MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom



Jest to próba przekonania Boga Ojca, że powinien dać nam to, o co Go prosimy. Odwołujemy się do naszych zasług: odpuść nam, bo i my odpuszczamy. Do argumentacji tej ewangelista Mateusz zdaje się przywiązywać szczególną wagę gdyż po ostatnie prośbie „Modlitwy Pańskiej” dołącza dwuwiersz, który brzmi: „Jeśli bowiem przebaczenie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (Mt 6, 14n). Jest to, w gruncie rzeczy, odwołanie się do Bożej sprawiedliwości.

W tekście Modlitwy Pańskiej mówimy wprawdzie „jak i my odpuszczamy”, ale powstaje wówczas trudność, wynikająca z tego, że my niczego nie potrafimy zrobić tak jak Pan Bóg. Ponadto przy takim sformułowaniu zachęcalibyśmy niejako Boga, żeby nas naśladował, co już zakrawa na pewne zuchwalstwo. Z pewnym zuchwalstwem mamy do czynienia, gdy mówimy: „bo i my”, „ponieważ i my”.

Jeśli Bóg jest sprawiedliwy, to niech mnie potraktuje tak jak ja traktuję innych; niech przebaczy, ponieważ ja też przebaczam. Oświadczenie „bo i my odpuszczamy naszym winowajcom” dotyczy nie tylko przeszłości, nie tylko krzywd już doznanych i już odpuszczonych lecz naszej postawy na przyszłość także: jesteśmy gotowi przebaczać zawsze, do końca naszego życia. I na dobrą sprawę tylko taka postawa uprawnia nas do domagania się przebaczenia od Boga.

Bóg przenigdy nie jest naszym Ojcem tak bardzo jak wtedy, kiedy kocha i przebacza, a my nigdy nie jesteśmy Jego dziećmi tak bardzo jak wtedy, kiedy czynimy to samo w stosunku do naszych braci.

Zuchwalstwem jest przechwalanie się przed Bogiem uczynkami, które często nie miały miejsca. Ileż razy zdarza się, że całe miesiące i lata nosimy w sercu nienawiść do naszych bliźnich, wcale im nie przebaczając! I na tym polega tragizm naszego zachowania się gdy wypowiadamy tę prośbę Modlitwy Pańskiej. Po prostu oszukujemy Boga. Jakby przewidując tego rodzaju sytuację starotestamentalny Mędrzec Pański przestrzega: „Nie będziesz kłamał słowem w swej modlitwie”. Syracedes prawie z oburzeniem pyta: „Ty, jako człowiek, chowasz gniew na człowieka, a sam u Boga szukasz zmiłowania? Sam nie masz miłosierdzia dla człowieka podobnego sobie a Boga prosisz o odpuszczenie własnych grzechów?”.

Tym, którzy już w czasie modlitwy uświadomił sobie, że jednak nie przebaczają, św. Augustyn doradza opuszczać tę prośbę. Nie będzie choć obrazy Bożej. Ale cóż z tego za pożytek – pyta Augustyn: odpuszczenia naszych własnych grzechów też nie dostąpimy. Nie zostaje nic innego, jak za wszelką cenę zharmonizować nasze życie ze słowami Modlitwy Pańskiej.

Ta prośba o przebaczenie jest najusilniejsza ze wszystkich próśb całej Modlitwy Pańskiej. Równocześnie jest to jednak prośba najbardziej nas zobowiązująca. Zobowiązanie dotyczy nie tylko przebaczenia w ogóle ale konkretnego rachunku sumienia, jaki sobie trzeba czynić ilekroć wypowiada się tę prośbę. Jeszcze inaczej mówiąc jest to prośba najbardziej ryzykowna, gdyż to nasze przebaczenie jest zawsze niedoskonałe, problematyczne, wcale nie zasługujące na to, aby przechwalać się nim przed Bogiem. Św. Augustyn mówi, że ilekroć wypowiadamy tę prawdę, proponujemy jakby specjalny pakt Panu Bogu: ja odpuszczam i proszę o odpuszczenie. Pan Bóg zostawia nam przy tym dużo swobody; nie stawia nam żadnych warunków. Całe ryzyko spada na nas. Ale to bardzo zbawienne ryzyko i dlatego Bóg nam je doradza.

O potrzebie przebaczania mówił często Jezus, a najwyraźniej chyba w tym oto poleceniu: „Jeśli więc przyniesiesz dar twój przed ołtarzem i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciwko tobie, zostaw tam dar twój przed ołtarzem a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim a potem przyjdź i dar swój ofiaruj”.

W stosunkach międzyludzkich przebaczać – to znaczy uważać znów kogoś za życzliwego nam, za przyjaciela; to znaczy zapomnieć o złu, które nam ktoś wyrządził; przebaczyć – to znaczy nie czekać już na żadne rozliczenie ale szczerze, od momentu przebaczenia pragnąć dobra i szczęścia dla tych, którzy zasługiwali na miano naszych wrogów. Św. Augustyn mówi:

Srogi nieprzyjaciel nie może ci w żaden sposób zaszkodzić o tyle, o ile ty sam sobie nie zaszkodzisz przez to, że nie miłujesz swoich nieprzyjaciół. Widać stąd, jak cenną rzeczą jest przebaczenie. Sprawa przybiera rozmiary jeszcze poważniejsze, gdy w grę wchodzi nasz stosunek do Boga. To nie jest bez znaczenia, kim jesteśmy w oczach Boga. Na niczym nie powinno na zależeć tak bardzo jak na dobrych stosunkach z Bogiem. Więc to dobrze, że właśnie taka usilna jest owa prośba o przebaczenie. Jest to w gruncie rzeczy prośba o ponowne przyjęcie nas do wspólnoty wybranych Bożych, lub inaczej do grona autentycznych wyznawców Chrystusa.

Nie wykluczone, że jakąś rolę odgrywa tu także bojaźń przyszłej kary, grożącej nam za winy nie odpuszczone. Motywacja staje się wtedy mniej wzniosła, ale jeszcze ciągle godna człowieka. To dobrze o nas świadczy, że tak bardzo zależy nam na trwaniu w przyjaźni z Bogiem. Kojarzy się z tym wszystkim przypowieść o niemiłosiernym dłużniku, którego spotkała surowa kara za to, że sam doznawszy darowania ogromnej należności, swojemu dłużnikowi nie chciał odłożyć na nieco później spłaty śmiesznie małego długu. Sytuacja jest podobna. Przykrości, których my doznaliśmy od ludzi są znikome w porównaniu z tym, czym sami obraziliśmy Boga, choćby ze względu na Wielkość Osoby Boga.

Prośba o przebaczanie dlatego jest sformułowaniem tak szczególnie bo też sam problem przebaczenia należy do wyjątkowo trudnych. Piotrowi, gdy pełen zniecierpliwienia, pytał ile razy ma przebaczać każdego dnia, Jezus odpowiedział, że nie siedem lecz siedemdziesiąt siedem razy na dzień. Wciąż przy tym obowiązuje zasada: „Odpuszczajcie a będzie wam odpuszczone”; albo: „Takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą jaką wy mierzycie, wam odmierzą”.

Niezwykłość tej prośby polega również na tym, że jest ona przyznaniem się do grzechów. Prośba ta jest swojego rodzaju spowiedzią. To bardzo poprawny sposób nawiązywania dialogu z Bogiem. Takim właśnie zachowaniem się w świątyni celnik zasłużył sobie na pochwałę Jezusa. Pojęcie grzechu jako długu zaciągniętego u samego Boga pojawia się już w Starym Testamencie, św. Paweł zaś całe dzieło zbawienia przyrównuje do skreślenia obciążającego nas zapisu dłużnego: „Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny, obciążający nas nakazami”. I właśnie to wielkie „darowanie Boże” posłuży za motyw w napomnieniach Pawła, żeby ludzie wybaczali sobie nawzajem swoje urazy. Paweł zachęca tych samych Kolosan: „Wybaczajcie sobie nawzajem, jeśliby ktoś miał zarzut przeciw drugiemu; jak Pan wybaczył wam, tak i wy”. Paweł przemawia tu jakby w imieniu Chrystusa: „Odpuszczajcie, bo i ja odpuszczam”, co nawet formalnie kojarzy się ze słowami Modlitwy Pańskiej: „Odpuść, bo i my odpuszczamy”.

Prośba o przebaczenie kojarzy się też z typowym dla nauczania tylko Jana Chrzciciela lecz także samego Jezusa Chrystusa nawoływaniem do pokuty i nawrócenia. Nawrócenie zaś owo to, nieco obrazowo rzecz ujmując, zasadnicza zmiana kierunku w naszej wędrówce przez życie: grzesznik, czyli człowiek odchodzący od Boga, jest zwrócony tyłem do Stwórcy. Jeśli chce ponownie znaleźć się w pobliżu Boga, musi odwrócić się o 180 stopni. Ale to jest możliwe – grzesznik jest tego świadom – dopiero wtedy gdy przedtem ureguluje swoje dotychczas niezałatwione sprawy z Bogiem. Ponieważ zaś możliwości własnych do uregulowania zaległości nie ma, pozostaje zaproponować polubowne załatwienie sprawy, co w praktyce sprowadza się do prośby o darowanie długów. Prośba o przebaczenie to – o czym już była mowa – jakby publiczna spowiedź, zaś troska o uzyskanie przebaczenia jest wyrazem żalu za grzechy i pewną formą postanowienia poprawy. Zdobywając się na taką postawę, będziemy mieli prawo powtórzyć za ewangelistą:

„Jeśli wyznajemy nasze grzechy (Bóg) jako wierny i sprawiedliwy odpuści je nam i oczyści nas z wszelkiej nieprawości”.

*****


Wyjątkowo radykalnym w domaganiu się przebaczenia jest św. Augustyn. Czytamy w jego komentarzu: „Kto nie chce oddać należnych pieniędzy dobrowolnie czy też pociągnięty do odpowiedzialności, temu należy je darować. Bo z dwóch powodów nie chce oddać: pierwszy – bo nie ma, drugi – bo jest skąpym i chciwym na cudzą własność. A to i tamto należy do ubóstwa”.

*****


W ramach ofiary eucharystycznej «Ojcze nasz» Kościoła szczególnie wiele mówi. Każda z zawartych w niej próśb nabiera osobnego wyrazu. Na krzyżu imię Ojca zostaje «uświęcone» w najwyższym stopniu, a Jego Królestwo ustanowione na zawsze; słowa «consummatum est» wyrażają ostateczne spełnienie się Jego woli. A czyż prośba: «odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy...» nie została w szczególny sposób potwierdzona słowami Ukrzyżowanego: «Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią»? Z kolei prośba o chleb powszedni staje się szczególnie wymowna w eucharystycznej Komunii, w której pod postacią chleba przyjmujemy Ciało Chrystusa. Czy wreszcie prośba: «nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego» nie staje się najbardziej skuteczna w chwili, kiedy Kościół ofiarowuje Ojcu najwyższą cenę odkupienia i wyzwolenia od złego?

W Eucharystii kapłan przybliża się osobiście do niewyczerpanej tajemnicy Chrystusa i Jego modlitwy do Ojca. Każdego dnia może zanurzać się w tej tajemnicy odkupienia i łaski, sprawując Mszę św., która zachowuje znaczenie i wartość także wówczas, gdy z ważnego powodu jest odprawiana bez udziału ludu, zawsze jednak za lud i za cały świat. Właśnie ze względu na swą nierozerwalną więź z kapłaństwem Chrystusa, kapłan jest nauczycielem modlitwy i wierni mają prawo kierować do niego tę samą prośbę, z jaką kiedyś uczniowie zwrócili się do Jezusa: «Naucz nas modlić się».

Liturgia eucharystyczna jest w najpełniejszym sensie szkołą chrześcijańskiej modlitwy dla wspólnoty. Msza św. to jakby początek różnorakich dróg zdrowej pedagogii ducha. Wyróżnia się wśród nich adoracja Najświętszego Sakramentu, która jest naturalnym przedłużeniem celebracji. Dzięki niej wierni mogą przeżyć szczególne doświadczenie «trwania» w miłości Chrystusa, wnikając coraz głębiej w Jego synowską relację z Ojcem.

*****


KKK 2862 Piąta prośba jest błaganiem o Boże miłosierdzie nad naszymi grzechami. Nie może ono przeniknąć do naszych serc, jeśli nie potrafiliśmy przebaczyć naszym nieprzyjaciołom, na wzór i z pomocą Chrystusa.

KKK 2838 Jest to zadziwiająca prośba. Gdyby zawierała tylko pierwszą część zdania – „Odpuść nam nasze winy” – pośrednio mogłaby być włączona w trzy pierwsze prośby Modlitwy Pańskiej, ponieważ Ofiara Chrystusa została złożona „dla odpuszczenia grzechów”. Jednak zgodnie z drugą częścią zdania nasza modlitwa nie będzie wysłuchana, jeśli najpierw nie odpowiemy na pewne wymaganie. Nasza prośba jest zwrócona ku przyszłości, a nasza odpowiedź powinna ją poprzedzić; słowem wiążącym te dwie części jest wyrażenie „jako”.

KKK 2839 Ze śmiałą ufnością zaczęliśmy modlić się do naszego Ojca. Błagając Go, by święciło się Jego imię, prosiliśmy Go, abyśmy byli coraz bardziej uświęcani. Chociaż zostaliśmy obleczeni w szatę chrzcielną, nie przestajemy jednak grzeszyć i odwracać się od Boga. Teraz, w tej nowej prośbie, na nowo przychodzimy do Niego jak syn marnotrawny. i uznajemy się przed Nim za grzeszników, podobnie jak celnik. Nasza prośba zaczyna się od „wyznania”, w którym wyznajemy jednocześnie naszą nędzę i Jego miłosierdzie. Nasza nadzieja jest niezawodna, ponieważ w Jego Synu „mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów”. Skuteczny i niewątpliwy znak Jego przebaczenia znajdujemy w sakramentach Kościoła.

KKK 2840 Powinno wzbudzać w nas przerażenie to, że strumień miłosierdzia nie może przeniknąć do naszego serca tak długo, jak długo nie przebaczyliśmy naszym winowajcom. Miłość, podobnie jak Ciało Chrystusa, jest niepodzielna: nie możemy miłować Boga, którego nie widzimy, jeśli nie miłujemy brata i siostry, których widzimy. Gdy odmawiamy przebaczenia naszym braciom i siostrom, nasze serce zamyka się, a jego zatwardziałość sprawia, że staje się ono niedostępne dla miłosiernej miłości Ojca; przez wyznanie grzechu nasze serce otwiera się na Jego łaskę.

KKK 2841 Ta prośba jest tak ważna, że tylko do niej powraca Pan i rozwija ją w Kazaniu na Górze. To główne wymaganie tajemnicy Przymierza jest niemożliwe do wypełnienia przez człowieka. Ale „dla Boga wszystko jest możliwe”.

KKK 2842 Wyrażenie „jako” występuje niejednokrotnie w nauczaniu Jezusa: „Bądźcie wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”; „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”; „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”. Zachowanie przykazania Pana nie może polegać tylko na zewnętrznym naśladowaniu Bożego wzoru. Chodzi o żywe i pochodzące „z głębi serca” uczestniczenie w świętości, miłosierdziu i miłości naszego Boga. „Mając życie od Ducha, do Ducha też się stosujmy”. Tylko Duch, który jest „naszym Życiem”, może czynić „naszymi” te same dążenia, jakie były w Jezusie Chrystusie. Staje się możliwa jedność przebaczenia, gdy „przebaczamy sobie, tak jak i Bóg nam przebaczył w Chrystusie”.

KKK 2843 W taki sposób nabierają życiowej mocy słowa Pana o przebaczeniu, o tej miłości, która umiłowała aż do końca. przypowieść o nielitościwym dłużniku, która zwieńcza nauczanie Jezusa o komunii eklezjalnej. kończy się takimi słowami: „Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu. Rzeczywiście, właśnie tu; „w głębi serca” rozstrzyga się wszystko. Nieodczuwanie obrazy i zapomnienie o niej nie leży w naszej mocy; serce, które ofiaruje się Duchowi Świętemu, przemienia jednak ranę we współczucie i oczyszcza pamięć, zastępując obrazę wstawiennictwem.

KKK 2844 W modlitwie chrześcijańskiej posuwamy się aż do przebaczenia nieprzyjaciołom. przemienia ona ucznia, upodabniając go do jego Nauczyciela. Przebaczenie jest szczytem modlitwy chrześcijańskiej; daru modlitwy nie przyjmie inne serce, jak tylko to, które jest zgodne z Boskim współczuciem. Przebaczenie świadczy również o tym, że w naszym świecie miłość jest silniejsza niż grzech. Dawni i współcześni męczennicy dają to świadectwo o Jezusie. Przebaczenie jest podstawowym warunkiem pojednania dzieci Bożych z ich Ojcem i wszystkich ludzi między sobą (Jan Paweł II, Dives in misericordia, 14).

KKK 2845 To przebaczenie, Boskie ze swej istoty, nie ma ani granic, ani miary. Jeśli chodzi o obrazę, to w gruncie rzeczy jesteśmy zawsze dłużnikami: „Nie bądźcie nikomu nic dłużni poza wzajemną miłością”. Komunia Trójcy Świętej jest źródłem i kryterium prawdy wszelkich relacji. Komunię tę przeżywamy w modlitwie, zwłaszcza w Eucharystii: Bóg nie przyjmuje ofiary podzielonych braci. Poleca im odejść od ołtarza i pojednać się najpierw ze swoimi braćmi)). Najwspanialszą ofiarą dla Boga jest nasz pokój, zgoda, jedność całego wiernego ludu w Ojcu, Synu i Duchu Świętym (Św. Cyprian).

Jezus uczy nas, że możemy otrzymać od Boga odpuszczenie grzechów wówczas, gdy i my drugim odpuszczamy. Jest to miłość Boża, która nas pociąga do Niego; miłość ta nie może wzruszyć naszych serc bez wzbudzenia w nas miłości do współbliźnich. Po ukończeniu swej modlitwy dodał Jezus jeszcze słowa: „Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. A jeśli nie odpuścicie ludziom i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych”.

Kto nie jest gotów do odpuszczenia, ten sam zamyka sobie źródło, z którego jedynie może otrzymać miłosierdzie. Nie powinniśmy nigdy myśleć, że mamy prawo nie odpuścić innym, gdy nie przyznają się do wyrządzonej nam krzywdy. Powinni wprawdzie upokorzyć się przez skruchę i wyznanie, ale i my powinniśmy mieć litość nad tymi, którzy zgrzeszyli przeciwko nam, bez względu na to, czy wyznali swe przestępstwo, czy nie. Nawet, gdyby nas bardzo obrazili, nie powinniśmy żywić w sobie żadnego uczucia smutku lub litować się nad sobą, ale wszystkim, którzy przeciwko nam grzeszą, tak odpuścić, jak byśmy chcieli, aby nam Bóg odpuścił winy popełnione względem Niego.

Odpuszczenie znaczy o wiele więcej niż niektórzy przypuszczają. Bóg obiecując nam odpuszczenie, podaje następujące słowa, jakby ta obietnica przechodziła nasze pojęcie: „Bo myśli moje, to nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi moje — mówi Pan, lecz jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi są wyższe niż drogi wasze i myśli moje niż myśli wasze”.

Odpuszczenie Boże nie jest tylko aktem prawnym, przez który uznaje On nas za wolnych od potępienia. Bóg nie tylko odpuszcza grzech, ale też uwalnia nas od niego. Wielka zbawienna miłość przemienia serca. Dawid doznał tego, gdy modlił się: „Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, a ducha prawego odnów we mnie?”. A dalej mówi: „Jak daleko jest wschód od zachodu, tak oddalił od nas występki nasze”.

Bóg sam oddał się w Chrystusie za nasze grzechy. Poniósł straszną śmierć krzyżową, dźwignął ciężar grzechu, „sprawiedliwy za niesprawiedliwych”, aby mógł objawić swoją miłość ku nam i przyciągnąć nas do siebie. Potem mówi: „Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie”. Niechaj Chrystus, Boski żywot, mieszka w was i przez was niech przejawia miłość niebieską, tchnącą nadzieją i pokojem niebieskim na zgnębione grzechem serca. Zbliżając się do Boga otrzymujemy od Niego odpuszczenie grzechów, ale tylko wtedy, gdy sami jesteśmy chętni do przebaczenia innym.

Aby otrzymać odpuszczającą miłość Bożą i móc obdarzyć nią innych, konieczne jest poznanie i uwierzenie w miłość Bożą do nas. Szatan nie skąpi kłamstwa, by nam przeszkodzić w poznaniu tej miłości; chce w nas wyrobić przekonanie, że nasze błędy i przestępstwa są za wielkie, aby Bóg mógł zważać na nasze modlitwy, błogosławić nas i ratować. Sami w sobie nie widzimy nic innego, jak tylko słabości, nie spostrzegamy nic takiego, przez co mielibyśmy prawo do łaski Bożej, nadto jeszcze szatan podszeptuje, że wszystkie usiłowania nasze są daremne i nigdy nie zdołamy zmienić swego charakteru. Jeżeli chcemy zbliżyć się do Boga, wtedy nieprzyjaciel szepcze nam: czyś nie zgrzeszył przeciwko Bogu i czy nie postępowałeś wbrew Jego woli? Twoja modlitwa jest bezcelowa, czyś nie popełnił wiele złego? Śmiało możemy jednak powiedzieć nieprzyjacielowi: „Krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu”. Gdy czujemy, że zgrzeszyliśmy i nie możemy się modlić, to właśnie wtedy jest stosowna pora do modlitwy.

Zawstydzeni i głęboko upokorzeni powinniśmy się modlić i wierzyć. „Prawdziwa to mowa i w całej pełni przyjęcia godna, że Chrystus Jezus przyszedł na świat, aby zbawić grzeszników, z których ja jestem pierwszy”. Odpuszczenie i pojednanie z Bogiem nie jest nagrodą za dobre uczynki lub za zasługi grzesznych ludzi, lecz darem opartym na nieskazitelnej sprawiedliwości Chrystusa. Nie powinniśmy nigdy starać się zmniejszać swych przewinień, tłumacząc się z grzechów. Mamy oceniać grzech tak, jak Bóg go ocenia, choć jest to dla ludzi trudne. Jedynie Golgota może nam objawić straszny ciężar grzechu. Gdybyśmy mieli nieść swoje grzechy sami, wówczas zostalibyśmy przygnieceni tym ciężarem, ale bezgrzeszny zajął nasze miejsce i poniósł naszą nieprawość. „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości”. Wspaniała prawda! Jezus stosuje się do własnego prawa i jest zarazem usprawiedliwieniem wszystkich, którzy w Niego wierzą: „Któż jest, Boże, jak Ty, który przebaczasz winę, odpuszczasz przestępstwo resztce swojego dziedzictwa, który nie chowasz na wieki gniewu, lecz masz upodobanie w łasce?”



Liczba wyświetleń strony: 10052498 * Liczba gości online: 25 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC