MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Odpowiedzialność i obwinianie



Jeżeli pragnę zachowywać się asertywnie, powinienem wziąć za siebie pełną odpowiedzialność. Biorę za siebie odpowiedzialność, jeżeli otwarcie przyznaję się przed sobą i innymi do bycia właścicielem tego, co czuję, co myślę, w co wierzę. Mówię: ja czuję, ja myślę, ja wierzę. Gdy odpowiadam za swoje zachowanie, to również deklaruję w ten sposób, że należy ono do mnie i jako właściciel gotowy jestem ponieść za nie konsekwencje. Tak naprawdę nie mamy możliwości wyboru, takiego, o jakim często marzymy. Postępujemy automatycznie, wykorzystując tkwiące w nas głęboko zakorzenione wzorce zachowania, które nie są ani pożyteczne, ani tworzące dobo w relacjach międzyludzkich. Często reagujemy spontanicznie, bez namysłu, bez przewidywania konsekwencji. Jaki rodzaj postępowania wybierzemy w danej sytuacji, nie zależy od tej chwili, w tym momencie, gdy przychodzi nam reagować. Wybór określonej reakcji na zaistniałe okoliczności został dokonany przez nas dużo, dużo wcześniej. W jakimś momencie w przeszłości postanowiliśmy, iż na dane bodźce będziemy odpowiadać takim, a nie innym zachowaniem. I postanowienie to sukcesywnie wcielamy w życie. Na przykład, w wieku pięciu lat odkryliśmy, iż jedynym skutecznym sposobem na poradzenie sobie z napastliwymi rówieśnikami jest krzyk.

Problem polega na tym, że lata mijają, a my w dalszym ciągu podnosimy glos, kiedy ktoś przejawia wobec nas agresję. Reagowanie wrzaskiem na przejawy wrogości dawno przestało dawać pożądane efekty i stało się w dodatku niestosowne, a my, jak zacięta płyta, powtarzamy ciągle to samo. Tylko sporadycznie warto wydać z siebie krzyk, albo nawet prawdziwy ryk. Jednak w mniej ekstremalnych przypadkach, krzyk nie jest ani użyteczny, ani twórczy. Korzystne byłoby natomiast wzięcie na siebie odpowiedzialności za swoje zachowanie. Najważniejsze, żeby wykonać ten pierwszy, najważniejszy krok i postanowić: „Czuję się w pełni odpowiedzialny za to, co za chwilę zrobię”. Takie postępowanie zmusi nas do refleksji i, być może, zmiany postępowania. Zaczniemy wypróbowywać inne sposoby dawania sobie rady z ludźmi nastawionymi do nas agresywnie. Bywają sytuacje, w których nie tylko my winniśmy poczuwać się do odpowiedzialności za własne czyny, ale wskazane (lub wręcz konieczne) jest, abyśmy poprosili Braci, o gotowość ponoszenia konsekwencji za swoje działanie.



Liczba wyświetleń strony: 10642399 * Liczba gości online: 33 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC