MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Formacja uczuciowa



Co winno podlegać przemianie w formacji uczuciowej sióstr zakonnych? Negatywny obraz samej siebie: mam małe zaufanie do samej siebie. Nie jestem siebie pewna. Wciąż boję się, że nie podołam – są to przejawy problemu niepewności. Wielu księży i zakonników „cierpi” na zbyt niską samoocenę. Dla osiągnięcia pełni człowieczeństwa i autentycznego chrześcijaństwa niezbędne jest posiadanie głębokiego zaufania do samego siebie. Kto nie jest wystarczająco pewien samego siebie, nie może myśleć o ewangelicznej „utracie siebie”. Kolejny etap na drodze przemiany, to lęk przed porażką. Wystarczy, ze wspólnotowe wyobrażenie ich osoby zostanie w jakikolwiek sposób naruszone, a już czują się nic nie warte. Nie zgadzają się na możliwość popełnienia przez siebie jakichkolwiek błędów.

Grzech postrzegany jest jako kolejna porażka, jako zaprzeczenie tego, że stać mnie na jakiekolwiek dobro. Świętość jest traktowana jako osobista „zdobycz”, owoc wysiłków człowieka, rezultat aktów jego woli. Doświadczanie grzeszności jest dla osoby frustrujące, wytwarzając w jej wnętrzu dziwny rodzaj poczucia winy. Powstaje ono nie tyle na skutek prawdziwego żalu z powodu obrażenia Bożej miłości, ale z powodu rozczarowania i złości wywołanej odkryciem braku perfekcji własnej osoby. Z jednej strony jest postawa perfekcjonistycznego dążenia do nieosiągalnych ideałów, która wywołuje nadmierną skrupulatność i sztywność postępowania. Drugą natomiast jest stwierdzenie własnej bezgrzeszności, bycia bez winy lub posiadania jedynie nieznacznych niedoskonałości, tak nieznacznych, że nie są w stanie doprowadzić do zburzenia wizerunku doskonałości własnej osoby, zezwalając na czucie się lepszym od innych, „biednych” grzeszników. Zamiast uznać grzech za zło zakorzenione głęboko w sercu człowieka, traktuje go jako proste wykroczenie przeciwko kodeksowi postępowania moralnego. Nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia.

Kompleks niższości. Niebezpieczne poczucie negatywności własnej osoby. Człowiek wymaga do siebie maksimum, ponieważ prześladuje go mania współzawodnictwa z innymi, a jeśli przegrywa, odczuwa zazdrość wobec „szczęściarzy”, którzy przewyższają go posiadanym poziomem zalet, a także depresję i złość w stosunku do samego siebie. „Ja” realne oraz „Ja” idealne. „Ja” realne: co jest we mnie cenne, co ja sama w sobie dostrzegam, jaka jest świadomość siebie, czy jest we mnie szacunek do tego, czym zostałam obdarowana. Jakie są moje wady, słabości, czy nie usiłuję wmawiać sobie, że ich nie ma. Czy widzę to wszystko jako dar Boga, a także, czy potrafię być wdzięczna? To „Ja” realne jest potencjałem do wykorzystania, do rozwinięcia, pomnożenia w kierunku realizacji ideałów proponowanych przez Jezusa. „Ja” idealne: człowiek potrzebuje wiedzieć, jakie jest jego powołanie. Życie, które otrzymał w darze jest drogą, której on nie zna początku ani nie domyśla się końca. Tylko Bóg, który mu je dał, znacząc je swymi śladami, może wyjaśnić mu sens i właściwe miejsce jakie ma zająć w tym życiu. Ten właśnie sens i to konkretne miejsce stanowią zawartość „Ja” idealnego. Od tego kim jestem (”Ja” realne), przechodzę do tego – kim powinienem być, nowym człowiekiem, którego Bóg mi codziennie objawia i cierpliwie w nim kształtuje.



Liczba wyświetleń strony: 9446118 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC