MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Brakuje nam języka miłości



Słowa są niszczone nie tylko przez brak milczenia, ale również przez nieczułość. Dziś dokonuje się bezczeszczenia języka, którego przejawem są przede wszystkim: złośliwość, obmowa i wulgarność. Św. Paweł uszczypliwie i z ironią przestrzegał: „A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli”. Dla wielu powołanie zakonne daje się pogodzić z kąsaniem. Uściski siostrzane nie anulują zwyczaju pożerania się obmowami, plotkami, oszczerstwami.. Wydaje się, że nie zdajemy sobie sprawy z „destrukcyjnej siły” słów pozbawionych wzajemnego szacunku i podkopujących u podstaw wspólnotę zakonną.

Młody zakonnik, fanatyk postu i pokuty, usłyszał od starca, który go pouczał o prymacie miłości: „Lepiej jeść mięso i pić wino, niż pożerać ciało brata oszczerstwem i obmową”. „Życie i śmierć są w mocy (dosłownie: w ręku) języka”, mówi Księga Przysłów. Cała tradycja biblijna ostrzega przed szkodliwą, „zabójczą” mocą języka. Uchybienia w stosunku do miłości często sprowadzają się do tej zabójczej broni, jaką są usta. Użyte w Biblii obrazy oddają to bezlitośnie: mówi się o strzałach zaostrzonych, o truciźnie, o zębach miażdżących, o sidłach bezlitosnych. Zobaczmy, że serce, usta i ręce obejmują cały świat winy. Tak obrażamy Boga. One tym samym muszą zostać użyte, by wynagrodzić Bogu winę Prawdą jest, że ten, kto mówi źle, myśli też źle i czyni źle. Gdy myśli serca cuchną, oddech musi być odrażający. Złe trawienie przykazania miłości zostaje zasygnalizowane przez usta. Można te refleksje tak spuentować: pokaż mi język, a powiem ci, czy twoja miłość cieszy się dobrym zdrowiem, czy nie. Niejednokrotnie przez nasz język czujemy się źle i okropne samopoczucie wywołujemy u innych.

Wśród grzechów języka, jednym z najbardziej rozpowszechnionych jest obmowa. „Obmowa jest obrazą majestatu języka”; ale i świętości osoby. Obmowa jest bezczeszczeniem ust będących narzędziem chwały Boga. Obmowa może być:

Dobrowolna – której początkiem jest przemyślane postanowienie zaszkodzenia bliźniemu: z powodu nienawiści, zemsty, konfliktu interesów, antypatii, złośliwości, zazdrości. W tych przypadkach z łatwością dochodzi do oszczerstwa.

Niezamierzona – wywołana lekkomyślnością, nieświadomością, przyzwyczajeniem. Mówi się źle o innych, prawie nie zdając sobie z tego sprawy. Jakie są tego przyczyny?

a) Rozdrażnienie – gdy mieszkamy razem i nie znosimy się nawzajem. Im bardziej rozdrapuje się rany, tym bardziej wzrasta złe samopoczucie i rozdrażnienie. Tak się ujawnia sztuczność wspólnego życia (nie żyjemy razem, ze sobą, lecz obok siebie). Zamiast akceptacji ludzie znoszą siebie z trudem, jeśli nie nienawidzą się.

b) Instynkt sądzenia – w każdym obmawiającym tkwi sędzia lub kat. Nie jest to sędzia obiektywny. Można go oskarżyć o stronniczość. Nie stara się on spokojnie skontrolować, sprawdzić, ocenić dowody, wysłuchać oskarżonego. Chęć potępienia przeważa nad wszystkim. To jest jednak nieskuteczne. Nikt nigdy nie stał się lepszy przez sam fakt, że źle się o nim mówiło w jego obecności. Osoby, które sądzą usprawiedliwiają się twierdząc, że mą jedynie prawdę. Ale jest to prawda pozbawiona miłości, a więc podejrzana. Prawda, aby była ożywiająca, musi być wypowiedziana otwarcie i nie może obawiać się konfrontacji z drugą osobą.

c) Roszczenie sobie prawa do nieomylności – każdy obmawiający pielęgnuje w sobie, powołanie psychologa. Psychologa byle jakiego, który jednak uważa się za nieomylnego i nie zgadza się, by poddawać pod dyskusję jego stwierdzenia, wypowiedziane wyroki, sformułowane diagnozy. Człowiek powierzchowny, jest psychologiem najbardziej „nieomylnym”. Ogromnie niebezpieczni są ci, którzy mówią: „Mnie wystarcza instynkt, intuicja, ja znam się na ludziach, mam ogromne doświadczenie”.

d) Poczucie zawodu i instynkt wyrównania – obmawiający jest świadom własnej małości, miernoty, nikczemności. Odczuwa potrzebę usprawiedliwienia się. Obniża innych do własnego poziomu i jeszcze niżej. „Obmowa jest pociechą miernoty”. Jest to próba zrównania nałożona na tego, który ma więcej, który jest czymś więcej. Obmowa jest zawsze widocznym znakiem niezadowolenia z siebie, odrazy wobec siebie, które przenosi się na innych.

„Niech zbyt wielu z was nie uchodzi za nauczycieli, moi bracia, bo wiecie, iż tym bardziej surowy czeka nas sąd. Wszyscy bowiem często upadamy” (Jk 3,1-2). Zbyt wielu uważa się za nauczycieli ujawniając próżność, łatwiznę i domyślność. W ten sposób wprowadza się zamieszanie. Zapomina się o odpowiedzialności. Gdy obraca się słowami z nadmiarem, można łatwo się pomylić. Gdy mówienie staje się odruchem warunkowym, w końcu mówi się głupstwa i powiększa zamieszanie. Na czym polegają nasze upadki w rozmowach?
  • Mówiąc rzeczy nieprawdziwe
  • Uważając, że zawsze mamy rację
  • Wypowiadając się w sposób zarozumiały
  • Mówiąc rzeczy słuszne w chwili i w sposób niewłaściwy (przede wszystkim bez miłości)
Św. Jakub twierdzi, że kto panuje nad słowem, jest człowiekiem doskonałym. Kto panuje nad własnym językiem, potrafi panować nad całą swoją osobą.

Obmawiający język przedstawia sumę złości, niegodziwości, do jakich zdolny jest człowiek. Gdy słowo wyraża nieprawdę, gdy ukrywa, zamiast ukazywać jasno, działa jako narzędzie oszczerstwa i fałszu, wówczas usta stają się miejscem całego zła i kłamstwa, jakie nosimy wewnątrz. Język zaraża całe ciało, to jest osobę i wszystkie jej działania. Kto jest fałszywy w mowie, w niczym nie jest wiarygodny.



Liczba wyświetleń strony: 10004533 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC