MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Czym jest nasze sumienie?



Według niektórych teorii ma to być głos płynący z przyzwyczajenia, nawyku, który odzywa się w nas tylekroć, ilekroć postępujemy inaczej, aniżeli postępowaliśmy dotąd. Ale nie jest to słuszne stanowisko. Istnieją przecież sytuacje, które pojawiają się tylko raz w życiu, a mimo to i w nich głos sumienia jest jednoznaczny, mocny i zniewalający. Poza tym sumienie odzywa się w człowieku już wtedy, nim zdążył wypracować w sobie jakiekolwiek przyzwyczajenia: dziecko ocenia jako niesprawiedliwość krzywdzącą je naganę, zanim zdąży przywyknąć do innego sposobu traktowania przez ludzi dorosłych. Według innych teorii sumienie to głos ludzkiego instynktu etycznego, podobnego do instynktu samozachowawczego, rodzicielskiego itp. Ale to też nie jest słuszne. Instynkt obraca się z reguły wokół interesów człowieka: zmierza do tego, aby utrzymać go przy życiu lub zapewnić przyszłość następnym pokoleniom. Podstawową wartością, na straży której stoi instynkt, jest życie biologiczne i interes związany z tym życiem. Tymczasem sumienie stoi na straży wartości etycznych, które są wartościami innego typu.

Sumienie przypomina, że ten inny typ wartości jest nie tylko inny, ale i wyższy od wartości ekonomicznych, użytkowych, przyjemności itp. Potrafi przecież zmusić człowieka nawet do ofiary z własnego życia na rzecz wartości etycznych. Niejeden więzień w czasach okupacji ponosił śmierć wskutek tortur, a jednak nie wydał kolegów. W świetle naszego wewnętrznego doświadczenia sumienie jest głosem ludzkiego rozumu. Niewątpliwie ciekawy to głos. Przede wszystkim informuje on człowieka, co jest złe, a co dobre, co wartościowe, a co etycznie bezwartościowe. Nie ogranicza się jednak tylko do prostego stwierdzenia: to jest dobre, to złe, to czarne, to białe. Głos sumienia wnosi ze sobą moment swoistego zobowiązania: To jest złe, a zatem nie wolno ci tego czynić. To jest dobre, a zatem powinieneś tak czynić.

Ile razy pojawia się w nas głos sumienia, zawsze chodzi o to, że to ja nie mogę pozwolić, by między mną a światem wartości etycznych wyrastała przepaść nie do przebycia. Nie mogę postępować tak, aby w harmonii wartości mój czyn zabrzmiał jak drażniący dysonans. Trudno nam ten głos sumienia zagłuszyć. chociaż przemawia czasem bardzo cicho. I na tym ciągłym uobecnianiu człowiekowi świata wartości i zobowiązującym apelu, zwróconym bardzo konkretnie do nas, polega siła ludzkiego sumienia. Wiemy już, że sumienie może być prawdziwe lub błędne. Wiemy, że sumienie błędne to sumienie szerokie, wąskie lub niepewne. Prócz tego można jeszcze wyróżnić sumienie przeduczynkowe i pouczynkowe, które ocenia czyn przed lub po jego dokonaniu. Człowiek nie może czegoś czynić, jeżeli wie, że jego sumienie jest błędne. Jeżeli kierowca nie potrafi kierować samochodem, to nie wolno mu siadać za kierownicą. Sumienie jest sterem ludzkiego życia. Z zepsutym sterem do celu nie dojedziemy.

Nie wolno człowiekowi postępować z sumieniem niepewnym, ponieważ naraża się wtedy na niebezpieczeństwo czynienia zła. Jak długo ktoś nie jest pewny, czy to, co przed sobą widzi, jest zającem czy też futrzaną czapką na głowie kolegi, nie wolno mu strzelać. Głos sumienia pouczynkowego nie może decydować o wartości czynu już spełnionego. Człowiek powinien postępować wyłącznie z sumieniem pewnym przeduczynkowym. Ono jest najbliższą, rozstrzygającą normą moralności. Ono ostatecznie decyduje o winie i ono decyduje o zasłudze. Stąd bierze się też podstawowa formuła etyki chrześcijańskiej: Dobre jest to, co jest zgodne z przeduczynkowym i pewnym sumieniem człowieka; złe jest to, co jest niezgodne z przeduczynkowym i pewnym sumieniem człowieka.

Zdarza się nieraz, że penitent pyta się spowiednika w konfesjonale: Zrobiłem to lub tamto... czy ja „mam za to grzech\'\'? A spowiednik odpowiada: nie wiem. Bo on istotnie nie wie. Spowiednik wie, jaki czyn, obiektywnie rzecz biorąc, jest zgodny z zasadami etyki, a jaki z nią zgodny nie jest. Spowiednik zna więc tylko obiektywny stan rzeczy. Ale spowiednik nie zna subiektywnego stanu rzeczy. Nie wie, co się działo w sumieniu penitenta w chwili popełniania danego czynu, I dlatego nie on rozstrzyga czy był grzech, czy go nie było. To rozstrzygnięcie już padło. Spowiednik może sprostować sumienie skrzywione. Może je uczynić bardziej czułym. Ale nie może decydować o tym, czy ty popełniłeś grzech, czy go nie popełniłeś. O tym zadecydowałeś ty sam, idąc lub nie idąc za głosem twojego prawego, pewnego, przeduczynkowego sumienia.



Liczba wyświetleń strony: 10658766 * Liczba gości online: 24 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC