MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Wyidealizowany obraz samego siebie



Niekiedy wyobrażamy sobie, że jesteśmy kimś innym, zgadzamy się na to, że inni przypisują nam cechy, tworzą taki obraz nas samych, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Im bardziej człowiek posiada nieprawdziwy obraz samego siebie, tym bardziej jest arogancki, to znaczy przypisujący sobie nienależne zasługi lub cechy, których nie posiada w rzeczywistości. Im bardziej zależy mi na tym, bym był odbierany jako ktoś wyjątkowy, tym bardziej staję się człowiekiem bezbronnym i złaknionym zewnętrznego uznania i akceptacji. Człowiek mający o sobie wyższe mniemanie niż należy, przeszkadza sobie na drodze wewnętrznego rozwoju. Zaprzecza bowiem albo istnieniu wad i braków w charakterze, albo potępia to, co jest w nim słabością. Prawdziwe ideały rodzą pokorę, posiadanie wyidealizowanego obrazu siebie, czyni człowieka zarozumiałym.

Jest to przede wszystkim znak zaufania we własne siły i znakiem dumy ze swoich rzeczywistych osiągnięć. Wyidealizowany obraz samego siebie jest chorobą, a ona prowadzi człowieka do zaniku warunków niezbędnych do rozwoju wiary w siebie. Co pomaga w rozwoju wiary w siebie? Umiejętność świadomego decydowania o swoim życiu. Bywa bowiem tak, że człowiek nie kieruje swoim życie, lecz jest unoszony przez inne siły, na fali różnorodnych wydarzeń.

Człowiek o wyidealizowanym obrazie samego siebie czuje się słaby i ma poniekąd świadomość, że żyje w świecie osób, które gotowe są go oszukać, upokorzyć, zniewolić, pokonać. Zatem ciągle zabiega o to aby dokonywać oceny samego siebie i porównywać się do innych – z przykrej konieczności. A ponieważ w głębi duszy czuje się kruchy i mało znaczący, jest zmuszony do poszukiwania czegoś, co podniesie go na duchu, co sprawi, że we własnych oczach stanie się bardziej wartościowy niż inni. Nieważne czy stanie się świętszy, czy bardziej bezwzględny niż osoby w jego otoczeniu, nieważne czy będzie w nim więcej miłości niż w innych, czy też będzie bardziej cyniczny. Ważne, że we własnym odczuciu będzie w pewien sposób lepszy od innych. To pragnienie bycia lepszym od innych objawia się często chęcią pokonania ich. Człowiek taki czuje się bowiem zawsze bezbronny i dręczy go przeświadczenie, że wszyscy traktują go z góry i chcą go upokorzyć.

Jakie są naprawdę moje ideały? Obraz wyidealizowany jest środkiem zastępującym prawdziwe ideały życiowe. Jeżeli uważamy siebie za wzór cnoty czy inteligencji, wówczas nasze najbardziej zauważalne wady i ułomności znikną lub uzyskają pozytywne zabarwienie. Co uważam za swoje wady i braki? To, co dana osoba uważa za swoje wady, zależy od tego, co w sobie akceptuje, a co odrzuca. Np. osoba uległa nie uważa za wadę swoich obaw i bezradności, podczas gdy osoba agresywna uznaje, że takich uczuć należy się wstydzić i trzeba je ukryć przed ludźmi i przed sobą.

Dlaczego człowiekowi tak trudno zaakceptować siebie, jako odrobinę mniej ważnego i znaczącego niż sam o sobie sądzi, jako człowieka niewiele różniącego się od innych? Otóż przyznanie się do własnych wad postawiłoby go twarzą w twarz z wewnętrznym konfliktem i zagroziłoby sztucznej harmonii, którą stworzył. Istnieje zatem zależność między nasileniem konfliktu a stopniem sztywności kształtu wyidealizowanego obrazu siebie. Im staranniej jest opracowany obraz wyidealizowany i im sztywniejszy jego charakter, tym bardziej rozdzierających konfliktów wewnętrznych możemy się domyślać.

Zadaniem człowieka, jest wówczas ukrywanie konfliktu w którym żyje. Np. gdy jestem uległym – uległość, jest we mnie ogromna potrzeba miłości i akceptacji, chęć, by ktoś się o mnie zatroszczył, okazał mi zrozumienie i współczucie, by był troskliwy, dobry i kochający. Na drugim miejscu pojawia odczucie wyizolowanie połączone z niechęcią do przyłączenia się do wspólnoty, kładzenie nacisku na niezależność, obawa przed zbytnim związaniem się z innymi ludźmi, wrażliwością na wszelkie skrępowanie. To wyizolowanie nieustannie zderza się w człowieku z potrzebą bliskości drugiego człowieka.

Jak się to objawia? Człowiek chce być pierwszym w każdej sytuacji, by dominować nad innymi, czasem ich wykorzystując, i by przeciwstawiać się wszelkiej ingerencji innych we własne życie. Tworzy wówczas wyidealizowany obraz siebie po to, by usunąć jakiś konflikt, który go męczy, ponieważ nie jest w stanie uznać siebie takim, jakim teraz jest. Do czego to prowadzi? Do pogardy samego siebie i złości z powodu ciężaru niemożliwych do spełnienia wymagań, które sobie nakłada. Taki człowiek nie posiada stałego gruntu, na którym mógłby się oprzeć. Ma okresy przechodzenia z jednej skrajności w drugą. Osoba ta nie może uczyć się na własnych błędach, bo ich nie dostrzega. W takiej sytuacji traci zainteresowanie własnym rozwojem. Można porzucić taki obraz samego siebie dopiero wtedy, kiedy potrzeby, z których taki obraz samego siebie się ukształtował, ulegną znacznemu ograniczeniu.



Liczba wyświetleń strony: 10004475 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC