MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Modlitwa jest oczekiwaniem



Modlitwa polega na obcowaniu z Bogiem z otwartymi rękoma i otwartym sercem. Wiele rzeczy w moim życiu trzymam kurczowo w zaciśniętej dłoni. Chodzi tu z pewnością o moją własność, lecz także o sprawy niematerialne: pracę, którą wykonuję, pozycję, jaką zajmuję, przyjaciół jakich mam, moje ideały, zasady, wyobrażenie o sobie, marzenia. Jeżeli otworzę dłoń, te rzeczy pozostaną. Nic nie wypadnie. A dłonie moje są otwarte. I to właśnie jest modlitwa. Bóg może coś wziąć i może coś włożyć w to miejsce. Nikt inny nie może tego dokonać, tylko On. Potrzeba jedynie, abym otworzył serce i dłonie i czekał cierpliwie na nadejście Boga.

Modlitwa nie jest wyłącznie poszukiwaniem. Poszukiwanie sugeruje rodzaj zniecierpliwienia, działanie. Muszę coś robić. Modlitwa jest oczekiwaniem. Czekanie kładzie nacisk na drugą osobę, która ma nadejść. Mogę jedynie czekać na nią. Oczekiwanie wyraża moją bezsilność, niewystarczalność, i taki jest mój stosunek do Boga. Nie mogę zmusić Boga, aby przyszedł. Jedyne, co mogę zrobić, to czekać i być obecnym. Modlić się, to znaczy odrzucić wszelkie oparcie. Kiedy się modlę, decyzja nie należy do mnie, lecz do Boga. On przyjdzie, kiedy uzna, że nadeszła pora. Modlitwa, to odwaga, aby słuchać, zrezygnować z własnej woli. Czekając na Boga uznaję tym samym, że Bóg wiele znaczy w moim życiu. Nie mogę obejść się bez Niego.

Modlitwa jest czekaniem. Jeżeli godzę się czekać, staję się innym człowiekiem. Modlitwa czyni człowieka uważnym, kontemplacyjnym. Człowiek modlący się, nie stara się manipulować innymi, staje się otwarty na świat. Nie jest agresywny, lecz delikatny, nie pyta, lecz podziwia i wielbi. Św. Jan o Krzyża określił swój ideał życia jako „życie w oczekiwaniu, wypełnione miłością i wrażliwością”. To jest właściwy stosunek do Boga. Jeżeli nie zgadzam się pozostać sam z sobą, to odrzucam wołanie Chrystusa skierowane do mnie. Człowiek musi być sam, aby wytrzymać czekanie. Należy czekać, nie próbując ucieczki.

Istota modlitwy, to uświadomienie sobie miłości Boga do mnie i moje odpowiedź w całkowitym poddaniu się tej miłości.. Taka wymiana między Bogiem a człowiekiem jest adoracją. Dopóki chcę coś osiągnąć moją modlitwą, dopóty będę przeżywać rozczarowania. To jest największa trudność życia modlitwy; na pewnym etapie nie zauważam pożytku z modlenia się i wtedy mam pokusę, aby z niej zrezygnować. Modlitwy nie należy oceniać w kategoriach jej „przydatności”. Można ją zrozumieć jedynie jako całkowite poddanie się bez chęci „osiągnięcia czegokolwiek z jej pomocą”. Nadejdzie taka chwila, kiedy drugorzędne powody modlenia się stracą na znaczeniu, kiedy przestaną być dla mnie przekonywującym motywem kontynuowania modlitwy. Nadejdzie czas, kiedy wydawać mi się będzie, że Bóg nie słucha mojej modlitwy. Nadejdzie czas, kiedy wydawać mi się będzie, że moja modlitwa, to całkowita strata czasu, kiedy nie znajdę w niej żadnego upodobania, żadnego odczucia spełnienia.

Doświadczam czasem pokusy, aby zamienić modlitwę na półgodzinną lekturę lub spacer. Z tego przynajmniej mogę mieć jakąś korzyść. Nadejdzie także czas, kiedy modlitwa przestanie przynosić ukojenie, będzie pochłaniać siły i uświadomi mi własną słabość. W jaki sposób mogę poradzić sobie z trudnościami? Co to jest modlitwa? Modlitwa to naprawdę jest strata czasu. To marnowanie samego siebie. „Ten, kto straci swoje życie, znajdzie je” – to jest istota każdej prawdziwej modlitwy. Nie oznacza to, że modlitwa nie przynosi obfitych owoców, lecz że „użyteczność” nie może być jej celem. Przyjaźń może nieść z sobą wiele korzyści, lecz jeśli one stanowią jedyny jej cel, to znaczy, że przyjaźni w ogóle nie ma. „Posługiwanie się Bogiem, to zabijanie Go”.

Życie modlitwy możemy podzielić na trzy etapy. Na pierwszym etapie modlitwa koncentruje się na pojęciu, że Bóg jest miłością, że kocha mnie takim, jakim jestem /a nie takim, jakim powinienem być/. Bóg zna moje imię. On pierwszy mnie pokochał. Modlitwa, to kąpanie się w miłości Boga, dopóki ona mnie nie przeniknie, dopóki nie poczuję jej w moim sercu. Modlitwa oznacza, że czuję się całkowicie bezpieczny w obliczu Boga. Modlitwa zatem, nie może być próbą wpłynięcia na Boga, aby zmienił swoje zdanie. Modlitwa to poddanie się miłości Bożej, porzucenie samego siebie i wypowiedzenie z całego serca i bez strachu słów: „Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja”.

Nie wystarczy wiedzieć, że Bóg jest miłością: nie mogę żyć opierając się na tym stwierdzeniu. Modlitwa na drugim etapie skupia się wokół osoby Jezusa Chrystusa. Staram się poznać Jezusa, kochać Go więcej i iść Jego śladami. „Modlę się o trzy rzeczy: abym widział Cię wyraźniej, abym bardziej Cię ukochał, zbliżał się z każdym dniem coraz bardziej do Ciebie, Panie”. Ta wiedza rozwinie się w osobiste obcowanie z Jezusem i w końcu przerodzi w najbardziej osobisty, głęboki związek mojego życia. „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. „Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus”.

Trzeci etap modlitwy, to odkrycie, że Bóg jest w całej rzeczywistości. Mam pozytywny stosunek do życia. Nie mogę się modlić o ile nie zaangażuję się całkowicie. Wiele trudności związanych z modlitwą wynika z tego, że człowieka tak naprawdę nie chce się zaangażować. Jeżeli nie poddam się całkowicie, moja modlitwa nie będzie prawdziwa. Dwadzieścia cztery godziny, które są mi dane każdego dnia, mają swoje korzenie w modlitwie. Kiedy mam odwagę modlić się choćby przez pięć minut, te dwadzieścia cztery godziny przestają należeć do mnie. Kiedy modlę się, muszę dokonać wyboru: czy Bóg będzie Bogiem mojego życia, czy nie. Muszę żyć w taki sposób, abym mógł się modlić. Prawdziwa trudność dotycząca modlitwy nie jest związana z samym modleniem się, lecz ze sposobem, w jaki ja żyję. Modlitwa nie powoduje napięcia. Mój sposób życia rozmija się z moją modlitwą i to ono wywołuje niepokojące mnie napięcie. Kiedy modlę się, a moje dłonie nie są całkowicie otwarte, kiedy nie daję Bogu całkowitego dostępu do siebie, kiedy odmawiam spełnienia wyraźnych poleceń Boga – wtedy modlitwa moja jest jałowa, pusta i unieszczęśliwia mnie.



Liczba wyświetleń strony: 9478079 * Liczba gości online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-26
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC