MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Posłuszeństwo ewangeliczne



W Jezusie istniała jakaś niemożność działania według swojej woli: „Ja sam z siebie nic uczynić nie mogę” – mówi Chrystus. Jezus nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stając się podobnym do ludzi”. „Chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał”. Cierpienie było szkołą posłuszeństwa Ojcu. Jezus chciał być posłusznym Ojcu. Z decyzją tą był związany trud i walka wewnętrzna. Postawa taka została okupiona wielkim cierpieniem. Ostatecznym motywem naszego posłuszeństwa Kościołowi może być tylko oddanie się Chrystusowi, na podobieństwo Jego oddania się Ojcu. Człowiek wierzący, powołany do życia zakonnego będąc posłuszny ludziom, nie słucha ich najpierw dla ich osobistej ludzkiej dobroci, wiedzy czy świętości. Ale słucha ich przede wszystkim dlatego, iż dani są mu przez Chrystusa. Będąc posłusznym Kościołowi staję się posłusznym Chrystusowi.

Miłość do Chrystusa, każe człowiekowi przechodzić ponad ograniczeniami i słabościami przełożonych. Ich słabości i ułomności, choć mogą stać się bolesnym doświadczeniem, nie umniejszają sensu posłuszeństwa. Przez posłuszeństwo wyrażamy wiarę. Sami jesteśmy grzeszni i słuchamy innych ludzi grzesznych. Wzajemna akceptacja, życzliwość, braterska miłość oraz szczery dialog są nieodzownym warunkiem posłuszeństwa. Nie należy odwoływać się do płaszczyzny wiary, zanim nie spełni się wszystkiego, co należy do wymiaru spraw ludzkich. Istotnym problemem w posłuszeństwie jest właściwe rozumienie woli Bożej. Tylko wola Boga może usprawiedliwić rezygnację z własnej woli, aby w wolności poddać ją woli przełożonej.

Człowiek może zwalniać się z zaangażowania w rozeznawanie i szukanie woli Bożej. Całą odpowiedzialność zrzuca wówczas na innych; głównie na wspólnotę, w której żyje lub na przełożonych. Powołując się na literę prawa, możemy uzasadniać swoją bierność, swoją pasywność życiową. Takie statyczne podejście do posłuszeństwa i jego przeżywanie, może owocować pasywnością wobec powierzonych sobie zadań. Pasywności tej może jednocześnie towarzyszyć złudne poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie. Tak postawa może rodzić duchowe lenistwo. Posłuszeństwo nie będzie twórcze. Ograniczy się ono do zewnętrznej wierności literze prawa. Zrobiłem to, co do mnie należy, a reszta mnie nie interesuje.

Posłuszeństwo woli Bożej wymaga pewnego stopnia ludzkiej dojrzałości. Człowiek niedojrzały, który nie widzi swego samolubstwa, nieumiejętności i pychy, patrzy na całą rzeczywistość w sposób egocentryczny. Nadmiernie koncentruje się na swoich nieuporządkowanych uczuciach i popędach. Osoba taka nie będzie w stanie zrezygnować z własnej woli, aby podporządkować się decyzji przełożonych. Uległe podporządkowanie swojej woli, wymaga pokonywania egocentryzmu; wymaga obiektywnej oceny rzeczywistości w której żyje; wymaga panowania nad swoimi negatywnymi uczuciami i odczuciami. Niedojrzałość człowieka ujawnia się w niepewności siebie, kompleksach niższości, skrywanej wrogości lub jawnej agresji wobec innych, a zwłaszcza w pysze. Wszystko to sprawia, że posłuszeństwo drugiemu człowiekowi staje się bardzo trudne, a nawet wprost niemożliwe.



Liczba wyświetleń strony: 9446114 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC