MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Radzenie sobie z konfliktami



Trzeba rozważyć różne sposoby radzenia sobie z napięciem i przywróceniem równowagi we wspólnocie. Istnieje jednak ryzyko, że uciekniemy się do błędnego środka, z takim skutkiem, że zniknie ból, ale wspólnota nie będzie już właściwie funkcjonować. Kiedy w przyszłości znów pojawią się konflikty, jeszcze bardziej pogorszy to funkcjonowanie wspólnoty: nie można bowiem budować wspólnego dobra, jeżeli odebrało się komuś godność. Jakie są błędy przy rozwiązywaniu konfliktów? Można wymienić przynajmniej niektóre: tworzenie ugrupowań i koalicji obronnych. Jedna grupa jednoczy się wokół osoby zachowawczej, inna wokół kogoś, kto kontestuje określone rozwiązania, trzecia zaś wokół osoby, która przejawia postawę „ja na to wszystko gwiżdżę”. Często takie grupy są sztywne i trwałe. Każda grupa podąża własną drogą.

Rozpatrując dany problem pozbywamy się między nami komunikacji emocjonalnej: w ten sposób uniemożliwiamy przezwyciężenie konfliktu. Podchodzimy do siebie „na zimno”, z dystansem. Wspólnota unika bolesnych sytuacji. Zaczynamy poszukiwać kompensacji, to jest kontaktów uczuciowych poza wspólnotą. Są współbracia, którzy nie mogą się modlić we własnej wspólnocie kursowej, a płoną na modlitwie, gdy znają się poza kursem. Zamiast milczenia – otwarta konfrontacja. Każdy z nas daje upust własnym niepokojom i żalom. Napięcie rozładowuje się, powraca spokój, jednak cisza po burzy jest pozorna, ponieważ nie opiera się na wzajemnym zrozumieniu. Chodzi tu raczej o zawieszenie broni. W milczeniu „życie idzie jakoś dalej”, zachowujemy pozorny spokój i harmonię. Wspólnota jest martwa, „nie ma nawet o czym mówić”.

Mówimy jedno a zachowaniem sygnalizujemy coś innego. Mówimy komuś „dobrze, że jesteś”, a gestami dajemy do zrozumienia, że przeszkadza”. Komunikacja zawsze odbywa się na dwóch poziomach: ekspresji werbalnej (coś mówię) i ocenie emocjonalnej przekazu werbalnego (komentuję to, co mówię mimiką, postawą ciała, przemilczeniami). Nie można uniknąć wartościowania przekazu: także cisza w momencie oczekiwanego sygnału staje się przekazem wartościującym. Oba poziomu powinny być spójne: wyrażone uczucie potwierdza przekaz werbalny. Jeżeli nasze przekazy emocjonalne będą spójne z tym, co mówimy i czynimy, nasze relacje staną się jasne, prostolinijne, nawet wtedy, gdy komunikacja odbywa się na różnych poziomach. Natomiast kiedy przekaz jest niespójny muszą pojawić się problemy w relacjach. Rozszerzanie problemu na wydarzenia poprzedzające; dołączanie innych problemów: wydłużamy listę spraw uważanych za będące częścią problemu; zbytnie podkreślanie rozbieżności w grupie.



Liczba wyświetleń strony: 9446110 * Liczba gości online: 32 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC