MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Postawa komplementarności lub wyższości



Należy czuwać nad tym, by bracia we wspólnocie nie działali według własnych planów i interesów bez odniesienia do innych. Równocześnie należy tak prowadzić wspólnotę, by każdy z nich nie wypowiadał spontanicznie to, co czuje. Dojść może do nie kontrolowanych odruchów we wspólnocie, odreagowywania również spontanicznego tego, co zostało przyjęte z niezadowoleniem. Najlepsze jest to rozwiązanie, w którym każdy członek wspólnoty zakonnej przyjmuje i daje, jest gotowy pospieszyć z pomo­cą i pozwolić sobie pomóc. Takie relacje wymagają wzajemnego uzupełniania się, współzależ­ności, prawdziwej wzajemności w porozumiewaniu się. Każdy ma zapewne taką świadomość, że potrzebuje innego, bowiem jego zdolności, dane osobowe uzupełniają moje, udzielają mi takich, których ja nie posiadam. W taki sposób uczymy się razem pracować, zależeć jedni od drugich, dawać i otrzymywać, dobrze korzystać z własnych dóbr duchowych, wzmacniać się wzajemnie, razem poszukiwać rozwiązań w trudnych sprawach.

Uczymy się porozumiewać w sytuacji traktowania siebie jako partnerów dialogu, bycia osobami równymi przed Bogiem, uznając się nawzajem za osoby wiarygodne, zdolne do osobistego rozumienia, bez zbędnego i niekorzystnego wpływu innych. Nie liczą się różnice, także te na naszą korzyść, odnośnie: stanowiska, wieku, pozycji we wspólnocie czy Zgromadzeniu jako całości, liczy się nasz wzajemny stosunek. Konsekwencją takiej postawy jest szczególny rodzaj słuchania, słuchamy bardzo dokładnie, nie chcąc stracić ani jednego słowa, bo każde z nich może być ważne i znaczące. Taka zdolność do uważnego wsłuchania się w każdego okazuje się bardzo potrzebna podczas wszelkiego rodzaju spotkań, na których chodzi o podjęcie konkretnej decyzji czy rewizji czegokolwiek. Każdy z braci, z całym bagażem własnego ubóstwa i słabości, posiadający wiele osobistych uzdolnień, jest dla nas znakiem Opatrzności, cennym pośrednikiem woli Bożej i słuchamy go jako takiego.

Powinniśmy wyrazić to stylem słuchania sygnalizującym zainteresowanie, uwagę, pragnienie zrozumienia i niesienia pomocy, szacunek oraz wdzięczność. Stylem wolnym od uprzedzeń i sądów, prowadzącym do bezwarunkowej akceptacji, za­ufania i wzajemnego szacunku. Taki rodzaj słuchania stanowi naj­lepszy bodziec stymulujący drugiego do odpowiedzialności i wno­szenia swojego wkładu w sposób konstruktywny: jaki słuchacz, taki rozmówca. Kiedy natomiast stosunki nie opierają się na zasadzie równości, wtedy trudno o wzajemne słuchanie, jak i odpowiedzialne zaan­gażowanie się rozmówcy (lub grupy). Ten, kto przemawia, podkre­śla własną przewagę, bardziej lub mniej wyraźnie popisuje się, stosuje porównania z innymi. Subtelnie dąży do zademonstrowania swoich zdolności intelektualnych, doświadczeń i kompetencji albo niepotrzebnie akcentuje swoją rolę czy władzę. Taka postawa wywołuje odpowiedź ­obronną ze strony słuchacza, który przesadnym krytycyzmem lub odmową współpracy przeciwdziała poczuciu własnej nieadekwatno­ści.

Naprawdę robi to wrażenie, jak bardzo fakt noszenia przez kogoś habitu, munduru, posiadania tytułu naukowego, bycia przy tablicy, mikrofonie czy ołtarzu, może zmienić osobowość i zachowanie, fałszując relację i pozbawiając rozmówców bogactwa ich indywidualności. Dobrze będzie przypomnieć w tym miejscu, że dzisiaj coraz więcej osób wykorzystuje rolę w celu kompensacji niedostatecznego poczucia tożsamości. Często dowodzą swej wyż­szości bez słów: jednym pogardliwym lub litosnym spojrzeniem, albo niepotrzebną aluzją.



Liczba wyświetleń strony: 10658822 * Liczba gości online: 28 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC