MENU






Gniew



Nie umiemy właściwie traktować gniewu. Może on nami kierować, napełniać nas lękiem oraz niezdrowym poczuciem winy. Próbujemy od niego uciec lub go hamować. To nie jest dobre postępowanie, ponieważ w ten sposób hamujemy nasz rozwój i tworzymy sobie niepotrzebne problemy. Nie można być w pełni człowiekiem, nie radząc sobie z gniewem. Gniew jest konieczny w dojrzałych i zdrowych związkach międzyludzkich. Jest to dobra i niekoniecznie grzeszna emocja. Może i powinna być postrzegana jako cnota, jeśli wyrażamy ją i radzimy sobie z nią w odpowiedni sposób. Niektórzy nie radząc sobie z gniewem, popadają w depresję. Ważne jest rozwijanie pozytywnej postawy wobec gniewu, a przede wszystkim dostrzeganie go i przyznawanie się do niego. Trzeba zgodzić się na jego obecność w sobie. Należy odróżnić gniew „logiczny” od „nielogicznego”, uzasadniony od nieuzasadnionego. Wreszcie, powinniśmy go w odpowiedni sposób ujawniać: wyrażać we właściwym czasie i miejscu, zachowując dobre obyczaje.

Potrzeba ponosić odpowiedzialność za fakt, że jesteśmy zagniewani, i za wynikające z tego konsekwencje. Nie powinniśmy się wstydzić tego, że jesteśmy lub czujmy się rozgniewani. W ten sposób możemy nad gniewem zapanować. Bóg jest często przedstawiany w Biblii, jako „rozgniewany”. „Nie karć mnie Panie, w Twoim gniewie”. „Zaiste, Twój gniew nas niszczy, trwoży nas Twoje oburzenie”. Chrystus gniewał się niekiedy na uczonych w Piśmie, faryzeuszy i swoich uczniów, i ukazywał swój gniew, atakował: „Biada wam uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, głupi i ślepi”. Bywał wzburzony i bez skrępowania to uzewnętrzniał. Wybuchający gniewem Chrystus może wprawić nas w zakłopotanie, ale przecież był On człowiekiem, a częścią naszego człowieczeństwa, jest zmaganie się z własnym gniewem. Gniew staje się problemem wtedy, gdy wyzwala gwałtowne reakcje i gdy jest tłumiony. Gdy nie reagujemy na własny gniew, tłumimy go lub powstrzymujemy się przed nim, całkowicie nieświadomie – nie zdajemy sobie sprawy z tego, co robimy. Tłumienie gniewu, jest jedną z najbardziej niebezpiecznych dla nas rzeczy.

Dopóki tłumimy gniew, dopóty zachowujemy się nieszczerze. „Nie jestem zła”- mówi siostra śmiejąc się i zgrzytając zębami. Możemy też nasz gniew próbować usprawiedliwiać, ale on i tak jest w nas. Tłumienie i zatajanie naszych gniewnych uczuć przewija się przez wiele ludzkich problemów. Kiedy reagujemy zbyt mocno, nie panujemy nad gniewem. Wyrażony w napadzie złości, może prowadzić do przemocy. Boimy się gniewu. Dlatego go poskramiamy. Boimy się wybuchowości, ponieważ wtedy gniew panuje nad nami. Czujemy się winni z powodu każdej formy niewłaściwego gniewu. Dopóki nie będziemy kierować naszym życiem, dopóty nie uświadomimy sobie, czym jest nasz gniew.

Nie w porządku są nasze zachowania, lecz nie nasze uczucia. Jeśli ukryty gniew nie zostanie ujawniony na zewnątrz i nie znajdzie ujścia, odnowi się w jakiejś innej formie. Często pojawia się jako problem natury psychicznej. Niekiedy skarżymy się bóle w klatce piersiowej, wypadanie włosów, bóle głowy, wrzody żołądka, a rzeczywistym ich powodem może być nie uzewnętrzniony gniew. Gniew zahamowany, stłumiony, zlekceważony, zjawi się ponownie. Jeśli coś naciskamy, to może to odskoczyć w innym miejscu. Depresja, to w większości przypadków – gniew. Jedną z głównych przyczyn niektórych zaburzeń psychicznych, które wytrącają człowieka z normalnego rytmu życia, jest nie rozpoznany lub zlekceważony gniew.

Zlekceważony gniew ma wpływ również na naszą duchowość.. Przeżywamy duchową pustkę lub uginamy się pod ciężarem bezcelowości i bezsensowności życia. Czujemy się oddaleni od Boga. Gniew, z którym nie dajemy sobie rady, może prowadzić do przemocy. O kimś, kto jest człowiekiem opanowanym i stateczny,, który zachowuje się w dziwny sposób mówimy: „Oszalał!”. Niektóre osoby są bardzo opanowane, nigdy nie okazują gniewu i uważani są za wzór zachowania. „Nigdy się nie złoszczą”. Często możemy w nich odnaleźć nagromadzone pokłady gniewu i złości, zagrzebane we wnętrzu, które wybuchają w dziwnym zachowaniu. Często można zauważyć u tych osób oznaki bezradności wobec gniewu: gwałtowne reakcje z błahych powodów, wybuchy wściekłości, rozrzucone i porozbijane rzeczy.

Tłumiąc i hamując gniew, ostatecznie zmierzamy do niekontrolowanego zachowania i wybuchu z mało istotnych powodów. Niekiedy mówimy do siebie: „Zrobiłem z siebie głupka! Nie będę więcej się złościł”. Poczym powracam do gromadzenia gniewu w sobie. A potem znów do gwałtownej reakcji. Po wybuchu złości przychodzi lęk, spowodowany poczuciem utraty własnej godności, własnej wartości oraz wyrzutami sumienia. Kiedy człowiek źle się zachowuje, źle innych traktuje, to może być z tego powodu, że coś złego przydarzyło mu się w przeszłości. Teraz to zło wyrzuca z siebie na innych.

Ciągle rozgniewana osoba jest opanowana przez nie rozstrzygnięte konflikty z przeszłości, lub nawet obecne, jest ciągle za z powodu wielu wydarzeń swego życia. Jeśli nie radzimy sobie z gniewem, który odczuwamy, nasze kontakty prowadzą do urazów, zgorzknienia i nienawiści. Gniew może być wyrażony także milczeniem i chłodem. Jest to jeden z najokrutniejszych sposobów „zrewanżowania się” komuś bliskiemu. Takie emocjonalne znęcanie się jest częstsze, niż znęcanie fizyczne. Ponieważ nie pokazujemy naszego gniewu w zdrowy, odpowiedni sposób, następuje błędne wyjaśnienie. Np. jeśli ksiądz Jan mówi bzdury, rzeczy nieprawdziwe, sprzeczne z obiektywną prawdą, a mnie bardzo to złości, a ja nie powiem jemu o tym, będzie to dla niego oznaczało, że zgadzam się z nim.

Gniew jest absolutnie konieczny w dojrzałych, ludzkich związkach. Im większa intymność między ludźmi, tym większa konieczność wzajemnej otwartości. Oznacza to, że czasami trzeba okazać sobie nawzajem gniew. Lękamy się tego. Dlaczego? Ponieważ czujemy, że zranimy się nawzajem. Ale jeśli chcemy być ze sobą szczerzy, będziemy się także ranić. Taka jest prawda o zdrowych związkach międzyludzkich. Istnieje jednak różnica pomiędzy szczerością „niepoprawną” i szczerością „poprawną”. „Ty pusty łbie! Dlaczego przyszedłeś tak późno? Nie masz mózgu w tej swojej głowie?” To niepoprawna szczerość! To jest złość, która ujawnia się w sposób niewłaściwy i obraźliwy. Możemy przecież powiedzieć: „Jestem zły na ciebie, ponieważ trzeci raz w tym tygodniu każesz mi czekać”. Być może ta osoba poczuje się zraniona, ale taki sposób wyrażania gniewu jest do przyjęcia, jako zdrowy i nieobraźliwy. W zdrowych, bliskich związkach nie możemy uniknąć ran zadawanych szczerze.

Często nie okazujemy gniewu, ponieważ lękamy się, że ktoś „nie będzie nas lubił” lub „nie będzie nas kochał”. Tak daje o sobie znać brak poczucia bezpieczeństwa. Prawdopodobnie nie okazujemy gniewu, ponieważ boimy się, że zostanie on skierowany z powrotem na nas. Jeśli boimy się czyjegoś gniewu, możemy być zastraszeni i opanowani przez tę osobę. Nie jest to zdrowe. Jeśli czuję się dobrze z własnym gniewem, nie będę się czuł dobrze wobec cudzego. Niepokój z powodu własnego gniewu może się uzewnętrznić w sposób niepoprawny jako śmiech. Może spotykamy osoby, które powinni byli być źli, a śmiali się. Czuję się niepewnie w danej sytuacji, nie wiedzą, jak sobie z nią poradzić. Często ludzie nie okazują sobie gniewu, ponieważ jego rezultatem mógłby być konflikt, a wiadomo, że we wspólnocie zakonnej konfliktu nie chcemy. Pomimo tego, konflikt jest koniecznym przejawem każdego zdrowego związku międzyludzkiego.

Wiele wspólnot nie emanuje pokojem, ciepłem, otwartością z powodu milczenia między osobami tworzącymi je. Stłumiony gniew. Nie ujawniona wrogość. Chłód. W taki oto sposób, niewłaściwy i niezdrowy, ludzie odpłacają sobie nawzajem. Jeśli od czasu do czasu we wspólnocie zakonnej podnosimy głos i krzyczymy na siebie. Jest to zmiana pożądana. Przynajmniej wiadomo, co inne siostry myślą i czują. Gniew nie jest przemocą. Przemoc jest gniewem nie opanowanym. Wyrażanie gniewu jest ważne i zdrowe i powinniśmy uczyć się odpowiedniego traktowania tej emocji. Niekiedy „poprawny” gniew spowoduje konflikt. Jednak uzasadniony konflikt jest nieunikniony w zdrowych kontaktach we wspólnocie siostrzanej. Ujawnienie gniewu przed drugą osobą często prowadzi do rozwiązania problemu czy zażegnania konfliktu. Niektórzy myślą: „Co za korzyść z mówienia komuś, że jestem rozgniewany? To nie pomaga”. A jednak pomaga. Rozwiązanie nie musi pojawić się natychmiast, ale bardzo często jest ono rezultatem ujawnienia gniewu. Następuje wyjaśnienie stanowisk; każdy wie, na czym drugi stoi; informacja zostaje przekazana; ludzie są dla siebie bardziej czuli.

Okazując sobie nawzajem gniew, szczególnie w naszych bliskich związkach, uwrażliwiamy się na siebie. Rozpoznajemy, co druga osoba lubi, czego nie lubi, co ją rani. Gdy wyrażam swój gniew, wiem, że jestem zraniony. Traktuję sprawę poważnie, nie mogę być zlekceważony. Dlatego muszę przemyśleć moje zachowanie, słowa i odruchy. Wiem również, że kiedy ktoś jest na mnie zły, nie jest na mnie obojętny. Chce poświęcić swój czas i energie, żeby powiedzieć m, że jest zły na to, co jemu powiedziałem, lub zrobiłem. Jest to akt zaangażowania, akt miłości. I na odwrót: jeśli nie chcę okazać gniewu, jestem, być może, obojętny: „Nie obchodzisz mnie”. Trzeba, abyśmy mówili do siebie nawzajem: „Jestem zły na to, co mówisz, lub powiedziałeś”. Prawienie kazań nie jest konieczne. Zwykłe, proste przedstawienie naszych uczuć to wszystko, co jest potrzebne. Tak postępując, poznajemy różnice między nami. Rozpoznając je, zdobywamy się na kompromis albo uczymy się z nimi żyć. I w takich okolicznościach rozwijamy nasze związki. Nieudolność w rozstrzyganiu spraw wynikających z odmienności powoduje, że wspólnoty wewnętrznie się rozpadają.

Czasami, gdy jesteśmy zagniewani, musimy dać czas innym i sobie, aby ochłonąć. Potrafimy przebaczyć komuś, kto nas zranił lub rozgniewał, ale trzeba pamiętać o tym, by pozostawić sobie czas na ochłonięcie, ponieważ emocje mogą długo się utrzymywać. Gniew jest naprawdę konieczny dla zdrowego porozumiewania się. Bez niego nie jest możliwa komunikacja. Wychowawcy, przełożeni, powinny uczyć Braci i Siostry we wspólnocie odróżniania gniewu „poprawnego” od „niepoprawnego” i pozwalać im okazywać swój gniew. „Nie atakuje się drugiego, nie używa się takich słów”. Zgoda na czyjąś złość, niekoniecznie oznacza zgadzanie się z tą osobą. Siostry powinny mieć prawo być rozgniewane, powinny też wsłuchiwać się w ten gniew, aby traktować go w odpowiedni sposób.

Gniew jest siłą dobrą lub złą. Jego ekspresja może być korzystna dla naszego życia duchowego, ale również może wpływać na polepszenie naszych osobistych kontaktów. Powinniśmy być świadomymi naszego gniewu, mieć z nim kontakt, przyjmować go spokojnie, bez lęku i poczucia winy. Nawet jeśli ogarnia nas wściekłość, nawet jeślibyśmy chcieli kogoś rozszarpać, to musimy o tym pamiętać, że to tylko uczucia. Musimy pozwolić sobie na ich doświadczenie. Musimy uczyć się, jak zachować spokój w niepokoju. Musimy sobie zezwolić na gniew w stosunku do Boga, Kościoła, przełożonych, rodziców, Braci i Sióstr we wspólnocie – zmarłych lub żyjących. Musimy zgodzić się na to, by on był.

Trzeba dać sobie czas na przemyślenie przyczyn gniewu i na refleksję nad nimi; rozumiejąc go, musimy badać wszystkie jego składniki: logiczne i nielogiczne, racjonalne i nieracjonalne. Uczymy się wtedy odróżniania reakcji prawidłowej od gwałtownej. Natychmiastowa reakcja na nasz gniew powinna być naszym celem, w miarę możliwości. Ze względu na okoliczności musimy czasami opóźnić naszą gniewną reakcję; potrzebujemy czasu, by ochłonąć. Trzeba uczyć się tego, jak powracać do równowagi, by dopiero wtedy wyrażać gniew w odpowiedni sposób. Należy spojrzeć na swój gniew z perspektywy czasu, miejsca i tonu. Jeśli jesteśmy wybuchowi, dobrze jest wyrazić swój gniew słowami. Możemy wykrzyczeć się w czasie spaceru. Możemy o tym porozmawiać z drugą siostrą. Możemy też poczekać do następnego dnia, kiedy nasz gniew będzie znośniejszy. Wtedy dopiero możemy porozmawiać z osobą, która nas rozgniewała.

Ważne jest niełączenie uczucia gniewu z poczuciem winy, gdyż poczucie winy powstrzymuje gniew i pogarsza całą sytuację. Możemy bez wyrzutów sumienia gniewać się na ludzi, których kochamy. Jeśli jednak chcemy, aby nasze związki były dojrzałe, należy uczyć się właściwego postępowania. Możemy rozmawiać o naszym wzburzeniu z kimś, kto nas wysłucha, komu ufamy, kto nas rozumie, ponieważ rozmowa pomaga nam osiągnąć dystans w stosunku do własnego gniewu. Dzięki rozmowie, nasilenie gniewu będzie odpowiednie i będziemy mogli uporządkować nasze sprawy.

Kiedy panuję nad gniewem, jestem w stanie ujawnić go i wyrazić w odpowiedniej formie, odpowiednim językiem. Osoba, na którą jesteśmy źli, nie zawsze musi akceptować nasze podejście. Okazując swój gniew, nie zamierzamy kogokolwiek zmieniać. Informujemy jedynie drugiego o tym, w jakim stanie się znajdujemy i co wobec niego czujemy. Nie jest baszą sprawą, co ta osoba zrobi z naszym gniewem. W ten sposób więź między siostrami może się umacniać. Postępując w taki sposób, pogłębiamy nasze spotkania i całe życie zakonne. Nie przepraszamy za to, że jesteśmy rozgniewani. Przepraszamy za niewłaściwą reakcję, nie za gniew. Należy liczyć się z tym, że okazywanie gniewu, nawet w odpowiedni sposób, będzie ranić siostry. To normalne. Jest to przykrość wywołana przez okazanie szczerego gniewu. Możemy czuć się z tego powodu źle, ale nie powinniśmy czuć się winni. Bliskie związki z siostrami wymagają, aby uzewnętrzniać swój gniew. Zgoda na swój gniew, przeżycie go, poradzenie sobie z nim, i ujawnienie go – to wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. I to jest to, co składa się na dojrzałość emocjonalną. To dlatego gniew jest cnotą! Sposób, w jaki go potraktujemy, jest ważny dla naszej przyszłości. Gniew pomaga być szczerym i prawdziwym, prowadzić zdrowe życie, ufać, kochać i być oddanym Bogu, wspólnocie, temu, co wiąże się z realizacją powołania zakonnego.



Liczba wyświetleń strony: 692250 * Liczba gości online: 26 * Ostatnia aktualizacja: 2014-04-19
© 2002-2014 by ks. Józef Pierzchalski SAC