MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Milczenie jest zwycięstwem



Co nam przechodzi przez głowę przed zaśnięciem? Te myśli budzące się w sposób niekontrolowany, ukazują nam nasz stan wewnętrzny. Należy wykorzystywać te myśli po to, by zbadać, czy nie wiążą się one z którąś z ośmiu wad: obżarstwem i opilstwem, nierządem, chciwością, smutkiem, gniewem, depresją, żądzą sławy lub pychą. Możemy siebie raz poddać rozeznaniu, jak często wtedy, gdy na zewnątrz milczymy, myślimy o jedzeniu, albo jak często chcielibyśmy coś posiadać, jak często marzymy o rzeczach, które chcemy zdobyć. Może oddajemy się myślom gniewnym lub zgaszeni jesteśmy smutkiem?

Dzisiaj jest rzeczą modną być sfrustrowanym, poddawać się swoim nastrojom frustracji tak, aby każdy mógł wyczytać to z naszej twarzy. Powiedzieliby, że tego człowieka opanował ciężki grzech smutku. Albo jak często wymyślamy wewnętrznie innym. Milcząc, wymyślamy sobie błyskotliwe mowy, którymi „załatwiamy” kogoś, udowadniamy mu, że to my mamy rację, że górujemy nad nim. Milcząc delektujemy się wtedy własnym gniewem i karmimy go naszym wewnętrznym dowodzeniem i wymyślaniem drugim. Inni znów litują się nad sobą, w chwilach zewnętrznej ciszy wmawiają sobie, że wszystko jest bezcelowe, bezsensowne, nie warto się w to angażować.

W milczeniu wymyślamy sobie zdania godne podziwu, które skupiałyby na nas uwagę. Albo też sami siebie podziwiamy. Niektórzy sobie podszeptują, jak przecież ważnymi są osobami, jak to świat powinien się radować, że oni istnieją, z ich talentami i zdolnościami, z ich osiągnięciami. Myśli ich krążą tylko wokół nich samych, ich wielkości, ich unikalności. Zewnętrznie milczymy, ale wewnętrznie mówimy bez przerwy. Mówią w nas niezaspokojone instynkty i nienasycone potrzeby, mówią w nas emocje i nastroje nie utrzymywane w równowadze i mówi w nas próżność i żądza sławy. Milczenie zewnętrzne jeszcze nic nie mówi o tym, jak dalece nauczyliśmy się milczeć wewnętrznie.

Ostatecznie powinno nam zależeć właśnie na wewnętrznym milczeniu. Milczeć wewnętrznie może tylko ten, kto zwalczył osiem wad głównych. Dlatego do ćwiczenia się w milczeniu należy walka z wadami, z błędnymi wewnętrznymi postawami, z przesadnymi potrzebami i życzeniami, z chaosem nieuporządkowanych emocji i z ułudą stawiania siebie zawsze w punkcie centralnym. Milczenie jest środkiem w walce z błędnymi postawami wewnętrznymi. Nie jest to bierne wyrzeczenie się słów, ale aktywne zaatakowanie emocji i agresji, które w sobie czujemy.

Milczenie pomaga w rozprawieniu się z emocjami. Nie jest ono biernym przełykaniem upokorzeń, które w końcu mogłoby doprowadzić do straszliwej wybuchu skumulowanej złości, lecz jest wyjściem naprzeciw wewnętrznemu wzburzeniu w celu uzdrowienia. Milczenie jest owocne tylko wtedy, kiedy prowadzi także do milczenia wewnętrznego. Inaczej może ono łatwo stać się tylko zewnętrzną fasadą, milczeniem dumnego, który we własnych oczach jest lepszy niż inni i który w milczeniu delektuje się swoją krzywdą. W istocie zaś jest ono przecież walką, która ma się rozprawić z tymi błędnymi postawami.

Milczenie jest walką z wadami, ale jest też i znakiem zwycięstwa nad nimi. Tylko ten, kto przezwyciężył swoje wewnętrzne negatywne postawy, kto umie się właściwie obchodzić ze swoimi emocjami i agresją, potrafi milczeć wewnętrznie. Jest wtedy wolny od myśli przelatujących przez głowę, w czasie, gdy nie jest czymś zajęty: od nie załatwionych problemów, niezaspokojonych potrzeb, nieuporządkowanych przeżyć, niepohamowanych życzeń i nieobliczalnych emocji. Zawsze chodzi o to wewnętrzne milczenie. Droga do niego jest daleka i prawie nikt w tym życiu całkowicie do celu nie dochodzi. Można go doświadczyć w zalążku. Gdy dostatecznie długo walczymy z żądzą stałego myślenia o niechęci do określonych osób, to odkrywamy w końcu, że przy modlitwie stajemy się nagle wolni od tych myśli. Możemy modlić się bez przeszkód, potrafimy naprawdę milczeć, bo przywara niechęci została przezwyciężona. Dopóki jednak nie uporamy się z niechęcią, nic nam nie pomoże najlepsza metoda odprężenia, bo przecież myśl o niechęci budzi się wciąż na nowo.

Milczenie jest problemem moralnym. Osiąga się je tylko poprzez zwycięstwo nad fałszywymi postawami, nie zaś przez techniki medytacji lub ćwiczenie odprężenia się. Ten stan czystego milczenia jest identyczny z czystością serca. Warunkiem wstępnym do niej nie jest stan medytacyjnego zatopienia ani absolutnej ciszy, lecz pokora, w której niczego nie pragniemy uzyskać, ale zdajemy się we wszystkim na Boga. Pokora jest reakcją na doświadczenie Boga oraz własnej słabości i bezsilności przed Bogiem. Jest ona zatem darem, nieosiągalnym przez człowieka jego własnymi siłami. Tak też i ciszę, w której milkną wszystkie moje wewnętrzne fałszywe postawy i przesadne żądania, moje emocje i agresywność, w której ja sam milknę, tylko Bóg może podarować. Mogę się w niej ćwiczyć, kiedy milcząc podejmuję walkę ze swoimi wadami. Ale zawsze pozostaje ona celem, do którego wprawdzie dążymy, lecz który bywa w zasięgu naszego doświadczenia wyłącznie jako dar Boga.



Liczba wyświetleń strony: 9443904 * Liczba gości online: 22 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC