MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Życie konsekrowane



Jezus „błogosławił, łamał, dawał”. To wydaje się być najpełniejsze określenie tajemnicy konsekracji zakonnej. Jesteśmy wezwani, aby błogosławić; powołani by żyć Bożym błogosławieństwem; dążyć do bycia błogosławionymi. Jesteśmy powołani, aby być przeźroczystymi. Przez nas powinno przechodzić światło inne niż własne. Naszej przeźroczystości zakonnej towarzyszy doświadczenie samotności, które wiąże się z oddaniem całego życia Bogu. Nasza samotność wiąże się również z codziennym doświadczaniem słabości. Czego bardzo pragniemy? Samotności, wewnętrznej swobody i spokoju duchowego. Doznajemy niepokoju i rozczarowań, a nawet frustracji. Z jednej strony pragniemy samotności, z drugiej boimy się, że zostaniemy sami. Samotność w życiu zakonnym wcale nie musi prowadzić do osiągnięcia wewnętrznego spokoju serca i umysłu, ale może stać się przyczyną rozżalenia i goryczy.

Samotność naprawdę wpływa na to, iż staję się bardziej wrażliwy na dobro w człowieku i nawet umożliwia mi wysunięcie tego dobra na pierwszy plan. Jak bardzo trudna staje się samotność, kiedy zdajemy sobie sprawę, że nikt już o nas nie myśli. Wtedy w naszym zajętym sercu i duszy może znaleźć się trochę miejsca dla Boga. Bez samotności nie ma prawdziwych ludzi. Potrzebna jest mi cisza, która staje się każdego dnia uzdrawiającym przeżyciem. Prorok mówi: „W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie, w ciszy i ufności leży wasza siła” (Iz 30,15). Trzeba nam starać się być więcej samym, to nam pomoże znaleźć samotność. Potrzeba cieszyć się tym, co widzimy i słyszymy i być obecnymi duchem tam, gdzie jesteśmy i przy tym, co robimy.

W życiu konsekrowanym poznajemy, czym jest ciemność, chodzenie po omacku, w pustce. To przeżycie jest nam dane, abyśmy wytrwali pokornie przy innych i dla wzmocnienia ich ducha. Jesteśmy dla wzmacniania duchowego innych.

Bóg pokazuje nam naszą słabość i niewystarczalność, oraz samotność. Doświadczenie samotnego przebywania z Bogiem, daje siłę, aby nie ulec pokusie. Nie można ulec przeświadczeniu, że jakiś człowiek, wypełni naszą samotność. Samotność osoby konsekrowanej prowadzi do coraz głębszego doświadczenia wspaniałości Boga. Osoba konsekrowana nic więcej z siebie nie potrafi uczynić, jak tylko ukazać tę wspaniałość, nie przesłaniając jej. Świadomość tego, że „nic z siebie”, pozwala mi przeżywać świętość mojego powołania i konsekracji jako zaangażowanie: „Już więcej nie ja żyję”.

Całe życie osoby konsekrowanej jest „drogą w upokorzeniu”, które chroni od pychy. Nam w powołaniu grozi pycha, z racji darów otrzymanych przez śluby. Bóg lituje się nad nami, chroniąc nas upokorzeniem. Upokorzenie jest przekonywaniem Boga. Upokarza, aby cierpliwie przekonywać, że w Kościele nie ma żadnej innej godności jak tylko miłość, która się uniża i wydaje. W zniewadze i upokorzeniu jest istotna szansa dla życia zakonnego. Dotyczy to zarówno upokorzenia niezawinionego, jak i zawinionego. Przykładem jest upokorzenie św. Piotra, które było przygotowaniem przed przyjęciem urzędu. Upokorzenie jest drogą do pokory, która nie jest pomalowaną cnotą, lecz podstawą umożliwiającą wszystko osobie zakonnej. Pokora, to podstawa zakonnej służby. Pokora umożliwia odwagę, aby służyć. Pokora, która może prowadzić siostrę zakonną w coraz większe doświadczenie świętości (wolności) Boga, rodzi jednocześnie zapał, gorliwość i odwagę. Pokora i zapał wzrastają razem.

Służba w życiu zakonnym pozostaje w ścisłym związku z przeźroczystością życia osoby zakonnej. Im bardziej służę, tym bardziej jestem „przeźroczysty”. Pokazuję przez siebie Boga. Życie konsekrowane ma charakter służebny, a tym samym ofiarniczy. To sprawia, że całe życie powołanego, świadczy o świętości Boga. Nie ma większej godności i zaszczytu, jak możliwość realizowania służebnej miłości, która się uniża i ofiaruje, aby ukazać samego Jezusa.

Życie duchowe nie składa się z żadnych specjalnych myśli, idei czy uczuć, ale zawarte jest w prostych, zwyczajnych, codziennych doświadczeniach. Kiedy życie klasztorne traci urok nowości, kiedy otoczenie przestaje na ciebie zwracać uwagę, kiedy już nic „interesującego” nie pobudza naszej wyobraźni, wtedy życie zakonne staje się trudne. To jest dobry czas, by zaangażować się w praktykę osobistej modlitwy i ascezy. Zakonnicy to ludzie, którzy przyszli do zakonu, aby nieustannie szukać Boga. Jeden z zakonników powiedział: „Zakonnicy są jak dzieci: bardzo skromni i bardzo wrażliwi. Kiedy ktoś ich urazi, mają tendencję wycofywać się. Nie przypominają w niczym studentów, którzy nie przejmują się zmiennością czyjegoś nastroju. Są bardzo nieodporni, a jeśli ktoś zbyt energicznie ich atakuje, w odpowiedzi mogą ukryć się przed napastnikiem”.



Liczba wyświetleń strony: 9446134 * Liczba gości online: 32 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC