MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Psalm 5, 2-10. 12-13



Poranna modlitwa o pomoc Pana



Radować się będą na wieki ci, którzy przyjęli Słowo, aby w nich mieszkało

Usłysz, Panie, moje słowa, *
zważ na moje jęki.

Wytęż słuch na głos mojej modlitwy, *
Królu mój i Boże.

Albowiem Ciebie błagam, Panie, †
i słyszysz mój głos od rana, *
rano przedstawiam Ci prośby i czekam.

Bo Ty nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość, †
zły nie może przebywać u Ciebie, *
nie ostoją się przed Tobą nieprawi.

Nienawidzisz wszystkich, którzy zło czynią. †
Zgubę zsyłasz na każdego, kto kłamie. *
Pan brzydzi się człowiekiem podstępnym i krwawym.

Ja zaś dzięki obfitości Twojej łaski *
wejdę do Twojego domu,

Upadnę przed świętym przybytkiem Twoim *
przejęty Twą bojaźnią.

W swej sprawiedliwości prowadź mnie, Panie, †
na przekór moim wrogom, *
wyrównaj przede mną Twoją drogę.

W ich ustach nie ma szczerości, *
ich serce knuje zasadzki;

Gardło ich jest grobem otwartym, *
a języki mówią pochlebstwa.

Ale wszyscy, którzy uciekają się do Ciebie, *
niech się cieszą i radują na zawsze.

Osłaniaj ich, niech się Tobą weselą *
wszyscy, którzy miłują Twe imię.

Bo Ty, Panie, pobłogosławisz sprawiedliwemu, *
łaską okryjesz go jak tarczą.

Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.


1. 'Słyszysz mój głos od rana, rano przedstawiam Ci prośby i czekam'. Te słowa sprawiają, że Psalm 5 jawi się jako modlitwa poranna i dlatego znajduje zastosowanie w liturgii Jutrzni, pieśni człowieka wierzącego na rozpoczęcie dnia. Zasadniczy ton tego błagania znamionuje napięcie i lęk przed nadchodzącymi niebezpieczeństwami i utrapieniami. Przenika go jednak ufność pokładana w Bogu, który zawsze gotów jest wesprzeć wiernego Mu człowieka, by nie upadł na drodze życia.

'Nikt poza Kościołem nie ma takiego zaufania' (św. Hieronim, Tractatus LIX in psalmos, 5, 27: PL 26, 829). A św. Augustyn, zwracając uwagę na tytuł poprzedzający Psalm, który w wersji łacińskiej brzmi: Tej, która otrzymuje dziedzictwo, wyjaśnia: 'Chodzi więc o Kościół, który otrzymuje dziedzictwo życia wiecznego za pośrednictwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, tak że posiada samego Boga, łączy się z Nim i odnajduje w Nim swe szczęście, zgodnie z tym, co napisano: ‘Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię’ (Mt 5, 5)' (Enarr. in Ps., 5: CCL 38, l, 2-3).

2. Jak często dzieje się w Psalmach 'błagalnych' kierowanych do Pana, by uzyskać uwolnienie od zła, także w tym Psalmie występują trzy postaci. Najpierw pojawia się Bóg (w. 2-7), dominujące Ty Psalmu: do Niego zwraca się z ufnością modlący się człowiek. Złym przeczuciom, zapowiadającym dzień trudu i być może niebezpieczeństw, przeciwstawia niezachwiane przekonanie, że Pan jest Bogiem konsekwentnym, surowym wobec niesprawiedliwości, dalekim od wszelkiego kompromisu ze złem: 'Bo Ty nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość' (w. 5).

Przed obliczem Pańskim przewija się długi szereg złych ludzi – nieprawy, złoczyńca, kłamca, podstępny, żądny krwi. On jest Bogiem świętym i sprawiedliwym, opowiada się po stronie tego, kto idzie drogą prawdy i miłości, przeciwstawiając się temu, kto wybiera 'drogi prowadzące ku cieniom [Szeolu]' (por. Prz 2, 18). Tak więc wierny nie czuje się samotny i zdany na samego siebie, kiedy wchodząc między ludzi i w gąszcz codziennych spraw musi stawiać czoło światu.

3. W wierszach 8-9 naszej porannej modlitwy druga postać, człowiek modlący się, nazywa siebie Ja i ujawnia, że cała jego osoba oddana jest Bogu i oczekuje 'obfitości Jego łaski'. Jest pewien, że bramy świątyni, czyli miejsca komunii i bliskości z Bogiem, zamknięte dla bezbożników, są przed nim szeroko otwarte. Wchodzi do niej, by napawać się pewnością Bożej opieki, podczas gdy na zewnątrz zło szaleje i odnosi pozorne i krótkotrwałe tryumfy.

Poranna modlitwa w świątyni daje człowiekowi wierzącemu siłę potrzebną, by stawić czoło jakże często nieprzyjaznemu światu. Sam Pan poda mu dłoń i poprowadzi go ulicami miasta, a nawet – 'wyrówna przed nim drogę', jak mówi psalmista posługując się prostym, ale wymownym obrazem. W oryginale hebrajskim ta spokojna ufność wspiera się na dwóch pojęciach (hesed oraz sedaqah): z jednej strony 'miłosierdzie lub wierność', a z drugiej 'sprawiedliwość lub zbawienie'. Są to słowa typowe, których używa się, by sławić przymierze łączące Pana ze swym ludem i poszczególnymi wiernymi.

4. Wreszcie na horyzoncie pojawia się mroczna postać trzeciego uczestnika tego codziennego dramatu: są to nieprzyjaciele, ludzie źli, którzy występowali już w tle w poprzednich wersetach. Po 'Ty' Boga oraz 'Ja' człowieka modlącego się, pojawia się teraz słowo 'Oni', wskazujące nieprzyjazną masę, symbol zła w świecie (w. 10-11). Ich fizjonomię określa zasadniczy element komunikacji społecznej – słowo. Cztery elementy – usta, serce, gardło i język – wyrażają skrajne zło ich postępowania. Ich usta pełne są nieszczerości, serce nieustannie knuje zasadzki, gardło przypomina otwarty grób, który pragnie jedynie śmierci, natomiast język, choć mówi pochlebstwa, jest 'pełen zabójczego jadu' (por. Jk 3, 8).

5. Po naszkicowaniu tego gorzkiego i realistycznego portretu człowieka przewrotnego, zagrażającego sprawiedliwemu, psalmista prosi o karę Bożą w wersecie (w. 11), który chrześcijańska liturgia opuszcza, aby być w zgodzie z nowotestamentalnym objawieniem miłości miłosiernej, dającej nawet złemu człowiekowi możliwość nawrócenia.

Przedstawiwszy ten mroczny obraz grzesznika, modlitwa psalmisty dochodzi do finału pełnego światła i pokoju (w. 12-13). Człowieka wiernego Panu ogarnia spokój i radość. Rozpoczynający się dzień, nawet jeśli przyniesie wierzącemu trudy i niepokój, będzie zawsze opromieniony słońcem Bożego błogosławieństwa. Psalmista, który zna do głębi serce i sposób działania Boga, nie ma żadnej wątpliwości: 'Ty, Panie, pobłogosławisz sprawiedliwemu, łaską okryjesz go jak tarczą' (w. 13).

© by L'Osservatore Romano



Liczba wyświetleń strony: 9998579 * Liczba gości online: 23 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-16
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC