MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Lamentacja a narzekanie w życiu duchowym



Musimy nauczyć się odróżniać w naszym życiu lamentację od narzekania. Narzekanie to zjawisko dość powszechne. Zagubiono natomiast sens prawdziwej lamentacji, która polega na płaczu przed Bogiem. Dlatego też wewnętrzny opór, zadrażnienia i złość, które gromadzą się w duszy, nie znajdując swego naturalnego i właściwego ujścia, wyładowują się na tym i na tych, co nas otaczają, i są źródłem nieszczęść życiowych. Tylko Bóg, który jest nam Ojcem, umie przetrzymać bunt i krzyki syna; to kontakt z Bogiem tak dobrym i mocnym uzdalnia nas do spierania się z Nim. Dać ujście lamentacji to najlepszy sposób zatamowania narzekań zasmucających świat, społeczeństwo i Kościół, które są drogą bez wyjścia, gdyż przeżywane na poziomie czysto ludzkim, nie dotykają głębi problemu. Zastępując bezowocne narzekania, które stają się źródłami nowych problemów – modlitewną lamentacją, znajdziemy często rozwiązanie naszych trudności i trudności innych ludzi, a w każdym razie znajdziemy właściwszą drogę, by nazwać cierpienia i problemy Kościoła. Hiob przeżywa doświadczenie, którego nie widzi sensu i nie akceptuje”:

„Płacz stał mi się pożywieniem,
jęki moje płyną jak woda,
bo spotkało mnie, czego się lękałem,
bałem się, a jednak to przyszło.
Nie znam spokoju ni ciszy,
nim spocznę, już wrzawa przychodzi” /3, 24-26/

Hiob znajduje się w sytuacji kogoś, komu brak motywacji; nie widzi powodów, dla których warto jest walczyć. Równocześnie on uczy nas spojrzenia sytuacji prosto w twarz, tak by straciła choć trochę ze swej złowieszczej potęgi. Zachęca nas do odważnej analizy. Każe nam się pytać, o co tu w gruncie rzeczy chodzi, zważywszy, iż człowiek któremu brak motywacji obiektywnie rzecz biorąc nie zmienił się aż tak bardzo, jeśli pominiemy niezdolność do zrozumienia bezinteresowności. Osoba, której brak motywacji, powinna w gruncie rzeczy powiedzieć: doszedłem do momentu w którym mogę po raz pierwszy w moim życiu zacząć być człowiekiem, gdyż nie mam tych wszystkich satysfakcji, które mnie spotykały wcześniej.

Dowód na miłość bezinteresowną zostaje pokazany wtedy, gdy stoimy przed Bogiem całkowicie nadzy, wobec Jego miłości ukrzyżowanej. To jest zakład o którym mówi Księga Hioba: jej bohater może krzyczeć, że brak mu motywacji, że pragnie śmierci, że życie nie ma sensu, ale krzyczy przed Bogiem i wobec swoich przyjaciół. Brak motywacji oczyszcza jego wolność, ową wolność, o której można było wątpić przed zakładem; czy istotnie był zdolny do bezinteresowności? Stopniowo człowiek o imieniu Hiob dochodzi do prawdy o sobie. Od Hioba uczymy się, że nasza godność człowieka objawia się w miłości Boga nawet w chwilach, gdy brak motywacji osiągnie gwałtowność słów, które rozważamy.

Jeśli odkryjemy w nas jakieś źródło frustracji, jeśli ogarnia nas lęk, że nasze działania pozbawione są sensu, albo wręcz boimy się przyznać do tego, musimy starać się, aby powiedzieć to Bogu w formie lamentacji. Pragnienie bycia kimś innym, niż się jest, jest pokusą diabelską. Hiob uczy nas pokornej akceptacji siebie i braci, gdyż prawda polega na tym, iż jesteśmy na świecie, aby się wzajemnie sobie dawać. Roszczenie zastąpienia wszystkich i znalezienia doskonałych rozwiązań okazuje się, w ostatecznym rozrachunku, straszliwą pomyłką.



Liczba wyświetleń strony: 9446120 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC