MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Problemy



Gdy jest w nas lęk i depresja, to mogą skutecznie blokować nasz zdrowy rozsądek. Człowiek poszukuje panicznie natychmiastowych i szybkich rozwiązań na problem, jaki się pojawił. Gdy takich rozwiązań nie ma, przychodzi rozpacz. Niekiedy chcemy ominąć problemy lub od nich uciec. Odsuwamy problemy na bok, co czasami bywa konieczne, ale gdy staje się regułą postępowania, wpadamy w duże kłopoty. Stąd podejmujemy decyzje irracjonalne, czyli niewłaściwe. Ponieważ dominują emocje i negatywne myślenie, dlatego działamy w sposób irracjonalny i niewłaściwy. To jest zachowanie nerwicowe. W takiej sytuacji, problemy stają się wielką, osobistą udręką dlatego, ponieważ nie zwracaliśmy uwagi na pojawiające się znaki ostrzegawcze. Jakie to znaki? Osoby niezadowolone z siebie, i w ogóle z życia, mogą oskarżać innych; mogą cierpieć na depresję; doświadczać częstych bólów głowy, wrzodów żołądka, bólów w klatce piersiowej. To wszystko wskazuje na fakt, że nie potrafią radzić sobie ze stresem w życiu zakonnym.

Omijane problemy zaczynają nas przytłaczać prędzej czy później. Gdy zaczynamy się z nimi liczyć, bierzemy się za bary z rzeczywistością, a rzeczywistość, bez względu na to, jak jest przykra i bolesna, utrzymuje nas w równowadze psychicznej, emocjonalnej i duchowej. Ból jest elementem procesu wzrastania, również wzrastania duchowego. Bez bólu nie ma osiągnięć. Ból fizyczny jak i psychiczny są pozytywne, ponieważ sygnalizują, że coś jest nie w porządku, że coś trzeba zmienić, że problem wymaga rozwiązania. Jeśli nie doświadczamy bólu, zabraknie nam metody wykrywania problemów. Nie będziemy wówczas prowokowani do przemiany i w tej sytuacji, pojawić się może wegetacja, łatwo przechodząca we frustrację. Wszyscy mamy problemy, dlatego wszyscy doświadczamy lęków, depresji i frustracji.

Nasza niepewność, której bardzo się obawiamy sprawia, że nie czujemy się całkiem bezpieczni. Lecz nasza niepewność pomaga w uświadomieniu sobie własnej skończoności. To zmusza do kontemplacji, bowiem ona umożliwia przekraczanie ograniczoną rzeczywistość ludzkiego bezpieczeństwa. Rozpoznanie osobistego zagrożenia i odniesienie się do niego umożliwia poznanie siebie oraz jest zachętą do wzrostu. Poczucie zagrożenia i niepewność, to coś co jest normalne w ludzkim życiu. Od tego nie można uciec. Zmaganie się z poczuciem zagrożenia rodzi w nas nowe życie. Jeśli tego nie czynimy, trwamy w stagnacji, dajemy za wygraną, odczuwamy niepokój. Kiedy boimy się stawić czoła życiu, wystawiamy się na niebezpieczeństwo utraty życia. Gdy poczucie zagrożenia przejmuje nad nami kontrolę, uciekamy od życia, unikając w ten sposób ryzyka i odmawiając dzielenia tej formy życia, z innymi siostrami. Ze strachu przed nieporadnością nie bierzemy na siebie żadnej odpowiedzialności. W ten sposób tracimy pewność siebie, a także poczucie własnej godności.

We wszystkich naszych problemach niezwykle ważna jest świadomość obecności Boga w nas. Nie należy zakładać, że Bóg w cudowny sposób usunie wszelkie nasze trudności. Takie bowiem myślenie charakteryzuje osoby o niedojrzałej, infantylnej religijności. Bóg wydobywa dobro ze zła. Ufność do Boga, rodzi odwagę w radzeniu sobie z naszymi trudnościami, że Bóg obdarzył nas zdolnością kierowania własnym życiem, jeśli tylko zechcemy tę zdolność wykorzystać. Nasza niepewność, może być zarówno bodźcem do ożywienia tego potencjału, jaki w sobie nosimy, tych własnych umiejętności jeszcze przez nas nie poznanych, ale może być także czynnikiem hamującym wtedy, gdy nie reagowaliśmy na pojawiające się trudności. Chrystus stał się człowiekiem nie po to, by oddalić od nas wszystkie problemy, lecz po to, by nauczyć nas zmagania się z nimi. Niewiedza religijna lub nerwicowe przekonania religijne niszczą naszą duchowość. Zamiast uzdrowienia, religia przynosi wypaczenia powiększające nasze problemy. Żywa wiara, potrafi wszystkie je przezwyciężyć.



Liczba wyświetleń strony: 9446131 * Liczba gości online: 31 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC