 * Liczba gości online: 23 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC