MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Przebaczenie



Podstawowym warunkiem do tego, byśmy mogli wykupić czas, jest nasza umiejętność przebaczania i przyjmowania przebaczenia. To przede wszystkim poczucie winy trzyma nas w szponach przeszłości. Nie ma człowieka, który raz po raz nie podejmowałby ,.błędnych” decyzji. Zamiast zaopiekować się matką staruszką, o co tak bardzo cię prosiła, oddałeś ją do domu starców, gdzie bardzo cierpiała samotna i smutna. Po jej śmierci ciągle przypominasz sobie jej usilne prośby i spojrzenie pełne wyrzutów. Teraz jest już za późno. Ciążą ci wyrzuty sumienia, ale „nic już nie można zrobić!”

Można! W tym stopniu, w jakim chodzi tu o rzeczywistą winę, można ją wystawić na pełne miłości spojrzenie Boga. To, co Jemu przedkładamy, wystawione jest na promieniowanie Jego miłości, zostaje poddane Jego światłu, i samo światłem się staje. Żadna wina nie może oprzeć się przebaczającej miłości Boga. Jest niezwykłym wyzwoleniem, aby konkretnie, w swoim wnętrzu, zdobyć się na odwagę i zaufać, że Bóg naprawdę przebacza i On może zlikwidować poczucie winy. Kto przeżył coś takiego, może zaświadczyć o nowości stworzenia, towarzyszącej takiemu doświadczeniu.

Natomiast jeżeli nie chodzi o prawdziwą winę, ale o nieuzasadnione poczucie winy, to ważne jest, aby sobie to wyraźnie uświadomić. Prawda wyzwala. W takim stopniu, w jakim odkryjemy bezzasadność skrupułów, zostaniemy uwolnieni z ich duszącego uścisku. Jeśli tak się nie dzieje, wówczas najprawdopodobniej przyczyna tkwi w jakimś innym miejscu, może w innej prawdziwej winie, która nie została odpuszczona. Skrupuły wpływają paraliżująco na czas. Czas został nam dany po to, abyśmy wzrastali i dojrzewali, a traci on swój dynamizm, kiedy żyjemy z poczuciem winy. Ona może jak pijawka wysysać wszelką moc z czasu.

Poczucie winy może mieć swoje źródło we własnej winie, ale może też zależeć od tego, że jeszcze nie zechcieliśmy lub nie zdołaliśmy przebaczyć drugiemu krzywdy, jaką nam wyrządził. Jest wiele osób, które, muszą przebaczyć swym własnym rodzicom. Jakże często rodzice, chcąc nie chcąc, nie potrafią uniknąć zadawania ran swoim dzieciom tylko dlatego, że ich osobiste zranienia, będące z kolei następstwem postępowania ich własnych rodziców, nie zostały zaleczone. Oto konkretne przejawy grzechu, który przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Jeżeli nie przebaczymy im ich „winy”, będziemy tkwić w starej niesprawiedliwości. Wzbraniając się przed zamknięciem tego rozdziału, nigdy nie postąpimy naprzód w naszej księdze żywota. Wydaje się, że łatwiej jest zrzucić winę na rodziców, niż samemu wziąć odpowiedzialność za własne życie. W rzeczywistości jednak to drugie jest o wiele trudniejsze. Stać i dreptać w jednym miejscu oznacza czynić życie jednostronnym i pozbawionym radości.

Wielu sądzi, że nie potrafią przebaczyć, jednak możemy więcej, niż nam się zdaje. Możemy w każdym razie rozpocząć od pragnienia, by móc przebaczyć i możemy modlić się w tej intencji. Niesamowite, jak wielki cud dokonuje się wówczas, kiedy człowiek wreszcie postanawia „wyruszyć w drogę”. Uczeń Jezusa wezwany jest do tego, by być w drodze, „dziś, jutro i pojutrze”. Łatwiej jest przebaczyć drugiemu, kiedy sami nieustannie poddajemy się Bożemu przebaczeniu. Spontanicznie przekazujemy dalej to, co sami otrzymaliśmy. Żyjąc w świetle Bożej miłości, rozlewamy jej światło. Najgłębszym problemem jest nasza trudność uwierzenia w Boże przebaczenie. Naszą własną niechęć przebaczenia przenosimy na Boga, podczas kiedy dla Niego ono nigdy nie stanowi problemu. Przebaczanie jest Jego naturą – nie byłby tym, kim jest, gdyby odmawiał przebaczenia.

Kiedy Bóg przebacza, to nie jest tak, że On najpierw widzi grzech, aby potem go przebaczyć. W chwili, kiedy słyszy głos grzesznika, przedstawiający Mu swój grzech, tam już jest obecne przebaczenie. Można by powiedzieć, że Bóg nie ma możliwości zobaczenia tego grzechu, bo widzi tylko własne miłosierdzie. W świetle Boskiego spojrzenia grzech natychmiast roztapia się w Jego miłosierdziu. Przebaczenie nie polega więc na eliminacji czy zapomnieniu. Boże przebaczenie stwarza coś nowego. Bóg stwarza na nowo i przemienia przeszłość. Czas, który wydawał się nieodwołalnie stracony i „uwięziony”, właśnie zostaje wykupiony przez Boga, a przez to wyzwala się nasze dziękczynienie.

Zarówno mój grzech, jak i grzech innych może być łaską. Niepowodzenie może być przyczynkiem do większej ufności, samotność może prowadzić do głębszego spotkania z Bogiem. Właściwe zrozumienie chrześcijańskiego czasu przychodzi chyba dopiero z chwilą, kiedy zdarza się nam popełnić błąd i dochodzimy do wniosku, że on niekoniecznie hamuje wzrost, ale może go przyspieszyć.



Liczba wyświetleń strony: 9446090 * Liczba gości online: 27 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC