MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

PSALM 1



Szczęśliwy mąż,

który nie idzie za radą występnych,

nie wchodzi na drogę grzeszników

i nie siada w kole szyderców,

lecz ma upodobanie w Prawie Pana,

nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą.

Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,

które wydaje owoc w swoim czasie,

a liście jego nie więdną:

co uczyni, pomyślnie wypada.

Nie tak występni, nie tak:

są oni jak plewa, którą wiatr rozmiata.

Toteż występni nie ostoją się na sądzie

ani grzesznicy - w zgromadzeniu sprawiedliwych,

bo Pan uznaje drogę sprawiedliwych,

a droga występnych zaginie.



Szczęście jest darem Boga. Błogosławiony, szczęśliwy jest człowiekiem potrzebującym Boga. Bezbożnemu zaś wydaje się, że wystarcza sobie. Błogosławiony poszukuje Boga, bezbożny trwa w zatwardziałości serca, w uporze. Błogosławiony ma zupełnie inny obszar życia, inny punkt odniesienia, inne wartości niż człowiek bezbożny.

Słuchanie bezbożnych, oznacza pójście za ich sposobem myślenia pozbawionego odniesienia do Boga. Szczęśliwy jest ten, który słucha i podąża za ludźmi pobożnymi, czyli tymi, którzy myślą po Bożemu. Człowiek sprawiedliwy powinien unikać sposobu życia ludzi bezbożnych. Kim oni są? To nieprzyjaciele Boga i Jego ludu. Chodzenie ich drogami oznacza przyjęcie sposobu ich postępowania.

Nie szukając rady i nie dając posłuchu bezbożnym, będę błogosławiony. Skłaniamy się sercem w stronę tych, których najczęściej słuchamy. Szczęście jest tam, gdzie myślenie przyjmujemy od szczęśliwych.

Bezbożnym jest człowiek oddzielający się sam od Błogosławionego (od Boga). To ktoś, kto zboczył z właściwej drogi. Kto odrzuca myśli Boga, a co za tym idzie Jego rady, nie może innych wprowadzić w to, co czyni człowieka szczęśliwym.

Bezbożność jest odrzuceniem pobożności, rezygnacją z błogosławieństw, a przez to, zgodą na to aby życie Błogosławionego, Jego myśli i słowa, pragnienia, stały się moimi myślami, słowami i pragnieniami. Człowiek jest taki, jakie są jego myśli, którym pozwala się prowadzić, którym ufa, które stały się jego drogą.

Bezbożny wprowadza na drogę grzeszników. Droga grzeszników jest drogą człowieka. Mądrość człowieka wyraża się w przejmowaniu myśli i rad Boga, czyniąc je swoimi. Droga grzesznika, czyli bezbożnego jest tego pozbawiona.

Nieszczęściem jest kpienie sobie z tego, co Boże, co jest Jego Słowem zapraszającym i upominającym. Szczęśliwy jest człowiek, który nie szydzi z innych, nie kpi ze słowa Bożego Szydzeniem jest zaniedbywanie czytania tego, co mówi Bóg. Szczęśliwy idzie drogą Pana, kocha bowiem porządek przez Niego zaplanowany. Pójście drogą Pana dokonuje się przez to, że człowiek rozmyśla nad Jego Słowem dniem i nocą. Bez względu na porę dnia czy nocy, słowo Boże jest światłem i natchnieniem dla tego, który w nim smakuje.

Szczęśliwy człowiek jest podobny do drzewa rosnącego blisko wody. Jemu nie zagraża wyschnięcie. Będąc blisko niej zakorzeniony, może przynosić owoc we właściwym czasie. Człowiek na podobieństwo drzewa rozwija się coraz głębiej, w ziemię, i coraz wyżej, w niebo („Wypłyńcie na głębię”, „Szukajcie tego, co w górze”). Czerpiąc myśli rady od Boga, mając upodobanie w Jego słowie, człowiek jest duchowo płodny.

Człowiek bezbożny jest podobny do plewy. W nim nie ma ziarna, ponieważ nie słucha i nie rozważa, a także nie żyje słowem Bożym. Plewa jest niesiona przez wiatr. Ona nie ma osadzenia w ziarnie, tak jak człowiek nie mający osadzenia w Bogu jest niesiony w różne strony, a przez to jego życie staje się doświadczaniem różnych przeciwności, których Bóg nie chce dla Niego.

Plewa jest obrazem ulotności, niestabilności i braku wartości. Człowiek określany jako plewa jest przykładem życia bezwartościowego, lekkiego, bezowocnego. Grzesznicy są jak plewa w porównaniu z ludźmi sprawiedliwymi, którzy przypominają owocujące drzewo. Na plewę patrzy się jako na coś, czym nie warto się zajmować, co należy spalić w ogniu.



Liczba wyświetleń strony: 9449298 * Liczba gości online: 19 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC