MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Pojednanie z samym sobą



Podstawowym przesłaniem nauki Jezusa jest postulat pojednania, pojednania ludzi ze sobą, pojednania z Bogiem i pojednania człowieka z sobą samym. Św. Paweł pojmuje swój urząd apostolski jako „posługę jednania”. Pojednanie z samym sobą jest bodaj najtrudniejszym zadaniem, jakie stawia nam życie. Pojednanie, załagodzenie, pokój, pocałunek. Jest też inne znaczenie – „uspokajać, złagodzić”. Pogodzić się z samym sobą znaczy więc – zawrzeć pokój z samym sobą, załagodzić spór pomiędzy różnymi zwalczającymi się myślami i pragnieniami, uspokoić wzburzoną duszę, wszystko, co w nas jest, ucałować, czyli dobrze obchodzić się ze sobą, serdecznie, z uczuciem. Ścierające się we mnie namiętności uciszają się. Ich miejsce zajmuje wewnętrzny pokój.

Doprowadzić do pojednania oznacza pogodzić się z dotychczasowym przebiegiem mojego życia, powiedzieć „tak” moim rodzicom, mojemu wychowaniu, charakterowi, jaki mi przypadł. W głębi nas jest wiele buntu przeciwko życiu w jego rzeczywistej postaci, przeciwko nam i naszej postawie. Chętnie bylibyśmy inni, chętnie posiadalibyśmy inne umiejętności. Chcielibyśmy mieć wokół siebie osoby zaufane, przyjaciół. Marzymy o tym, byśmy byli przez wielu lubiani, szanowani. Wielu żyje w stanie skłócenia z sobą, jest wewnętrznie rozdartych, niezadowolonych z siebie i z całego świata, ustawicznie protestuje przeciwko ludziom, którzy im ten los zgotowali, protestują w końcu nawet przeciwko Bogu, obwiniając Go za swoją niedolę. Bez przerwy oddają się swoim marzeniom, roztrząsając, jakimi pragnęliby być. Są nieobecni, uciekają przed sobą w świat iluzji. Marnują swoje życie. Jedną z przyczyn braku pojednania z samym sobą jest nieustanne porównywanie się z innymi. Stale odkrywa się u innych coś, czego samemu się nie posiada. Człowiek czuje się pokrzywdzony, gorzej od potraktowany niż inne osoby we wspólnocie. Porównywanie się prowadzi do kompleksu niższości albo do obwiniania siebie, robienia sobie wyrzutów. Ale może mnie także porównywanie się z innymi zmuszać do tego, abym zawsze czuł się „naj”. Wtedy wszystko u mnie musi być „naj”, wszystko muszę robić tak dobrze, jak nikt inny.

Być w zgodzie ze swoim sumieniem oznacza rezygnację z wszelkich porównań. Wielu nie potrafi w ogóle odczuwać czegokolwiek samodzielnie, ich samopoczucie wyraża zawsze jakąś relacja w stosunku do innych. Wewnętrzne pojednanie pojmować należy jako bycie sobą, odczuwanie siebie, cieszenie się sobą takim, jakim się jest. Będąc sobą, jestem niepowtarzalny. Pojednanie jest synonimem posiadania kontaktu ze swoją osobą. Gdy taki kontakt mam, nie muszę wcale zabraniać sobie robienia porównań. Nie przychodzi mi to prostu do głowy. Pojednać się z samym sobą to zawrzeć pokój z ranami przeszłości. Kto tego nie uczyni, ten skarany jest na to, by krzywdy, których doznał, wyrządzać innym albo ciągle na nowo kaleczyć samego siebie. Takie pojednanie potrzebuje często czasu. Jest ono możliwie dopiero wówczas, gdy przyznamy istnienie wszystkich urazów i cierpień, mających swoje korzenie w przeszłości, przyznamy naprawdę, jeszcze raz je przeanalizujemy i duchowo przeżyjemy, by następnie pożegnać się z nimi.

Niemożliwy jest wewnętrzny pokój, jeśli ignorujemy istnienie ran. Musimy się z nimi zaprzyjaźnić, „pocałować” je, dobrze się z nimi obchodzić, później dopiero przemienić je możemy w źródło nowego życia. Jak wiele potrzeba czasu, ażeby okaleczony przez życie człowiek pogodził się ze swoją przeszłością. Ale kiedy do tego wreszcie dojdzie, przestają działać wszystkie mechanizmy samounicestwienia, człowiek nie jest już dla siebie tak surowy, potrafi przychylnym okiem spojrzeć na siebie i swoje życie – umie być swoim przyjacielem. Wielu uważa, że już dawno pojednało się ze sobą. Potem jednakże doznają porażki, wszystko zaczyna się burzyć. I zauważają wówczas, jak trudno im ten stan rzeczy zaakceptować. „To niemożliwe. Przecież to nie może mi się przydarzać. .Jestem beznadziejnym przypadkiem. Nigdy nie zdołam się z tym uporać”. Znowu pojawiają się obwinienia i samooskarżenia.

Przyjęcie miłosiernej postawy wobec własnej przegranej wymaga wieloletniego treningu. Pomaga mi Litania do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Tą modlitwą przeciwstawiam się moim samo oskarżeniom i niezadowoleniu z siebie. Czuję wtedy, jak powoli przekształcają się te negatywne uczucia. Zakazanie sobie tych emocji – nie pomoże, lecz zaszkodzi. Byłoby to znowu przejawem surowego postępowania względem siebie, które powodowałoby jedynie przesunięcie tych negatywnych uczuć w inne obszary, nic osłabiając ich oddziaływania. Nawiązanie dialogu z tymi myślami, zastanowienie się nad nimi w kontekście intencji Boga, postawienie sobie pytania, co On chciał mi przez to powiedzieć\'? Czasami natomiast moją reakcją na takie myśli, jest modlitwa „Ojcze nasz”. Obie drogi cechuje łagodność. Wielokrotnie jednak możemy doświadczyć, jak słuszne jest ich obranie, a także odczuć: jak do serca mojego powraca spokój i równowaga.



Liczba wyświetleń strony: 10004578 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC