MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Podejście do samego siebie



Asceza oznacza właściwie „ćwiczenie”. Grecki czasownik „askein” znaczy: najpierw coś solidnie obrobić – lub, zajmować się czymś (z oddaniem, solidnie praktykować, np. jakaś sztukę albo też cnotę); w odniesieniu do ludzkiego ciała – wykonywanie ćwiczeń, w celu osiągnięcia określonych umiejętności; w odniesieniu do problemów etycznych – jest synonimem zachowania cnotliwego, odpowiadającego ideałowi, które ukierunkowane jest na osiągnięcie wewnętrznej odporności na wszelkie pokusy. Dopiero w filozofii stoików i cyników asceza otrzymała wydźwięk negatywny. Tu rozumiana była przede wszystkim jako „rezygnacja z przyjemności i rozkoszy i nieuleganie pokusom popędów” .Taka negatywna interpretacja ascety, rozumianej przed wszystkim jako wyrzeczenia, utrwaliła się w chrześcijańskiej tradycji.

W pierwotnym sensie natomiast asceza oznacza trening, jaki potrzebny jest jednostce do stania się człowiekiem, do opanowania umiejętności niezbędnych, dla udanego życia. Mistycy rozumieją ascezę jako przygotowanie do obcowania z Bogiem. Poprzez określone ćwiczenia wprowadzają się oni w stan gotowości i otwarcia, potrzebny do nawiązania łączności z Bogiem. Kontaktu z Bogiem nie można wymusić. Asceza służy jedynie przygotowaniu człowieka do zauważenia Boga, gdy Ten stanie na jego drodze. Sami możemy się kształtować. Otrzymaliśmy od Boga określony materiał, którym możemy dysponować. Są to koleje naszego losu, wychowanie, skłonności i talenty oraz charakter. Od nas zależy jednakże, jak formować będziemy posiadaną bazą. U podstaw ascezy nie tkwi negacja życia, lecz jego afirmacja, dążenie do wpływania na jego postać. Opiera się ona na fascynacji dobrym i pięknym człowiekiem, człowiekiem takim, który odpowiada planom Bożym i do którego upodabniać się możemy poprzez własną pracę nad sobą. Podczas gdy tak wielu utyskuje dziś, że wszystko jest tak trudne, że niczego właściwie nic można w sobie zmienić, bo tak wiele doznało się krzywd, zdrowa asceza wywodzi się z radości bycia człowiekiem, z radości ze stawania się takim człowiekiem, na jakiego powołał mnie Bóg.

Dobre traktowanie siebie nie oznacza, że spełniam wszystkie swoje życzenia. Byłbym wówczas totalnie uzależniony od moich potrzeb i zachcianek. Kto spełnić musi natychmiast każdą swoją potrzebę, nie rozwija się. Zdany jest on na swoje potrzeby i kaprysy. Asceza wyrażająca się w wyrzekaniu się czegoś, jak to się dzieje np. w czasie postu, ma korzystny wpływ na człowieka. Pierwszy krok ku podjęciu postu jest oczywiście często bolesny. Jeśli ulegam każdemu pragnieniu, to narasta we mnie rozczarowanie i złość na siebie. Sprawiam sobie w ten sposób ból. Gdy trwa to dłuższy czas, wtedy poddaję się i utwierdzam się w jak najgorszym wyobrażeniu o własnej osobie. Samo agresja rośnie. Niezadowolenie z siebie czyni mnie agresywnym nie tylko w stosunku do siebie, ale i innych z mojego otoczenia.

Asceza wiąże się z dyscypliną. Dyscyplina wywołuje u wielu ludzi negatywne skojarzenia. Zbyt mocno pobrzmiewa w niej ton kontroli. Jednak życie nie może się rozwijać, jeżeli nie jest zdyscyplinowane. Dyscyplinę można potraktować jako pozytywną drogę w kierunku stawania się człowiekiem: „Jeżeli dyscyplinujemy dzieci, uczymy je tym samym, jak żyć bardziej produktywnie i wrażliwie. Dyscyplina jest sposobem na pomniejszanie cierpień życiowych. Uczymy się mówić prawdę, kierować popędami, być uczciwym względem samego siebie, uczymy się, że życie oparte na poczuciu odpowiedzialności sprawia więcej radości”. Naturalnie także i tu wskazany jest umiar. Zarówno człowiek niezdyscyplinowany, jak i przesadnie rygorystyczny, nie jest dla siebie dobry. „Dziecko niezdyscyplinowane marudzi, leniuchuje, jest zbuntowane, samolubne, uparte, postępuje impulsywnie, nad niczym się nic zastanawiając. Dziecku przesadnie zdyscyplinowanemu brak spontaniczności, zachowuje się w sposób wymuszony, zbyt łatwo pozwala sobą kierować, jest za bardzo uległe, usłużne, męczy je poczucie wstydu i winy” .Najlepiej by było, gdyby udało nam się utrzymywać taką dyscyplinę, która sprawiałaby nam satysfakcję, która dałaby nam poczucie, że sami kształtujemy swoje życie, mamy wpływ na koleje naszego losu, nie jesteśmy tylko biernym narzędziem.



Liczba wyświetleń strony: 10004510 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC