MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Psalm 63, 2-9



Tęsknota za Bogiem



Ten czuwa przy Bogu, kto odrzuca ciemne uczynki

Boże, mój Boże, szukam Ciebie *
pragnie Ciebie moja dusza.

Ciało moje tęskni za Tobą, *
jak zeschła ziemia łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni, *
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.

Twoja łaska jest cenniejsza od życia, *
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie *
i wzniosę ręce w imię Twoje.

Moja dusza syci się obficie, *
a usta Cię wielbią radosnymi wargami,

Gdy myślę o Tobie na moim posłaniu *
i o Tobie rozważam w czasie moich czuwań.

Bo stałeś się dla mnie pomocą *
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:

„Do Ciebie lgnie moja dusza, *
prawica Twoja mnie wspiera”.

Chwała Ojcu i Synowi, *
i Duchowi Świętemu.

Jak była na początku, teraz i zawsze, *
i na wieki wieków. Amen.


1. Psalm 63 [62], który zamierzamy rozważyć, jest Psalmem mistycznej miłości, sławiącym całkowite zjednoczenie z Bogiem, które rodzi się z tęsknoty niemal fizycznej i osiąga pełnię w głębokim i nieustannym obcowaniu z Nim. Modlitwa przyjmuje postać tęsknoty, pragnienia i głodu, ponieważ ogarnia duszę i ciało.

Jak pisze św. Teresa z Avili, „pragnienie wyraża tęsknotę za czymś, ale tęsknotę tak dojmującą, że umieramy, jeśli nie zostanie zaspokojona” (Droga doskonałości, rozdz. XIX). Liturgia proponuje nam dwie pierwsze strofy Psalmu, skupiające uwagę właśnie na symbolach pragnienia i głodu, natomiast trzecia strofa ukazuje mroczną perspektywę sądu Bożego nad złem, pozostaje zatem w jaskrawym kontraście z resztą Psalmu, pełną blasku i słodyczy.

2. Zaczynamy więc nasze rozważanie od pierwszej strofy, wyrażającej pragnienie Boga (por. w. 2-4). Jest świt, na czystym niebie Ziemi Świętej wstaje słońce. Człowiek, który się modli rozpoczyna swój dzień od nawiedzenia świątyni, szukając w niej Bożego światła. Potrzebuje tego spotkania z Panem niemal instynktownie, można by powiedzieć „fizycznie”. Niczym zeschła ziemia, która pozostaje martwa, dopóki nie nawodni jej deszcz, a jej spękana powierzchnia przypomina spragnione i spieczone usta, człowiek wierzący tęskni za Bogiem, chce się Nim napełnić, by dzięki temu żyć w zjednoczeniu z Nim.

Już prorok Jeremiasz głosił, że Pan jest „źródłem żywej wody”, i karcił naród za to, że zbudował „cysterny popękane, które nie utrzymują wody” (2, 13). Sam Jezus woła donośnym głosem: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie — niech przyjdzie do Mnie i pije!” (J 7, 37). W samo południe słonecznego, spokojnego dnia obiecuje Samarytance: „Kto (...) będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu” (J 4, 14).

3. Ten motyw, pojawiający się w Psalmie 63, występuje też w innej przepięknej pieśni, jaką jest Psalm 42 [41]: „Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże. Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego” (w. 2-3). Otóż w języku hebrajskim, czyli w języku Starego Testamentu, pojęcie duszy wyrażane jest słowem nefesz, które w niektórych tekstach oznacza „gardło”, a w wielu innych ma sens szerszy, obejmujący całą istotę człowieka. Tak więc słowo to, jeśli weźmiemy pod uwagę całą rozległość jego znaczeń, pomaga nam zrozumieć, jak fundamentalna i głęboka jest potrzeba Boga: bez Niego zamiera w nas oddech i samo życie. Dlatego psalmista uznaje wręcz życie fizyczne za mało istotne, gdy zostaje zerwana więź z Bogiem: „Twoja łaska jest cenniejsza od życia” (Ps 63 [62], 4). Również w Psalmie 73 zwraca się do Boga słowami: „Gdy jestem z Tobą, ziemia mnie nie cieszy. Niszczeje moje ciało i serce, Bóg moją opoką, moim udziałem na wieki. (...) Dla mnie zaś jest szczęściem przebywać blisko Boga” (w. 25-28).

4. Po wersetach wyrażających pragnienie w następnej strofie psalmista mówi o głodzie (por. Ps 63 [62], 6-9). Prawdopodobnie obrazy „obfitej uczty” i sytości nawiązują do jednej z ofiar, jakie sprawowano w świątyni syjońskiej, a mianowicie do tak zwanej „ofiary jedności”, czyli sakralnej uczty, podczas której wierni spożywali mięso złożonych w ofierze zwierząt. Kolejna podstawowa potrzeba życiowa jest tu ukazana jako symbol komunii z Bogiem: głód zostaje zaspokojony, kiedy człowiek słucha słowa Bożego i spotyka się z Panem. Istotnie, „nie samym tylko chlebem żyje człowiek, ale człowiek żyje wszystkim, co pochodzi z ust Pana” (Pwt 8, 3; por. Mt 4, 4). Myśl chrześcijanina zwraca się w tym miejscu ku owej uczcie, którą Chrystus ustanowił w ostatni wieczór swego ziemskiego życia i której głębokie znaczenie wyjaśnił już wcześniej w Kafarnaum: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa me Mnie, a Ja w nim” (J 6, 55-56).

5. Posilona mistycznym pokarmem komunii z Bogiem, dusza „lgnie” do Niego, jak powiada psalmista. Także tutaj słowo „dusza” oznacza całą istotę ludzką. Nieprzypadkowo mowa jest o uścisku, o niemal fizycznym zjednoczeniu: Bóg i człowiek trwają już w pełnej komunii, z ust istoty stworzonej płynie zatem radosna pieśń wdzięczności. Nawet kiedy ogarnia nas ciemna noc, czujemy, że Bóg osłania nas swoimi skrzydłami, podobnie jak arka przymierza okryta jest skrzydłami cherubinów. To właśnie wyrażają słowa pełne radosnego zachwytu: „w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie”. Lęk przemija, uściskiem nie obejmujemy pustki, lecz samego Boga, zaś nasza dłoń splata się z mocą Jego prawicy (por. Ps 63 [62], 8-9).

6. Jeśli odczytujemy ten Psalm w świetle tajemnicy paschalnej, nasze pragnienie i głód Boga zaspokaja Chrystus ukrzyżowany i zmartwychwstały, od którego otrzymujemy, dzięki darowi Ducha Świętego i sakramentów, nowe życie i podtrzymujący je pokarm.

Przypomina nam o tym św. Jan Chryzostom, który komentując Janowy zapis o przebitym boku, z którego „wypłynęła krew i woda” (por. J 19, 34), stwierdza: „Ta krew i woda są symbolami Chrztu i Tajemnic”, czyli Eucharystii. I dodaje: „Czy widzicie, jak Chrystus złączył się ze swą oblubienicą? Widzicie, jakim pokarmem syci nas wszystkich? Z tego samego pokarmu zostaliśmy ukształtowani i nim jesteśmy karmieni. Jak bowiem niewiasta karmi własną krwią i mlekiem tego, którego poczęła, tak i Chrystus nieustannie karmi własną krwią tego, którego sam zrodził” (Homilia III do neofitów, 16-19 passim: SC 50 bis, 160-162).

© by L'Osservatore Romano



Liczba wyświetleń strony: 10011146 * Liczba gości online: 15 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC