MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion; zstąpił do piekieł



Piłat nie był zręcznym politykiem. Zaraz po objęciu w 26 r. urzędowania wniósł do Jerozolimy godła wojskowe z wizerunkiem cesarza, co obrażało uczucia religijne Żydów. Na skutek skargi zaniesionej do Rzymu zmuszony był do cofnięcia tej decyzji. Pewny siebie, dawał odczuć swoją władzę. Był znienawidzony przez Żydów. Po zabraniu funduszy świątyni na budowę akweduktu znów stłumił krwawo manifestację. Gdy w 29 r. kazał wybić monety ozdobione insygniami kultu boskiego, oddawanego cesarzowi, także musiał się wycofać. Kilka miesięcy przed procesem Jezusa jego protektor w Rzymie, antysemita senator Sejan, stracił zaufanie cesarza i poniósł śmierć.

Piłat bał się, aby na skutek ciągle zanoszonych na niego skarg nie odwołano go ze stanowiska. Byłby zgubiony, gdyby oskarżono go, że tolerował kogoś, kto czynił się królem. Arcykapłani dali mu wyraźnie do zrozumienia, że uczynią to, jeżeli nie zatwierdzi wydanego przez Sanhedryn wyroku na Jezusa. Piłat łatwo nie uległ. Jest oczywiste, że od dawna interesował się działalnością, wpływem Jezusa na Jego rodaków. To należało do jego obowiązków. Daleki był jednak od wkraczania w bieg wydarzeń, dopóki nie nabierały one szerszego wymiaru politycznego. Przeciwnicy Jezusa umiejętnie ten aspekt przed nim wyolbrzymiali. Od dawna przecież usiłowali wmanewrować Jezusa w konflikt z Rzymianami. Jezus okazał się niezmiernie rozważny. Kiedyś na podchwytliwe pytanie o to, czy należy płacić podatek Cezarowi, odpowiedział pytaniem o to, czyj wizerunek wyryty jest na denarze, a potem dodał: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Łk 20, 25). Niewątpliwie o tej odpowiedzi Rabbiego z Nazaretu doniesiono Piłatowi. Tym bardziej więc teraz nie widział potrzeby ingerencji w wydarzenia, które dotyczyły religijnych sporów podbitego narodu.

Rzymianie we wszystkich krajach przyłączonych do swego imperium ingerencji takich unikali. Z Izraelitami musieli postępować nader ostrożnie, o czym Piłat przekonał się już nieraz, kiedy w obronie swych praw wszczynali krwawe rozruchy. Od początku więc zaprezentował neutralne stanowisko rzymskiej administracji względem oskarżeń wniesionych przeciwko oskarżonemu. Przejrzał sprytną grę arcykapłanów. Poproszono go o zatwierdzenie skazującego Jezusa na śmierć wyroku Wysokiej Rady Żydowskiej. Nie podano jednak faktycznego powodu wydania tego wyroku, wiedząc, że Rzymianin by go nie zaaprobował. Oskarżano więc Jezusa przed nim o to, że sieje niepokój, ogłaszając siebie królem Izraela. Przedłożone racje za zatwierdzeniem skazującego wyroku Wysokiej Rady Żydowskiej nie przekonywały Piłata. Był skłonny Więźnia uwolnić. Podkreślają to wszyscy Ewangeliści. Także jego małżonka wstawiła się za Jezusem.

Gertruda von le Fort w powieści „Żona Piłata” opowiada, że Klaudia Prokula słyszała we śnie, jak przez wszystkie wieki we wszystkich językach ogłaszać się będzie: „Umęczon pod Ponckim Piłatem”. Dlatego prosiła męża, by trzymał się z dala od tej sprawy. Orygenes przekazał, że została chrześcijanką. Arcykapłani jednak obstawali przy żądaniach. Ich twarze były zacięte. Wreszcie, szantażem, zmusili go do zajęcia stanowiska względem tego Nauczyciela-Cudotwórcy, który ogłosił się królem Izraela. Zasiadł więc na litostratos, urzędowym krześle, i rozpoczął przesłuchanie. Jezus, zapytany przez Piłata o to, czy uważa się za króla Żydów, nie zaprzeczył, ale jednocześnie ukazał taki wymiar swego panowania, którym Piłat nie okazał zainteresowania. „Kto szuka prawdy, słucha Mego głosu” (por. J 18, 37). Tym bardziej szukał powodu, by uwolnić Jezusa. Zauważył możliwość uwolnienia się od decyzji w tej sprawie przez odesłanie Oskarżonego do Heroda, tetrarchy Galilei, którego Jezus był formalnie poddanym. Tym bardziej że tetrarcha akurat przebywał w Jerozolimie. Herod jednak był chytrym lisem. Odesłał Piłatowi Oskarżonego, odziawszy go w strój dla obłąkanych. Piłat docenił ten gest zazwyczaj nieżyczliwego sobie władcy. Tym bardziej więc starał się Jezusa uwolnić. Nie przewidział jednak reakcji tłumu, który niedawno wiwatował na cześć Jezusa, a obecnie domagał się Jego śmierci. „Wypuść Barabasza, a Jego ukrzyżuj” (por. Łk 23, 18). W końcu uległ jednak szantażowi. Bał się kolejnego konfliktu z arcykapłanami. Wyrok zatwierdził, ale jednocześnie oświadczył publicznie, że w Oskarżonym nie znajduje żadnej winy i swe oświadczenie potwierdził gestem umycia rąk, który oznaczał odsunięcie od siebie odpowiedzialności za tę śmierć.

To była jego przegrana, jego pomyłka, jego udział w nieprawości, w grzechu tych, którzy w imię swoich fałszywych wyobrażeń o Mesjaszu, odrzucili Tego, który nim był. Piłat przeszedł do historii jako ten, który skazał Jezusa na ukrzyżowanie. Pokazał jednak, że bynajmniej nie będzie bezsilnym pionkiem w rękach arcykapłanów. Na tabliczce z tytułem winy Skazańca polecił umieścić pogardliwy napis: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski” (J 19, 19). A kiedy arcykapłani zażądali zmiany tego napisu, stanowczo oświadczył: „Com napisał – napisałem!”. Przychylił się także do prośby Józefa z Arymatei i wydał mu Ciało Skazańca, pozwalając na Jego pogrzeb. Nie chciał jednak przeciągać struny i kiedy arcykapłani zwrócili się do niego o opieczętowanie i postawienie straży przy grobie „tego zwodziciela, który zapowiadał swoje zmartwychwstanie”, zgodził się na wszystko, myśląc: Tylko wśród Żydów rzymski prokurator musi narażać na pośmiewisko żołnierzy, którym każe pilnować zmarłego, aby nie wyszedł z grobu. A kiedy wydawało mu się, że wszystko załatwił poprawnie i spokojnie odetchnął, okazało się, że problem Jezusa nie tylko nie przestał istnieć, ale tak naprawdę dopiero się rozpoczął. Nie wiemy, jakie wrażenie sprawiły na nim wiadomości o zmartwychwstaniu Jezusa. Musiały niewątpliwie do niego docierać.

Pełnił swój urząd jeszcze przez 5 lat. Na pewno nie zdawał sobie sprawy z tego, że został zamieszany w jedno z największych wydarzeń w historii ludzkości – w wydarzenie, które zaczęło zmieniać oblicze duchowe rzymskiego imperium. Już za kilkanaście dziesięcioleci okaże się, że to Jezus z Nazaretu, którego polecił ukrzyżować, jest faktycznym władcą dusz obywateli tego imperium. Gdyby miał świadomość, że jego udział w tej sprawie będzie miał wymiar historyczny, na pewno rozegrałby proces inaczej. Piłat został odwołany z urzędu, kiedy zdławił bunt Samarytan na górze Garizim, pozostawiając na placu setki zabitych. Samarytanie wnieśli skargę do legata w Syrii. Viteliusz przybył do Jerozolimy na święto Paschy w 38 r. i zaczął od tego, że usunął Kajfasza, a potem Piłata odesłał do Rzymu, aby się usprawiedliwił przed Tyberiuszem. Dwa lata później taki sam los spotka Heroda Antypasa, zesłanego na wygnanie do Lyonu. W IV wieku Euzebiusz podaje nam następującą informację o śmierci Piłata: „Otóż za rządów Gajusza tak wielkie dotknęły Piłata nieszczęścia, że musiał targnąć się na własne życie i stać się własnym katem tak, iż w krótkim czasie jak najsłuszniej spadła na niego zemsta Boska. Opowiadają o tym pisarze greccy...”. Według apokryficznej Ewangelii Nikodema, Tyberiusz nakazał aresztować Piłata i przywieźć do Rzymu, gdzie przesłuchiwał go wobec senatu. Choć Piłat winą obciążał Żydów, został skazany na ścięcie. Wyrok wykonano. Według innego apokryfu, Piłat przywieziony do Rzymu popełnił samobójstwo. Jego zwłoki wrzucono do Tybru, ale ponieważ złe duchy sprowadzały na okolice gwałtowne burze i nawałnice gradowe, wywieziono je do Vienne (niedaleko Lyonu) i wrzucono do Rodanu. Skoro jednak złowieszcze zjawiska atmosferyczne nawiedziły i tę okolicę, przewieziono je w okolice Lozanny. Tutaj nadal żywioły nękały mieszkańców, więc wywieziono je w dalekie góry i wrzucono do jeziora w pobliżu dzisiejszej Luzerny. Jeden ze szczytów (2130 m) nad Jeziorem Czterech Kantonów nazywa się Piłat (Pilatus).

*****


Czasami zapominamy lub nie jesteśmy świadomi najbardziej podstawowych prawd dotyczących naszej wiary. Jedną z takich prawd, bardzo ważnych prawd, to jest kwestia dlaczego został ukrzyżowany Zbawiciel. Dlaczego Jezus został ukrzyżowany? Niejednokrotnie w historii padały różne odpowiedzi: właśnie dlatego że był bezkompromisowy, że był rewolucjonistą, że walczył z zastanym jakimś bałaganem, że umiał się zbuntować przeciwko strukturom zła, grzechu, przemocy, niesprawiedliwości. Ale najgłębszy powód, dla którego został ukrzyżowany Chrystus, podany jest dzisiaj w Ewangelii i warto go wychwycić. Mianowicie czynił siebie równym Bogu – to dlatego Jezus został ukrzyżowany. Dlatego że dla przywódców Izraela to było największe bluźnierstwo, że człowiek którego widzieli, człowiek – nawet jeśli był niezwykły, nawet jeśli był świątobliwy – czyni siebie równym Bogu, jest bluźniercą. Zdajemy sobie sprawę jak bardzo to się w głowie nie mieści ludziom, również ludziom religijnym, że Bóg mógł stać się człowiekiem. Jeżeli przyjmujemy to jako normalną sprawę, jeżeli wyznajemy to bez drżenia: wierzę w Boga, który stał się człowiekiem, przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem – to sobie zdajemy sprawę, że dopadła nas rutyna, bo jest to najbardziej niezwykłe wydarzenie, jakie dokonało się w historii tego świata.

*****


Słyszymy często chrześcijan, mówiących: „Żydzi zabili nam naszego Pana Jezusa”. Ewangelia według św. Jana podaje nam, że Żydzi powiedzieli do Piłata: „Nam się nie godzi zabijać nikogo” i oddali Jezusa Chrystusa w ręce Piłata, reprezentującego Rzym pogański. A wykonanie wyroku powierzone zostało żołnierzom pogańskim, którzy z setnikiem na czele dokonali zabicia Pana Jezusa Chrystusa. Czytamy także, że Herod król żydowski, stali się z Piłatem przyjaciółmi, przy okazji sądzenia Pana Jezusa, pomimo iż przedtem żyli w nieprzyjaźni . W zabiciu Pana Jezusa Chrystusa, brali udział i Żydzi i poganie. A w końcu trzeba powiedzieć, że istotną przyczyną (a nie narzędziem) śmierci Pana Jezusa Chrystusa, były grzechy całego świata, grzechy całej ludzkości. A ponieważ i ja jestem grzesznikiem, więc i ja jestem wspólnikiem zabójstwa Pana Jezusa Chrystusa. Grzech mój przebódł Go i musiał umierać!

*****


Nigdy


tak jak w godzinie swej śmierci,


w najważniejszej godzinie historii ludzkości,


Jezus nie był nam tak bliski.


Tak jak jeden z nas, w chwili końca


Jezus jest w niemocy, wydany na pastwę trwogi.


Umiera się samotnie.


Gwoździe przebijają Jego ciało,


ale przede wszystkim jego ducha.


Czyż Ojciec Go opuścił?


Cierpi z powodu udręki swej Matki , 


wybranej, by dać życie Synowi,


którego śmierć zobaczy.


Jednak Jezus w miłości i posłuszeństwie


przyjmuje plan Ojca.


Wie, że bez daru Jego życia


nasza śmierć byłaby bez nadziei;


ciemności rozpaczy


nie stałyby się światłem;


cierpienie nie doznałoby pocieszenia,


nadziei wieczności (Jan Paweł II)

*****


Jezus umarł na krzyżu w piątek przed świętem Paschy, ukrzyżowany przez żołnierzy rzymskich, z wyroku Piłata, a z oskarżenia Kajfasza i starszyzny żydowskiej. Według naszej rachuby czasu było to siódmego kwietnia 30 roku. Dwa dni później, w niedzielę dziewiątego kwietnia o świcie, Jezusa już w grobie nie znaleziono. Tego też dnia po raz pierwszy ukazał się kobietom przy grobie a potem uczniom. Jak jednak można tę datę obliczyć? I dlaczego nie był to rok 33, tradycyjnie przyjmowany jako data ukrzyżowania i zmartwychwstania Jezusa?

Trzeba zacząć od daty narodzin. W VI wieku mnich Dionizy zwany Mniejszym obliczył ją na rok 754 od założenia Rzymu. Ten rok stał się pierwszym naszego obecnego kalendarza, liczącego lata „po Chrystusie” bądź „naszej ery”. Do tego dodano wiek Jezusa w chwili rozpoczęcia działalności publicznej, który wynosił według Ewangelii św. Łukasza około trzydziestu lat, oraz trzy lata działalności. Wypadł więc rok 33, albo ściślej około roku 33.

Jednakże z danych historii starożytnej wynika, że król Herod umarł już w roku 750 od założenia Rzymu, czyli w 4 „przed naszą erą”. Jezus urodził się według Ewangelii jeszcze za jego panowania, zapewne 8/7 roku p.n.e. Zatem i datę ukrzyżowania i zmartwychwstania należy cofnąć. O ile? Można do tej daty dojść dwoma niezależnymi sposobami. Pierwsza droga prowadzi poprzez ustalenie daty wystąpienia Jana Chrzciciela oraz krótko potem Jezusa.

Było to według św. Łukasza w piętnastym roku panowania cesarza Tyberiusza. Objął on rządy po śmierci Augusta zmarłego 19 VIII 14 roku. „Pierwszym rokiem panowania” nazwano normalnie okres od objęcia władzy do Nowego Roku, a następne lata odpowiadały kalendarzowym. Nowy Rok wypadał w Rzymie 1 stycznia, jak u nas; wtedy rok piętnasty odpowiadałby rokowi 28. Jednak w Syrii, ojczyźnie św. Łukasza, zaczynano rok na przełomie września i października — wtedy „rok piętnasty” panowania Tyberiusza trzeba liczyć od około 1 X 27.

Równolegle można wykorzystać informację z początku Ewangelii św. Jana. W trakcie dyskusji z Jezusem Żydzi wspomnieli, że świątynię jerozolimską budowano przez 46 lat. Otóż, budowle świątyni stojące za czasów Jezusa, o których tu mowa, zostały ufundowane przez króla Heroda, przy czym prace nad nimi trwały jeszcze przez kilkadziesiąt lat po jego śmierci. Początek budowy obliczyć można na przełom lat 20/19 p.n.e. (wynika to ze starożytnych dzieł historycznych Józefa Flawiusza i Kasjusza Diona). 46 lat budowy upłynęło na przełomie lat 27/28 n.e. Zgadza się to doskonale z obliczeniem poprzednim.

Teraz czas trwania działalności Jezusa. Czwarta Ewangelia podaje, że wspomniana dyskusja o świątyni miała miejsce około święta Paschy. Byłby to więc kwiecień 28 roku. Potem Ewangelia wspomina drugą Paschę — 29 rok, a wreszcie trzecią Paschę, w przeddzień której Jezus został ukrzyżowany. Był to więc rok 30.

Jest jeszcze druga droga do tej samej daty. Otóż Jezusa ukrzyżowano w piątek, zaś Pascha wypadła następnego dnia, w szabat — tak podaje Ewangelia św. Jana. Święto żydowskie Paschy miało datę stałą, dnia 15 miesiąca Nisan, a więc tylko czasami wypadało ono w sobotę. Za rządów Poncjusza Piałata jako prefekta Judei (26-36 n.e.) zdarzyło się to w latach 27, 30, 33. Rok 27 nie pozostawiałby czasu na działalność Jezusa, która przecież zaczęła się już na Piłata, podobnie jak misja Jana Chrzciciela. W roku 33 trwałaby już ona nie trzy, ale cztery—pięć lat, przy czym Jezus miałby już czterdzieści lat. Ponadto w roku 33 w noc paschalną z piątku na sobotę wypadło zaćmienie księżyca, zaś Ewangelia tego wcale przy śmierci Jezusa nie notuje.

I przy tym rozumowaniu pozostaje więc tylko rok 30. Paschę obchodzono w tym roku w sobotę 8 kwietnia. Jezus został więc ukrzyżowany 7 IV 30, a pusty grób odkryto 9 IV 30.

*****


Krzyż jest narzędziem haniebnej i okrutnej śmierci Syna Bożego, znakiem rozpoznawczym chrześcijan, powszechnym gestem liturgicznym, a przede wszystkim symbolem odkupienia całej ludzkości i powszechnego pojednania z Bogiem.

Ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa opisują wszyscy czterej ewangeliści. Podają przy tym szczegółowe okoliczności tego wydarzenia: pojmanie, uwięzienie, sfingowany proces sądowy, naciski przywódców żydowskich i tłumu, skazanie, wyszydzenie, drogę krzyżową, ukrzyżowanie, śmierć, złożenie ciała do grobu. Świadectwa innych historyków wspominają m.in.: „o niejakim Jezusie, który został ukrzyżowany i umarł, a niektórzy (tzw. chrześcijanie) uważają, że żyje.”

Kara ukrzyżowania była znana w Palestynie, choć nie przewidywano jej w prawie mojżeszowym. O wiele bardziej ukrzyżowanie praktykowano wśród Fenicjan, Kartagińczyków, Persów i Rzymian. Na terenie Cesarstwa Rzymskiego nie stosowano jej jednak wobec obywateli rzymskich, gdyż była to najbardziej hańbiąca i okrutna metoda wykonywania wyroku śmierci. Skazańca odzierano z szat, rzucano go na ziemię i rozciągniętego przybijano do krzyża. Śmierć następowała najczęściej przez uduszenie, pod wpływem omdlenia, gorączki, wyczerpania, wstrząsu.

Rzymianie najczęściej stosowali dwa rodzaje krzyża. Pierwszy to crux commisa (krzyż połączony przez nałożenie) w kształcie greckiej litery Tau (T) powstawał przez nałożenie belki poziomej na pionową. Ten znak czynił na czołach, tych którzy zachowali wiarę prorok Ezechiel, co symbolizowało opieczętowanie zbawionych. Podobny kształt przybrał miedziany wąż zatknięty przez Mojżesza na palu, w celu ratowania ukąszonych Izraelitów, podczas drogi przez pustynię. To wydarzenie uznaje się za zapowiedź krzyża.

Drugi rodzaj to krzyż składany (crux immisa), tzw. łaciński. Na jego szczycie często umieszczano tabliczkę określającą rodzaj winy skazańca. O takiej tabliczce z napisem w języku hebrajskim, greckim i łacińskim wspominają ewangeliści: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski. Ten szczegół wydaje się przesądzać o tym, że kształtu krzyża przygotowanego dla Chrystusa przypominał znaną nam łacińską formę. Nie przesądza to możliwości niesienia w drodze na miejsce ukrzyżowania nie całości krzyża, lecz tylko poprzecznej belki, którą łączono z pionową dopiero na miejscu kaźni.

Świadectwo ewangelistów wskazuje, że Jezus został ukrzyżowany około południa, a umarł około godziny 15. Męką Syna Bożego na samym krzyżu nie trwała zatem dość długo, najprawdopodobniej ze względu na duże wyczerpanie wcześniejszymi cierpieniami. Karę śmierci krzyżowej zniósł w 336 r. cesarz Konstantyn Wielki, który wcześniej zasłynął wydaniem aktu tolerancyjnego wobec chrześcijan. W ten sposób nawracający się władca chciał odejść od praktyki, którą uświęciła śmierć Chrystusa.

Krzyż i miejsce Chrystusowej męki na Golgocie nie były zapomniane przez pierwszych chrześcijan, lecz były niedostępne. Cesarz Hadrian ukarał Żydów za powstanie Bar Kochby w 132 i postanowił zamienić Jerozolimę w miasto całkowicie pogańskie, budując przy tym na miejscu męki Jezusa świątynię pogańską. Oznaczało to automatycznie zakaz wstępu dla żydów i chrześcijan, co uniemożliwiło kult krzyża. Dopiero po blisko dwustu latach, dzięki patronatowi cesarzowej św. Heleny, matki Konstantyna Wielkiego, odzyskanie relikwii stało się możliwe. Helena potęgą swego autorytetu wpłynęła na usunięcie pogańskich budowli i umożliwienie prac wykopaliskowych. W 326 r. (bądź 320) odnaleziono 3 krzyże, w tym ten najważniejszy, na którym umarł Jezus Chrystus. Wtedy wybudowano tam Bazylikę „Ad Crucem” (Męki Pańskiej). W rocznicę jej poświęcenia corocznie obchodzone jest święto Podwyższenia.

Wedle przekazu Helena odnalazła relikwie dzięki pomocy Żyda o imieniu Judasz, inspirowany Boża łaską wskazał miejsce, gdzie ukryto święte drzewo przed chrześcijanami. Po wszystkich wydarzeniach Judasz przyjął chrzest i jest czczony jako święty o imieniu Kyriakos. Odnaleziono wówczas trzy krzyże, a z powodu, że tabliczka (titulus) z tytułem winy była oderwana od drzewca nie można było odróżnić Krzyża Zbawiciela od krzyży dwóch łotrów. Z pomocą przyszedł kolejny cud. Biskup Jerozolimy, św. Makariusz, pod natchnieniem Bożym, nakazał położyć kolejno trzy krzyże przy łożu umierającej kobiety. Chora została uzdrowiona dopiero za trzecim razem i ten krzyż uznano za odnaleziony, prawdziwy Krzyż Zbawiciela. Wedle tradycji paryskiej to sama św. Helena nakazała złożyć na świętym miejscu niedawno zmarłego mężczyznę, a ten został wskrzeszony, mocą Bożą, przez zetknięcie z prawdziwym krzyżem. Z kolei św. Ambroży utrzymuje, że „narzędzie zbawienia” rozpoznano po tabliczce, która cały czas była przymocowana do Krzyża.

Według tradycji rozpowszechnionej w Rzymie odnalezienie Krzyża przypisywano papieżowi Euzebiuszowi, który miał tego dokonać w 309 r. Pamiątkę tego wydarzenia długo w liturgii łacińskiej świętowano w dniu 3 maja (a w Polsce 4 maja). Dalsze losy Krzyża podaje przekaz o uprowadzeniu go przez Persów którzy ograbili Ziemię Świętą podczas najazdu w roku 614. Po zwycięstwie cesarza Herakliusza grabieżcy zwrócili świętość. Pobożne podanie głosi, że kiedy sam cesarz chciał na powrót wnieść Krzyż na swych ramionach na Golgotę, mógł to uczynić dopiero po zdjęciu swych królewskich szat, gdyż poprzednio czcigodna relikwia była dla niego zbyt ciężka. Wydaje się jednak, iż opisane uprowadzenie i odzyskanie dotyczyło nie tyle całego Krzyża, a jego znaczącej części, gdyż w IV w. dokonano podziału relikwii, aby rozesłać fragmenty św. drzewa do ważnych miejsc chrześcijańskiego kultu (tak podaje już św. Cyryl Jerozolimski, który zmarł w 387 r.).

Największą część drzewa Krzyża św. posiada obecnie kościół Św. Guduli w Brukseli. Bazylika św. Piotra w Rzymie przechowuje część relikwii noszonych na piersi przez cesarzy bizantyjskich podczas galowych uroczystości. Wedle wyników badań (XIX w.) cząstek relikwii ustalono, iż pochodzą one z drzewa sosnowego, a przypuszczalne rozmiary Krzyża to 4,80 metra wysokości i 2,30 do 2,60 metra szerokości. Największą część relikwii w Polsce posiadała bazylika dominikanów w Lublinie, aż do rabunku w 1991 r. Wydaje się, że obecnie największa część drzewa Krzyża znajduje się w posiadaniu kościoła św. Krzyża na Łysej Górze w górach Świętokrzyskich, które stąd właśnie biorą swoją nazwę.

Obok relikwii Krzyża znamy inne relikwie męki Pańskiej: korona cierniowa Jezusa spoczywa w katedrze Notre Dame w Paryżu, a wyrwane z niej pojedyncze kolce m.in. w rzymskim kościele św. Krzyża Jerozolimskiego, podobnie jak gwoździe i tablica z napisem po aramejsku, grecku i łacinie: „Jezus Nazarejczyk Król Żydowski (INRI)”. Współcześnie znane są 33 relikwie gwoździ, choć Jezus został przybity do krzyża tylko przy u życiu 4, ten „nadmiar” najprawdopodobniej wynika z często stosowanej praktyki uświęcania kolejnych przedmiotów przez dotknięcie z prawdziwymi relikwiami. Płótno grobowe, w które owinięte było ciało Jezusa to powszechnie znana relikwia – Całun z katedry turyńskiej, którego autentyczność nie jest pewna.

Znak krzyża był obecny w chrześcijaństwie od śmierci Jezusa. Z powodu złej sławy krzyża, który był znakiem hańby i poniżenia, a także w obawie przed prześladowaniami, chrześcijanie nie używali go wiele. Powodem dla używania innych symboli była także ostrożność, aby świętych tajemnic wiary nie narazić na profanację ze strony pogan. Wśród symboli funkcjonujących niejako w zastępstwie krzyża były m.in.: kotwica, trójząb, ryba. Kotwica wyraża nadzieję na zbawienie. Wyraża mocne trwanie pierwszych chrześcijan w wierze, zakotwiczenie łodzi życia w porcie wieczności, ufność wśród burz prześladowań.

Częstym znakiem był także trójząb, używany w symbolice cmentarnej na znak zbawienia przyniesionego duszy przez Krzyż Chrystusa oraz wskazujący na Trójcę Św. Ważną rolę pełniła swastyka (crux gammata) złożona z 4 odwróconych greckich liter gamma. Krzyż gamma występujący w religiach pogańskich i wschodnich (buddyjski klucz do raju), nie był jedynie przejęciem obcych tradycji kultu ognia, słońca itp., ale świadomym użyciem litery, używanej od czasów apostolskich jako znak Krzyża Chrystusa i zbawienia.

Mimo tego, iż sam krzyż nie był używany publicznie, to zajmował ważne miejsce w codziennej pobożności uczniów Chrystusa. W roku 211 Tertulian pisze tak, jakby zwyczaj czynienia na sobie znaku krzyża był już głęboko zakorzeniony: „Przy każdym kroku lub ruszeniu się z miejsca, przy każdym przyjściu i odejściu, przy wciąganiu obuwia, przy myciu się, przy stole, przy zapalaniu świateł, przy układaniu na spoczynek, przy siadaniu i przy każdej czynności dnia codziennego znaczymy czoło znakiem krzyża”.

Jako przedmiot kultu i znak tożsamości dla chrześcijan krzyż rozpowszechnił się i nabrał znaczenia na początku IV w. Według przekazu, cesarz Konstantyn Wielki, przed bitwą z uzurpatorem Maksencjuszem, przy moście Milwijskim pod Rzymem, zobaczył na tle słońca znak krzyża i napis: „w tym znaku zwyciężysz”. Polecił więc umieścić symbole chrześcijańskie na sztandarach swych wojsk, a odniesione zwycięstwo przypisał chrześcijańskiemu Bogu. Edykt tolerancyjny z 313 r. był m.in. oznaką wdzięczności cesarza. Drugim czynnikiem było odnalezienia drzewa Krzyża św. w Jerozolimie.

Obok używania krzyża w architekturze sakralnej, popularne stały się niewielkie krzyże noszone przez wierzących na piersiach. Staje się znakiem rozpoznawczym i symbolem bardzo często używanym w liturgii i uświęca całe życie chrześcijańskie: zaczyna i kończy modlitwę, dzień i każdą ważniejszą czynność, uświęca przestrzeń i jest używany przy wszelkich błogosławieństwach.

Do VI w. na krzyżu nie umieszczano postaci Chrystusa. Także później nie ukazywano Jezusa umęczonego lecz chwalebnego: jako Króla z diademem zamiast cierniowej korony na głowie, albo jako Arcykapłana czy Dobrego Pasterza. Bogactwo pojmowania krzyża podkreśla różnorodność kultu.

W Kościele na Zachodzie od XII w. wyłonił się nurt dolorystyczny, skupiający się na cierpieniu i śmierci Syna Bożego, które było ceną zbawienia. Stąd liczne przedstawienia pasyjne umęczonego ciała Jezusa na krzyżu, nabożeństwa pokutne takie jak: Droga Krzyżowa, Gorzkie Żale wyrażające mękę Chrystusa. W tradycji wschodniej rzadko spotyka się figurę Chrystusa umieszczoną na krzyżu, a jeżeli już to ukazuje ona chwałę jego zmartwychwstania, tryumfującą postać Pantoktratora (Wszechwładcy), wywyższonego króla. Krzyż często ukazywany jest na sposób ikony, okna, otwieranego poprzez cierpienie, ku niebieskiej chwale; znak zmartwychwstania.

Do najczęściej używanych przedstawień krzyża należą: krzyż łaciński – belki złożone ze sobą w 2/3 wysokości belki pionowej; krzyż grecki – równoramienny, krzyż św. Andrzeja – w kształcie litery „X”; na takim poniósł śmierć apostoł; krzyż arcybiskupi – łaciński z dwiema poprzecznymi belkami; krzyż papieski – z trzema poprzecznymi belkami; krzyż jerozolimski – duży równoramienny z czterema mniejszymi, symbolizuje 5 ran Chrystusa; krzyż maltański – równoramienny z rozwidlonymi zakończeniami ramion, symbolizuje 8 błogosławieństw; krzyż w kształcie litery „T” (tau); krzyż prawosławny – z dodatkową małą ukośną belką, służącą skazańcowi za podporę nóg.

Znane są także różne tradycje czynienia gestu krzyża. Początkowo czyniono go prawą ręką rozpoczynając od czoła, dalej przez prawe ramię, potem lewe ramię, kończąc na piersiach. Ten znak był powszechny zarówno na Wschodzie jak i Zachodzie. Później rzymska tradycja wprowadziła używany do dziś w Kościele rzymsko-katolickim lewostronny znak krzyża. Teologiczne wytłumaczenia kolejności dotykania ramion wydają się wtórne. W znaku powszechnym dla tradycji wschodniej ruch ręki z góry do dołu oznacza zstąpienie Syna Bożego od Ojca w niebie na ziemię, natomiast ruch ręki od prawego ramienia do lewego wskazuje na to, że Chrystus przyszedł najpierw do narodu wybranego (prawa strona), a po odrzuceniu przez nich do pogan (lewa strona). Odwrotny kierunek czynienia krzyża obok odwołania do wcielenia (oś pionowa) wskazuje na przeprowadzenie ludzkości z ziemi ogarniętej grzechem (piekła) po lewej stronie do chwały niebieskiej po prawicy Bożej przez wniebowstąpienie Chrystusa.

Czasami palce dłoni czyniącej krzyż są wyprostowane na znak pięciu ran Zbawiciela (tradycja zachodnia). Mogą być też połączone ze sobą trzy palce na znak Trójcy św., a pozostałe dwa złożone na wnętrzu dłoni jako symbol dwóch natur Chrystusa (boskiej i ludzkiej) – sposób praktykowany przede wszystkim w tradycji wschodniej. Spotykane jest też czynienie krzyża z jednym wyprostowanym palcem na znak jedności Boga.

Ojcowie Kościoła podkreślali, że krzyż jest symbolem, w którym streszczają się najistotniejsze prawdy wiary chrześcijańskiej: ukazuje głębszą rzeczywistość i uobecnienia zbawienia, które stał się narzędziem. Św. Ambroży wzywa: „adorujmy Chrystusa, naszego Króla, który zawisł na drzewie, a nie samo drzewo.” Krzyż jest nazywany drzewem życia, które przynosi wybawienie w odróżnieniu od drzewa rajskiego, które zapoczątkowało grzech. Św. Jan Damasceński pisze: „Krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa, a nie cokolwiek innego, zwyciężył śmierć, zgładził grzech praojca, pokonał piekło, darował nam zmartwychwstanie, udzielił siły do wzniesienia się ponad doczesność i ponad samą śmierć, zgotował powrót do dawnej szczęśliwości, otworzył bramy raju, umieścił naturę naszą po prawicy Boga, uczynił nas Jego dziećmi i dziedzicami”.

Ojcowie Kościoła mówili o kosmicznym znaczeniu krzyża, którego ramiona obejmują wszystkie czasy i narody, a pionowa belka łączy niebo i ziemię. Krzyż jest osią Wszechświata: „Krzyż stoi, podczas gdy świat się obraca” – głosi starołacińska sentencja.

Całe życie chrześcijańskie powinno być wpisane w krzyż, powinno być umieraniem dla grzechu, aby żyć tylko dla Boga. Św. Paweł pisze: „świat ma być ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata”, a sam Chrystus wzywa: „kto chce pójść za Mną, niech zaprze się samego siebie, niech weźmie swój krzyż i naśladuje Mnie”. Krzyż przypomina, że śmierć i cierpienie nie są ostatecznym wymiarem ludzkiego życia, gdyż drugą stroną jest chwała zmartwychwstania, tryumfu nad złem, nowym życiem.

Romano Guardini, napisał: „Czyniąc znak krzyża, czyń go starannie. Nie taki zniekształcony, pośpieszny, który nie wiadomo, co oznacza. Czyń powoli duży, staranny znak krzyża: od czoła od piersi, od jednego ramienia do drugiego, czując, jak on cię całego ogarnia. Staraj się skupić wszystkie swoje myśli i zawrzyj całą siłę swojego uczucia w tym geście kreślenia krzyża”.

*****


Liczne wypowiedzi Nowego Testamentu, według których Jezus został wskrzeszony „z martwych”, zakładają, że przed zmartwychwstaniem przebywał On w krainie zmarłych. Takie jest pierwsze znaczenie, jakie przepowiadanie apostolskie nadało zstąpieniu Jezusa do piekieł; Jezus doświadczył śmierci jak wszyscy ludzie i Jego dusza dołączyła do nich w krainie umarłych. Jezus zstąpił tam jednak jako Zbawiciel, ogłaszając dobrą nowinę uwięzionym duchom.

Krainę zmarłych, do której zstąpił Chrystus po śmierci, Pismo święte nazywa piekłem, Szeolem lub Hadesem, ponieważ ci, którzy tam się znajdują, są pozbawieni oglądania Boga. Taki jest los wszystkich zmarłych, zarówno złych, jak i sprawiedliwych, oczekujących na Odkupiciela, co nie oznacza, że ich los miałby być identyczny, jak pokazuje Jezus w przypowieści o ubogim Łazarzu, który został przyjęty „na łono Abrahama”.

„Jezus Chrystus, zstępując do piekieł, wyzwolił dusze sprawiedliwych, które oczekiwały swego Wyzwoliciela na łonie Abrahama”. Jezus nie zstąpił do piekieł, by wyzwolić potępionych , ani żeby zniszczyć piekło potępionych, ale by wyzwolić sprawiedliwych, którzy Go poprzedzili. „Nawet umarłym głoszono Ewangelię. Zstąpienie do piekieł jest całkowitym wypełnieniem ewangelicznego głoszenia zbawienia. Jest ostateczną fazą mesjańskiego posłania Jezusa, fazą skondensowaną w czasie, ale ogromnie szeroką w swym rzeczywistym znaczeniu rozciągnięcia odkupieńczego dzieła na wszystkich ludzi wszystkich czasów i wszystkich miejsc, aby wszyscy ci, którzy są zbawieni, stali się uczestnikami Odkupienia.

Chrystus zstąpił więc do otchłani śmierci, aby umarli usłyszeli „głos Syna Bożego, i ci, którzy usłyszą”, żyli. Jezus, „Dawca życia”, przez śmierć pokonał tego, „który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła”, i wyzwolił „tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli”. Od tej chwili Chrystus Zmartwychwstały ma „klucze śmierci i Otchłani”, a na imię Jezusa zgina się „każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych”: Wielka cisza spowiła ziemię; wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął, ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Idzie, by odnaleźć pierwszego człowieka, jak zgubioną owieczkę. Pragnie nawiedzić tych, którzy siedzą zupełnie pogrążeni w cieniu śmierci; by wyzwolić z bólów niewolnika Adama, a wraz z nim niewolnicę Ewę, idzie On, który jest ich Bogiem i Synem Ewy... „Oto Ja, twój Bóg, który dla ciebie stałem się twoim synem... Zbudź się, który śpisz! Nie po to bowiem cię stworzyłem, byś pozostawał spętany w Otchłani. Powstań z martwych, albowiem jestem życiem umarłych”. W artykule „Jezus zstąpił do piekieł” Symbol wiary głosi, że Jezus rzeczywiście umarł i przez swoją śmierć dla nas zwyciężył śmierć i diabła, „który dzierżył władzę nad śmiercią” (Hbr 2,14). Zmarły Chrystus, w swojej duszy zjednoczonej z Jego Boską Osobą, zstąpił do krainy zmarłych. Otworzył On bramy nieba sprawiedliwym, którzy Go poprzedzili.

*****


(Fragmenty książki: „Sztuka ikony. Teologia piękna” – Paul Evdokimow)


„Dobrowolna śmierć Jezusa jest ostatnim i tragicznie brzmiącym akordem Jego jedności z człowiekiem, nie jest jednak końcem Jego ziemskiej posługi. Jezus przyjmując dobrowolnie własną śmierć, przyjmuje samą nieśmiertelność. Umiera ze wszystkimi ludźmi, lecz wszyscy ludzie odnajdują się także w śmierci Chrystusa, który w swej męce cierpi cierpieniem wszystkich ludzi: „Za wszystkich zaznał śmierci” (Hbr 2,9).

„Ty zstąpiłeś na ziemię, by odkupić Adama, a ponieważ go tu nie znalazłeś, o Panie, więc zstąpiłeś po niego aż do piekła” (Jutrznia Wielkiej Soboty). Aby dotknąć krańcowego wymiaru upadku i znaleźć się w „sercu stworzenia”, Chrystus mistycznie rodzi się w piekle, tam, gdzie zło kuli się w swej ostatecznej beznadziejności. Ikona Narodzenia ukazuje gęste ciemności groty, ciemny trójkąt, w którym Jezus spoczywa niczym w czarnym łonie piekła. To, co Narodzenie zapowiada, to Epifania, Krzyż i Zstąpienie do piekieł realizują, i od tej chwili „Światłość jaśnieje w ciemności”. Jak mówi św. Grzegorz z Nyssy: „Słońce zaszło wraz z Nim, lecz na zawsze rozprasza mroki śmierci”. To właśnie na to Słońce otwiera się Biblia, przekazując słowa: „Niechaj się stanie Światłość”.

Ikona Epifanii ukazuje Chrystusa, jak wchodzi do Jordanu zwanego „płynnym grobem”, do otchłani materii wodnej, skrywającej moce zła. Chrystus przenika tę materię, „aby wyrwać ludzkość z Otchłani”. Widać wyraźnie, że chrzest Jezusa stanowi już pre-zstąpienie do piekieł: „Wieczne Słowo, Ty przywracasz młodość człowiekowi zniszczonemu odstępstwem; on wraz z Tobą pogrąża się w fale”.

Chrzest przez zanurzenie odtwarza całą drogę zbawienia, a ochrzczony przechodzi ją postępując za Chrystusem. Sakrament chrztu jest bardzo realnym zstąpieniem wraz z Chrystusem w śmierć, jest również zstąpieniem do piekieł. Św. Jan Chryzostom wyraża to jasno: „Wejście do wody, a następnie wyjście z wody symbolizuje zstąpienie do piekieł i wyjście z tego miejsca”. Tak więc chrzest nie znaczy tylko umrzeć i zmartwychwstać z Chrystusem, lecz także zstąpić do piekieł i wyjść w ślad za Chrystusem.

Chrystus zstępuje do piekieł z ciężarem grzechów i niesie stygmaty krzyża, Miłości ukrzyżowanej. Jednak każdy ochrzczony, zmartwychwstały z Chrystusem, także nosi stygmaty kapłańskich trosk Chrystusa, stygmaty Jego apostolskiego niepokoju o los tych, którzy są w piekle.

Św. Paweł w Liście do Efezjan napisał: „Słowo zaś wstąpił cóż oznacza, jeśli nie to, że również zstąpił do niższych części ziemi? Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić”(4, 9-10). Epifaniusz w swojej homilii z okazji Wielkiej Soboty mówił: „Bóg usnął w ciele i udał się obudzić tych, którzy śpią od wieków. Bóg umarł w ciele i piekło zadrżało. Bóg zasnął i zbudził ze snu tych, którzy przebywali w Piekle”.

Udaje się On po Adama, naszego pierwszego ojca, zagubioną owcę. Chce odwiedzić wszystkich tych, którzy przebywają w ciemnościach i w cieniu śmierci. Znajdują się tam również Noe, Abraham, Mojżesz, Daniel, Jeremiasz i Jonasz…Artysta, który namalował „Zstąpienie do piekieł”, był mistrzem o wyjątkowej wiedzy. Wyzwoliciel zwiastuje uwięzionym Ewangelię, a Jego słowa o zbawieniu są aktem zbawczym: „Poszedł głosić zbawienie nawet duchom zamkniętym w więzieniu”. Chrystus depcze stopami rozbite wrota piekieł. W czarnej otchłani widoczny jest skuty kajdanami Szatan i zwyciężone moce piekielne, pozostałości jego złej mocy są symbolicznie przedstawione w postaci zerwanych łańcuchów, kluczy i gwoździ.

W środku ikony ukazany jest Chrystus, jaśniejący światłem, Pan Życia. Jednak oblicze Jego, jakby zastygłe w nieskończonej czułości, po królewsku opanowuje ten wyzwalający ruch. Jest to plastyczna transpozycja liturgii paschalnej, śpiewanej w czeluści piekieł. Moc gestu Chrystusa, ta gwałtowność, która wstrząsa niebiosa i przechodzi przez firmamenty, jest podkreślona ruchem Jego falującego płaszcza. Chrystus odziany jest w Światłość, atrybut ciała uwielbionego i symbol Bożej Chwały. Dlatego szaty Jego mają barwę nadprzyrodzonej bieli i odpowiadają białości szat z Taboru. Chrystus ma na sobie szatę Króla, jest Panem, lecz jedyną władzą jest ukrzyżowana Miłość i niezwyciężona moc Krzyża.

Jednym silnym ruchem dłoni Chrystus wyrywa z piekła zdumionych Adama i Ewę. To wstrząsające spotkanie dwóch Adamów. Dwaj Adamowie teraz utożsamiają się ze sobą już nie w kenozie Wcielenia, lecz w Chwale Paruzji. „Ten, który powiedział do Adama Gdzie jesteś? Wstąpił na krzyż, by szukać tego, który był zgubiony. Zstąpił do piekieł mówiąc: „Pójdź więc, mój obrazie i moje podobieństwo” (hymn św. Efrema).



Liczba wyświetleń strony: 10642504 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC