MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Lęki



Człowiek żyjący w lęku jest tym, który żyje w konflikcie wewnętrznym. Można przechodzić w swoim życiu od jednego lęku do drugiego, jak przechodzi się od jednego do drugiego konfliktu. Człowiek doznający lęku, jest człowiekiem konfliktowym. Może być tak, że przeszłość nasza była trudna, polegająca na dużych problemach natury moralnej. Przychodząc do zakonu, udajemy, że w naszej przeszłości było wszystko w porządku. Osoba taka może żyć w ciągłym strachu przed tym, żeby jej przeszłość nie została ujawniona, a ona tym samym zdemaskowana. Ciszy się życiem zakonnym, ale jednak paraliżuje ją lęk przed utratą tego bogactwa duchowego, jakie zdobyła w życiu zakonnym. Jest osobą dumną z tego, że jest szanowana, a z drugiej strony, dokonuje się wyobcowanie z niechlubnej przeszłości. Usiłuje wymazać z pamięci swoje przeszłe życie. Jednak pojawiają się nowe konflikty. To, co jest dla niej problemem teraz, ma u swojego podłoża wyrzuty sumienia z tego powodu, że zbudowała swoje życie zakonne na fałszywych podstawach.

Nowe konflikty, kolejne problemy więcej bolą, gdyż osoba broni się przed wspólnotą, aby nie stanąć w prawdzie wobec swojej przeszłości, przede wszystkim do siebie. Nowe składniki naszego życia, choćby były iluzorycznie rozumiane, takie jak: miłość, odejście, izolacja od innych, przyjęty, idealny obraz siebie, zaczynają odgrywać bardzo ważną rolę w życiu, tworząc tym samym nowy rodzaj lęku. Ten nowy rodzaj lęku zaczyna mnie informować o tym, że coś może zagrozić moim skarbom, dokładnie poukładanym klockom życia, koncepcji przeżywania własnej zakonności. Cały czas może narastać wyobcowanie wobec siebie, co powoduje niemożność pracy nad sobą. A jest to jedyna droga rozwiązania trudności, jakie się pojawiły. Człowiek lęku, to ktoś o bardzo usztywnionym charakterze. Doświadcza on lęku przed zakłóceniem równowagi wewnętrznej. Jest świadom tego, że może utracić równowagę wewnętrzną bez żadnego widocznego powodu. Może go ogarnąć duże zdenerwowanie lub uniesienie, może poczuć wewnętrzne zahamowania, lub opanuje go przygnębienie i zmęczenie wówczas, kiedy najmniej się tego spodziewa, lub pragnie. Takie doświadczenia nauczyły go, że nie może polegać na sobie.

W lęku nasila się tłumienie różnych pragnień, najczęściej związanych ze zniszczeniem czegoś lub kogoś, bez poczucia jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje czyny. Niekiedy człowieka trzyma jedynie jego wyidealizowany obraz samego siebie. Kiedy ten obraz wyidealizowany rozpadnie się, człowieka ogarnia strach, że może się rozsypać na kawałki. Inny lęk, to lęk przed odsłonięciem się. Źródłem tego lęku, są wszystkie maski i przebrania, z których taka osoba korzysta przy ciągłym tworzeniu pancerza, za którym próbuje się schronić. Nie rozwiązane konflikty wewnętrzne powodują ogromne szkody w sferze moralnej takiej osoby. Dąży ona do tego, żeby inni o pewnych sprawach nie wiedzieli. Lęk przed ujawnieniem się prawdy o sobie może zaistnieć w przekonaniu, że wszystko co robi i czym żyje, to byle co, do niczego się nie nadaje. Gdy spotykamy osobę, która doświadcza lęku przed zdemaskowaniem się, ważne jest znalezienie odpowiedzi na dwa pytania: Co dana osoba boi się ujawnić? Czego się obawia, gdyby dana prawda o niej wyszła na jaw?

Innym lękiem, jaki pojawić się może w człowieku, jest lęk przed lekceważeniem, upokorzeniem i ośmieszeniem. Jest on konsekwencją urażonego poczucia własnej wartości. Tworzenie wyidealizowanego obrazu siebie, to próba odzyskania poczucia własnej wartości. Próby te są zawsze skazane na niepowodzenie. Gdy poczucie własnej wartości, oparte na tym co rzeczywiste, spada w człowieku, rośnie w człowieku oparta na fikcji fałszywa duma i pewność siebie, że jest się tak wspaniałym, tak niepowtarzalnym – jak nikt inny. Lęk podcina skrzydła i paraliżuje tych, których dotyka. Osoby takie nie próbują nawet spodziewać się czegokolwiek dobrego ze strony innych i nie usiłują stawiać sobie ambitnych celów. Boją się wyrazić własne zdanie, choć ich głos może mieć w całej sprawie duże znaczenie. Nie wykorzystują swoich zdolności twórczych, posiadając je. Jest także inny lęk od dotychczas wymienionych. Jest to lęk przed zmianą czegokolwiek w sobie. W takiej sytuacji człowiek powinien dokonać modyfikacji własnych postaw i dążeń. Cały proces jest braniem własnych życzeń za rzeczywistość i jest skutkiem nietolerancji człowieka wobec własnych niedoskonałości. Lęk przed zmianą, to również lęk przed zmianą na gorsze, co oznacza, dla takiej osoby – zburzenie wyidealizowanego obrazu siebie, przeobrażenie się w kogoś, kogo się nie akceptuje, upodobnienie się do innych ludzi lub też zewnętrzne ogołocenie się ze wszystkiego na skutek przeprowadzonej analizy. Jest to lęk przed nieznanym, przed koniecznością porzucenia bezpiecznego schronienia i rodzącego się z niego zadowolenia, zwłaszcza tego, które dotyczy pogoni za złudnymi marzeniami, jakie obiecują nam rozwiązanie proste naszych problemów. Jest to również strach, że nie będę potrafił się zmienić.

Wszystkie wymienione powyżej lęki wynikają z nierozwiązanych konfliktów osoby. Należy stanąć z nimi twarzą w twarz, jeśli chcemy osiągnąć wewnętrzną jedność. One bowiem stoją nam na przeszkodzie w poznaniu prawdy o nas. Są formą czyśćca, przez który musimy przejść, aby osiągnąć zbawienie.

Zarówno lęk, jak i strach są reakcjami emocjonalnymi na niebezpieczeństwo. Jednemu, jak i drugiemu doświadczeniu mogą towarzyszyć: drżenie, pocenie się, gwałtowne bicie serca. Gdy matka boi się, że jej dziecko umrze, a ma tylko krostę albo niewielki katar, mówimy o lęku; ale jeśli boi się wtedy, gdy dziecko jest poważnie chore, nazwiemy jej reakcję strachem. Jeśli ktoś boi się, gdy tylko znajdzie się na większej wysokości, jego reakcję nazwiemy lękiem; jeżeli natomiast ktoś boi się, bo zabłądził wysoko w górach w czasie gwałtownej burzy, mówimy o strachu. Strach jest reakcją proporcjonalną do grożącego niebezpieczeństwa, podczas gdy lęk jest nieproporcjonalny do wielkości niebezpieczeństwa, albo nawet reakcją na niebezpieczeństwo pozorne.

Zarówno strach, jak i lęk są reakcjami proporcjonalnymi do rozmiarów bezpieczeństwa, jeżeli jednak w przypadku strachu niebezpieczeństwo jest widoczne, obiektywne, to w przypadku lęku jest ono ukryte i subiektywne. Siła lęku jest proporcjonalna do znaczenia, jakie dana sytuacja ma dla człowieka, ale przyczyny tego lęku nie są przez niego uświadamiane. Nie można wytłumaczyć człowiekowi, żeby się nie lękał. Lęk bowiem dotyczy nie sytuacji rzeczywistej, ale takiej, jaką on widzi. Należy zatem odkryć znaczenia, jakie mają dla tej osoby różne sytuacje. Możemy przeżywać lęk, nie wiedząc o tym. Silny lęk jest jednym z najbardziej przykrych uczuć, jakich człowiek może doznawać. W lęku występuje ogromna bezradność, poczucie bycia bezbronnym. Jest to nieznośne dla tych, którzy chcą zawsze kontrolować sytuację. Człowiek oburza się taką swoją sytuacją, uznając ją za przejaw słabości, albo tchórzostwa.

Inną cechą lęku jest jego widoczna irracjonalność. Nasza kultura kładzie duży nacisk na racjonalne myślenie i działanie. Stąd irracjonalność może być traktowana, jako coś, co mnie ośmiesza. Z racji irracjonalności lęk zawiera w sobie ostrzeżenie, że „coś” się w nas rozregulowało. Lęk jest wyzwaniem mówiącym o tym, że trzeba coś w sobie zmienić. I wówczas otwierają się przed człowiekiem cztery zasadnicze drogi ucieczki przed lękiem: racjonalizacja, zaprzeczanie, odrzucanie, czy wręcz unikanie myśli, uczuć, dążeń i sytuacji mogących wywołać lęk. Racjonalizacja polega na zamianie lęku na racjonalny strach. Zamiast- dostrzec i przyjąć wezwanie do dokonania zmiany swoich postaw, może nadal przerzucać odpowiedzialność na świat zewnętrzny i w ten sposób uciec przed konfrontacją z motywami swojego postępowania.

Drugi sposób ucieczki przed lękiem, to zaprzeczanie jego istnienia, wymazanie go ze świadomości. Trzeci sposób uwolnienia się od lęku polega na jego odurzaniu. Człowiek upija się alkoholem, lub bierze narkotyki. Może też być przesadne oddawanie się życiu towarzyskiemu, ze strachu przed samotnością. Inny sposób odrzucania lęku, to całkowite pogrążanie się w pracy. Może występować również nadmierna potrzeba snu, choć i tak jest on mało skuteczny. I wreszcie aktywność seksualna może służyć za wentyl bezpieczeństwa wobec nadmiernego napięcia lękowego. Masturbacja może być wywołana lękiem. Osoby, dla których kontakty seksualne stanowią przede wszystkim środek uśmierzania lęku, będą niezwykle niespokojni i drażliwi, jeżeli uniemożliwi się im uzyskanie zadowolenia seksualnego nawet przez krótki okres.

Czwarty sposób ucieczki przed lękiem jest niezwykle skrajny. Polega on na unikaniu wszelkich sytuacji, myśli czy uczuć mogących wywołać lęk. Może to być proces wiadomy, jak wtedy, gdy ktoś boi się nurkowania, unika więc tego rodzaju aktywności. Można nie uczestniczyć w pewnych spotkaniach towarzyskich, obawiając się odrzucenia. Jeśli unikanie takich działań, staje się działaniem automatycznym, mamy do czynienia ze zjawiskiem zahamowania. Zahamowanie polega na niemożności robienia i odczuwania czegoś lub myślenia o czymś, co mogłoby wywołać lęk. Jeśli mamy sobie uwiadomić, że coś nas powstrzymuje od zrobienia czegoś, to musimy najpierw zdać sobie sprawę z tego, co chcemy zrobić. Musimy sobie uświadomić, że mamy jakieś ambicje, aby zdać sobie sprawę z istniejących w tym zakresie zahamowań. Czy zawsze wiemy, czego chcemy? Gdy kogoś słuchamy, zahamowanie nasze objawia się w nieśmiałość przed wypowiadaniem uwag krytycznych. Zahamowanie może przybrać formę skrajną, gdy nie dopuszczamy w ogóle do zaistnienia uwag krytycznych. Przyjmujemy bez zastrzeżeń to, co zostało powiedziane (choć jestem do wszystkiego nastawiony krytycznie), albo nawet do zachwycania się tym, będąc zupełnie nieświadomym jakichkolwiek własnych zahamowań. Jeżeli zahamowanie jest tak silne, aby mogło powstrzymać życzenia lub dążenia, jego obecność nie może być uświadomiona. Zahamowanie może ujawniać się w silnym zmęczeniu, gdy trzeba podjąć określoną pracę.

Brak zdolności krytycznego myślenia, nie musi świadczyć o istnieniu zahamowań. Może bowiem wynikać z lenistwa umysłowego, głupoty czy zgodności z aktualnie uznawanymi postawami. Podejmowanie działań, w związku z którymi odczuwamy lęk, daje poczucie napięcia, zmęczenia lub wyczerpania. Wiele trudności związanych z tzw. przepracowaniem, wynika nie z samej pracy, ale z lęku związanego z tą pracą lub z kontaktami z pewnymi osobami w pracy. Jeśli wydawanie poleceń wiąże się z lękiem, to będą one wydawane w sposób nieśmiały i nieskuteczny. Lęk uniemożliwia realizację określonych zadań w sposób zadowalający, ale osoba może też odczuwać, że nie potrafi niczego zrobić dobrze. Jeżeli jakaś forma działalności wiąże się z lękiem, to będzie ona pozbawiała przyjemności, jaką mogłaby dawać w innej sytuacji. Silna niechęć do czegoś, może być konsekwencją lęku. Niechęć może być zarówno środkiem do unikania lęku, jak i jego konsekwencją.

Częściej i silniej odczuwamy lęk, niż go sobie uświadamiamy. Możemy też ulegać lękowi, nie zdając sobie z tego sprawy. Lęk może się kryć w takich przejawach cierpienia fizycznego, jak silne bicie serca czy zmęczenie. Może być ukryty w wielu obawach pozornie racjonalnych i uzasadnionych. Może być tą ukrytą siłą popychającą ludzi do picia, czy zatapiania się w różnorodnych zajęciach odwracających uwagę. Często będzie on przyczyną niemożności robienia różnych rzeczy lub niemożności znajdowania w nich zadowolenia, zawsze natomiast będzie czynnikiem powodującym zahamowania. Im bardziej ktoś jest neurotyczny, tym silniej przenikają go mechanizmy obronne i tym więcej jest rzeczy, których nie może zrobić lub o robieniu których nawet nie myśli. Im poważniejsza nerwica tym więcej zahamowań.

Lęk jest formą strachu zawierającą przede wszystkim określony czynnik osobisty. Osoba ma wówczas poczucie silnego, nieuchronnego niebezpieczeństwa, wobec którego sama jest bezsilna. Zawsze podczas lęku występują dwa czynniki: poczucie zagrożenia i bezbronność. Właściwie każdy impuls ma moc wywołania lęku, jeżeli odkrycie lub zaspokojenie go wiązałoby się z naruszeniem innych interesów lub potrzeb danej osoby i jeżeli jest on wystarczająco silny lub gwałtowny. Kiedy sprawy związane z życiem seksualnym są ściśle określone i surowo przestrzegane, uleganie popędom seksualnym często oznacza narażenie się na realne niebezpieczeństwo. Popędy seksualne tylko w wyjątkowych wypadkach stanowią podłoże lęku. Choć lęk rzeczywiście wydaje się być związany z pragnieniami seksualnymi. Zwykle źródłem lęku nie są same popędy seksualne, ale towarzyszące im wrogie impulsy.

Zatem, głównym źródłem lęku, są różnego rodzaju wrogie impulsy. Silny impuls agresywny może być bezpośrednią przyczyną lęku, jeżeli jego realizacja wiązałaby się z udaremnieniem celów osobistych. Wypieranie wrogości oznacza „udawanie”, że wszystko jest w porządku i powstrzymywanie się od walki wówczas, gdy powinniśmy walczyć. Pierwszą konsekwencją takiego wyparcia jest poczucie bezbronności albo, inaczej mówiąc, nasilenie istniejącego już wcześniej poczucia bezbronności. Jeśli człowiek wypiera swoją wrogość wówczas, gdy ktoś działa wbrew jego interesom, to wówczas pozwala się innym wykorzystywać. Zamiast wypierać wrogość, można ją również świadomie kontrolować. To, czy wrogość będzie kontrolowana czy zostanie wyparta, nie jest jednak sprawą wyboru, ponieważ wyparcie jest procesem podobnym do odruchu. Jeżeli wrogość zostanie wyparta, osoba zupełnie sobie tej wrogości nie uświadamia. Przy wyparciu wrogość znika ze świadomego odczucia, co nie znaczy, że zostaje w ogóle zniesiona. Termin wrogość zastąpimy terminem złość, co lepiej określa jej dynamiczny charakter. Wybuchowy charakter wypartej emocji jest silniejszy dlatego, że poprzez samą swoją izolację przybiera większe rozmiary.

Dopóki człowiek zdaje sobie sprawę ze swojej niechęci do kogoś, jej rozprzestrzenianie się może zostać zahamowane w trojaki sposób: w wyniku rozważania okoliczności towarzyszących temu uczuciu rozumie, jak daleko może się posunąć w swych działaniach przeciw wrogowi prawdziwemu czy domniemanemu; jeżeli złość skierowana jest przeciw komuś podziwianemu czy niezbędnemu, zostanie ona prędzej czy później włączona w całokształt życia uczuciowego; jeżeli człowiek ma wyczucie tego, co wypada, a czego nie wypada robić, to okazywanie wrogich impulsów będzie ograniczone. Jeżeli złość ulega wyparciu, człowiek traci możliwość wpływania na sposób jej wyrażania, w wyniku czego wrogie impulsy wymykają się kontroli, nawet gdy przejawiają się tylko w fantazjach. Gdy złość zostanie wyparta, zaczyna żyć własnym życiem, co znajduje wyraz w marzeniach sennych. We śnie człowiek dokonuje symbolicznego morderstwa lub staje się podziwianym przez wszystkich geniuszem, podczas gdy inni zeszli „na psy”.

Wyparta wrogość, na skutek odłączenia się, rośnie i potężnieje pod wpływem czynników zewnętrznych. Ciągłe wypieranie wrogości prowadzi w końcu do tego, że człowiek zdaje sobie sprawę z istnienia „w sobie” bardzo silnego uczucia wymykającego się jego kontroli i rejestruje go w swojej świadomości. Jednak z różnych powodów możemy nie przyjmować naszych spostrzeżeń do wiadomości. Same skutki wypierania mogą być wystarczająco silne, żeby wzbudzić lęk, pod warunkiem, że wrogość i jego potencjalne niebezpieczeństwo dla innych konkurencyjnych moich dążeń, są odpowiednio duże. Jednak to uczucie domaga się tego, aby się go pozbyć, gdyż zakłóca od wewnątrz moje interesy i moje bezpieczeństwo. Dlatego człowiek zaczyna „rzutować” wrogie impulsy na świat zewnętrzny. „Udaje” on, że źródło niszczących impulsów nie jest w nim, ale w kimś lub czymś znajdującym się poza nim. Im bardziej ktoś jest bezbronny, tym większe jawi mu się niebezpieczeństwo. Produktem ubocznym projekcji jest zaspokojenie potrzeby uzasadnionych zachowań To nie ja chcę oszukiwać, kraść, wykorzystywać czy poniżać innych, ale inni chcą tak postępować w stosunku do mnie. Wypartemu impulsowi może towarzyszyć lęk przed odwetem. Procesy wywołane wrogością prowadzą do uczucia lęku. W istocie wyparcie wywołuje dokładnie taki stan, jakie jest charakterystyczny dla lęku: poczucie bezbronności wobec czegoś, co odczuwane jest jako przytłaczające niebezpieczeństwo zagrażające z zewnątrz.

Gdy lęk wynika z poczucia zagrożenia, łatwo powstaje reakcja obronna w postaci wrogości. Lęk i wrogość są w sposób nierozerwalny ze sobą splecione. Freud uważał, że jeżeli energia seksualna nie może wyładować się, to powstałe w wyniku tego w organizmie napięcie fizyczne zamienia się w lęk. Lęk według tego autora, jest skutkiem strachu przed tymi impulsami, których odkrycie lub zaspokojenie osoba uważa za zagrożenie z zewnątrz. Wydaje się jednak, że lęk wynika na ogół nie tyle z obawy przed istniejącymi impulsami, ile z obawy przed impulsami wypartymi. Lęk wzbudzany przez impulsy seksualne, zależy w dużej mierze od aktualnej postawy wobec seksu w danym środowisku, np. wspólnocie zakonnej. Seks jako daje, wydaje się, że nie jest źródłem lęku. Natomiast specyficznym źródłem lęku może być wrogość, czy dokładnie określając, wyparte wrogie impulsy. (Neurotyk, to taki człowiek, który zachowuje infantylny stosunek do niebezpieczeństwa i nie uporał się z nieaktualnymi już sytuacjami lękotwórczymi).



Liczba wyświetleń strony: 10658768 * Liczba gości online: 23 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-18
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC