MENU






Modlą się


Służebniczki Maryi
— Wielkopolskie




Sługi Jezusa




Siostry Maryi Niepokalanej

Prawo sumienia – prawem miłości



„Przez sumienie dziwnym sposobem staje się wiadome to prawo, które wypełnia się miłowaniem Boga i bliźniego.” Prawo naturalne nie wyczerpuje się w formule: czyń dobro – unikaj zła. Fundamentalne odniesienie człowieka do dobra otwiera go na całą prawdę o nim samym, jej zaś istotnym elementem jest to, iż człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, który jest miłością. Wielce to znamienne, że Sobór prawo miłowania Boga i bliźniego „wkłada” w rzeczywistość sumienia; bez tego łatwo by było je sprowadzić do egoistycznego, narcystycznego zamykania wrażliwości moralnej podmiotu na sobie samym. Sumienie właśnie pozwala odsłonić paradoks bytu osobowego: tego, że człowiek „nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (KDK, 24). Głos sumienia dopominający się, by nie przechodzić obojętnie wobec ludzkich kłopotów, jest więc jednocześnie głosem prawdy o samym podmiocie. Sumienie jest istotnie „sanktuarium spotkania i dialogu”.

Czy i ten wymiar sumienia nie wymaga dziś wyraźnego nagłośnienia? Raz jeszcze przywołajmy słowa Papieża ze Skoczowa: „Być człowiekiem sumienia, to znaczy angażować się w budowanie Królestwa Bożego: królestwa prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju, w naszych rodzinach, w społecznościach, w których żyjemy i w całej Ojczyźnie; to znaczy także podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne, troszczyć się o dobro wspólne, nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich, w duchu ewangelicznej solidarności: Jeden drugiego brzemiona noście”.

Jak reagujemy na otaczającą nas, wyraźniejszą, niż przed laty, biedę? Wyszła na jaw i gwałtownie wzrosła liczba bezrobotnych. Emerytury i renty, a także pensje tych, którzy mają liczne rodziny, zdecydowanie nie wystarczają na zaspokojenie wielu elementarnych potrzeb. Iluż to chorych nie ma za co się leczyć`? Coraz więcej żebraków coraz natarczywiej prosi o wsparcie. Wszystko to widzimy, w duchu nad tym bolejemy – ale na tym się nasza troska nazbyt często kończy. Pozostało dawne przekonanie, że to sprawa tych, którzy rządzą – i choć wiemy, jak bardzo programy rządowe nie zaradzają tym potrzebom, poprzestajemy na bezradnym rozłożeniu rąk. Tymczasem w nietotalitarnie rządzonym państwie (zwłaszcza na obecnym, przejściowym etapie jego budowania) żadne programy rządowe nie rozwiążą ostatecznie i zadowalająco kwestii społecznej biedy, a wobec tego oprócz tych programów oraz indywidualnej ofiarności, potrzeba pewnych form społecznego współdziała istotna dla prawego sumienia na rzecz tych, którym jest w kraju jest wrażliwość na los bliźnich. najtrudniej. Dotykamy tu ważnego elementu „rachunku sumienia Kościoła”, w tym także poszczególnych duszpasterzy. Podkreśliwszy, że istotna dla prawego sumienia jest wrażliwość na los bliźnich, Papież dodał: „Pamiętam, że powiedziałem te słowa w Gdańsku, podczas odwiedzin w 1987 roku na Zaspie”. Czy nie jest to napomnienie, że nie dosłyszeliśmy tej lekcji o naszym sumieniu, którą nam Ojciec Święty przekazał już dziewięć lat wcześniej?



Liczba wyświetleń strony: 9446013 * Liczba gości online: 32 * Ostatnia aktualizacja: 2017-06-23
© 2002-2017 by ks. Józef Pierzchalski SAC