MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

4. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni



Czym jest sprawiedliwość? Mówi się, że sprawiedliwość jest ślepa, że prawo jest twarde, ale to jest prawo. Mówi się jeszcze „nieugięty, twardy jak prawo". Kiedy wyrządzona jest komuś jakaś krzywda, oddaje mu się sprawiedliwość. Dziś sądzić — oznacza skazywać, podczas gdy w sensie biblijnym królowie Izraela, sędziowie, siadywali u bram miasta, gdzie musieli oddawać sprawiedliwość. Maluczcy, ubodzy, ci, którzy byli ograbieni, odwoływali się do króla, apelowali do tego, który był przedstawicielem Boga. Sprawiedliwość Salomona jest ściśle związana z jego mądrością, która pochodzi od Boga. Wyrokiem Salomona nie będzie właściwie rozcięcie dziecka na dwoje, ale wzbudzenie w sercu prawdziwej matki uczuć szlachetnej miłości, które pozwolą jej raczej oddać swe dziecko, niż widzieć je martwym. To oznacza oddać sprawiedliwość. Oddać ubogiemu, temu, który zwykle jest skrzywdzony to, co do niego należy, to, co mu przypada w udziale. Królowie Izraela siadali w bramach Jeruzalem, aby niestrudzenie słuchać tych, którzy doznawali krzywd i nie mieli dość władzy, aby bronić swych praw.

Istnieje jakiś rozdźwięk między tym, co jest sprawiedliwością ludzką, a sprawiedliwością, która pochodziłaby z natchnienia Bożego i która miałaby na względzie panowanie Boga w sercach wszystkich ludzi. W chrześcijańskiej terminologii mówimy o sprawiedliwości, dodając do niej określenie „społeczna". Sprawiedliwość społeczna oddaje sprawiedliwość, oddaje temu, kto jest ograbiony z tego, co do niego należy. Jest ona owocem sprawiedliwości. Zadośćuczynić wdowie, sierocie, uciśnionemu, to wszystko jest owocem, który musi pochodzić z drzewa prawdziwej sprawiedliwości.

W języku hebrajskim wyrażamy sprawiedliwość przez dokładność, odpowiedniość lub jeszcze lepiej przez dopasowanie. Kto to jest sprawiedliwy? We wszystkich fragmentach Biblii, w których poruszony jest temat sprawiedliwego, można by słowo „sprawiedliwy" wyrazić przez „święty". Jest powiedziane na przykład o świętym Józefie: „Józef był człowiekiem sprawiedliwym". Nie oznacza to, że był sprawiedliwy, tak jak rozumiemy to teraz, ani na przykład, że był sprawiedliwy wobec Maryi. Nie, przeciwnie. Józef nie zdaje się na sprawiedliwość, ale na miłość. Sprawiedliwy oznacza święty. Można by przetłumaczyć: „Józef był człowiekiem świętym", lub „to był święty człowiek". I za każdym razem, kiedy chodzi o sprawiedliwość, można ją wyrazić przez świętość.

Być świętym, oznacza uczestniczyć w życiu Bożym. Tak jak żelazo jest żelazem, a ogień jest ogniem. Święty Jan od Krzyża ukazuje nam to w ten sposób: żelazo zanurzone w ogniu samo staje się jak ogień, przybiera naturę ognia, ale pozostaje żelazem. Nigdy nie zachodzi połączenie, całkowite rozpuszczenie się, ale następuje dopasowanie, oczyszczenie. Święty oznacza także oddzielony. Bóg jest oddzielony od człowieka. Bez chęci, bez łaknienia i pragnienia żelazo pozostanie zimne, a ogień pozostanie ogniem. Dwie natury nie mogą się pomieszać. Łączą się w kenozie Boga, która jest Wcieleniem Słowa. Tylko Chrystus, który jest Bogiem posiada boską i ludzką naturę. Jak mówią to Ojcowie Kościoła: „Bóg stał się człowiekiem, żeby człowiek mógł stać się Bogiem", to znaczy, ażeby nasza natura cielesna i grzeszna pogrążyła się w Boskim ogniu, w boskiej miłości, w bóstwie. To, co nie jest święte, zanurza się w tym, co święte.

Za każdym razem, kiedy słyszymy słowo „sprawiedliwy", możemy sobie powiedzieć, że oznacza ono „dopasowany" do Boga. Józef był człowiekiem sprawiedliwym, człowiekiem dopasowanym do Boga. Człowiekiem tak bardzo dopasowanym do Boga, jak dwie monety są dopasowane jedna do drugiej, tak, że jedna ma kształt drugiej. I kiedy widzi się sprawiedliwego, widzi się Boga! Widzisz swojego brata, widzisz Boga. Jeśli ten brat jest dopasowany do Boga, staje się ikoną świętości Boga. Lecz gdyby się powiedziało jakiemuś świętemu, największemu świętemu żyjącemu obecnie na ziemi: „Jesteś święty", wyda okrzyk: „Jak to? Chcesz mnie potępić, jestem tylko grzechem!". Święty ma świadomość, że jest całkowicie oddzielony od Boga. Można by powiedzieć Proboszczowi z Ars, Marcie Robin, wszystkim świętym, których znamy, których znaliśmy: „Jesteście święci", a oni by nam odpowiedzieli: „Postradaliście zmysły! Nie znacie mnie, jestem największym grzesznikiem, jakiego ziemia kiedykolwiek nosiła"

Zatem wraz ze świadomością świętości Boga jest świadomość tego, co nas od Boga oddziela. Patrząc na to z drugiej strony, można by powiedzieć, że Bóg ma świadomość tego, co Go od nas oddziela i w tym tkwi Jego cierpienie. Jezus cierpiący na krzyżu mówi nam: „Bóg jest Miłością, Bóg was kocha, ja was kocham, z miłości do was gotów jestem umrzeć, kocham was aż do przelania krwi, z miłości do was pozwolę przebić mój bok, z miłości do was pozwolę się opluwać, z miłości do was pokornie pozwolę się upokarzać i będę milczał, wystawiając moją twarz na uderzenia. Kocham was, ja, który jestem Królem całego kosmosu, świata stworzonego i przedwiecznego, ja, przez którego wszystkie rzeczy zostały stworzone, kocham was aż do przyjęcia na głowę korony cierniowej, z miłości do was pozwoliłem, aby ze mnie szydzono krzykami: Oto wasz Król, kocham was aż do tego stopnia, aż do spotkania się z całkowitą obojętnością tych, którzy szli za mną i uciekli w chwili ciemności. Pozostał Jan, który widzi rzeczy tylko sercem i nie rozumie do końca, co się dzieje, pozostała Maryja, pozostała Maria Magdalena, ta kobieta szalona z miłości. Na szczęście są oni u stóp krzyża. Ale cały świat, dla którego umieram jest wielką pustką, wielką próżnią, jest całkowitym zaprzeczeniem świętości".

I Jezus zawoła z krzyża: „Pragnę! Pragnę!". Pragnienie Boga jest tym głębsze, że „źródło" wody, człowiek, tak bardzo oddalił się od Niego. I dlatego Jezus woła: „Pragnę!, pragnę waszego człowieczeństwa, pragnę was grzesznicy". Bóg oczekuje odpowiedzi, która brzmi: „Pragnę Ciebie!". Błogosławieni, którzy łakną i pragną boskości! Pragnienie Boga już jest szczęściem.

Błogosławieństwa są drogą do podobieństwa do Boga. Wiemy, że Bóg jest bardzo złakniony, wiemy, że Bóg jest bardzo spragniony i w siedmiu ostatnich słowach, które nam pozostawił, mówi: „Pragnę!" Siedem ostatnich słów. Bóg mówi nam, że jest spragniony w swej istocie. Trójca jest samym pragnieniem, Miłość i pragnienie są podobne, są zjednoczone. Miłość jest zawsze wyjściem, wychodzeniem z siebie. Nie chęcią, aby brać, ale pragnieniem, by nas obdarować. Aby dobrze zrozumieć pragnienie, trzeba dostrzec jak ono w nas działa. My, istoty ludzkie, w naszym człowieczeństwie, kiedy kochamy, pragniemy.

Ktoś powiedział, że mężczyzna kocha to, czego pożąda, podczas gdy kobieta pragnie tego, co kocha. To straszne uświadomić sobie, że mężczyzna pokocha kobietę, ponieważ kierował nim odruch brania, bo jest piękna, bo jest taka, czy inna, a czasami dlatego, że pragnie jej ktoś inny, w naśladowczym pragnieniu. Pragnienie brania zamyka się na pustce. Uścisk nie obejmuje niczego. Jest to ważne stwierdzenie faktu porażki miłości, gdy pozostaje ona tylko ludzka. Jesteśmy dziećmi Boga i musimy kochać w sposób Boski. Jeśli pragniemy brać, sprowadzać do siebie, sprowadzimy tylko pustkę, drugi człowiek pozostanie zawsze obcym; w ten sposób skazujemy się na szukanie zawsze kogoś innego, kto będzie mógł coś nam dać. Kiedy rozmawia się z małżeństwami, mówią często: „On lub ona nie daje mi tego, czego potrzebuję". Podczas gdy chodzi o dawanie, wciąż o dawanie i o znajdowanie zadowolenia, swego szczęścia w odruchu dawania, w tym pragnieniu, które nie jest przywłaszczeniem, ale oddaniem się.

Bóg ogołaca się, Bóg daje się w Jezusie Chrystusie. Jezus ukaże się we Wcieleniu i ogołoci samego siebie. Ogołocił samego siebie, przyjąwszy los człowieka, postać sługi posłusznego woli Ojca. Jezus powie: „Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał" (J 4,34). „Mam pokarm, którego wy nie znacie, gdyż waszym pokarmem jest branie i jedzenie, podczas gdy moim pokarmem jest wypełnianie woli Ojca, to znaczy dawanie, zawsze dawanie siebie". Ojciec daje się Synowi, Syn daje się Duchowi, Duch daje się Ojcu! Ruchem miłości w Trójcy jest zawsze dawanie się, nigdy nie biorąc, a mimo to Osoby w Trójcy Świętej są zawsze napełnione, ponieważ Inny także chce się tylko dawać. To jest nasze szczęście. Dopóki nie zrozumiemy drogi świętości Bożej, samej istoty Boga, który jedyny jest święty, nie możemy poznać prawdziwego szczęścia. Szczęście jest w pragnieniu, a pragnienie szczęścia wprowadza nas na tę drogę, w ten ruch miłości

Jest inny pokarm, który musimy nauczyć się spożywać, inny pokarm, którego musimy nauczyć się pragnąć. Kiedy przyjęliśmy Komunię Świętą, Chleb aniołów, Ciało samego Chrystusa, mówimy: „Przyjdź Panie Jezu!" Nasycenie Bogiem stwarza jeszcze większy głód. Nasza droga na ziemi prowadzi nas w stronę horyzontu, który się odsuwa. Nigdy tam nie dotarliśmy, będziemy tam dopiero w widzeniu twarzą w twarz. Dopiero w niebie będziemy prawdziwie nasyceni. Nasza ziemska droga jest dopiero początkiem. W każdej Eucharystii nabieramy sił, aby pragnąć więcej, nabieramy sił, aby pójść choć troszkę dalej. Jak to mówi tekst z księgi Mądrości: „Którzy mnie spożywają, nadal łaknąć będą, a którzy mnie piją, nadal będą pragnąć" (Syr 24,21).

Błogosławiony Henryk Suzo włączył go do poematu: „Ci, którzy Cię spożywają, nadal łaknąć będą, ci którzy Cię piją, nadal będą pragnąć, wiedząc tylko to, że pragną Jezusa, którego kochają". A święty Paweł poróżni się pewnego dnia z pierwszymi chrześcijanami, mówiąc im: jak to, już jesteście nasyceni? To straszne! To śmierć, upadek, stoczenie się! Nigdy nie możemy być zaspokojonymi chrześcijanami! Musimy zawsze pragnąć, ponieważ Bóg obdarowuje nas według naszego łaknienia, odwzajemnia nam według naszego pragnienia. Chcę oglądać Boga! Święty Jan od Krzyża wołał: „Zniszcz, zedrzyj zasłonę tego słodkiego spotkania".

Pragnienie przywołuje pragnienie, łaknienie wywołuje głód. Każde chwilowe nasycenie przynosi coraz lepsze wyobrażenie Boga. Ale to wyobrażenie, będąc całkowicie względne, powiększa tylko nasze pragnienie widzenia i odsłaniania jeszcze więcej. Jest to droga, rozwój w świętości, w dopasowaniu do Boga. Błogosławieni ci, którzy łakną i pragną dopasować się do Boga, pragną stać się świętymi, jak On jest święty, ponieważ będą nasyceni. Ale nie raz na zawsze!

To straszne widzieć w jakiejś wspólnocie chrześcijańskiej, że tak niewielu odczuwa głód Boga. Tymczasem modlą się codziennie, uczestniczą we Mszy świętej każdego dnia! A w moim własnym życiu całe lata mogły mijać bez głodu i pragnienia. „Oto nadejdą dni, wyrocznia Pana Boga, gdy ześlę głód na ziemię, nie głód chleba ani pragnienie wody, lecz głód słuchania słów Pańskich" (Am 8,11). Największym nieszczęściem jest być nasyconym. Największym nieszczęściem jest być tak znieczulonym, lub upojonym i przejedzonym pokarmami, które nie nasycają, fałszywymi pokarmami świata, które tak nam niszczą i wypaczają smak prawdy i świętości, że nie pragniemy więcej, że nie czujemy już głodu. Oczywiście, zawsze mamy nadzieję, że będziemy całkowicie nasyceni, wciąż spodziewamy się pocałunku Boga, wciąż liczymy na uścisk jego obecności. Ale wiemy, że na tej ziemi będziemy mieli tylko przedsmak tego i dlatego właśnie święci oczekują chwili swych narodzin dla nieba, jako najpiękniejszej.

Święty Jan od Krzyża powie: „Ryba wyciągnięta z wody pociesza się przynajmniej tym, że umrze". Podczas gdy my, którzy mamy głód i pragnienie Ciebie, jesteśmy pomiędzy powietrzem i wodą. Mamy swoje środowisko i jednocześnie jesteśmy z niego wyrwani. Ta udręka czyni z nas istoty niezwykle żywotne, istoty, które mogą działać bez lęku, ponieważ dar Ducha Świętego, towarzyszący temu Błogosławieństwu, to dar siły. Ten dar sprawia, że wychodzimy naprzeciw męczeństwu, że idziemy na spotkanie sytuacji, których po ludzku nie moglibyśmy podjąć. Dar siły powoduje wysłuchanie próśb, przyciąga działanie Boga.

Bóg nie może działać z wyżyn nieba jak Jowisz. Jesteśmy w błędzie, zastanawiając się czasami, dlaczego Bóg pozwala sobie na to lub na tamto, podczas gdy to my pozwalamy, żeby to czy owo nadeszło, ponieważ nie mamy siły. Ile jest ludzi na ziemi? Iloma sługami, mogącymi zmienić oblicze świata Bóg dysponuje? I jeśli oblicze świata pozostaje niezmienione, to dlatego, że nie mamy łaknienia i pragnienia sprawiedliwości, nie mamy łaknienia i pragnienia świętości. Prawie wszyscy święci to mówili. Oblicze Kościoła zmieniłoby się całkowicie, jeśli byłoby dziesięciu Proboszczów z Ars, dziesięciu ludzi tak szalonych jak on, równie złaknionych i spragnionych Boga, którzy mogliby odeprzeć szatana i nawrócić ludzi. Z pewnością, do zaprowadzenia królestwa Bożego pośród nas najbardziej nam brakuje daru siły, który, dopóki jesteśmy na ziemi, jest chwilowym nasyceniem.

„Na to On rzekł do nich: „O nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy! Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały?” I zaczynając od Mojżesza, poprzez wszystkich proroków, wykładał im, co we wszystkich Pismach odnosiło się do Niego" (Łk 24,25-27). Ewangeliczne opowiadanie o uczniach idących do Emaus daje nam piękny przykład egzegezy żydowskiej. Istnieje wiele metod wyjaśniania Pisma. Jedna z nich polega na opracowaniu tematu przez cytowanie różnych ksiąg, aby zwrócić na nie uwagę. Ta metoda nazywa się nawlekaniem pereł. Przypomnijmy, że Biblia jest utworzona z Tory lub Prawa Mojżeszowego, na które składa się pięć pierwszych ksiąg; Proroków — czterech „wielkich" i dwunastu ostatnich oraz Pism poetyckich, które połączono na nowo w czasach ewangelicznych pod ogólną nazwą Psalmów. Dodamy dwie „księgi": Ewangelie i Pisma apostolskie.

Bóg jest ostatecznie jedynym sędzią, od którego pochodzi władza sądownicza. „W sądzeniu unikajcie stronniczości, wysłuchujcie małego i wielkiego, nie lękajcie się nikogo, gdyż jest to sąd Boży. Gdyby wam sprawa wydawała się za trudna, mnie ją przedstawcie, abym ją wysłuchał" (Pwt 1,17). Księga Przysłów zaleca człowiekowi: „Rządź uczciwie i usta swe otwórz, sądź uciemiężonych i biednych" (Prz 31,9). Ale jedynie Bóg może sądzić w całej sprawiedliwości i dlatego właśnie Chrystus nie buntował się przeciw sprawiedliwości ludzkiej: „On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale zdawał się na Tego, który sądzi sprawiedliwie" (l P 2,23).

Sprawiedliwość jest także podstawą świętości człowieka, którą Bóg pomnaża, kiedy widzi jego dobrą wolę i prawość. „Wszakże, jeśli to jest człowiek ubogi, nie położysz się spać [nakryty] tym zastawem, lecz zwrócisz mu zastaw przed zachodem słońca, aby mógł spać pod swym płaszczem, błogosławiąc tobie, a Pan, Bóg twój, policzy ci to za dobry czyn" (Pwt24,12-13). „Uznano mu to za czyn sprawiedliwy z pokolenia na pokolenie, na zawsze" (Ps 106,31). „Nie będą mu policzone żadne grzechy, jakie popełnił, lecz będzie żył dzięki sprawiedliwości, z jaką postępował" (Ez 18,22).

„Jeżeli bowiem Abraham został usprawiedliwiony dzięki uczynkom, ma powód do chlubienia się, ale nie przed Bogiem. Bo cóż mówi Pismo? Uwierzył Bogu i zostało mu to poczytane za sprawiedliwość (por. Rdz 15,6). Otóż temu, który pracuje, poczytuje się zapłatę nie tytułem łaski, lecz należności. Temu jednak, który nie wykonuje pracy, a wierzy w Tego, co usprawiedliwia grzesznika, wiarę jego liczy się za tytuł do usprawiedliwienia, zgodnie z pochwałą, jaką Dawid wypowiada o człowieku, którego Bóg usprawiedliwia niezależnie od uczynków: Błogosławieni ci, których nieprawości zostały odpuszczone i których grzechy zostały zakryte. Błogosławiony mąż, któremu Pan nie liczy grzechu (por. Ps 32,1-2)" (Rz 4,2-8).

Mesjasz jest Słońcem sprawiedliwości, jak nazywa Go liturgia bożonarodzeniowa. Sprawiedliwość jest imieniem Boga, sprawiedliwość nie jest ślepa, przeciwnie, jest często połączona ze światłem: „Światło wschodzi dla sprawiedliwego i radość dla ludzi prawego serca" (Ps 97,11). Jedynym sprawiedliwym jest Chrystus. „A dla was, czczących moje imię, wzejdzie słońce sprawiedliwości i uzdrowienie w jego skrzydłach. Wyjdziecie [swobodnie] i będziecie podskakiwać jak tuczone cielęta" (Ml 3,20). „W owych dniach i w owym czasie wzbudzę Dawidowi potomstwo sprawiedliwe; będzie wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi. W owych dniach Juda dostąpi zbawienia, a Jerozolima będzie trwać bezpiecznie. To zaś jest imię, którym ją będą nazywać: Pan naszą sprawiedliwością" (Jr 33,15-16). „Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi" (Mt 12,20). „On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie" (J 16,8). „W niej bowiem objawia się sprawiedliwość Boża, która od wiary wychodzi i ku wierze prowadzi, jak jest napisane: a sprawiedliwy żyć będzie dzięki wierze" (Rz 1,17).

Chrześcijanie są także powołani, by stać się drugim Chrystusem, ich powołanie stanie się zatem sprawiedliwością Bożą: „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą" (2 Kor 5,21). W tej tęczy Błogosławieństw sprawiedliwość znajduje się pośród innych cnót, jak ubóstwo, cichość, miłosierdzie, pokora, pokój; i jak kolory tęczy, cnoty te przechodzą łagodnie jedna w drugą, na wzór jedynego światła promieniującego tysiącem odcieni. „Łaskawość i wierność spotkają się z sobą, ucałują się sprawiedliwość i pokój" (Ps 85,11). „Rządzi pokornymi w sprawiedliwości, ubogich wiedzie swą drogą" (Ps 25,9). „I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie" (Oz 2,21). „Dziełem sprawiedliwości będzie pokój, a owocem prawa — wieczyste bezpieczeństwo" (Iz 32,17). „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz zaniedbaliście to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie zaniedbywać" (Mt 23,23).

A oto wspaniała zapowiedź hymnu miłości: „Ten, kto postępuje sprawiedliwie i kto mówi uczciwie, kto odrzuca zyski bezprawne, kto się wzbrania dłońmi przed wzięciem podarku, kto zatyka uszy, by o krwi nie słuchać, kto zamyka oczy, by na zło nie patrzeć — ten będzie mieszkał na wysokościach, twierdze na skałach będą jego schronieniem; dostarczą mu chleba, wody mu nie zbraknie" (Iz 33,15—16). Sprawiedliwość stanie się sprawiedliwością społeczną tylko wówczas, kiedy towarzyszyć jej będzie miłosierdzie: „Czyż nie jest raczej postem, który Ja wybieram: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić na wolność uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać; dzielić swój chleb z głodnym, do domu wprowadzić biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziać i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą" (Iz 58,6-8). Rozumiemy teraz jak bardzo mylił się jansenizm, przeciwstawiając sobie sprawiedliwość i miłosierdzie, zatruwając dusze niepokojem, z którego Chrystus nas uwolnił. Święta Teresa z Lisieux liczyła wyłącznie na miłosierdzie Boże, które jest prawdziwą Bożą sprawiedliwością.



Liczba wyświetleń strony: 9449318 * Liczba gości online: 17 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-24
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC