MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Człowiek szukający Boga



Szukanie Boga, to paląca tęsknota, aby podobać się Bogu. Takiej tęsknoty nie można nigdy zaspokoić. Szukamy Boga, ponieważ Bóg wcześniej nas szukał. Szukać Boga, to szukać prawdziwego życia, nie zadowalać się tym, co powierzchowne, czerpać radość z życia. Szukać Boga, to chcieć żyć! Szukać Boga, to ciągle na nowo pytać o Niego. Ale też – zadawać sobie samemu właściwe pytania. Ważne w naszym życiu jest oderwanie się od swoich emocji. To umożliwia odnalezienie Boga. Do Niego prowadzi mnie pytanie o cel mojej drogi. Nie zajdę daleko w życiu zakonnym, jeśli cel mojej drogi widzę w realizacji siebie, w zadowoleniu, pomyślnym rozwiązywaniu spraw. Tylko wówczas, kiedy pójdę za moją najgłębszą tęsknotą, moje życie stanie się dla mnie zrozumiałe. Tęsknota wskaże mi Boga. Czy nie przestaliśmy tęsknić? Gdy przestajemy tęsknić, przestajemy też dobrze modlić się.

Szukanie Boga zakłada wysiłek stawania się autentycznym. Co to znaczy? To znaczy, że nigdy nie zadowalamy się tym, co osiągnęliśmy. Gdzie jesteś? Czy twoje myśli i życzenia są gdzie indziej, niż teraz przebywasz? Jeśli porzucimy poszukiwanie Boga, będziemy się zadowalać błyskotkami, jak syn marnotrawny z Jezusowej przypowieści. Nasz głód zaspokajamy wówczas „strąkami” przeznaczonymi dla świń. Dlaczego nie szukamy Boga? Bo możemy mieć chory obraz Boga. Nie pociąga nas to, co chore. Nie pociąga modlitwa, gdy jesteśmy chorzy. Jak człowiek ma chory obraz Boga, to sam musi być chory. Bowiem od obrazu Boga, zależy obraz samego siebie. Jak przeżywamy naszą relację do Boga, tak też przeżywamy relację w doniesieniu do bliźnich i do siebie.

Poznawać Boga, to doświadczać Go tam, gdzie pozwala się spotkać. Poznawanie łączy się z widzeniem, wyczuwaniem, rozumieniem. Tak jak widzę Boga, tak też widzę siebie. Tak jak doświadczam Boga, tak też przeżywam samego siebie. Jeśli ktoś nie ufa sobie, jeśli ciągle ma odczucie, że nie jest w porządku, że wszystko robi źle – to często temu odpowiada obraz Boga jako podejrzliwego obserwatora, który wszystko widzi i ocenia. Tacy ludzie żyją w ciągłym strachu, że nie są wystarczająco dobrzy. Muszą się ciągle usprawiedliwiać, ponieważ ciągle czują się oceniani. Boga odczuwają nie jako życie, lecz jako utrudnianie życia.

Wiele osób zakonnych szuka Boga przede wszystkim tam, gdzie jest dyscyplina i twardość, gdzie się czegoś zabrania, gdzie nakładają sobie wędzidła. Inni szukają Boga w medytacji, liturgii, lekturze Pisma świętego. Spotykamy osoby, które mimo usilnych starań, nie znajdują Boga ani w medytacji, ani w lekturze Pisma świętego. W swoim staraniu, aby wszystko robić poprawnie, spotkają autorytarnego rodzica, albo zalęknioną matkę, a nie Boga. Za bardzo usiłujemy Boga wtłoczyć w określone ramy. Ale Bóg nie daje się ograniczyć. Skutkiem tego wszystkiego jest pustka wewnętrzna, jest rozpaczliwe poszukiwanie osobistego kontaktu z Bogiem oraz intensywnych uczuć podczas medytacji. Wielu użala się, że nie może niczego odczuć, niczego doświadczyć. Niektóre osoby w bliskości Boga czują się jak osoby kontrolowane, obserwowane i oceniane. Boją się, że źle coś zrobią, że nie okażą się wystarczająco doskonałymi, że popadną w grzech. Obraz Boga, jaki posiadają te osoby, nie odpowiada temu, co objawił nam Jezus. Niektóre osoby w zakonie posługują się Bogiem, aby uciec od życia: odpowiedzialności, otwartości, dialogu, wyrażania swoich poglądów.

Boga należy szukać we własnym doświadczeniu, zarówno radosnym, jak i trudnym. Boga odkrywamy w sobie tam, gdzie jesteśmy naprawdę żywotni, czujemy że żyjemy, mamy jakąś pasję, nadzieję, sens. Nie musi to wszystko mieć znamienia religijnego, nadprzyrodzonego. Kto nie czuje samego siebie, nie może również czuć Boga. Kto nie doświadczył samego siebie, nie może również doświadczyć Boga. Niektórzy mówią, w zakresie życia duchowego czy moralnego, najczęściej o negatywnych doświadczeniach. Jakie jest moje doświadczenie dobra, takie będzie doświadczenie Boga. Ale jest też w życiu duchowym, w nauczaniu ewangelicznym mowa o przetwarzaniu zła w dobro. Doświadczenie zła, może być okazją do doświadczenia Boga w tajemnicy nieprawości przez którą przeszedłem, lub aktualnie przechodzę.



Liczba wyświetleń strony: 9446110 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC