MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Kontemplacja ewangeliczna



1. W kontemplacji staramy się zauważyć, jakie uczucia budzą się w nas pod wpływem tekstu Ewangelii? Rozeznajemy poruszenia serca, chwile pocieszenia i strapienia. Czego one dotyczą i kiedy się pojawiają? To jest sposób na przylgnięcie sercem do kontemplowanego tekstu.

2. Przygotowanie do kontemplacji. Czytamy tekst bardzo uważnie, próbując wejść w klimat sceny, a także wsłuchując się w słowa, które są wypowiadane, zwłaszcza przez Jezusa, ale też innych bohaterów sceny, która się teraz wydarza.

3. Zwracam uwagę na to, co mnie dotyka, porusza wewnętrznie albo, co budzi mój opór, czego nie rozumiem, co budzi niechęć.

4. Jeśli pojawia się w związku z czytanym tekstem jakiekolwiek uczucie, zatrzymuję się nim, na słowie czy zadaniu lub kontekście, którego dotyczy moje poruszenie. Nie wchodzę jednak głębiej.

5. Przygotowując wieczorem tekst do kontemplacji należy zrobić punkty. Natomiast już podczas kontemplacji nie jest koniecznością trzymanie się zapisanych punktów. To jest tylko schemat. Najważniejsze jest dla nas to, aby słowo Boże dotykało nasze serce. Jeśli serce gdzieś się zatrzyma, należy pozostać tam tak długo, aż poczujemy, że zaczynamy się sycić.

6. Trzeba z tym tekstem zasypiać, myśląc o nim, oddychać atmosferą tego, co w nim się dokonuje. Dobrze jest uczyć się go na pamięć, aby zadomowił się w nas, w naszym sercu.

7. Kontemplacja. Proszę Boga o to, aby wszystkie moje myśli, pragnienia, słowa i czyny były skierowane ku Niemu, ku Jego chwale.

8. Następnie przypominam sobie treść tego, co mam kontemplować. Czytam tekst, z którym już jestem oswojony (Wprowadzenie 1).

9. Próbuję wyobrazić sobie scenę, którą mam kontemplować, wyobrazić sobie miejsce, „zamieszkać” w tej scenie, zamieszkać sercem, być tam (Wprowadzenie 2).

10. Gdy już poczuję, że moje serce zamieszkało w kontemplowanej scenie, że już tam jest, zwracam się do Pana z prośbą (Wprowadzenie 3). Wrażam przed Nim swoje pragnienie, konkretnie o coś proszę. (Prośba jest zależna od tego, co poruszyło moje serce, gdy przygotowywałem tekst na kontemplację). Prośba ta może dotyczyć uzdrowienia konkretnych obszarów mojego serca, wypełnienia w nim braków. Ta prośba, z którą się do Niego zwracam, dotyczy tego, czego naprawdę pragnę (w ten sposób badam też swoje pragnienia, rozpoznaję je). Proszę też o dogłębne, wewnętrzne poznanie Jezusa w Jego człowieczeństwie, abym poznając Go, mógł Go bardziej pokochać.

11. Następnie wchodzę całym sercem w tekst. Nie chodzi o to, aby myśleć, czynić dyskurs, ale aby odczuwać, aby wejść w uczucia Jezusa i osób z kontemplowanej sceny. Chodzi nam o to, aby smakować.

12. Najpierw przyglądam się osobom. Staram się je zobaczyć, określić. Patrzę także na siebie, jakie uczucia budzą się we mnie, dlaczego takie uczucia budzą się we mnie? W konfrontacji z nimi, poznaję siebie.

13. Następnie wsłuchuję się w słowa, które zostają wypowiedziane przez Jezusa i osoby Mu towarzyszące w kontemplowanej scenie. Wsłuchuję się w ich znaczenie, kontekst.

14. Patrząc na Jezusa, patrzę jednocześnie w siebie, w swoje uczucia i serce. Bywa tak, że odczuję radość, poruszenie serca, pocieszenie. Wtedy trwam w tym pocieszeniu, sycąc serce. Chodzi o to, aby w ten sposób smakować Boga, który przychodzi w Słowie. Kontemplować Jego dobroć, czułość, karmić się tym, sycić, pozwalać, by Bóg, który w Słowie przychodzi, dotykał mnie z czułością, uzdrawiał, obejmował z miłością, tulił mnie do siebie. Nie wstydzę się uczuć, pozwalam by one były, by się wyraziły. Czasem jednak pojawia się opór, ból, nawet bunt. Wtedy ważne jest to, aby nie uciekać, by również wejść w te przykre uczucia.

15. Wówczas pytam Pana, dlaczego się to pojawia, skąd takie strapienie. Pozostaję przy tych momentach, co wiem, że Bóg dotyka mnie teraz szczególnie, dotyka czegoś we mnie, czego nie jestem świadomy, a co chce może we mnie uleczyć. Badam, pytam, proszę, by mi objawił.

16. Na koniec jeszcze patrzę, co Jezus i inne osoby robią, jakie gesty czynią, co te gesty wyrażają. Kontempluję je, pytam o ich znaczenie. Nasycam się.

17. Kontemplacja polega na smakowaniu tekstu, na przeżuwaniu go.

18. Na koniec rozmawiam z Jezusem o tym, co działo się podczas modlitwy, powierzam Mu siebie. Czasem zapraszam Matkę Bożą, rozmawiam z Nią, albo tylko milczę, przytulając się do Niej. I tak kończę kontemplację.

19. Czasem jest tak, że nie zdołam ogarnąć podczas jednej kontemplacji całego tekstu. Zresztą nie o to chodzi. Nie idę wówczas dalej, to znaczy, że na następną kontemplację nie biorę nowego fragmentu, ale jeszcze raz ten, który kontemplowałem. I tak długo trwam z tym tekstem, dopóki nie poczuję nasycenia. Czasem tak można przez tydzień kontemplować jeden fragment. Nie chodzi o ilość, ale o smakowanie.



Liczba wyświetleń strony: 10696755 * Liczba gości online: 21 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-21
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC