MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Jak budować wzajemne relacje we wspólnocie?



Pojęcie relacji:

Nawiązywać relacje to reagować,

Reagować to rozumieć siebie.

Rozumieć siebie to być oświeconym.

Relacje międzyludzkie są szkołami oświecenia.

Anthony de Mello

Do właściwego funkcjonowania psychiki (a co za tym idzie również ciała) niezbędne jest utrzymanie właściwych kontaktów z innymi ludźmi. Komunikowanie się z innym człowiekiem jest procesem bardzo ważnym. Od tego jak przebiega zależy zadowolenie lub niezadowolenie człowieka ale też reakcja na drugiego człowieka.

Relacja, jest to wzajemne oddziaływanie na siebie dwóch lub więcej osób.

To, czy jesteśmy zdolni do tworzenia relacji, w których, gdy mamy problemy, znajdziemy oparcie, zależy od tego, czy i jak potrafimy zaufać

Jako przełożeni powinniśmy wiele czasu poświęcać na rozwijanie dobrych relacji we wspólnocie. Budowanie autorytetu oraz zaufania do przełożonych jest ważne nie tylko dla niego samego, ponieważ jest on wyrazicielem tożsamości całej wspólnoty. Zobaczmy, dzięki jakim czynnikom pogłębiają się relacje we wspólnocie:

1. Zaufanie

Wspólnota nie oczekuje naszej nieomylności. Gdy popełniamy błędy jako przełożeni, powinniśmy być uczciwi i przyznawać się do nich. Wprawdzie po jakichś większych „wpadkach” potrzeba nieco czasu na odbudowanie zaufania do przełożonej, jednak o wiele gorsze byłoby nie przyznanie się do nich. Inni i tak je zauważą, ale stracą szacunek do S. Przełożonej, która stara się być „nieomylna”. A na tym jej autorytet ucierpi o wiele bardziej.

2. Szacunek

Powinniśmy szanować członków wspólnoty za to kim są, a nie za to, co (i ile) robią. Starajmy się doceniać to co robią, ale też znaleźć możliwość doceniania ich za to, kim są. Kiedy okazujemy innym szacunek – poczują się pewniejsi w realizacji swoich zadań. Istotne jest, abyśmy koncentrowali się na ludziach, a nie na darach w grupie. Zadanie przełożonej to zachęcanie sióstr, aby wzrastały. Najważniejsze, co może im dać, to po prostu być z nimi i słuchać ich – to najlepszy sposób okazywania szacunku.

We wspólnotach mamy wiele osób, z którymi jako „odpowiedzialne” powinniśmy się spotkać. I choć jest to trudne, mimo licznych zadań powinniśmy znaleźć sposób, by ofiarować siostrom swój czas i uwagę. Siostry szukają w życiu bezpieczeństwa, afirmacji, docenienia ich wartości. My, jako przełożeni, również tego potrzebujemy. Gdy nie okazujemy siostrom, że ich zauważamy, że doceniamy ich obecność we wspólnocie – czują się nieważne i... odchodzą.

3. Słuchać i starać się rozumieć

Wiele razy różne osoby nie będą się z nami zgadzać, ale naszym zadaniem jest umieć słuchać i starać się rozumieć, nawet jeśli się z nimi nie zgadzamy. Jako przełożeni powinniśmy pomagać siostrom wzrastać, a to wymaga poświęcania czasu relacjom, poznawaniu i rozumieniu innych. Powierzchowne relacje nigdy nie doprowadzą do głębokiego zrozumienia między ludźmi. Kiedy relacje są bliskie, to nawet jeśli nie jesteśmy zgodni w naszych poglądach, nie doprowadza to do konfliktu. Ważne abyśmy rozwijali umiejętność słuchania i rozumienia siebie nawzajem. Gdy dajemy siostrom możliwość wyjaśnienia ich motywacji – nasze relacje opierać się będą na zrozumieniu. A potrzebujemy wiele czasu, aby kogoś naprawdę zrozumieć.

Bardzo istotne jest wyjaśnianie tematów spornych, także publicznie, w przeciwnym razie inni będą na nie dyskutować i szeptać. Gdy wiemy, że wspólnota nas nie popiera i czujemy się krytykowane – módlmy się o mądrość. Nie ulegajmy pokusie, aby unikać krytyki. Nie pozwólmy też, aby krytyka nami kierowała, nie zmieniajmy planów tylko dlatego, by zadowolić tych, którzy krytykują. Może nas też nie ominąć pokusa, aby zadowalać wszystkich, ale jako przełożeni musimy robić przede wszystkim to, co uważamy za dobre dla wspólnoty. Jeśli krytykowane są jakieś decyzje przełożonej, nie zmienia to Jego wartości.

Kolejnym sposobem radzenia sobie z krytyką jest próba odkrycia powodu, jaki za nią się kryje. Są siostry, które krytykują przełożoną tylko dlatego, że są zazdrosne. Są też takie, które w ogóle do wszystkiego są nastawione negatywnie. Czasami siostry krytykują, gdy czują się zagrożone lub gdy nie rozumieją czegoś dokładnie – ważne, aby znaleźć prawdziwe powody kryjące się za krytyką.

Gdy uznamy że krytyka jest uzasadniona, powinniśmy przyznać się do błędu i przeprosić. To niby takie oczywiste, ale wiele przełożonych boi się utraty autorytetu przez przyznanie się do porażki. Gdy jesteście krytykowane jako przełożone – nie atakujcie, nie brońcie się, ale stawcie czoło zagadnieniu. To doprowadzi do wzrostu wspólnoty.

Wzrastamy duchowo, gdy dzielimy się życiem i wzajemnie poznajemy swoje stany wewnętrzne, problemy i radości, towarzyszymy sobie w duchowych zmaganiach. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni, by dojrzewać, wzrastać i uczyć się kochać.

Propozycje dla zaistnienia dobrych relacji:

1. zrozumienie przeżyć własnych i drugiego człowieka i budowanie relacji na tym zrozumieniu, nie zaś na wyuczonych rytuałach

2. relacja ma służyć pielęgnacji i rozwojowi więzi międzyludzkich, czyli rozwojowi i zachowaniu miłości

3. muszę znać swoją godność, aby móc ją dostrzegać w innych. Okazywać szacunek sobie, aby móc go okazać osobom, z którymi jestem w relacji

4. trzeba być świadomym przeżywania siebie: swoich nastrojów uczuciowych, narastających napięć, gniewu czy upokorzenia. Nie przyjęte do świadomości, odruchowo przenoszą się na relację z innymi ludźmi. Dlatego ktoś drugi wcześniej zauważa nasze zdenerwowanie, niż my sami.

5. nasza kultura domaga się ukrywania przed innymi naszych przeżyć uczuciowych. Idąc za wyuczonym wychowaniem czy zasadami formacji, tłumimy je w sobie i bywamy zaskoczeni własnymi wybuchami, np. złości. Mylnie przyjmujemy tłumienie uczuć za ich opanowanie. Tymczasem opanowanie uczucia polega na uświadomieniu go sobie, nazwaniu, odczytaniu przyczyn wywołujących i postawieniu wewnętrznej bariery między tym, co przeżywam, a tym, na co decyduję się w swoim postępowaniu. Opanowanie nie polega na wyzwoleniu się z przeżywania uczuciowego, lecz z ulegania dyktatowi uczuć i sterowanie moimi zachowaniami.

6. należy w relacji domagać się jasności wypowiedzi dotyczących wzajemnych oczekiwań. Nie wolno godzić się na tzw. domyślanie się. „Domyśl się, o co mi chodzi”.

7. w relacji ważna jest bezwarunkowa akceptacja drugiej osoby

8. zaburzenia w relacjach owocują zaburzeniem więzi. Te zaburzenia to: postawa oschła, krytyczna, stawiająca wymagania przekraczające możliwości spełnienia przez drugą osobę; albo brak akceptacji odrębności. Zmiana stylu relacji może uratować więź.

9. druga osoba nie może nie zwracać uwagi na moje potrzeby, które komunikuję. Nie mogę oczekiwać tego, aby druga osoba zachowywała się tak, jak tego od niej oczekuję.

10. należy być uważnym w odbiorze komunikatów i apeli, które zgłasza mój rozmówca.

11. trzeba zwracać uwagę na wrażliwość rozmówcy, jego otwartość na omawiany problem

12. potrzebne jest zrozumienie (czytelność intencji i postaw) i wyrzeczenie się oceniania, oraz konieczna jest spontaniczność, a w niej, umiejętność właściwego wypowiadania się

Co pomaga, a co utrudnia relacje we wspólnocie?

Ustalić granice w relacjach

Jeśli ktoś w dzieciństwie doświadczył naruszenia swojej prywatności, ten w dorosłym życiu ma często problemy w relacjach z innymi. Nasze życie jest udane, jeśli toczy się w obrębie określonych granic. Konieczna jest równowaga między zachowaniem granicy a przekraczaniem jej, między ochroną a otwarciem się. Klucz do szczęścia w życiu wspólnotowym leży, między innymi, w umiejętności pokochania siebie samego w swoich własnych ograniczeniach i pokochania sióstr wraz z ich ograniczeniami.

1. Granice zapobiegają kłótniom

Zbytnia bliskość może doprowadzić do konfliktów. Każdy człowiek potrzebuje przestrzeni dla własnego rozwoju, potrzebuje wolności. Jeśli ciągle wchodzi komuś w drogę, pojawiają się spory. Tam, gdzie osoby wzajemnie się kontrolują i ograniczają możliwości rozwoju, tam będzie wiele niepokoju. Dlatego trzeba ustalić jasne granice. Obszar zadań powinien być rozdzielony. Konieczna jest dobra współpraca, gotowość do zachowania granic własnych jak i granic innych sióstr. Trzeba zachować równowagę pomiędzy bliskością a dystansem. Konieczna jest często możliwość wycofania się w swoje cztery ściany. Tylko wtedy, kiedy można się wycofać, będzie się chętnie przebywało z innymi. Potrzeba więc bliskości i dystansu, wspólnego przebywania i wycofania się, obszaru zależności i wolności, samotności i wspólnoty.

2. Naruszanie granic (nadużycia i przywłaszczenia)

Druga osoba jest nietykalna w swojej godności. Jest w niej coś boskiego. Naruszenie granic drugiego nazywa się wykorzystaniem go (seksualne, duchowe wykorzystanie). Usiłuje się przywłaszczyć sobie drugiego człowieka, posiąść w sposób podstępny jego uczucia, kiedy on ich bardzo potrzebuje, jest w tym czasie głodny uczuć.

Przekraczamy często granicę przez rozmowę, naruszając tym samym granice godności drugiej osoby. Zawsze należy stawiać sobie pytanie: co drugiemu wyjdzie na dobre, co będzie dla niego lepsze? Bliskość i zrozumienie są uzdrawiające.

3. Granica jest czymś świętym (ochrona swojej przestrzeni)

Granica przypomina nam o końcu naszych zdolności i możliwości. Granica pokazuje mi moją miarę, mój limit. Granica jest pewnym tabu, którego nie wolno naruszać. Aby człowiek mógł żyć w harmonii i prawidłowo się rozwijać, potrzebuje świętości swoich granic.

Przestrzeganie zewnętrznych granic jest również ważne dla duszy. Człowiek potrzebuje ochrony swoich granic, aby się nie rozpadł wewnętrznie i zachował swoją tożsamość. Ktoś jest nieuprzejmy, albo stawia za dużo pytań, chce wszystko wiedzieć o naszym życiu, o porządku dnia. Dystansujemy się do niego. Mamy prawo do własnej intymności, do zachowania własnych granic. Drugi często może nie mieć wyczucia własnych granic, o co może pytać, a o co nie powinien. Trzeba mu w tym pomóc.

Kiedy człowieka uznajemy, że jest niemiły, może to oznaczać, że przekroczył w jakiś sposób nasze granice. Mogą to być granice czasowe. Umówimy się, a ktoś nie przychodzi albo spóźnia się. Granice są ważne i są warunkiem dobrego samopoczucia i uzdrowienia człowieka. Do kultury stosunków międzyludzkich należy zachowywanie granic. Nie chcemy mieć do czynienia z ludźmi dla których granica nie jest świętością.

4. Żyjemy w obrębie granic (pycha i pokora)

Każdy otrzymuje od Boga granicę sił, granicę życia, granicę tego, co może osiągnąć. Człowiek jest istotą ograniczoną. Nasze granice pozwalają nam odkryć, kim jesteśmy. Z jednej strony trzeba akceptować granice, z drugiej zaś, pokonywać je. Do uznania swoich granic potrzebna jest pokora. Kiedy kierujemy się pychą, identyfikujemy się z osobami, które nie przestrzegają żadnych granic.

Jak budować wzajemne relacje?

Jesteśmy stworzeni „ku wzajemności". Ludzkie relacje zostały głęboko wpisane w nasze życie jeszcze przed naszym zaistnieniem. W wymiarze natury jesteśmy owocem intymnej relacji dwóch osób. Poczęcie naszego życia stało się jednocześnie momentem narodzin pierwszych bardzo istotnych relacji: z ojcem i matką. Potem pojawiły się następne relacje: z rodzeństwem, z przyjaciółmi, ze „znajomymi" itd. Przybywa nam lat i nasze międzyludzkie relacje zataczają coraz szersze kręgi. Towarzyszą nam nieustannie jak od¬dech. Potrzebujemy ich jak powietrza. Możemy powiedzieć o sobie, że w pewnym sensie „jesteśmy naszymi relacjami". Są częścią nas samych.

Z biegiem lat nie tylko mnożą się nasze ludzkie relacje, lecz także wynikające z nich przeżycia. Nierzadko są to przeżycia, które dotykają nas bardzo głęboko. Rodzą w nas przeróżne doświadczenia. Zajmują naszą pamięć, serce i duszę. Nosimy w sobie doświadczenia relacji pięknych i trudnych, kojących i bolesnych. Niektóre z nich nie przestają budzić w nas radości, pokoju i poczucia bezpieczeństwa. Inne pozostawiły w nas ślady głębokich ran. Nawet po wielu latach nie przestają krwawić. Wywołują ból, smutek czy lęk. Relacje pozytywne i negatywne stają się integralną częścią naszej osoby. Potrafią wpływać na kształtowanie się naszej osobowości i na nasze nastawienie do siebie i do innych. Wspomagają lub utrudniaj ą nasz rozwój psychiczny i duchowy. Ostatecznie jednak odkrywamy, że nie ma wzrostu w pojedynkę.. Bez drugiej osoby umieramy z głodu.

W tworzeniu dojrzałych relacji ludzkich duże znaczenie ma relacja do siebie samego. Świadomość swoich dobrych i słabych „punktów osobowości", wewnętrzna wolność na płaszczyźnie psychicznej, zwłaszcza emocjonalnej, rozwój duchowy, zdrowe poczucie własnej wartości, samoakceptacja - oto niektóre cechy osobowości, które pomagają w budowaniu odpowiedzialnych więzi osobowych. Taką jest dojrzałość relacji, jaką jest dojrzałość osób, które je tworzą. Dla¬tego poziom naszego psychicznego i duchowego wzrostu będzie także zapowiedzią naszych dojrzałych relacji w rodzinie i we wspólnocie. Pragnienie wzajemnych relacji jest głęboko zakorzenione w każdym z nas, ale trzeba dodać, że jest to pragnienie zakorzenione w konkretnej osobie, w jej pamięci, sercu i duszy. Nie struktury i warunki zewnętrzne decydować będą ostatecznie o poziomie naszych ludzkich relacji. Owszem, mogą w nich pomagać. Decydującą jednak pozostanie „struktura" i „warunki" psychiczno-duchowe naszej oso¬by. Czas poświęcony na osobiste dojrzewanie psychiczne i duchowe jest czasem, który będzie owocował w naszym otwieraniu się na więzi osobowe i dojrzałe ich rozwijanie.

Coraz więcej pojawia się dzisiaj osób, które noszą w sobie ob¬ciążenia nieuporządkowanych relacji rodzinnych, a nawet doznania bolesnych zranień. Istnieje niebezpieczeństwo ulegania przekonaniu, że w sposób konieczny staną się one przeszkodą na całe życie w budowaniu jakichkolwiek dojrzałych relacji. Tymczasem nie ma takich relacji międzyludzkich w historii naszego życia, które musiałyby determinować naszą relację do innych i nasz rozwój. Nie ma takich powikłań w relacjach, których Bóg nie mógłby uzdrowić. Co więcej, Bóg potrafi z najtrudniejszych ludzkich do¬świadczeń wyprowadzić dobro. Może zamieniać nasze rany w „perły". Czyni to zawsze w osobistej współpracy z człowiekiem, ilekroć człowiek na nią się otworzy.

W wymiarze chrześcijańskim ludzkie relacje mają ścisły związek z naszą relacją do Boga. Relację do Boga budujemy zawsze „we trój¬kę": Bóg - ja - druga osoba (A. Cencini). Uporządkowane relacje ludzkie pomagają nam przeżywać w harmonii naszą więź z Bogiem. I odwrotnie, nasze ludzkie konflikty potrafią wywoływać konflikty w relacji z Bogiem. W tym znaczeniu w naszym życiu nie ma spraw jedynie „między mną a Bogiem". Na drodze do Boga zawsze pojawia się bliźni. Pojednanie z Bogiem prowadzi przez pojednanie z bliźnim. Ostatecznym kryterium naszych dobrych relacji z ludźmi jest miłość. Doskonale oddaje tę prawdę Hymn o miłości św. Pawła (l Kor 13, 1-13)

Autorka tekstu: Dorota Skibińska

http://www.odnowa.jezuici.pl/szum/animatorzy-i-liderzy-mainmenu-34/formacja-lidera-mainmenu-38/162-relacje-we-wspolnocie



Liczba wyświetleń strony: 10658758 * Liczba gości online: 25 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC