MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Jubileusz 25 - lecia życia zakonnego



W życiu zakonnym nieustannie szukamy Tego, którego kochamy. Jest to czas napełniania się Chrystusem i przemiany w Nim i dla Niego. Żyjemy tym, co nas czyni mądrymi, rozważnymi, ale i tym, co nas niszczy, lecz o tym ostatnim dowiadujemy się po latach. Nie otrzymujemy życia zakonnego w pigułce. Idziemy za Panem w takich warunkach i z takimi ludźmi, jakich spotkamy. Mądrością jest wiedzieć to, co należy przyjmować, przeżywać, a co odrzucać, czemu stawiać opór. Kiedy przyjmujemy wszystko, jak leci, bardzo cierpimy. I to jest nasza droga uczenia się życia zakonnego.

Do miłości zdążamy przez cierpienie i ból. Cieszyć się życiem zakonnym można wtedy, kiedy doświadczymy sensowności bólu, znaczenia tego, przez co dane nam było przejść. Relacja z Bogiem raduje i boli. Podobną jest relacja z siostrami. To, co boli trzeba odpowiednio interpretować, mieć oczy do zobaczenia w innym, Bożym świetle, Chrystusowym rozumieniu, aby również okazało się miłością. Aby trwałe było w nas to, co piękne, potrzebne jest cierpienie. Miłość nie okupiona cierpieniem, jest nietrwała. Jeśli miłość nas boli, to ona jest prawdziwa.

W życiu zakonnym najważniejsza jest miłość, która wszystko czyni możliwym do przyjęcia, która wszystko w naszym życiu potrafi uczynić pięknym. Ból szlifuje nasz miłość do Jezusa i człowieka. Nie wiemy dlaczego w miłości do Boga pojawiają się ból i ciemność. Poeta napisał: „Gdy wkoło gęsta ciemność, oko zaczyna widzieć” (Roethke). Konieczne jest przejście przez czas wewnętrznych ciemności, aby wejść w doświadczenie prawdy, piękna, tego, co wartościowe. Wydaje się, że ból jest zadośćuczynieniem za to, co nie było w naszym życiu miłością. Bóg, chcąc nas oczyścić do końca, dopuszcza stany bólu emocjonalnego, z którym nie potrafimy sobie poradzić.

Ból w życiu zakonnym trzeba przemieniać w modlitwę, jako zadośćuczynienie za siebie oraz za innych. Trzeba zacząć traktować ciemność i wszelki ból w miłości, jako zadośćuczynienie. To jest tajemnica wprowadzania sensu w nasze życie. Ból jest spowodowany tym, co było pęknięciem w miłości, rysą w miłości, niewiernością w miłości. Po przejściu trudnych doświadczeń św. Paweł mówił: „Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku” (2 Kor 7,4). Łączy on utrapienia z ogromną radością. Radość i pokój i spokój wewnętrzny pochodzą od Boga, nie można ich posiąść własnym wysiłkiem. „Chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana zaś cnota – nadzieję. A nadzieja zawieźć nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,3-5).

Po 25 latach życia zakonnego Czcigodna Siostra może powiedzieć: ominęło mnie to, co najgorsze; doświadczyłam tego, co najlepsze. Jestem w takim punkcie, że każde przeżycie samo w sobie ma wartość. W taki jubileusz przypominamy sobie tych, którzy nas kochali i których kochaliśmy i nigdy nie przestaliśmy kochać. To jest czas na szczególną wdzięczność. Tyle przecież ciepła, czułości, mądrości i jasnych wspomnień płynie z przeszłości Siostry Jubilatki.

Życie jest piękne, a człowiek w nim, nie wtedy, gdy staje się ono pasmem osiągnięć, sukcesów i zwycięstw, lecz wtedy, kiedy na to, co bolało, upokarzało, czyniło samotnym, człowiek chce i potrafi spojrzeć jako na ważne, sensowne i potrzebne. Dojrzewamy, będąc ciosani. Stajemy się dojrzałymi nie wiedząc o tym, jeśli żyjemy w rękach Boga, Mądrość polega na zgodzie, aby Boga nie rozumieć do końca, nie odczuwając często Jego bliskości, a równocześnie iść naprzód, od czasu do czasu smakując w Jego prowadzeniu.

Co jest siłą życia zakonnego? To, o czym przypomina św. Paweł: „Zewsząd znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu; żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy; znosimy prześladowania, lecz nie czujemy się osamotnieni; obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy” (2 Kor 4,8-10). W trudnych momentach życia pojawia się w naszym wnętrzu coś, co jest większe, silniejsze od trudności. Żeby wierzyć, trzeba za to cierpieć. Bez cierpienia nie utrzymamy wiary.

Można być upokorzonym i wyśmianym, jak św. Paweł. Można być pełnym obaw. Wystarczy kilka niepowodzeń, aby człowieka zniechęcić do życia w imię Boga. Tymczasem on jest wytrwały, ponieważ, jak sam mówi: „Miłość wszystko przetrzyma” (1 Kor 13,7). „Chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana zaś cnota – nadzieję. A nadzieja zawieźć nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5,3-5).

Życzę Czcigodnej Siostrze Jubilatce tego, aby nie gromadziła w sobie przeżyć zbędnych, niepotrzebnych, ujemnych skutków dla serca, ducha, dla zbawienia. Niech będzie w Siostrze dar rozeznawania, co należy przyjąć, a czego nie dopuścić do własnego serca, do swojej duszy. Niech zawsze towarzyszy Siostrze głęboka świadomość, że jest kochana przez Boga, bez względu na wszystko. Zaufanie Jego miłości, niech potęguje w Siostrze miłość wzajemną do Jezusa i Sióstr.



Liczba wyświetleń strony: 10716047 * Liczba gości online: 33 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC