MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Święty Kościół powszechny, świętych obcowanie



Wiara, że Kościół jest „święty” i „powszechny” („katolicki”) oraz że jest „jeden” i „apostolski” (jak dodaje Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański), jest nieodłączna od wiary w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. W Symbolu Apostolskim wyznajemy wiarę w święty Kościół (Credo... Ecclesiam), ale składnia łacińska używa tu innej formy niż w artykule odnoszącym się do wiary w Boga (Credo in Deum), by nie mieszać Boga i Jego dzieł, lecz by wyraźnie przypisać dobroci Bożej wszystkie dary, jakich udzielił swojemu Kościołowi.

Słowo „Kościół” (ekklesia, z greckiego ekkalein – „wołać poza”) oznacza „zwołanie”. Określa ono zgromadzenie ludu, na ogół o charakterze religijnym. Jest to pojęcie często używane w Starym Testamencie w języku greckim w odniesieniu do zgromadzenia ludu wybranego przed Bogiem, przede wszystkim zgromadzenia pod górą Synaj, gdzie Izrael otrzymał Prawo i został ustanowiony przez Boga Jego świętym ludem. pierwsza wspólnota tych, którzy uwierzyli w Chrystusa, określając się jako „Kościół”, uznaje się za spadkobierczynię tamtego zgromadzenia. W niej Bóg „zwołuje” swój lud ze wszystkich krańców ziemi”.

W języku chrześcijańskim pojęcie „Kościół” oznacza zgromadzenie liturgiczne, a także wspólnotę lokalną lub całą powszechną wspólnotę wierzących. Te trzy znaczenia są zresztą nierozłączne. „Kościół” jest ludem, który Bóg gromadzi na całym świecie. Istnieje on we wspólnotach lokalnych i urzeczywistnia się jako zgromadzenie liturgiczne, przede wszystkim eucharystyczne. Kościół żyje Słowem i Ciałem Chrystusa, sam stając się w ten sposób Jego Ciałem.

Bardzo często Kościół jest nazywany „Bożą budowlą”. Pan porównał siebie samego do kamienia odrzuconego przez budujących, który jednak stał się kamieniem węgielnym. Na tym fundamencie Apostołowie zbudowali Kościół; od tego fundamentu wziął on trwałość i spoistość. Ta budowla jest ozdabiana różnymi określeniami: „jest domem Boga”, w którym mieszka Jego rodzina; jest mieszkaniem Boga w Duchu; „przybytkiem Boga z ludźmi”, a przede wszystkim świętą świątynią, która ukazywana jako sanktuarium zbudowane z kamieni, jest czczona przez świętych Ojców, a w liturgii jest słusznie upodobniona do Miasta świętego, nowego Jeruzalem. W tę świątynię, niby żywe kamienie, jesteśmy wbudowani tu na ziemi. Jan Ewangelista kontempluje to Miasto Święte, przy odnowieniu świata „zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża”.

Kościół, nazywany także „górnym Jeruzalem” i „naszą matką”, jest przedstawiany jako niepokalana oblubienica niepokalanego Baranka, którą Chrystus „umiłował... i wydał za nią samego siebie, aby ją uświęcić”, którą złączył ze sobą węzłem nierozerwalnym i nieustannie ją „żywi i pielęgnuje”.

„Odwieczny Ojciec, najzupełniej wolnym i tajemniczym zamysłem swej mądrości i dobroci, stworzył cały świat, postanowił podnieść ludzi do uczestnictwa w życiu Bożym”, do którego powołuje wszystkich ludzi w swoim Synu: „Wierzących w Chrystusa postanowił zwołać w Kościół święty”. Ta „rodzina Boża” konstytuuje się i urzeczywistnia stopniowo w ciągu kolejnych etapów historii ludzkiej, według postanowień Ojca: Kościół więc „zapowiedziany w figurach już od początku świata, cudownie przygotowany w historii narodu izraelskiego i w Starym Przymierzu, założony „w czasach ostatecznych”, został ukazany przez wylanie Ducha, a osiągnie swoje wypełnienie w chwale na końcu wieków”

„Świat został stworzony ze względu na Kościół” – mówili chrześcijanie pierwszych wieków. Bóg stworzył świat ze względu na komunię w Jego Boskim życiu, która realizuje się przez „zwołanie” ludzi w Chrystusie; tym zwołaniem” jest Kościół. Kościół jest celem wszystkich rzeczy i nawet bolesne wydarzenia, takie jak upadek aniołów i grzech człowieka, zostały dopuszczone przez Boga tylko jako okazja i środek do okazania całej mocy Jego ramienia, ogromu miłości, jakiej chciał udzielić światu.

Pan Jezus nadał swojej wspólnocie strukturę, która będzie trwała aż do całkowitego wypełnienia Królestwa. Przede wszystkim dokonał tego przez wybór Dwunastu z Piotrem jako ich głową. Reprezentując dwanaście pokoleń Izraela, są oni fundamentami nowego Jeruzalem. Dwunastu oraz inni uczniowie uczestniczą w posłaniu Chrystusa, w Jego władzy, a także w Jego losie. Przez wszystkie te działania Chrystus przygotowuje i buduje swój Kościół.

Przede wszystkim jednak Kościół narodził się z całkowitego daru Chrystusa dla naszego zbawienia, uprzedzonego w ustanowieniu Eucharystii i zrealizowanego na krzyżu. „Znakiem tego początku i wzrastania [Kościoła] jest krew i woda wypływające z otwartego boku Jezusa ukrzyżowanego”. „Albowiem z boku umierającego na krzyżu Chrystusa zrodził się przedziwny sakrament całego Kościoła” . Jak Ewa została utworzona z boku śpiącego Adama, tak Kościół narodził się z przebitego serca Chrystusa, który umarł na krzyżu.

„Kiedy zaś dopełniło się dzieło, którego wykonanie Ojciec powierzył Synowi na ziemi, zesłany został w dzień Zielonych Świąt Duch Święty, aby Kościół ustawicznie uświęcał i aby w ten sposób wierzący mieli przez Chrystusa w jednym Duchu dostęp do Ojca”. Wtedy „Kościół publicznie ujawnił się wobec tłumów i zaczęło się rozszerzanie Ewangelii...” z Kościół, będąc „zwołaniem” wszystkich ludzi do zbawienia, ze swej natury jest misyjny, posłany przez Chrystusa do wszystkich narodów, aby czynić je uczniami.

Aby Kościół mógł wypełniać swoje posłanie, Duch Święty „uposaża go w rozmaite dary hierarchiczne oraz charyzmatyczne i przy ich pomocy nim kieruje...” „Kościół więc, wyposażony w dary swego Założyciela i wiernie zachowujący Jego przykazania miłości, pokory i wyrzeczenia, otrzymuje posłanie głoszenia Królestwa Chrystusa i Boga i zapoczątkowania go wśród wszystkich narodów oraz stanowi zalążek i początek tego Królestwa na ziemi”.

Kościół osiągnie swoje wypełnienie tylko w chwale nieba”, w chwili chwalebnego powrotu Pana. Do tego dnia „Kościół kontynuuje swoją pielgrzymkę wśród prześladowań świata i pocieszeń Boga”. Tu na ziemi czuje się na wygnaniu, z daleka od Pana, „tęskni do Królestwa w pełni dokonanego... i pragnie połączenia się z Królem swoim w chwale”. Wypełnienie Kościoła w chwale – a za jego pośrednictwem wypełnienie świata – dokona się jedynie przez przejście ciężkich prób. Tylko wtedy „wszyscy sprawiedliwi, poczynając od Adama, „od Abla sprawiedliwego aż po ostatniego wybranego”, zostaną zgromadzeni w Kościele powszechnym u Ojca”

Kościół jest w historii, ale równocześnie ją przekracza. Jedynie „oczami wiary” można w jego rzeczywistości widzialnej dostrzec również rzeczywistość duchową, będącą nośnikiem życia Bożego.

„Chrystus, jedyny Pośrednik, ustanowił tu na ziemi swój Kościół święty, wspólnotę wiary, nadziei i miłości, jako organizm widzialny; nieustannie go podtrzymuje i przez niego rozlewa na wszystkich prawdę i łaskę”. Kościół jest równocześnie: – „społecznością wyposażoną w strukturę hierarchiczną i Mistycznym Ciałem Chrystusa; – zgromadzeniem widzialnym i wspólnotą duchową; – Kościołem ziemskim i Kościołem obdarowanym już dobrami niebieskimi”. Te wymiary „tworzą jedną rzeczywistość złożoną, która zrasta się z pierwiastka Boskiego i ludzkiego”. Do istoty Kościoła należy to, że „jest on... ludzki i jednocześnie Boski, widzialny i wyposażony w dobra niewidzialne, żarliwy w działaniu i oddany kontemplacji, obecny w świecie, a jednak pielgrzymujący. Wszystkie te właściwości posiada w taki mianowicie sposób, że to, co ludzkie, jest podporządkowane Bożemu i skierowane do Bożego, widzialne do niewidzialnego, życie czynne do kontemplacji, a to, co doczesne – do miasta przyszłego, którego szukamy”.

Chrystus wypełnia i objawia w Kościele swoją własną tajemnicę jako cel zamysłu Bożego: „Wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie”. Św. Paweł nazywa „wielką tajemnicą” oblubieńcze zjednoczenie Chrystusa z Kościołem. Ponieważ Kościół jest zjednoczony z Chrystusem jako swoim Oblubieńcem, także on sam staje się tajemnicą. Kontemplując w nim tę tajemnicę, św. Paweł pisze: „Chrystus pośród was – nadzieja chwały”.

Taka komunia ludzi z Bogiem w Kościele przez miłość, która „nigdy nie ustaje”, jest celem, do którego dąży to wszystko, co jest w nim środkiem sakramentalnym, związanym z tym światem, którego przeznaczeniem jest przeminięcie. „Cała jego struktura jest całkowicie podporządkowana świętości członków Chrystusa. Świętość mierzy się według „wielkiej tajemnicy”, w której Oblubienica odpowiada darem miłości na dar Oblubieńca”. Maryja wyprzedza nas wszystkich „na drodze do świętości”, która jest tajemnicą Kościoła jako Oblubienicy bez „skazy czy zmarszczki”. Z tego powodu „wymiar maryjny Kościoła wyprzedza jego wymiar Piotrowy”.

Greckie słowo mysterion zostało przetłumaczone na język łaciński za pomocą dwóch pojęć: mysterium i sacramentum. W późniejszej interpretacji pojęcie sacramentum wyraża precyzyjniej widzialny znak ukrytej rzeczywistości zbawienia, wskazywanej przez pojęcie mysterium – tajemnica. W tym sensie sam Chrystus jest „Tajemnicą (Misterium) zbawienia”: „Nie ma innej Tajemnicy Boga niż Chrystus”. Zbawczym dziełem Jego świętego i uświęcającego człowieczeństwa jest sakrament zbawienia, który ujawnia się i działa w sakramentach Kościoła (są one nazywane przez Kościoły wschodnie także „świętymi misteriami”). Siedem sakramentów to znaki i narzędzia, za pośrednictwem których Duch Święty rozlewa łaskę Chrystusa-Głowy, w Kościele, który jest Jego Ciałem. Kościół posiada więc i rozdziela łaskę niewidzialną, którą oznacza. Właśnie w tym analogicznym sensie jest nazywany „sakramentem”.

„Kościół jest w Chrystusie jakby sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”. Bycie sakramentem wewnętrznego zjednoczenia ludzi z Bogiem jest pierwszym celem Kościoła. Ponieważ komunia między ludźmi opiera się na zjednoczeniu z Bogiem, Kościół jest także sakramentem jedności rodzaju ludzkiego. Taka jedność jest już w nim zapoczątkowana, ponieważ gromadzi on ludzi „z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków”; Kościół jest równocześnie „znakiem i narzędziem” pełnej realizacji tej jedności, która musi się jeszcze wypełnić.

Jako sakrament Kościół jest narzędziem Chrystusa. W Jego rękach jest „narzędziem Odkupienia wszystkich”, „powszechnym sakramentem zbawienia” , przez który Chrystus „ukazuje i zarazem realizuje tajemnicę miłości Boga do człowieka”. Kościół „jest widzialnym planem miłości Boga do człowieka” planem, który pragnie, „aby cały rodzaj ludzki utworzył jeden Lud Boży, zrósł się w jedno Ciało Chrystusa i scalił się w budowie jednej świątyni Ducha Świętego”.

Słowo „Kościół” oznacza „zwołanie”. Wskazuje ono na zgromadzenie tych, których Słowo Boże zwołuje, by utworzyli Lud Boży; karmieni Ciałem Chrystusa, sami stają się oni Ciałem Chrystusa.

Kościół jest równocześnie drogą i celem zamysłu Bożego: zapowiedziany w figurach w stworzeniu, przygotowany w Starym Przymierzu, założony przez słowa i czyny Jezusa Chrystusa, urzeczywistniony za pośrednictwem Jego odkupieńczego Krzyża i Jego Zmartwychwstania, został ukazany jako misterium zbawienia przez wylanie Ducha Świętego. Osiągnie swoje wypełnienie w chwale nieba jako zgromadzenie wszystkich odkupionych ziemi.

Kościół jest równocześnie widzialny i duchowy, jest społecznością hierarchiczną i Mistycznym Ciałem Chrystusa. Jest jeden”, utworzony z elementu ludzkiego i elementu Boskiego. To czyni go tajemnicą, którą może przyjąć tylko wiara.

Kościół jest na tym świecie sakramentem zbawienia, znakiem i narzędziem jedności Boga i ludzi

*****


Kościół: Tak nazywamy nasze domy modlitwy, w których gromadzi się wspólnota wierzących na Eucharystię. Tę samą nazwę nosi także miejscowa i powszechna wspólnota wierzących. Kierowana jest przez papieża, który Jest następcą św. Piotra Apostoła, i przez biskupów, którzy są następcami Apostołów. Początkowo stówo „kościół” oznaczało „należący do Pana”, czyli wskazywało wspólnotę tych, którzy zostali powołani przez Boga i gromadzą się jako Jego lud.

Pięćdziesiątnica: Dzień, w którym wspólnota żydowska obchodziła Święto Przymierza, które Bóg zawarł ze swoim ludem na górze Synaj. Kościół obchodzi w tym dniu jako swoją Pięćdziesiątnicę Uroczystość Zesłania Ducha Świętego dla przypomnienia Zesłania Ducha Świętego na wspólnotę pierwszych uczniów w Jerozolimie, Pięćdziesiąt dni po Wielkanocy.

Duch Święty działa nie tylko na początku Kościoła. On żyje w Kościele i można Go w Kościele doświadczyć. Dlatego Kościół może być tylko „jeden”. Ma bowiem jednego Pana, wyznaje jedną wiarę, opiera się na jednym chrzcie, tworzy jedno Ciało, które za sprawą jednego Ducha Świętego zmierza w kierunku jednej nadziei.

Jest rzeczą jasną, że we wspólnocie, do której należą rozmaici ludzie, mają miejsce dyskusje, a nawet spory: jedni trzymają się takiego nauczyciela, inni słuchają zaś innego. Jedni uważają za ważne żydowskie obyczaje i przyzwyczajenia, dla innych są one drugorzędne, a nawet obce. Niektórzy żyją w sposób radykalny nauką Jezusa i oddzielają się od innych. Wielość uzdolnień i zwyczajów jest bogactwem dla wspólnoty – dla całego Kościoła – jak długo chrześcijanie nie zapominają, że istnieje tylko jeden Pan, jedna wiara, jeden chrzest, jeden Bóg, który jest Ojcem wszystkich ludzi.

Cały Kościół cierpi, jeżeli poszczególni ludzie albo grupy wierzących sprzeczają się między sobą o naukę i sposób życia oraz dopuszczają do rozbicia wspólnoty. Jest rzeczą smutną kiedy pojedynczy wierni albo grupy wiernych zrywają ze wspólnotą, aby być „Kościołem” na swój sposób. Jest również rzeczą przykrą, kiedy Kościół musi wyłączyć ze swojej wspólnoty jednego ze swoich nauczycieli albo całą grupę z powodu ich błędnej wiary.

Ze względu na jedność i na miłość Jezusa Kościół nie może nigdy przestać szukać pojednania i prosić o przebaczenie z powodu własnych win i win innych. Inaczej Jezus prosiłby na darmo: „Proszę Cię, Ojcze, aby wszyscy stanowili jedno”.

Kościół nie jest święty sam z siebie, gdyż jedynie Bóg jest święty. On kocha Kościół: wspólnotę mężczyzn i kobiet, którzy wyznają Jego Syna, Jezusa Chrystusa jako Pana, głoszą Dobrą Nowinę o zbawieniu oraz świadczą o niej, jak potrafią, swoim życiem. Nie zawsze się to im w pełni udaje. Dlatego Kościół Jezusa Chrystusa jest także Kościołem grzeszników, wspólnotą ludzi, którzy chodzą błędnymi drogami, zdradzają miłość, łamią przymierze, dopuszczają i czynią zło. Jest wspólnotą ludzi, którzy potrzebują przebaczenia i miłosierdzia, którzy przebaczają innym i są miłosierni. Bóg uświęca Kościół, obciążony ludzką słabością i omylnością jego pasterzy i wiernych. Dlatego Kościół jest dla świata widocznym znakiem Jego świętości. Ponieważ Bóg go uświęca, może się przeciwstawić mocom tego świata. Nawet moce piekielne nie mogą go zwyciężyć.

Bóg nie jest podobny do człowieka. Jest zupełnie inny. Wyniesiony ponad wszystko, wszystkowiedzący, wszechmogący, wszędzie obecny. Jest ponad wszystko, co możemy o Nim powiedzieć, pomyśleć i wyobrazić sobie. Tę inność Boga, która jest tajemnicą Jego istoty, mamy na myśli, kiedy mówimy, że Bóg jest święty. Kościół ogłasza świętymi poszczególnych ludzi z powodu ich świadectwa dla Chrystusa. Święci, przede wszystkim Maryja, są dla nas wzorem i wstawiają się za nami do Boga.

„Kościół jest «święty»: jego twórcą jest najświętszy Bóg; Chrystus, Jego Oblubieniec, wydał się na ofiarę, aby go uświęcić; ożywia go Duch świętości. Chociaż obejmuje grzeszników, jest «nieskalany, choć złożony z grzeszników». Świętość Kościoła jaśnieje w świętych, a w Maryi już cały jest święty” (Katechizm Kościoła Katolickiego 867).

Jeden Bóg jest Bogiem wszystkich ludzi. Zwraca się do nich z miłością i chce, niezależnie od tego, kiedy i gdzie żyją doprowadzić ich do zbawienia, którego centrum stanowi On sam. Kościół Jezusa Chrystusa zachowuje dziedzictwo swego Pana i głosi Go jako nadzieję wszystkich ludzi. Jest on znakiem i zadatkiem jego zbawiającej miłości. Nie tylko dla tych, którzy zostali ochrzczeni w Kościele rzymskokatolickim, ale także dla wszystkich, którzy żyją pojednani z Bogiem. Także ludzie, którzy służą Bogu w innych wspólnotach wiary i religiach, a nawet ci, którzy nic o Bogu nie wiedzą, mają udział w Bożej miłości i nadziei, której gwarancję daje Jezus Chrystus. Wszyscy oni są przyporządkowani do jednego Kościoła Jezusa Chrystusa. Dlatego Kościół jest ze swojej istoty otwarty dla wszystkich, czyli katolicki.

Katolicki: To znaczy, że „Kościół jest «powszechny»: głosi całość wiary; nosi w sobie pełnię środków zbawienia i rozdziela je; jest posłany do wszystkich narodów; zwraca się do wszystkich ludzi; obejmuje wszystkie czasy. „Kościół ze swej natury jest misyjny»„ (II Sobór Watykański). „«Co się zaś tyczy tych ludzi, którzy będąc ochrzczeni noszą zaszczytne miano chrześcijan, ale nie wyznają całej wiary lub nie zachowują jedności wspólnoty pod zwierzchnictwem następcy Piotra, to Kościół wie, że jest z nimi związany z licznych powodów» (Lumen gentium 15). «Ci przecież, co wierzą w Chrystusa i otrzymali ważnie chrzest, pozostają w jakiejś, choć niedoskonałej wspólnocie ze społecznością Kościoła katolickiego”. Z Kościołami prawosławnymi wspólnota jest tak głęboka, że «niewiele jej brakuje, by osiągnęła pełnię dopuszczającą wspólne celebrowanie Eucharystii Pana» (Paweł VI, Przemówienie z dnia 14 grudnia 1975)” (Katechizm Kościoła Katolickiego 838).

Od początku swojej publicznej działalności Jezus powołuje uczniów, aby z Nim szli, buchali Jego słów i widzieli Jego czyny. Z ich grona wybiera dwunastu mężczyzn, aby stali się Jego świadkami, poczynając od chrztu w Jordanie a kończąc na Jego zmartwychwstaniu. Sam wysyła dwunastu Apostołów, aby zamiast Niego zanieśli Dobrą Nowinę i uzdrawiali tam, gdzie On sam pójść nie może.

Zmartwychwstały przekazał Piotrowi, jako pierwszemu wśród Apostołów, szczególną odpowiedzialność za Kościół. Dwunastu Apostołów to fundament Kościoła. Oni głoszą Ewangelię, bronią nauki Jezusa i zachowują, za sprawą Ducha Świętego, całą nienaruszoną prawdę.

Apostołowie przekazują swoje zadanie i posłannictwo innym. Długi szereg Biskupów Rzymu sięga poprzez nigdy nie przerwane następstwo od dzisiejszego papieża aż do św. Piotra. W łączności z biskupami, następcami Apostołów, papież prowadzi Kościół, jako następca św. Piotra, poprzez dzieje świata.

Słowo „Apostoł” oznacza „posłańca”, który mówi w imieniu tego, który go posyła. Liczba dwunastu Apostołów odpowiada dwunastu pokoleniom Izraela i oznacza w związku z tym, że Jezus zbiera nowy, ostateczny lud Boży. Kościół jest dlatego apostolski, że jego biskupi są bezpośrednimi następcami Apostołów.

*****


KKK 962 „Wierzymy we wspólnotę wszystkich wiernych chrześcijan, a mianowicie tych, którzy pielgrzymują na ziemi, zmarłych, którzy jeszcze oczyszczają się, oraz tych, którzy cieszą się już szczęściem nieba, i że wszyscy łączą się w jeden Kościół; wierzymy również, że w tej wspólnocie mamy zwróconą ku sobie miłość miłosiernego Boga i Jego świętych, którzy zawsze są gotowi na słuchanie naszych próśb” (Paweł VI).

KKK 946 Po wyznaniu wiary w „święty Kościół powszechny”, Symbol Apostolski dodaje „świętych obcowanie” (komunia świętych). Artykuł ten jest w pewnym sensie dalszym ciągiem poprzedniego: „Czymże jest Kościół, jak nie zgromadzeniem wszystkich świętych?”. Kościół jest właśnie komunią świętych.

KKK 947 „Skoro wszyscy wierzący tworzą jedno ciało, dobro jednego jest przekazywane innym)). Należy więc wierzyć, że istnieje w Kościele wspólnota dóbr. Najważniejszym członkiem jest jednak Chrystus, ponieważ On jest Głową)). Dlatego dobro Chrystusa jest przekazywane wszystkim członkom, a dokonuje się to przez sakramenty Kościoła” (Św. Tomasz z Akwinu). „Jedność Ducha Świętego, który ożywia Kościół i nim kieruje, sprawia, że wszystko to, co Kościół posiada, jest wspólne tym, którzy do niego należą”.

KKK 948 Pojęcie „komunia świętych” ma więc dwa znaczenia, ściśle ze sobą powiązane: „komunia w rzeczach świętych (sancta)” i „komunia między osobami świętymi (sancti)”. Sancta sanctis! – „To, co święte, dla tych, którzy są święci” – taką aklamację wypowiada celebrans w większości liturgii wschodnich w czasie podniesienia świętych Darów przed udzieleniem Komunii. Wierni (sancti) są karmieni Ciałem i Krwią Chrystusa (sancta), by wzrastać w komunii Ducha Świętego (Koinonia) i przekazywać ją światu.

KKK 949 Uczniowie w pierwotnej wspólnocie w Jerozolimie „trwali w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” Komunia wiary. Wiara wiernych jest wiarą Kościoła otrzymaną od Apostołów; jest skarbem życia, który się pomnaża, gdy jest rozdzielany.

KKK 950 Komunia sakramentów. „Owoc wszystkich sakramentów należy do wszystkich wiernych, którzy przez pośrednictwo tych samych sakramentów, będących również tajemniczymi arteriami, zostają zjednoczeni z Chrystusem i wszczepieni w Niego. Przede wszystkim chrzest jest jakby bramą, przez którą wchodzi się do Kościoła, i więzią jedności. Komunia świętych jest komunią sakramentów. Pojęcie komunii może być stosowane do każdego z nich, ponieważ każdy z nich jednoczy nas z Bogiem. Pojęcie to jest właściwe Eucharystii bardziej niż innym sakramentom, ponieważ przede wszystkim ona urzeczywistnia tę komunię”.

KKK 951 Komunia charyzmatów. We wspólnocie Kościoła Duch Święty „rozdziela między wiernych wszystkich stanów)). szczególne łaski” w celu budowania Kościoła (Sobór Watykański II). „Wszystkim objawia się Duch dla wspólnego dobra”.

KKK 952 „Wszystko mieli wspólne”. „Wszystko, co posiada prawdziwy chrześcijanin, powinien traktować jako dobro, które ma wspólne z innymi, oraz zawsze powinien być gotowy i chętny przyjść z pomocą najbardziej potrzebującym”. Chrześcijanin jest zarządcą dóbr Pana.

KKK 953 Komunia miłości. „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie”. „Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami”. „Miłość nie szuka swego”. Najmniejszy nasz czyn spełniony w miłości przynosi korzyść wszystkim, w solidarności z wszystkimi ludźmi, żywymi czy zmarłymi, która opiera się na komunii świętych. Każdy grzech szkodzi tej komunii.

KKK 954 Trzy stany w Kościele. „Dopóki Pan nie przyjdzie w majestacie swoim, a wraz z Nim wszyscy aniołowie, dopóki po zniszczeniu śmierci wszystko nie zostanie Mu poddane, jedni spośród Jego uczniów pielgrzymują na ziemi, inni, dokonawszy żywota, poddają się oczyszczeniu, jeszcze inni zażywają chwały, widząc «wyraźnie samego Boga troistego i jedynego, jako jest»„ (Sobór Watykański II). Wszyscy jednak, w różnym stopniu i w rozmaity sposób, złączeni jesteśmy wzajemnie w tej samej miłości Boga i bliźniego i ten sam hymn chwały śpiewamy Bogu naszemu. Wszyscy bowiem, którzy należą do Chrystusa, mając Jego Ducha, zrastają się w jeden Kościół i zespalają się wzajemnie ze sobą w Chrystusie (Sobór Watykański II).

KKK 955 „Łączność pielgrzymów z braćmi, którzy zasnęli w pokoju Chrystusowym, bynajmniej nie ustaje; przeciwnie, według nieustannej wiary Kościoła umacnia się jeszcze dzięki wzajemnemu udzielaniu sobie dóbr duchowych” (Sobór Watykański II).

KKK 956 Wstawiennictwo świętych. „Ponieważ mieszkańcy nieba, będąc głębiej zjednoczeni z Chrystusem, jeszcze mocniej utwierdzają cały Kościół w świętości, nieustannie wstawiają się za nas u Ojca, ofiarując Mu zasługi, które przez jedynego Pośrednika między Bogiem i ludźmi, Jezusa Chrystusa, zdobyli na ziemi. Ich przeto troska braterska wspomaga wydatnie słabość naszą” (Sobór Watykański II). Nie płaczcie, będziecie mieli ze mnie większy pożytek i będę wam skuteczniej pomagał niż za życia (Św. Dominik). Przejdę do mojego nieba, by czynić dobrze na ziemi (Św. Teresa od Dzieciątka Jezus).

KKK 957 Komunia ze świętymi. „Nie tylko jednak ze względu na sam ich przykład czcimy pamięć mieszkańców nieba, ale bardziej jeszcze dlatego, żeby umacniała się jedność całego Kościoła w Duchu przez praktykowanie braterskiej miłości. Bo jak wzajemna łączność chrześcijańska między pielgrzymami prowadzi nas bliżej Chrystusa, tak obcowanie ze świętymi łączy nas z Chrystusem, z którego, niby ze Źródła i Głowy, wypływa wszelka łaska i życie Ludu Bożego” (Sobór Watykański II). Składamy hołd (Chrystusowi) w naszej adoracji, gdyż jest Synem Bożym, męczenników zaś kochamy jako uczniów i naśladowców Pana, a to jest rzeczą słuszną, gdyż w niezrównanym stopniu oddali się oni na służbę swojemu Królowi i Mistrzowi. Obyśmy również i my mogli stać się ich towarzyszami i współuczniami (Św. Polikarp).

KKK 958 Komunia ze zmarłymi. „Uznając w pełni tę wspólnotę całego Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa, Kościół pielgrzymów od zarania religii chrześcijańskiej czcił z wielkim pietyzmem pamięć zmarłych, a «ponieważ święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów uwolnieni», także modły za nich ofiarowywał” (Sobór Watykański II). Nasza modlitwa za zmarłych nie tylko może im pomóc, lecz także sprawia, że staje się skuteczne ich wstawiennictwo za nami.

KKK 959 W jednej rodzinie Bożej. „Wszyscy, którzy jesteśmy synami Bożymi i stanowimy jedną rodzinę w Chrystusie, gdy łączymy się ze sobą we wzajemnej miłości i w jednej chwale Trójcy Przenajświętszej, odpowiadamy najgłębszemu powołaniu Kościoła” (Sobór Watykański II).

*****


Wyznajemy: Wierzę w święty Kościół powszechny, świętych obcowanie... O czym jednak właściwie mówimy, kiedy wypowiadamy słowo „święty” w odniesieniu do Kościoła? W okresie pojubileuszowego „oczyszczania pamięci” oraz odkrywania kolejnych „czarnych kart Kościoła” pytanie to wydaje się szczególnie palące. Tym bardziej iż niektórzy zdają się twierdzić, że prawda o Kościele tkwi nie tyle w wyimaginowanej świętości tegoż Kościoła, ile raczej w jego permanentnej grzeszności.

*****


Grzech w Kościele widoczny jest aż nadto od samych jego początków. Już Paweł apostoł ze smutkiem pisał do chrześcijan w Koryncie: Słyszy się powszechnie o rozpuście między wami, i to o takiej rozpuście, jaka się nie zdarza nawet wśród pogan, że ktoś żyje z żoną swego ojca. A wy unieśliście się pychą, zamiast z ubolewaniem żądać, by usunięto spośród was tego, który się dopuścił wspomnianego czynu. Trzeba zauważyć, że usunięcie grzesznika ze wspólnoty jest wydaniem go — jak mówi św. Paweł — szatanowi na zatracenie ciała, lecz ku ratunkowi jego ducha w dzień Pana Jezusa. A zatem jakakolwiek kościelna kara ma na celu nie potępienie człowieka, ale jego zbawienie.

*****


Pierwsze wspólnoty chrześcijan żyły w pewnym rozdarciu między świadomością wielkości i świętości powołania uczniów Chrystusa a gorszącą rzeczywistością grzechu. W Liście do Efezjan czytamy, że Jezus Chrystus umiłował i oczyścił Kościół, aby był on chwalebny, nie mający skazy, święty i nieskalany. W 1 Liście św. Jana znajdujemy przekonanie, że ten, kto raz nawrócił się i przyjął Jezusa za Zbawiciela, nie powinien grzeszyć: Każdy, kto narodził się z Boga, nie grzeszy, gdyż trwa w nim nasienie Boże; taki nie może grzeszyć, bo się narodził z Boga. Z drugiej jednak strony czytamy: Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy. Ktoś powiedział, że życie to sztuka przeżywania napięć. Okazuje się, że życie Ewangelią jest od początku sztuką przeżywania napięcia między rozczarowaniem i słabością a uniesieniem i doświadczeniem mocy Bożej łaski. Nie jest to łatwe, dlatego wielu takich, którzy wybrali zgorszony rzeczywistością nieludzki rygoryzm albo — na odwrót — wyniosłe, graniczące ze ślepotą lub cynizmem, eklezjalne samozadowolenie.

*****


Kościół wskazywał nieustannie na ideał, wzywał do doskonałości, ale jednocześnie bronił prawdy, że należą do niego również, jeśli nie przede wszystkim, grzesznicy. Pomiędzy autentyzmem życia Ewangelią a zaprzaństwem i głupotą wciąż rozbrzmiewa przypowieść o chwaście i pszenicy, a także słowa Jezusa: Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa.... Ponadto ostateczny sąd miłosierdzia, a więc i potępienia jako negatywnego warunku możliwości miłosierdzia, przynależy tylko Bogu. Dlatego też Kościół beatyfikuje i kanonizuje niektórych wiernych, ale nigdy oficjalnie nie ogłasza, że ktoś na pewno został potępiony. Kościół nie skazuje nikogo na piekło, chociaż rozeznaje dobro i zło, gromi grzech i wzywa do nawrócenia. II Sobór Watykański przypomina nam, że podczas gdy Chrystus „święty, niewinny, niepokalany”,, nie znał grzechu (... ), Kościół obejmujący w łonie swoim grzeszników, święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie swoje („Lumen gentium”).

*****


Spojrzenie na trudną historię Kościoła i na jego zmaganie się z grzechem nie powinno prowadzić nas do kwitowania dzisiejszych ciemnych stron Kościoła stwierdzeniem: To nic nowego. Zawsze tak było. Nie ma się czym przejmować. Zła nie wolno banalizować ani przyzwyczajać się do niego. Wręcz przeciwnie, kiedy patrzymy na różnego rodzaju bolesne i gorszące sytuacje, winniśmy przypominać sobie słowa Jezusa: Ten rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem. Zauważmy jednak, że wezwanie do modlitwy może być nadużywane, mianowicie wówczas, kiedy oznacza ni mniej, ni więcej, ale reprymendę w stylu: Módlcie się, a nie dyskutujcie, ani nie zadawajcie trudnych pytań. Istnienie różnych form zła w Kościele nasuwa pytania, od których uciekać nie wolno.

Trzeba pytać np. o to, czym właściwie jest Kościół? Od odpowiedzi na to fundamentalne pytanie zależy bowiem nasza wiara w tenże Kościół w sytuacji zgorszenia spowodowanego postawą ludzi Kościoła. Wydaje się, że dość rozpowszechniona jest swego rodzaju pogańska wizja religii, w której kasta świętych kapłanów prowadzi nieoświecony i grzeszny lud ku Bogu. Pogaństwo polega m.in. właśnie na tym, że człowiek w poczuciu własnej słabości i grzeszności buduje świątynie, ołtarze i ustanawia kapłanów, którzy mają przez sprawowanie kultu zapewnić ludowi boską przychylność. Jeśli ktoś ma taką wizję Kościoła, to w przypadku zgorszenia kapłanem dochodzi do zburzenia podstaw jego religijności. Człowiek o pogańskim typie religijności traci w tej sytuacji punkt oparcia. Chrześcijańska wizja Kościoła jest jednak zupełnie inna: to wspólnota (lud zwołany przez Boga), w której — co prawda — poszczególni członkowie mają różne funkcje i zadania, ale wszyscy są grzesznikami mającymi jednego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Nie chciejcie, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus — czytamy w Ewangelii Mateusza. Ten, kto wie, iż jedynym Kapłanem i Nauczycielem jest Pan Jezus, w obliczu słabości ludzi Kościoła nie odejdzie zgorszony, ale będzie umiał realizować Chrystusowe wezwanie: Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich (faryzeuszów i uczonych w Piśmie) nie naśladujcie.

*****


Rzeczywistość grzechu w Kościele każe nam wciąż na nowo podejmować pytanie o to, co znaczy: kochać Matkę Kościół. O Matce źle się nie mówi — podkreślają niektórzy. Pojawia się tu jednak niebezpieczeństwo mylenia dobra Kościoła z interesem poszczególnych grup, środowisk czy też pojedynczych osób. Tymczasem sytuacja czasami wymaga mocnego, prorockiego wskazania na zło obecne w samym Kościele. Miłość do rodzącego się Kościoła nie przeszkodziła pierwszym chrześcijanom opowiadać o zdradzie i samobójczej śmierci apostoła Judasza, czy też o zaparciu się Piotra. Ta przykra dla chrześcijan prawda stała się częścią Pisma Świętego i w ten sposób dotarła do nas. Ewangeliści pokazują w ten sposób, że miłość Kościoła nie może oznaczać udawania i mataczenia w obliczu zła, dotykającego Kościół od wewnątrz. Miłość ta nie ma nic wspólnego ze złą solidarnością, która każe za cenę kolejnych kompromisów i paktów bronić tzw. swoich.

*****


Dziś, w epoce mediów, bardziej niż kiedykolwiek sprawdzają się ewangeliczne słowa: Nie ma nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Ostrym prawom medialnej transparencji poddane są w demokratycznym świecie wszystkie instytucje. Nie ma powodów, aby instytucja Kościoła rościła sobie prawo do wyjątkowego statusu nietykalności. Co więcej, domaganie się takiego statusu czyniłoby proroczą misję Kościoła niewiarygodną. Ktoś mógłby wtedy przypomnieć słowa: Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. Słowa te odnoszą się zarówno do poszczególnych osób, jak i do struktur oraz instytucji. Niekiedy bowiem dzieje się tak, że suma indywidualnych złych wyborów przekształca się w zło strukturalne. Słabość ludzi owocuje trwałą niewydolnością i zakłamaniem struktur, które z kolei stają się narzędziem deformowania jednostek. Biblia pełna jest proroczego oburzenia złem skostniałych religijnych struktur. Zauważmy, że Jezus zostaje skazany na śmierć w wyniku konfliktu ze skorumpowanymi strukturami religii żydowskiej. Przysłowiowe prowadzanie Jezusa „od Annasza do Kajfasza” jest symbolem ich zła. Knowaniom i niejasnym powiązaniom przywódców religijnych Jezus przeciwstawia prawdę i jawność swojej nauki. Miłość Chrystusa do narodu żydowskiego, do żydowskiej religii i tradycji, przywiodła Go do otwartego konfliktu z ludźmi dzierżącymi religijną i polityczną władzę. Ostatecznie Jezus oddał życie za swój naród. Z tej śmierci, z przebitego włócznią boku narodził się Kościół, święty Kościół grzeszników.

*****


Na czym polega świętość wciąż potrzebującego oczyszczenia Kościoła grzeszników? Przede wszystkim na tym, że Chrystus umiłował Kościół i jest jego Głową. Jan Paweł II pisze: Wyznawać wiarę w Kościół jako święty znaczy wskazywać jego oblicze Oblubienicy Chrystusa, dla której On złożył w ofierze samego siebie właśnie po to, aby ją uświęcić („Novo millennio ineunte”). Dlatego też, podejmując wysiłek oczyszczania pamięci, wyznania grzechów i pokuty, Kościół unika formuł, w których jako taki zostałby uznany za sprawcę zła. Nie przepraszamy za Kościół, który jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, gdyż oznaczałoby to, że przepraszamy również za Jezusa. Winniśmy natomiast uznać i wyznać zło wyrządzone przez członków Kościoła, którzy — choć mieli imię Boga na ustach — szli w całkiem przeciwną stronę niż Duch, prowadzący swój Kościół do całej prawdy. Jeśli ktokolwiek mógłby przepraszać za Kościół jako taki, to jest to jedynie sam Jezus Chrystus, który — w pewnym sensie — takiego właśnie aktu dokonał. Stało się to na krzyżu: Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.

*****


Kiedy mówimy o Kościele jako wspólnocie świętych, nie chcemy przypisać katolikom jakichś szczególnych kwalifikacji moralnych, odróżniających ich zdecydowanie od niekatolików. Wskazujemy wówczas raczej na to, że jako wierzący współuczestniczymy w tym, co święte. Jesteśmy wspólnotą świętych, bo otrzymaliśmy sakrament chrztu świętego, który wymagał od nas i od naszych rodziców nie tyle moralnej doskonałości, ile wiary w łaskę przychodzącą od świętego Boga. Jesteśmy wspólnotą świętych, ponieważ uczestniczymy w świętej Eucharystii. Niektórzy konstatują, że przecież można być uczciwym człowiekiem i nie chodzić do kościoła, że niekiedy niewierzący postępują lepiej od wierzących. To prawda, ale przecież korzystamy z sakramentów nie dlatego, że jesteśmy godni Boga, ale dlatego, że jesteśmy Jego głodni. Uczestniczę we mszy św. nie dlatego, że sam jestem święty, ale po to, aby święty Bóg mnie uświęcał. Nazywamy się świętym Kościołem również dlatego, że doświadczamy przekraczającej granice czasu i przestrzeni wspólnoty z apostołami, Maryją, męczennikami, wyznawcami, doktorami Kościoła i z aniołami. Łączność pielgrzymów z braćmi, którzy zasnęli w pokoju Chrystusowym, bynajmniej nie ustaje — poucza nas Sobór — przeciwnie, według nieustannej wiary Kościoła umacnia się jeszcze dzięki wzajemnemu udzielaniu sobie dóbr duchowych.

*****


Aby dostrzec świętość Kościoła, trzeba mieć wiarę. Bez niej trudno mówić, że Głową Kościoła jest Chrystus zmartwychwstały, że sakramenty są święte, ponieważ w nich Bóg obdarza nas swoją świętą łaską, albo że istnieje jakaś realna wspólnota między tymi, którzy są w niebie, i tymi, którzy jeszcze w drodze. Dlatego potrzeba świętości, która byłaby czytelnym znakiem nawet dla tego, kto nie ma wiary. Taka świętość jest darem i zadaniem bardziej dla wspólnot niż jednostek. Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował, tak jak Mnie umiłowałeś, modlił się Jezus za przyszły Kościół. Jeśli dzisiaj świat nie rozpoznaje w Jezusie Zbawiciela i nie przyjmuje Ewangelii, to głównie dlatego, że nie widzi wspólnot, które świadczyłyby o tym, że bezinteresowna jedność w miłości jest możliwa. Jeśli jednak brak świętych wspólnot, Bóg działa przez święte jednostki, przy czym te jednostki to nie tylko duchowni i osoby zakonne.

*****


II Sobór Watykański nie podjął nauki o dwóch drogach w Kościele: tej zwyczajnej, dobrej dla świeckich, a polegającej na jako takim zachowywaniu Dekalogu, oraz tej szczególnej, dostępnej dla wybrańców, którzy mieliby dostęp do prawdziwej świętości na drodze praktykowania rad ewangelicznych. W zamian Sobór przypomniał prawdę o powszechnym powołaniu do świętości. W liście „Novo millennio ineunte”, który jest swoistym testamentem Jana Pawła II dla katolików na XXI w., papież wskazuje na ideę świętości jako nadrzędną dla życia i działalności Kościoła. Zauważa, że zadać katechumenowi pytanie: „Czy chcesz przyjąć chrzest?” znaczy zapytać go zarazem: „Czy chcesz zostać świętym?” Znaczy postawić na jego drodze radykalizm Kazania na Górze: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski”.

Problem polega jednak na tym, że coś niedobrego stało się z samym słowem „świętość”. Dla wielu perspektywa świętości wydaje się albo mało atrakcyjna, albo wręcz zagrażająca ludzkiemu szczęściu. Podziwiamy świętych, tych kanonizowanych i tych, którzy żyją pośród nas, ale słowa o naszym własnym powołaniu do świętości napełniają nas niejednokrotnie lękiem lub nudą. Zła hagiografia stworzyła nieciekawy dla współczesnego człowieka obraz świętego, który snuje się po świecie ze wzrokiem utkwionym w chmurach. „Świętość” kojarzy nam się z pełną samozaparcia rezygnacją ze spontanicznych reakcji i radości tego świata, z poddaniem się jakiemuś ascetycznemu systemowi, w którym jest miejsce tylko na ślepe posłuszeństwo nakazom i zakazom oraz woluntarystyczny wysiłek. Owocem takiej wykoślawionej idei świętości jest z jednej strony zalęknienie, a z drugiej religijne znudzenie. A są to grzechy, które dziś najbardziej niszczą Kościół. Zalękniony chrześcijanin buduje wokół siebie mury, poza którymi znajdują się niegodziwcy, albo stara się przypodobać wszystkim, myląc otwartość na innych z miałkością własnych przekonań. Znudzony zaś chrześcijanin to taki, który sam nie ma pojęcia, dlaczego uważa się jeszcze za chrześcijanina. Natomiast święty chrześcijanin to ktoś zupełnie inny.

*****


Jak nie stracić ekscytującej wiary w ewangeliczny ideał świętości osobistej oraz świętości Kościoła, a z drugiej strony, być autentycznie, bez lęku, świadomym tego, że Kościół wciąż potrzebuje oczyszczenia? Odpowiedzi winniśmy poszukiwać, patrząc na Ukrzyżowanego. Wzajemne zaplątanie świętości i grzechu widać właśnie na krzyżu. Dziś bardzo łatwo przychodzi nam mówić o świętym krzyżu. Ale przecież ci, którzy 2000 lat temu stali pod Jezusowym krzyżem, nie dostrzegali świętości. Wręcz przeciwnie, widzieli umęczonego, umierającego człowieka na drzewie hańby. Dlatego Paweł apostoł stwierdza, że Chrystus ukrzyżowany jest dla Żydów zgorszeniem, a dla pogan głupstwem.

Wiszący na krzyżu Jezus pierwszy mógł zwątpić w sens swojej misji... Zwątpieniu i zgorszeniu mogłaby poddać się Maryja, której ufne „fiat” zdawało się w tej sytuacji jakimś nieporozumieniem. Nie było wszak oczywiste, że krzyż Jej Syna jest świętym krzyżem. Raczej jawił się on jako nieświęty dowód triumfu niesprawiedliwości. A jednak ostatnimi słowami Chrystusa nie była skarga: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?, ale najwyższy akt ufności: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Historia zbawienia, która znalazła swoje zwieńczenie w Jezusie Chrystusie, choć pełna ludzkich grzechów i złości, ostatecznie okazała się historią świętą, tak jak święty był blask Zmartwychwstałego i ogień Pięćdziesiątnicy.

*****


Wyznanie wiary w „święty Kościół powszechny” łączy się z wyznaniem wiary w „świętych obcowanie”. Kościół jest ojczyzną tych, którzy przez Jezusa Chrystusa mają uczestnictwo w tym, co święte: w Sakramencie Ciała i Krwi Pańskiej, w przebaczeniu grzechów, w miłości Boga do człowieka. Kościół przekazuje wiarę; mocą Jezusa Chrystusa udziela sakramentów i w ten sposób tworzy „wspólnotę świętych”.

„Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym”. Św. Piotr kieruje te podniosłe słowa do swojej wspólnoty, w której żyją ludzie, którzy wiedzą że są grzeszni przed Bogiem i przed ludźmi. Dodaje im odwagi, aby się stali tym, do czego Bóg ich wzywa. Do świętego ludu Bożego należą nie tylko ci, którzy żyją w tym samym czasie jako widzialny Kościół. Do ludu Bożego należą także ci zmarli, którzy są jeszcze w drodze do pełnej wspólnoty z Bogiem i liczni zbawieni, którzy oglądają Go twarzą w twarz.



Liczba wyświetleń strony: 10663950 * Liczba gości online: 35 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-19
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC