MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

6. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą



„Szczęśliwi czystego serca, albowiem będą oglądać Boga". Pojęcie czystości serca było w czasach Jezusa całkiem odmienne, niż obecnie. Dziś powiedziałoby się, że czystość jest przede wszystkim brakiem winy. Podczas spowiedzi, na przykład, ludzie wyznają grzechy nieczystości, które są zawsze wykroczeniami dziedziny seksualnej i tak je traktują, jak gdyby naruszyli jakieś tabu i zakazy. Uważają, że to naruszenie całkowicie splamiło ich serce i w konsekwencji wciągnęło w grzech śmiertelny, inaczej mówiąc, nie są już zdolni oglądać Boga, wejść z Nim w relację, ponieważ stali się nieczyści. Trzeba zatem zrobić pierwsze wyjaśnienie i zapamiętać je dla życia duchowego: to jest pułapka, w którą szatan może nas łatwo wtrącić i doprowadzić do zwątpienia w samych siebie, do powiedzenia sobie: jesteśmy nieczyści, nie możemy zatem zbliżać się do Eucharystii, która jest sakramentem uzdrowienia, podobnie jak sakrament Pojednania. Eucharystia oświeca, oczyszcza nasze serca i nade wszystko nie należy odsuwać się od niej z powodu poczucia winy. Poczucie winy nie jest grzechem; ten pierwszy element jest bardzo ważny.

Nieczystość może istnieć na płaszczyźnie moralnej, ale istnieje wiele rodzajów innych nieczystości, które są, co najmniej równie ważne i bez wątpienia o wiele ważniejsze. Taka jest pycha. Pycha nie pozwala nam żyć w Bogu, przeszkadza nam wyrazić zgodę na to, aby Bóg w nas zamieszkał, uniemożliwia nam życie pierwszym, podstawowym błogosławieństwem: „Szczęśliwi ubodzy w duchu, albowiem ich jest królestwo niebieskie" i w nich przebywa sam Król nieba. Taka obwiniająca koncepcja nie pozwala nam dostrzec, gdzie rzeczywiście znajduje się grzech, bowiem zobaczenie grzechu jest już pierwszym etapem ku uzdrowieniu. Jeśli postrzega się grzech jako chwast, który poddaje się działaniu wiatru, wystawia się na słońce, odsłania się przed Bogiem w sakramentach, ten chwast uschnie aż do swych korzeni. Dopóki jednak żyjemy z poczuciem winy, żyjemy nie w sferze duchowej, lecz w sferze psychologicznej i w chwili, gdy próbujemy się uwolnić od poczucia winy, nie widzimy już grzechu. Jest to bardzo istotne, bowiem uniemożliwiamy przebaczeniu dokonania w nas przemiany. A zatem uniemożliwiamy, by wstąpiło w nas życie Boże. Bóg potrzebuje grzeszników, Bóg szuka grzeszników, Bóg szuka ludzi, w których mógłby pełnić swoje miłosierdzie.

Ponieważ ojciec pozwolił synowi marnotrawnemu iść aż do końca, aż do stoczenia się na samo dno, pozbawienia się nawet tego, co jadły świnie, które pasał, możemy powiedzieć w sposób paradoksalny: błogosławiona wina. Lecz nigdy nie będziemy mogli powiedzieć: błogosławiona nieczystość. A szatan sprawia, że wierzymy, iż zamiast grzechów, które rodzą poczucie winy i pragnienie powrotu do Boga, popełniliśmy nieczystości, to znaczy, że nie potrafimy już pozwolić Bogu zbliżyć się do nas, stawiamy się w jakiś sposób poza prawem. Nie mylmy nigdy nieczystości i grzechu, poczucia winy i grzechu.

Oskarżano moralność judeochrześcijańską o wzbudzanie u ludzi poczucia winy. Dzieje się tak dlatego, że nie rozumie się czym jest moralność judeochrześcijańska. Jezus wychodząc od prawa żydowskiego, powie, że ten jest wielki w królestwie niebieskim, kto wypełnia i uczy wypełniać choćby najmniejsze przykazanie prawa (por. Mt 5,19). Jezus nie przyszedł znieść prawa, ale wypełnić je w swojej Osobie (por. Mt 5,17), wypełnić je w życiu, które z niego wypływa, które wychodzi z Jego Serca. Rzeczywiście, jeśli spoglądamy na Ewangelie, widzimy, że pojęcia czystości i nieczystości są takie same jak w Starym Testamencie, że Jezus dalej uważa za nieczyste to, co Mojżesz ogłosił nieczystym. I uważa za czyste to, co Mojżesz uznał za czyste. Przykład dotyczący Maryi jest jednym z najbardziej uderzających. Mówimy o oczyszczeniu Maryi, Maryi, która cała jest czysta, cała Niepokalana. Nie chodzi o jakąś nieczystość, która dotyczyłaby sfery moralnej, o jakieś wykroczenie przeciw prawu. Jeśli Maryja idzie do świątyni, aby poddać się oczyszczeniu, to znaczy, że chodzi o nieczystość innego rodzaju, która z pewnością nie jest nieczystością z dziedziny winy. Weźmy inny przykład: trędowaci. Jezus uzdrawia trędowatych i mówi im: jesteście czyści, możecie iść do świątyni i wypełnić to, co Mojżesz nakazał dla waszego oczyszczenia, a to posłuży za świadectwo dla kapłanów (por. Łk 17,11-18). Nawet podczas sądu nad Jezusem Żydzi nie weszli do Rzymian, aby nie ściągnąć na siebie nieczystości, która nie pozwalałaby im świętować Paschy. Podobnie nie można było dotknąć ani zająć się zmarłymi w czasie, kiedy trzeba było iść do świątyni lub odprawiać modlitwy.

O jaką zatem nieczystość chodzi? Kobiety podczas menstruacji są traktowane jako nieczyste i bardzo pobożni Żydzi nigdy nie podadzą ręki kobiecie, jeśli nie wiedzą, czy jest ona w okresie czystości, czy nieczystości. Czystość rytualna, taka, o jakiej naucza prawo Mojżeszowe, jest głęboko powiązana z życiem. To znaczy, że kiedy kobieta nie jest zapłodniona, jest nieczysta. Nieczystość rytualna trwa nadal poza okresem miesiączek i kobieta będzie musiała wziąć całkowitą kąpiel rytualną, zanurzyć się zupełnie, tak, że ani jeden włos nie może wystawać z wody. Dopiero wówczas będzie mogła odzyskać swego męża i mieć z nim stosunek, ale stosunek, który prowadzi do poczęcia, do życia.

Można powiedzieć, że miesiączki są dowodem, iż poczęcie się nie powiodło, że nasienie mężczyzny nie zapłodniło jajeczka. Chodzi tu o jakąś śmierć, małą śmierć i kobiety dobrze wiedzą, że dla psychiki jest to czas trudny. Następuje upływ krwi, który wskazuje, że poczęcie nie nastąpiło. Podobnie u mężczyzn, całe wylane nasienie czyni go nieczystym. Nie chodzi tu o potępienie moralne, jak gdyby prawo, które Bóg w nas umieścił, prawo fizyczne, prowadzące nas zawsze do szukania życia, prawo pragnienia i pożądania było nieczyste samo w sobie. Nie, nieczystość ma miejsce wówczas, kiedy nasienie mężczyzny, które ma przekazywać życie, nie może do niego doprowadzić. Niezależnie od tego, czy wytrysk nastąpił, czy nie, trzeba się oczyścić, aby przywrócić się do stanu dawania życia. A kobieta musi się oczyścić, aby przyjąć życie i je przekazać, udzielić. Tak samo w przypadku trądu.

Lud Nowego Przymierza jest ludem bez żadnej domieszki, to znaczy: żadnych kompromisów! Serce czyste będzie sercem złączonym tylko z Bogiem, z nikim innym. Jest to serce, które odmówi mieszania się z duchem świata. Ale kto znajdzie serce czyste? Nie ma ludzi, którzy mieliby czyste serce. Serce człowieka nie jest czyste. Nikt nie ma czystego serca. Z definicji, serce człowieka, serce syna Adama, serce kogoś, kto nosi w sobie grzech pierworodny, zawsze będzie mieszać dobre ziarno i chwast, zawsze będzie łączyć miłość całkowicie bezinteresowną, która pochodzi od Boga i która się daje, z miłością, która bierze. Dziecko bierze, to jego odruch. Zanim nauczy się. dawać, zanim będzie umiało ofiarowywać, zanim nauczy się dzielić, co jest owocem wychowania, dziecko umie brać.

Serce czyste nie istnieje, ale posiadamy mnóstwo obietnic. „Z ciała ich usunę serce kamienne, a dam im serce cielesne" (Ez 11,19), to znaczy serca czułe, serca, które umieją kochać. I jak zwykle wracamy do pierwszego Błogosławieństwa: błogosławieni ogołoceni przez Ducha, błogosławieni ubodzy w duchu, błogosławieni ci, którzy zostali całkowicie wypaleni przez Ducha Świętego i w których jest już tylko jedyna miłość, która jest miłością Chrystusa. Święty Paweł będzie mógł powiedzieć: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus" (Ga 2,20). Od tej chwili można mówić o czystym sercu, o sercu bez żadnej domieszki. To serce, które bije w mojej piersi nie jest już moje, lecz jest to Serce Jezusa. I tylko Serce Jezusa jest zdolne oglądać Boga. W tym Błogosławieństwie nie należy nigdy oddzielać dwóch członów. „Szczęśliwi czystego serca, albowiem będą oglądać Boga". W rzeczywistości jednak Pismo nie może być sprzeczne: „Żaden człowiek nie może oglądać mojego oblicza i pozostać przy życiu" (Wj 33,20). Wszyscy ludzie widzą Boga w chwili śmierci, ale nie można oglądać Boga i pozostać przy życiu. Dlatego tylko Bóg żyjący w nas, może oglądać Boga. Tylko Chrystus żyjący w nas, może widzieć Ojca takim, jaki jest, oglądać Ojca bez zasłony

Taka jest czystość serca, serca bez domieszki, serca bez domieszki cielesnej w znaczeniu psychologicznym, bez egoizmu. Oto, czym jest czyste serce. A Jezus w geście umywania nóg ukaże nam, że poprzez Jego przykład możemy przejść od czystości rytualnej, która jest wychowaniem do prawdziwej czystości, która jest czystością życia Bożego, życia duchowego, życia mistycznego, w którym to już nie my żyjemy, lecz Bóg, który żyje w nas. W którym to już nie my patrzymy, lecz Bóg poprzez nas patrzy na innych.

Jezus uczył tego swoich uczniów. Powiedział im: „I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy" (J 13,10). Nie, nie wszyscy, ponieważ był Judasz. A dlatego jesteście już czyści, bo umyłem wam nogi. Jeśli umyjecie nogi, nie potrzebujecie już umywać reszty, to znaczy, że umycie nóg jest rytuałem oczyszczającym, tak jak rytuał oczyszczenia rąk i rytuał oczyszczenia całego ciała. Nie potrzebujecie już tego oczyszczenia całego ciała, jeśli wypełnicie to przykazanie, które jest przykazaniem miłości. Wówczas jesteście całkowicie czyści. To miłość oczyszcza, to życie Boże w nas samych nas oczyszcza

Po hebrajsku czysty, oznacza jednocześnie pełen blasku, jasny. Ta czystość i jasność charakteryzowała Maryję, najpiękniejszą ze wszystkich kobiet. Maryja była piękna, ponieważ była czysta, ponieważ była bez „domieszki". Często opatrznie rozumie się przywilej Niepokalanego Poczęcia Maryi. Bóg uczynił Niepokalanie Poczętą nie po to, aby była istotą czystą w rytualnym znaczeniu tego słowa, nie chciał uczynić istoty niezdolnej do grzechu.

Przez Niepokalane Poczęcie Bóg stworzył nową istotę, zdolną kochać w sposób czysty, w sposób całkowity, w sposób bezinteresowny. Istotę niezdolną do powrotu w samą siebie, lecz widzącą tylko Boga, widzącą tylko Jego Syna, widzącą tylko Józefa w Świętej Rodzinie, istotę, która widzi tylko zbawienie świata, która nie żyje już dla siebie. W tym jest czystość Maryi. Jest ona tak piękna. Jej oczy widzą Boga, Jej oczy widzą Ojca, zanurzają się w spojrzeniu Ojca, zatapiają się w Sercu Ojca, pogrążają w planie miłości Ojca do swego stworzenia.

Błogosławieństwo to odnosi się na pierwszym miejscu oczywiście do Maryi. Jest Ona prototypem nowej ludzkości, jest naszą Matką. Ona uczy prawdziwej czystości, która jest niezwykłą miłością życia, życia Bożego, życia, które Bóg stworzył i którego pragnie dla szczęścia człowieka.



Liczba wyświetleń strony: 10011146 * Liczba gości online: 15 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC