MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Spójność i niespójność psychiczna



Potrzeby człowieka, jego postawy i wartości, które uznaje, łączą się z pojęciem spójności i niespójności psychicznej. Istnieje zależność pomiędzy świadomie wybranymi wartościami a podświadomie wpływającymi na nas potrzebami psychicznymi. O spójności mówimy wtedy, gdy człowiek posiada motywację do działania w postaci potrzeb możliwych do pogodzenia z wartościami, które wybrał, decydując się na życie zakonne. Kapłan, zakonnik jest zintegrowany, gdy potrzeby są w jego życiu zgodne z wartościami ewangelicznymi, zakonnymi. Żyje on w stanie przejrzystości zewnętrznej i wewnętrznej. To, co mówi i czyni, jest prawdziwe, niezależne od innych motywacji.

Niespójność psychiczna występuje wtedy, gdy ktoś jest motywowany w swym postępowaniu przez potrzeby, które są sprzeczne, trudne do pogodzenia z wartościami. Elementem zasadniczym jest tu relacja między wartościami a potrzebami. Niezgodność ta może nie być zauważona, można nie być jej świadomym. Człowiek niespójny psychicznie, będąc powołanym do życia kapłańskiego czy zakonnego, nieustannie szuka siebie w tym co robi, usiłując siebie dowartościować po to, by zapomnieć o własnym poczuciu pustki i osamotnienia. Osoby niespójne pracują wskutek wewnętrznego przymusu, a nie z powodu miłości do wartości lub innych ludzi. Nie wiedząc o tym, podświadomie wykorzystują innych do osobistych celów.

Osoby te żyją w stanie niezgody, podziału wewnętrznego. Nie są panami własnego życia, działania i sytuacji, w jakich się znajdują. Pewne osobiste problemy wymykają się im spod kontroli i przez to popadają w wewnętrzny konflikt. Są pozbawione wolności wewnętrznej, gdyż trudno im zauważyć i kontrolować potrzeby, które często są podświadome. U osób niespójnych, w ich oficjalnych działaniach widać też cele drugorzędne. W rzeczywistości nie potrafią one realizować ani pierwszych, ani drugich.

Niespójność psychiczna, występuje u osób normalnych, zwyczajnych, które borykają się z codziennymi problemami w swoim przeżywaniu wartości. Chodzi o niespójność, która ma charakter podświadomy; nie zależy od wolnej decyzji człowieka. Ktoś może bardzo chcieć żyć wartościami, a jednak nie potrafi tego uczynić i nie umie zrozumieć dlaczego. Nieraz problemy duchowe, doświadczane przez osobę, mogą być wyrazem niespójności powołaniowej. Nie musi to być problem samych wartości, lecz raczej tego, jak je zharmonizować z potrzebami.

Chcąc pomóc zrozumieć siebie i rozwiązać problemy, należy najpierw rozpoznać istotę problemu. Np. jeśli agresja u kogoś jest obroną przeciw podświadomej potrzebie poniżania się, to mówienie o pokorze może tylko zaostrzyć stan wewnętrzny człowieka. Nie rozumiemy wówczas, że osoba buntuje się, ponieważ nie wierzy w siebie i własne możliwości, tym bardziej się denerwuje i staje się agresywna. Trzeba wówczas, pomagając osobie czynić wszystko, aby nabrała szacunku do siebie.

W niespójności psychicznej człowieka nie chodzi zatem o złą wolę lub o świadome odrzucenie wartości. Osoba taka, jakby niechcący, podświadomie, oddala się od wartości i nie potrafi ich wyrazić w postawach swojego życia. Z jednej strony pragnie się otworzyć na Boga i jest do tego zdolna, z drugiej zaś czuje się zablokowana, niezdolna do realizacji wartości, z powodu niespójności. Osoba taka żyje w wewnętrznym rozdarciu pomiędzy wartościami i potrzebami. Wartości dotyczące powołania kapłańskiego stają się dla niego źródłem zniechęcenia i frustracji i nie pomagają mu wzrastać. Czuje się klerykiem, czy księdzem, ale nie umie odczuć, przeżyć swego człowieczeństwa. Zachowuje się tak, jakby ono mu przeszkadzało. Uczuciowość staje się dla tych osób problemem, ciężarem, z którym nie potrafią sobie poradzić. Przeżywają wartości jako bardzo dalekie, mające niewiele wspólnego z konkretnym życiem. Pojawia się wtedy strach, szukanie siebie, lęk przed odpowiedzialnością.

Niespójność psychiczna nie ułatwia życia wartościami obiektywnymi i przeszkadza w przeżywaniu ich zgodnie z logiką wolnego wyboru. Powołanie przeradza się w rutynę, bezsensowną mękę; myślenie zaczyna być obronne i schematyczne. Ma się ciągle te same odpowiedzi, poza które nie można wyjść. Niespójność psychiczna jest także powodem wielu nierealistycznych oczekiwań. Osoba, sama czując się niepewną, słabą, zaczyna sobie stwarzać nadzieje, oczekiwania, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. Z tego powodu często będzie zawiedziona, zniechęcona i coraz trudniej będzie jej się odnowić, przemienić i zaangażować w życie wartościami powołania. Będzie to widoczne w jej zamykaniu się, wycofaniu się, rezygnacji z własnych pragnień i ideałów. Osoba ta czuje się zagrożona i tworzy sobie swój wygodny świat, w którym próbuje się czuć jak u siebie. Ale właśnie w tym świecie nie spotka się ona nigdy z rzeczywistością; nie spotka się prawdziwie ani z człowiekiem, ani z Bogiem.

W kontakcie z rzeczywistością osoba ta jest często zawiedziona, a zarazem czuje potrzebę takiego kontaktu, który ostatecznie przynosi jej smutek; jest zamknięta i zawsze mówi, że ma rację, choć wewnętrznie, przynajmniej czasem, czuje, że coś nie jest w pełni prawdziwe. Ale wtedy winę zrzuca na innych, na otoczenie. Niespójność psychiczna prowadzi człowieka do stylu życia bardziej obronnego niż twórczego. Tak rodzą się albo konserwatyści, którzy odrzucają wszystko, co inne i nowe, a chcą jedynie zachować to, w czym jeszcze się odnajdują, bądź też postępowi, którzy nie mają niczego, co byłoby ich własne. Rzucają się na wszystkie strony, by mieć coś, co byłoby do uchwycenia. Jedni i drudzy chcą za wszelką cenę zachować siebie. Jedni i drudzy są spięci i autorytarni, wszystkowiedzący. Dużo mówią o dialogu, a tak naprawdę mówią tylko o sobie i o swoim świecie. Nie umieją słuchać i otwierać się naprawdę. W ten sposób stają się niezdolnymi do zmiany.

Człowiek niespójny psychicznie nie jest zdolny do rozeznawania woli Bożej w swoim życiu. Wydaje mu się, iż wiele wie, rozumie, i przez to nie jest otwarty na szukanie. Nie ma bowiem rozeznania, nie wie, w jakim kierunku mógłby iść w swoim szukaniu. Gdy rozeznaje wspólnie z innymi, to nie rozumie ich, nie jest do tego zdolny. Często też nie dostrzega w sobie problemów, które utrudniają mu życie i wymagałyby zmiany. Jest to człowiek, który wiele cierpi, ale tak naprawdę niewiele można mu w tym pomóc, bo sam jeszcze nie wie, co jest w jego życiu pierwsze, co drugie i czego szuka. W rzeczywistości osoby niespójne zamiast poświęcić swe siły na rozeznawanie i realizację ideałów, poświęcają je na realizowanie swych potrzeb podświadomych lub na uciekanie przed nimi. Prowadzi to do niezadowolenia, braku satysfakcji, obwiniania innych i zewnętrznych struktur. Wartości interpretuje się raczej na własną korzyść i przez to oddala się od nich, wycofuje i rezygnuje.

Można powiedzieć, że niespójność psychiczna to brak harmonii pomiędzy tym, czego człowiek oczekuje od siebie, kim chciałby być, o czym marzy, a tym, w jaki stanie duchowym, moralnym aktualnie znajduje się. Jest to brak zgodności między ideałami człowieka, które są świadome, a potrzebami psychicznymi, które mogą być podświadome. Nie ma ludzi całkowicie spójnych. Istnieje jednak niespójność, która powoduje całkowite rozbicie człowieka. Jest ona często przyczyną niekonsekwencji pomiędzy tym, co człowiek wybrał, a tym, czym naprawdę żyje. Niekonsekwencja ta nie jest kwestią kategorii moralnej, lecz psychicznej.

Niespójność bywa środkiem koniecznym do uzyskania i zachowania określonych celów osobistych. Potrzeba agresji czy ekshibicjonizmu może być tak ważna, że człowiek nie potrafi z niej zrezygnować, bojąc się, że coś straci, że przestanie być sobą lub nie osiągnie tego, czego potrzebuje. Niespójność może być ważna dla zachowania własnego obrazu siebie. Chociaż nie pozwala wzrastać, to jednak pozwala mieć znaczenie w oczach własnych i innych. Dlatego tak trudno z niej zrezygnować.

Człowiek niespójny nie potrafi się wyzwolić od postawy negatywnej. Używa różnych mechanizmów obronnych, aby się bronić, by nie zrezygnować. Czyni wszystko świadomie i podświadomie, by w takim stanie pozostać. Zobaczmy tę rzeczywistość na przykładzie agresji. Agresja staje się centralna wtedy, gdy osoba stawiając sobie różne cele, nie może ich osiągnąć, nie używając agresji. Człowiek zyskuje jej subtelny smak. Są chwile, kiedy człowiek spostrzega się, że działał zbyt agresywnie, uznaje to, ale nie jest zdolny do ogarnięcia całości swego postępowania. Kiedy pojawiają się zagrożenia, znów będzie agresywny. Na tym polega istota jego potrzeby agresji.

Kiedy się mówi o rezygnacji z kapłaństwa lub życia zakonnego, to wymienia się najczęściej następujące argumenty: lęk przed kapłaństwem niepewnym i niejasnym, poczucie samotności i bezużyteczności. Pragnienie małżeństwa jest raczej konsekwencją odejścia niż elementem decydującym o wystąpieniu. Wydaje się, iż te racje mogą być wynikiem napięcia, często nie uświadomionego, które nazywamy niespójnością. Jak wykazują badania, to cztery przypadki na pięć osób porzucających powołanie są połączone z przeżyciem samotności i izolacji. Trudność życia w celibacie objawia raczej kryzys osobowości człowieka, kryzys o wiele głębszy, niż problem akceptacji celibatu.

Niespójność pozostaje przez cały okres formacji, gdy zostajemy kapłanami czy wchodzimy w inną pracę, jako księża, zakonnicy. Większość formowanych, po czterech latach formacji nie przeżywa żadnej znaczącej wewnętrznej zmiany. Niektórzy stają się gorszymi i tylko nieliczni wzrastają w dojrzałości życia według wartości powołania. Jest dużo pragnień, gorących dyskusji, zrywów, nauk rekolekcyjnych, ale tylko nieliczni mogą wykorzystać te pomoce do nowej głębokiej przemiany struktury swojej osobowości.

86% kleryków i 87% sióstr zakonnych nie znało zupełnie swego głównego konfliktu wewnętrznego w momencie wstąpienia na drogę powołania, a po czterech latach formacji 83% kleryków i 82% sióstr zakonnych nadal trwało w tej niewiedzy. Oznacza to, że formacja nie pomogła im w poznaniu i głębszym zrozumieniu siebie. Wskazuje to również na to, że głębsza praca nad sobą była dla nich trudna lub wręcz niemożliwa. Duży procent osób, u których niespójność przeważała nad spójnością, w ciągu 8 – 20 lat formacji, opuściły drogę powołania, a inne pozostały, utworzywszy sobie „gniazdka” wewnątrz wspólnot.

Problemy niespójności nie zmieniają się same, z upływem czasu, jeżeli w czasie formacji nie były zauważone i poważnie potraktowane . Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ w czasie formacji nie uwzględnia się kłopotów i niespójności podświadomej. To niespójność sprawia, że osoba zamiast dostosować swe życie do wartości, czyni coś przeciwnego- dostosowuje wartości do siebie. Codzienne życie ze wszystkimi wymaganiami staje się ciężarem, niesie ze sobą zmęczenie.

Badania wskazują, że od 60% do 80% zakonników, sióstr zakonnych, kleryków nie zinterioryzowało całkowicie wartości powołaniowych, które świadomie wybrali. Napięcia pomiędzy wyborem świadomym a siłami egocentrycznymi w człowieku są obecne już w momencie wstąpienia do nowicjatu; nie wynikają więc z formacji seminaryjnej czy zakonnej. Tylko 10-20% osób, które wstępują do seminarium podejmuje decyzję naprawdę opartą o dojrzały ideał siebie i wspólnoty, do której wstępuje. Pozostali, czyli 60-80%, są uwarunkowani podświadomymi potrzebami. Ich wybory nie zawsze są wynikiem wolnej decyzji, ale też i pewnych podświadomych potrzeb, takich jak lęk przed życiem, odpowiedzialnością, szukanie oparcia, robienie kariery, potrzeba znaczenia itd. Wybory te nie mają wymiaru moralnego, są one nieuświadomione. Właśnie niespójność psychiczna rozbija i utrudnia życie powołaniem i jest przyczyną wielu problemów w życiu kapłańskim i zakonnym.

Osoby spójne, które stanowią 10-20% osób powołanych, bardziej wolne wewnętrznie, mniej uzależnione od swoich potrzeb i konfliktów, są bardziej predysponowane do wytrwania w powołaniu i do dojrzałego przeżywania wartości powołaniowych. Istnieje ścisła jedność między dojrzałością psychologiczną, spójnością psychiczną a dojrzałym przeżywaniem powołania. Dojrzałość, spójność psychiczna predysponuje osobę do dojrzałego przeżywania powołania. Trudno od kogoś niedojrzałego, infantylnego, wymagać dojrzałego życia i dojrzałego przeżywania wartości. Ten ktoś nie jest po prostu do tego zdolny, a wartości, którymi powinien i chce żyć, mogą nieraz stać się dla niego wielkim ciężarem, trudnym do uniesienia. Dojrzałość, spójność psychiczna jest konieczna, choć nie jest wystarczająca do prawdziwego przeżywania powołania.

Im ktoś jest bardziej spójny, dojrzały, tym bardziej jest wolny i zdolny do tego, by dojrzale przeżywać wartości i ideały, swoje powołanie. I na odwrót, dojrzałe przeżywanie powołania oznacza też stawanie się dojrzałą osobą, pomaga w tym, by żyć i realizować siebie w sposób dojrzały. Zatem w formacji do kapłaństwa nie można zajmować się tylko rozwojem ducha, ćwiczeniem woli. Trzeba uwzględnić poszczególną osobę, biorąc pod uwagę jej spójność i niespójność psychiczną. Formatorzy powinni umieć dostrzec niespójność najpierw w sobie, a później w osobach formowanych o powinni także umieć się nią zająć. Chodzi tu o odblokowanie pewnych energii psychicznych, a także usunięcie przeszkód w życiu wartościami nie pozwalającymi na całkowite oddanie serca Jezusowi, oraz braciom i siostrom na wierną i oddaną służbę.



Liczba wyświetleń strony: 10716068 * Liczba gości online: 33 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC