MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Jak prowadzić dialog?



Nie należy wpadać w panikę, kiedy rodzą się konflikty, pojawiają ogniste dyskusje. Taka reakcja w obliczu konfliktów jest bez sensu; nie ma doskonałej wspólnoty. Najlepszym i najbardziej twórczym rozwiązaniem jest takie, które jest osiągnięte drogą dyskusji. Można wyróżnić trzy warunki konieczne dla rozwiązania konfliktów: otwarta i szczera komunikacja; zdolność wyróżnienia rzeczywistych powodów konfliktu; gotowość do wzięcia pod uwagę innego punktu widzenia niż własny i rozważenia rozwiązań proponowanych przez innych, pozostając otwartym na kompromis.

Konstruktywna dyskusja wyklucza mówienie między wierszami, aluzje czynione z założeniem, że ktoś drugi dobrze rozumie, o co chodzi. Należy zatem wyrażać się w sposób jasny i bezpośredni. Należy trzymać się tematu, a nie mówić o wszystkim i o niczym: nie można wykorzystywać aktualnej dyskusji w celu wyciągnięcia na światło dzienne wszystkich dawnych i nowych konfliktów, czy też wyładowania przez lata doświadczonych urazów. Należy spojrzeć na fakty w sposób całościowy, a nie bronić w sposób irracjonalny własnych dowodząc, że wszyscy inni się mylą. dyskusji konstruktywnej nie chodzi o to, kto ma rację, a kto się myli. Do postrzegania faktów w sposób obiektywny, konieczna jest wewnętrzna wolność, dzięki której można zarówno podtrzymać własną opinię, jak i zmodyfikować ją w obliczu lepszej. Trzeba być gotowym przyjąć pełniejsze rozumienie sprawy prezentowane mi przez współbrata: nie tylko to, co mówi, ale i głębokie znaczenie tego, co mówi. Należy ponad wypowiadanymi słowami przez drugą osobę dostrzec także głębokie motywacje, które takiej wypowiedzi towarzyszą.

Sposób w jaki postrzegam innych. Aby uporać się z konfliktem, należy również zobaczyć jak patrzymy na naszego rozmówcę. Każde nowe zachowanie współbrata nie mogę wyjaśniać w świetle tego, co już o nim wiem. Spraw poznania drugiego człowieka winna być sprawą otwartą. Moje postrzeganie drugiej osoby będzie prawdziwe wówczas, gdy zachowam gotowość do zmiany poglądów w oparciu o informacje dostarczone mi przez tę osobę. Schematy wynikające z tego, jakim go dotychczas poznałem, wpływają na moje zachowanie się w stosunku do drugiej osoby. Jeśli postrzegam ją jako agresywną lub dążącą do dominacji, będę próbował się bronić lub zaatakuję. Może być i tak, że oczekuję, iż ta osoba zachowa się w sposób agresywny. Wówczas mój sąd tworzy oczekiwanie, które pojawia się w moim zachowaniu i jestem od niego zależny.

Niekiedy prowokujemy drugą osobę do zachowania, które potwierdzi moje zniekształcone o niej wyobrażenie. Zachowanie to stanowi skutek mojego fałszywego o niej sądu. Ciągle poszukujemy potwierdzenia w rzeczywistości tego, co myślimy. Faktem bywa i to, że jesteśmy skłonni krytykować i potępiać coś, do czego sami u współbrata przyczyniliśmy się. Wraz z moim prowokującym zachowaniem, przekazuję również odpowiedni sąd o danej osobie i dana osoba odczuwa moją ocenę i nieświadomie odpowiada mi swoim zachowaniem, może nawet zacząć myśleć o sobie w taki sposób, w jaki ja ją oceniam. „Nie ma sensu próbować się zmienić, czy cokolwiek wyjaśniać. Cokolwiek zrobię i tak będę na pozycji przegranej w tym kursie”. Zmiana mojego poznawania drugiej osoby, może ją mobilizować do zmiany siebie. Wszyscy mamy schematy poznawcze odnośnie innych – i wszyscy możemy się mylić. Nie należy więc oczekiwać zmiany kogoś innego jako warunku naszej zmiany. Każdy z nas winien pracować nad własnym nawróceniem nie uzależniając go od nawrócenia współbrata. W tym także miejscu należy sobie postawić pytanie: czy on naprawdę jest taki, jak ja go widzę, oceniam? Należy być bardzo ostrożnym w ocenie innej osoby. Tylko wtedy, gdy staram się być krytycznym w stosunku do własnych ocen, jestem gotowy je zmieniać, jestem tym samym otwarty na przyjęcie nowych elementów osobowości współbrata. Będąc gotowym do zmiany na lepsze mojej opinii o współbracie, przyczyniam się do tego, że on rzeczywiście staje się lepszy. Kiedy dopuszczam zmianę w moim postrzeganiu drugiej osoby, pobudzam tę osobę do rzeczywistej zmiany. A zatem, zamiast uzależniać swoje nawrócenie od nawrócenia współbrata, sam zaczynam, a może on pójdzie moim śladem?



Liczba wyświetleń strony: 10642311 * Liczba gości online: 23 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-17
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC