MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Przezwyciężanie konfliktów



Pełna dojrzałość osobowa umożliwia przezwyciężenie konfliktu. Bardzo szkodliwe są te konflikty, które są spowodowane utratą tożsamości. Dążąc do rozwoju wspólnoty, należy czynić to co możliwe na rzecz porozumienia co do wyznawanych wartości. Lecz to nie wszystko. Przypominanie zasadniczych wartości dla naszego życia, nie tworzy jeszcze wspólnoty. Należy sprzyjać tworzeniu się więzi międzyosobowych, które są inspirowane braterską miłością. Musimy sobie postawić pytanie, czy naszym wspólnym życiem kierują jedynie naturalne zasady moralne czy odwołujemy się także do innych, bardziej wymagających zasad, wynikających z logiki miłości (Hymn o miłości).

Pogłębianie wrażliwości na wartości powinno iść w parze z wychowaniem do chrześcijańskiej miłości. Rozwój osób we wspólnocie powodowany jest nie tyle wspólnymi wartościami, charyzmatem, ile zasadami które stosują osoby we wzajemnych relacjach. Tak rozumiana dojrzałość w relacjach nie może opierać się jedynie na kryteriach naturalnych, lecz winna przyjąć prawo miłości bliźniego, które mierzy się przekraczaniem siebie. Pojawia się niekiedy we wspólnocie mechanizm „kozła ofiarnego”, jako błędny sposób radzenia sobie z konfliktami. W skrócie, polega on na takim myśleniu: „Jest konflikt? Zobaczmy, kto jest winien?” Znalezienie winnego uspokaja nas. Niekiedy oskarżamy, dla utrzymania tzw. porządku. Gdy pojawia się konflikt, pojawiają się ugrupowania i uprzedzenia.

Ktoś jest inny, dlatego wydaje się obcy, psuje zabawę, zagraża bezpieczeństwu wspólnoty, spokojowi wewnątrz niej. Uprzedzenie polega na tym, iż rzeczywista inność jednej osoby jest postrzegana jako przyczyna napięcia u wszystkich: „jest inny” /uprzedzenie/. Im więcej różnic, tym więcej uprzedzeń, które ludzi jakoś łączą. Zakłada się też, że różnice są przyczyną konfliktów. Tymczasem rzeczywistym problem tkwi gdzie indziej: w niemożności wysłuchania racji drugiej strony; czujemy się zagrożeni, gdy ktoś śpiewa poza chórem. Uprzedzenia stają się bronią stosowaną w ataku. Gdy znajdziemy winnego i stosowne uprzedzenie, rozpoczynamy walkę. Nie trzeba podnosić nawet głosu, wystarczy parę zdań, porozumiewawczych spojrzeń. Ofiara czuje się zlokalizowana. Nikt nie może pozostać poza sceną wydarzeń. Istniejące więzi emocjonalne pomiędzy współbraćmi wykluczają bezczynność. Neutralność jest pozorna, w rzeczywistości jest cichym zajęciem pozycji: obojętnością próbuję chronić siebie, wyrażam sprzeciw lub udzielam cichego poparcia oskarżycielowi, ofierze, czy też temu, który w danej chwili dominuje.

W pewnym momencie, po znalezieniu „winnego”, następuje odwrócenie ról. Rozpoczyna się kontratak „kozła ofiarnego”. Osoba, która czuje się ofiarą, próbuje przerzucić winę na kogoś innego, lub na warunki panujące. Jeśli ten manewr powiedzie się, z oskarżonego staje się oskarżycielem. Jeśli się nie powiedzie, poczuje się samotny i bezbronny. Zamyka się w sobie; będzie zarażał wszystkich wokoło swoim niezadowoleniem w poszukiwaniu „bratnich dusz”, aby je „leczyć”. Brak jest w tym wszystkim słuchania i zrozumienia. Należy zatem zdemaskować i przezwyciężyć uprzedzenia, wówczas spór przekształca się z niszczącego na konstruktywny, czyli ukierunkowany na rozwiązanie problemów. Wspólnota osiąga wówczas wyższy stopień jedności i miłości. Zanim uzgodnimy „o czym” zamierzamy rozmawiać, musimy wiedzieć, „w jaki sposób” należy prowadzić dyskusję. Wspólnota słaba w sferze wartości rozbija się często na stronnictwa, z których każde dąży do objęcia kontroli nad sytuacją, uważając własne wartości i ideały za jedynie prawdziwe.

Kto czuje się wewnętrznie słaby, ucieka się do uprzedzeń jako mechanizmu obronnego. Człowiek jest zdolny uderzyć w bliźniego, żeby tylko ratować siebie, oddalić zwątpienia. Uprzedzenia skupiają się na koźle ofiarnym. Osoba, która stanie się kozłem ofiarnym posiada coś, co wyróżnia ją wśród innych: inteligencję, charakter, wiek, historię życia. Moralnie złe jest przypisywanie tej osobie całej odpowiedzialności za powstałe napięcia. Jak temu przeciwdziałać? Należy uznać istnienie rzeczywistych różnic bez odczuwania z tego powodu zagrożenia wewnętrznego bezpieczeństwa, bez patrzenia na różnice jak na nieszczęście, coś co prowadzi do zguby. To nie odmienność sama w sobie wywołuje agresję, lecz niewłaściwe znaczenie, jakie jej przypisujemy. Po drugie, żeby uwolnić się od uprzedzeń, należy postawić sobie pytanie: kto tu najbardziej przeszkadza – ta osoba czy my? Wreszcie, gdy zrozumiemy, że ktoś stał się „kozłem ofiarnym”, musimy postawić pytanie: kto z nas rozpowszechnia fałszywe sądy? Kto daje się zwieść przez „oskarżyciela”? Osoba, która rozpowszechnia uprzedzenia sama przeżywa kłopoty i frustracje i próbuje je w ten sposób wyładować. Warto pomyśleć o ujawnieniu całej prawdy, która zawsze jednoczy, a nie dzieli.

Dlaczego kogoś oskarżamy? Mogą być dwa motywy: dążenie do rozgrzeszenia siebie, uwolnienia oraz obrony. Przede wszystkim chodzi o uwolnienie się od ciężarów. „Kozioł ofiarny wyświadcza nam przysługę: można na nim wyładować własne niezadowolenie i obarczyć winą za własny niepokój. W ten sposób uwalniamy się od konieczności dokonania rewizji własnych postaw, która nigdy nie jest przyjemna. Także uwalniając się od poczucia winy, możemy krytykować innych. Gdy ktoś ze wspólnoty błądzi, pozostali czują się „oczyszczeni”, są przyjaciółmi. Kryzys jednej osoby jednoczy resztę.

Często oczernia się kogoś dla własnej obrony: im bardziej czujemy się słabi, tym bardziej czyjeś różnice stają się dla nas wyolbrzymione, przybierają groźne rozmiary. Oskarżenie jest obroną słabych. Przed czym się bronimy? Są to dwie rzeczy: niespójność osobista i wspólnotowa. Muszę dokonać rachunku własnego sumienia zanim zechcę kogoś napomnieć. Moja gotowość poddania się krytyce usprawiedliwia oczekiwanie tej samej gotowości u innych. Gdy w obliczu konfliktów pozostajemy wewnętrznie wolni, nie mamy nic do obrony, wtedy możemy być równocześnie wymagający i łagodni. Ktoś, kto wiele wymaga, a nie okazuje wyrozumiałości, staje się zbyt surowy; a odwrotnie patrząc: sama tylko wyrozumiałość, bez stawiania wymagań, to permisywizm.



Liczba wyświetleń strony: 10715980 * Liczba gości online: 29 * Ostatnia aktualizacja: 2017-10-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC