MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Uporządkowanie życia emocjonalnego



Jedną z charakterystycznych cech prymitywnej osobowości jest dominowanie myślenia uczuciowego. Jest to określenie takiego przeżywania poznawczego i oceniającego, w którym panują elementy uczuciowe. Oczywiście, myślenie ludzkie nigdy nie jest wolne od elementów uczuciowych. W myśleniu uczuciowym chodzi jednak o to, że uczuciowość ma w nim rolę kierowniczą. Kierunek myślenia wytyczają uczucia, posługując się elementami myślenia intelektualnego.

Człowiek w myśleniu uczuciowym kieruje się zasadą przyjemności. Stanowi ona podstawowe prawo subiektywnej oceny wszystkiego, z czym człowiek się w życiu spotyka i co przynosi z sobą element przyjemności lub przykrości, lub choćby zagrożenia przykrością. Ta reakcja jest w nas nieśmiertelna: ukrywa się pod wpływem wysiłków wychowania i pod naciskiem wymagań życia, skryta jednak, często stłumiona, a więc zapomniana, z ukrycia, z podświadomości nadal steruje ludzkim myśleniem. Czasem ujawnia się w przerzucaniu tygodników ilustrowanych, w dowcipach serwowanych w małym gronie, w przerzucaniu kanałów telewizyjnych w poszukiwaniu programu, który byłby odpowiedzią na potrzebę przyjemności. To samo prawo rządzi spontanicznymi sympatiami i antypatiami: to nie określony człowiek jest antypatyczny, to w nas powstaje antypatia, która jest reakcją zagrożenia dobrego samopoczucia.

Im intensywniejsze w nas przeżywanie uczuciowe, im bardziej żywotne pożądanie czy obawa lub poczucie zagrożenia, tym większy występuje stopień zniekształcenia w poznaniu uczuciowym i ocenie osób i wydarzeń. W ocenie samych siebie również niekiedy ulegamy złudzeniom, wynikającym z tego samego prawa: zniekształcenia pod wpływem życzenia i obawy. Dostrzegamy bowiem w sobie zalety, których posiadania nauczono nas pragnąć, a pomijamy wady, których nauczono nas szczególnie potępiać. W myśleniu uczuciowym łatwo następuje proces uogólnienia sądów i doświadczeń. Aby utrzymać dobre samopoczucie człowiek zmierza do rekompensowania sobie niepowodzeń, aby uchronić dobre samopoczucie, które bywa poważnie zagrożone. Czasem brak uznania ze strony innych zostaje skompensowany przekonaniem o zazdrości nie dopuszczającej do prawidłowej, korzystnej oceny, o nieżyczliwości wynikającej z cudzego poczucia zagrożenia.

Przeżycie kompensacyjne nie liczy się z rzeczywistością, służy bowiem zaspokojeniu potrzeby dobrego samopoczucia. Na szczęście zasada zachowania dobrego samopoczucia nie jest jedyną rządzącą myśleniem uczuciowym. Oprócz niej żyje w człowieku i dąży do zaspokojenia potrzeba kontaktu z innymi, kontaktu bezinteresownego. U podstaw ludzkiej umiejętności kontaktowania się z innymi osobami i przyswajania sobie coraz to nowych cech i umiejętności stoi zasada identyfikacji, utożsamiania. Niestety, tą drogą przekazuje się także uprzedzenia i reakcje wrogości, podejrzliwość i poczucie nieuzasadnionego zagrożenia.

Z racji naszych uczuć jesteśmy niekiedy skłonni podawać się różnorodnym nastrojom. Pytajmy zatem: na czym mógłby polegać rozwój człowieka w zakresie jego nastrojów? Trzeba przede wszystkim rozpoznać fizjologiczny charakter nastroju, jego uzależnienia np. od błędnego trybu życia, cyklów hormonalnych itd. Dzięki temu uzyskuje się dystans i stopniowe oddzielenie właściwego nurtu życia psychicznego od tego nastroju, nie uleganie mu całkowicie, np. nie doszukiwanie się w otoczeniu i wydarzeniach bezwzględnych przyczyn złego samopoczucia czy przypływów zadowolenia.

Rozwój w tym zakresie nazywa się zrównoważeniem i umożliwia człowiekowi rzeczywiste kierowanie własnym życiem, uwalnia jego stosunek do innych ludzi i jego życie uczuciowe od nieustannych wahań i niepokojów, niezrozumiałych dla innych i zakłócających współżycie i współpracę. Niedojrzały w tym zakresie człowiek określany bywa jako niezrównoważony, kapryśny i jest uciążliwy we wspólnocie. Sam subiektywnie nieszczęśliwy, bo ustawicznie rozważający swoje nastroje, od humorów uzależnia swoje działanie i kontakty z innymi, tym samym okazuje, że nie można na nim polegać i liczyć na jego współdziałanie.

Dojrzałość człowieka nie polega tu na jakimś pełnym władaniu nastrojami – to jest niemożliwe z uwagi na fizjologiczne uwarunkowanie nastroju podstawowego – ale na uniezależnieniu od tych nastrojów swych postaw i stosunku do innych ludzi, do podjętych zadań i celów życiowych. Tu czynnikiem rozwijającym jest zdyscyplinowanie, jakie na człowieka nakłada wiara, powołanie, formacja w Seminarium, wspólnota w której żyję. Aktywnym włączeniem się w ten rozwój będzie odmówienie sobie rozpamiętywania swoich nastrojów, mówienia o nich i pewna czujność najpierw świadoma, później niemal automatyczna, by zwykły sposób bycia przyjęty wobec innych nie podlegał zmianom pod wpływem nastrojów. Dojrzały człowiek posiada zdolność tolerancji pod tym względem również wobec innych osób, tak że wahania nastroju nie stają się przyczyną poważniejszych zakłóceń w stosunkach międzyludzkich.

Niedorzecznością byłoby usiłowanie zmienienia własnego lub cudzego nastroju podstawowego, czy np. wymaganie tego od siebie czy od innych, natomiast jest tu możliwość stosowania świadomej kompensacji, to znaczy podjęcie próby łagodzenia natężenia nastrojów poprzez przeciwne do nastroju doznania. Temu może służyć: sztuka, muzyka, odpowiednia tematyka rozmów towarzyskich. Uczucia mówią o ustosunkowaniu się człowieka do jakiegoś przedmiotu, wydarzenia, sytuacji, osoby.

Im wyższy stopień hierarchii uczuć, tym pełniejsza świadomość, narastanie trwałości uczuć i pogłębianie się uczucia. Przez głębię należy rozumieć stopień wpływu tych uczuć na trwałe postawy człowieka. Dominacja uczuciowości wyższej w całym życiu człowieka zmienia całą jego osobowość, przemienia go, uzdalnia do przekroczenia zasady własnej korzyści, wyzwala bezinteresowność i życzliwość. Równolegle do procesu utrwalania się uczuć wyższych można wyróżnić drugi tor rozwojowy człowieka, polegający na przesuwaniu się centralnego punktu przeżywania uczuciowego z własnej osoby, na innych ludzi. Przewaga tych uczuć nad uczuciami dotyczącymi własnej osoby i utrwalenie się tej przewagi traktuje się jako znamię dojrzałości uczuciowej. W języku chrześcijaństwa oznacza to miłość bliźniego bardziej niż siebie samego. Rozwój w tej sytuacji oznacza także przejście w uczuciowości od postawy biorcy – ”szczęściem jest być kochanym”, do postawy dawcy -”szczęściem jest być potrzebnym”.



Liczba wyświetleń strony: 9446112 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC