MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Depresja



Jest ona stanem, w którym uchodzi z człowieka normalna energia życia. Każdy człowiek mniej lub bardziej doświadcza depresji. Może człowieka męczyć poczucie winy, oskarżanie siebie o różne grzechy, trwanie w niepewności i zwątpieniu. Jedyny stan, jaki odczuwają niektórzy, to ból. Człowiek nisko siebie ocenia, jest wyczulony nadmiernie na krytykę, którą odbiera jako atak na własną osobę. Poczucie ogromnej bezradności i beznadziei, brak zainteresowania życiem, trudności w zasypianiu, problemy z koncentracją i wykonywaniem prostych zajęć, utrata apetytu lub przejadanie się, nieokreślony lęk.

Depresja może wystąpić, gdy nie spełniają się marzenia, tęsknoty i nadzieje (co robimy z tęsknotami, marzeniami i nadziejami, z którymi przychodzimy do klasztoru, albo rodzą się one w zakonie?). Dlaczego się nie spełniają? Ponieważ okoliczności na to nie pozwalają, albo dana osoba nie posiada ku temu danych. Przez taką sytuację powstaje, między tym, czego pragnę, czego oczekuję, a tym, co naprawdę otrzymuję, przerażająca przepaść. W takiej sytuacji, człowiek kurczowo trzyma się pewnej rzeczy, osoby czy idei i nie umie uwolnić się od tego. Osoby depresyjne nie ujawniają w sposób otwarty swego dystansu wobec innych; o wiele częściej kierują zarzuty i nienawiść do siebie. Są to osoby ciągle podenerwowane.

Co prowadzi do depresji?

Zbyt surowe sumienie, które nieustanni stawia wymagania i „dąży do osiągnięcia podjętego celu idealnego”. Nieosiąganie wyznaczonego przez siebie celu, lub określenie nierealnego celu przez innych, powoduje rozdrażnienie i ciągłe niezadowolenie z samego siebie. Człowiek nie ma „odwagi bycia niedoskonałym”. Inną przyczyną depresji może być stłumione poczucie winy. Ktoś, zamiast uznać swą winę, odpycha ją od siebie, usuwając tym samym w podświadomość wywołane nią uczucia. Warto sprowokować osobę w depresji, do otwarcia się i wyrzucenia skrywanych uczuć zazdrości, opuszczenia, złości, rozczarowania. Dlaczego? W ten sposób osłabiają się więzy depresji, tj. siły, które odbierają chęć życia. Ukrytemu, nieuświadomowionemu smutkowi, powinno się delikatnie, lecz stanowczo wskazać drogę na zewnątrz. Złość, której nie daje się wyrazu zewnętrznego, kieruje się przeciwko temu, kto ją w sobie tłumi, i może się ujawnić w postaci depresji.

Do depresji może prowadzić samotność i izolacja od innych osób, zaprzeczanie pewnym uczuciom lub ich tłumienie, zwłaszcza gniewu, żalu, niechęci i strachu. Ponieważ pewne mocje trudno nam zaakceptować, mamy skłonność do udawania przed sobą i wspólnotą zakonną, że wcale ich nie odczuwamy. Niektóre osoby nie mogą znieść tego, że od innych coś chcą, albo, że są krytykowane. Osoby, które nie doświadczyły czułej opieki i miłości, zmuszone są do budowania w późniejszym okresie życia, pozytywnego obrazu siebie. Jeżeli człowiek jest przyzwyczajony do tego, że zawsze robił coś bardzo dobrze, trudno mu się przyzwyczaić do ponownego uciążliwego uczenia się czegoś od nowa. Kiedy okoliczności zmuszają nas do zmiany postawy i trzeba dokonać weryfikacji opinii na temat własnej osoby, możemy odczuć, że straciliśmy władzę, siłę i moc. Czujemy, że nie cieszymy się, jak dawniej, szacunkiem, autorytetem w oczach innych. Dobrze czuliśmy się wówczas, gdy mieliśmy przewagę nad innymi. Gdy jej zabraknie, wówczas możemy zacząć odczuwać swoją niepotrzebność we wspólnocie zakonnej.

Niektóre osoby przeżywają uniesienie, egzaltację. Nie tolerując depresji wpadają w stan podniecenia. Jeśli Siostra kogoś spotkała i on ją słucha, ma dla niej czas, wyraża zainteresowanie tym, co ona mówi, jest zachwycona i opowiada, że spotkała kogoś cudownego. Widzi tę osobę jako jedyną dla siebie, przed którą może się otworzyć, powierzyć sekrety swojego życia. Pojawienie się takiej osoby rozwiązuje jakby wszystkie problemy jej życia. Jeśli powiemy jej, ale przecież go nie znasz dłużej, nie wiesz, o co mu chodzi w tych spotkaniach, zaczyna się gniewać i złościć. Jeżeli potrafimy odczuwać wściekłość i strach, a takie odczucia wzbudza bezradność, to możemy uniknąć depresji.

Myślenie u osób będących w stanie depresji

Cechuje się skłonnością do negatywnej interpretacji wydarzeń życiowych

Odznacza się tym, że zawsze negatywnie ocenia własną osobę w odróżnieniu od reszty otoczenia (nigdy mi nie wychodzi) W porównaniu do innych czuje się mniej inteligentny, nie posiadający sukcesów życiowych.

Czarne widzenie przyszłości. Negatywne nastawienie jest źródłem depresji, a nie depresja jest źródłem bierności. Gdy człowiek zmieni swoje myślenie, swoje wewnętrzne dialogi, wówczas zmieni się również jego nastrój.

Odnaleźć znaczenie w depresji

Pomimo bólu i cierpień, można, dzięki depresji, doświadczać pogłębienia w życiu. Depresja jest szansą na dorośnięcie. Należy zrezygnować z bycia dzieckiem, które ciągle ktoś musi pouczać, które niczego nie rozumie, nie wie, dlatego powinno pytać. Trzeba też zrezygnować z chorej zależności od innych: ich poglądów, humorów, od ich narzekania, nawet towarzystwa. Niezbędna jest zgoda na to, że nie muszę być osobą doskonałą, bez zarzutu, bez winy, bez grzechu. Nikt nie może mnie skrytykować, zwrócić uwagę, wyrazić swój pogląd, gdy mój tymczasem, jest zupełnie odmienny.

Konieczne jest nauczenie się wyrażania swojego gniewu. Trzeba powiedzieć: „jestem wściekła”, „mam wszystkiego dość”. Świat zakonny nie jest doskonały i nie musi takim być, ale można w nim żyć, rozwijać się, realizować zamiary Boga, żyć w jedności takiej, jaką ona jest możliwa, bez zbędnego idealizowania. Nie muszę wszystkiego we wspólnocie kontrolować, wiedzieć, komentować. We wspólnocie zakonnej mają prawo żyć osoby, które więcej lub mniej, z wieloma sprawami sobie nie radzą, podobnie jak ja. Nawet, jeżeli tracę nad sobą czy nad czymś kontrolę, to nie rozpadnie się moje życie, nie oznacza to, że nie mam powołania, nie wskazuje od razu taka sytuacja, że Bóg jest na mnie zgniewany. W klasztorze trzeba uczyć się żyć życiem własnym, nie zaś innych Sióstr. Nie należy postrzegać siebie, jako osoby, która w życiu zakonnym stała się ofiarą, nikogo nie obchodzi to, co ona robi, nikt ją nie zapyta, jak się czuje.

Depresja i poczucie nieszczęścia są ze sobą bardzo ściśle powiązane. Tam gdzie poczucie nieszczęścia i depresja, zbliżamy się do odczuwania nadziei. Można być człowiekiem przygnębionym, ale nie zdeprawowanym i nieszczęśliwym. Depresję należy tolerować, a równocześnie uczyć się w czasie jej trwania. Budzić w sobie nadzieję. Depresja przychodzi wówczas, gdy czujemy się nieszczęśliwi z powodu niespełnienia tego, czego bardzo potrzebowaliśmy, oczekiwaliśmy. Jej istotą jest nauczyć się, jak przetrwać i jak poddać się zmianom. Aby się zmienić, trzeba pozwolić sobie na przejście przez stan depresji i nieszczęścia. Gdy umrze we mnie coś starego, może narodzić się nowe. Pogodzenie się z depresją i akceptacja tego, czego ona nas uczy, prowadzi w konsekwencji do ukształtowania zdolności cieszenia się życiem. Depresja czegoś nas pozbawia, lecz równocześnie w coś istotnego wzbogaca. Prowadzi mianowicie do tego, że stajemy się ludźmi silnymi wewnętrznie, wartościowymi.

Trzeba umożliwić podzielenie się bardzo osobistymi problemami, w atmosferze otwartości, szczerości i akceptacji, która prowadzi do wzajemnego wspierania się. Brak tych zachowań, ujawnia stany depresyjne. Nie należy bagatelizować, ani starać się „wybijać z głowy” skargi osoby chorej, będącej w depresji, która wyjaśnia, że nie ma chęci do czegokolwiek, czy też cierpi na złe samopoczucie i bezsenność. Gdy dostrzegamy w drugiej osobie poczucie beznadziejności, należy to potraktować jako znak depresji. Należy dawać realistyczną nadzieję na wyjście z tego stanu. Nie należy kierować apeli pod adresem woli, w rodzaju „weź się w garść”, „chcieć to móc”. Natomiast dawać odczuć, że Siostra nie jest nieudacznikiem i że nie ponosi winy za swój obecny stan. Nie apelować do takich cnót jak wiara i odpowiedzialność. Nie wprowadzać żadnych zmian w dotychczasowym trybie życia. W niewielkim zakresie wyręczać w domowych obowiązkach. Podkreślać dobro, której tej Siostrze udało się wykonać, lecz unikać tonu przesadnego, pochwalnego. Starać się dopilnować regularnego rytmu dnia (wstawanie, modlitwy, posiłki, praca, sen). Nie należy pozostawać rano dłużej w łóżku, a także wieczorem nie chodzić zbyt wcześnie spać, jak również, w ciągu dnia nie izolować się od wspólnoty zakonnej. Unikać sformułowań, które mogłyby ośmieszać Siostrę, budzić w niej poczucie winy lub kompromitować. Nie czynić wyrzutów ani wymówek. Należy pamiętać, że Siostra jest bardzo wrażliwa i podatna na zranienia ze zdwojoną siłą odbiera wszystko, co mogłoby wskazywać, że ktoś ocenia ją krytycznie. Uważać na ironię i niewinne żarty. Poczucie humoru w depresji często znika. Nie rozważać o przeszłości. Nie analizować powodów i przyczyn obecnego stanu. Zajmować się tym, co jest teraz. Jeśli Siostra, będąca w depresji może płakać (niektóre osoby nie potrafią), namawiać żeby się wypłakała. Nie należy jej przekonywać, że powinna się opanować.

Strona religijna w depresji

Dziedzina religii i wiary była dla Siostry do chwili początków jej choroby czymś zewnętrznym i nosiła charakter przymusu

W sprawach moralności Siostra kierowała się bardziej normami zewnętrznymi niż sumieniem

Jeśli była praktykowana modlitwa, to sprowadzała się ona do gotowych formuł i próśb

Cisza wzbudzała w niej lęk. Cisza nie była rozumiana i przeżywana jako wartość, która leczy

Nieakceptowanie samej siebie. Czasem przecenianie własnych możliwości, co w konsekwencji doprowadzało do rozczarowania sobą i niskiej oceny siebie i swojego życia w klasztorze

Nieumiejętność przeżywania życia w jego różnorodności i bogactwie (dziwienie się, gorszenie, oburzanie, wydawanie surowych ocen o tych, którzy niemoralnie postępują)

Nieumiejętność radzenia sobie z kryzysami i traktowania ich jako konkretnej wartości

Ogromna wrażliwość dotycząca wielu dziedzin życia

Mała dojrzałość i doświadczenie życiowe, sztywność w codziennych kontaktach z Siostrami, brak odporności na rozczarowania i frustracje, pozostawanie w relacjach neurotycznych (z osobami podobnie myślącymi, odczuwającymi, rozczarowanymi, niezadowolonymi).



Liczba wyświetleń strony: 10004530 * Liczba gości online: 30 * Ostatnia aktualizacja: 2017-08-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC